Google Website Translator Gadget

czwartek, 30 grudnia 2010

2010

Przedostatni dzień roku - pora na podsumowanie.

PLUSY DODATNIE
  • Skończyłem i wydałem trzecią część katalogu - PRL.
    Dosyć szybko okazało się, że będą potrzebne uzupełnienia i korekty, ale nie jest tego dużo (w tajemnicy przyznam się, że spodziewałem się większej ilości niedoróbek).
  • Zostałem blogerem.
    Wystartowałem 10 września, napisałem jak dotąd 27 wpisów. W statystykach odnotowało się 6800 wyświetleń, z czego w grudniu prawie 3000 - uważam, że to całkiem niezły początek, a cierpliwym Czytelnikom niniejszym bardzo dziękuję.
    Największym zainteresowaniem cieszył się wpis poświęcony 10-groszówkom 1923.
  • W kolekcji przybyło 109 monet.  
    • Pierwszym tegorocznym nabytkiem była trzykrajcarówka Ks. legnicko-brzesko-wołowskiego Chrystiana wybita w Brzegu. Monetka niepięknie zachowana, z nieczytelną datą, ale skoro już wpadła mi w ręce, to znalazłem dla niej miejsce.
    • Ostatnią monetą, którą kupiłem w roku 2010 jest niemieckie cynkowe 10 fenigów z datą 1948 bite stemplami podobnymi do używanych podczas wojny, ale oczywiście bez swastyki.

  • Nadal biegam. Udało mi się zejść poniżej 27 minut/1 okrążenie Pogorii III (6 km) i obiec Pogorię IV w niecałe półtorej godziny.
  • Udzieliłem dwóch wywiadów. Jeden został już opublikowany - zapraszam do lektury.
PLUSY UJEMNE
  • Nie udało mi się skończyć opracowania na temat bilonu Królestwa Polskiego 1835-1841 - wygląda na to, że zbieranie materiału potrwa jeszcze jakiś czas.
  • Nie udało mi się kupić kilku monet, na które miałem wielką ochotę, np. pięciogroszówki 1840 z dwiema kropkami. Przegapiłem kilka ciekawych półtoraków, kilka razy ustawiłem na półtoraki zbyt niskie limity  i to jeszcze zanim wzrosło zainteresowanie tymi monetami wywołane akcją na forum TPZN. 
  • Nie wygrałem w Lotto.
  • Katalog PRL - nakład wyczerpany, dałem się uprosić i pozbyłem się nawet swojego egzemplarza.
CO DALEJ?
  • Poeta napisał "A com zaczął, skończyć muszę!", więc:
    • trzeba skończyć katalog obiegówek III RP - będzie w wersji sieciowej, praca trwa, planowane ukończenie 30 stycznia 2011 - trzymajcie kciuki.
    • trzeba skończyć opracowanie dot. bilonu 1835-1841, a łatwo nie będzie - tu żadnego terminu zakończenia nawet nie planuję.
  • Zaplanowałem sobie odwiedzenie kilku muzeów znanych ze swoich kolekcji numizmatycznych - jak się uda, będą sprawozdania.
  • Muszę maksymalnie wykorzystać nową zabawkę i skończyć dodawanie obrazków do katalogu własnego zbioru - część monet nie doczekała się jeszcze dobrych ilustracji.
  • Może wygram w Lotto?
  • Na tradycyjny urlop w Borach Tucholskich zabiorę ponton. Mam zamiar urządzić sobie kilka niedługich spływów małymi, dzikimi rzeczkami w okolicy - jak się uda, będzie fotoreportaż.
  • Może jakiś półmaraton?
  • Nie zapominajmy o kolekcji - niech rośnie!
I tak to w skrócie wygląda. 
Bawcie się dobrze witając Nowy Rok, dbajcie o zdrowie i nie przejmujcie się byle czym.Szczęścia życzę!

P.S.
Byłbym zapomniał - ZBIERAJCIE MONETY.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Przegląd Numizmatyczny 4/2010


Ostatni tegoroczny numer kwartalnika SNP ukazał się tuż przed świętami. Całość ma 72 strony i kosztuje 14 złotych.
Spis treści:
  1. Talary koronne Jana Kazimierza z mennicy koronnej w Krakowie.
    Bardzo ciekawy artykuł połączony z bogato ilustrowanym katalogiem talarów bitych w Krakowie w latach 1649-1650.
  2. Katalog-cennik polskich monet od roku 1916.
    Co raz obszerniejsza część PN (z racji rosnącej ilości nowych emisji monet kolekcjonerskich). Od kilku lat przestałem analizować ceny katalogowe, trudno mi więc ocenić rzetelność wycen ekspertów SNP, czy porównywać te wyceny z danymi z katalogów popularnych. Dziwi mnie natomiast kurczowe trzymanie się formatu katalogu zaadoptowanego z niemieckich miesięczników (niekonsekwentnie zresztą, bo wykaz lustrzanek ma inną formę). Wydaje mi się, że drukowanie katalogu na środkowych stronach Przeglądu w formie umożliwiającej wypięcie ich i złożenie w poręczną broszurę w formacie A5 lub nawet A6 mogło by przyciągnąć nowych nabywców. Oczywiście trzeba by to poprzeć jakąś reklamą.
  3. Kilka uwag o odmianach ortów gdańskich.
    Autor zwrócił uwagę na różnice stempli ortów gdańskich z lat 1614 i 1616.
  4. Kolekcjonowanie monet keszowych - część 4.
    Wskazówki dotyczące konserwacji i przechowywania wschodnioazjatyckich monet "z kwadratową dziurą" - znaczną część uwag mogą wykorzystać również kolekcjonerzy innych monet.
  5. Recenzja katalogu J. Parchimowicza "Monety Rzeczpospolitej Polskiej 1919-1939".
  6. Omówienie nowego numeru Lubelskich Wiadomości Numizmatycznych.
  7. Zagadki numizmatyki polskiej.
    Autor zwraca uwagę na konsekwencje używania prasy walcowej w mennicy malborskiej. Zastosowanie takiej technologii zdeterminowało istnienie konkretnej ilości stempli szóstaków różniących się detalami rysunku. Problem był już wcześniej poruszany na cafe Allegro przy okazji dyskusji n/t ortów gdańskich.
  8. Odmiany złotych monet litewskich Jana Kazimierza.
  9. Medal - świadek historii.
  10. Recenzja "Das deutsche Notgeld von 1914/1915".
  11. Wrocławskie bony obozowe.
  12. Aktualności z Polski, Europy, Świata.
Do tego mnóstwo reklam. Tym razem przeczytałem je dosyć dokładnie i z wielkim zdziwieniem stwierdziłem, że większość naszych numizmatycznych PROFESJONAŁÓW ma konta pocztowe na DARMOWYCH SERWISACH. Postanowiłem sprawdzić, w jaki sposób (i czy w ogóle) firmy z nich korzystają. Wysłałem do wszystkich zapytanie o pewną małą (i rzadką) monetkę, której od pewnego czasu bezskutecznie poszukuję. Zobaczę jakie będą reakcje i za jakiś czas podzielę się z Wami spostrzeżeniami.

czwartek, 23 grudnia 2010

Wesołych Świąt!!!

Wszystkim Gościom mojego bloga życzę Wesołych Świąt, wolnych od codziennego pośpiechu i harmidru.


Przeżyjcie je w ciepłej rodzinnej atmosferze, choć przez tych kilka dni zapominając o wszystkim, co męczy, drażni i nie daje spokoju. Monety też odłóżcie w kąt, na monetach  świat się nie kończy.






poniedziałek, 20 grudnia 2010

Co kupić numizmatykowi na prezent pod choinkę?

Cokolwiek, byle nie było związane z numizmatyką!


Wyjątek od tej reguły można zrobić wyłącznie w przypadku gdy nasz prezentobiorca jednoznacznie i konkretnie powiedział, co chciałby dostać.

Kilka razy zdarzało mi się dostawać numizmatyczne prezenty. Nigdy nie zdarzyło się, żeby były to prezenty trafione. I jak w takiej sytuacji wyjść z twarzą? Kamienna twarz pokerzysty nie jest wtedy dobrym rozwiązaniem, a nie każdy potrafi dobrze zagrać człowieka niespodziewanie uszczęśliwionego. To tak, jak z przysłowiowym już krawatem w ukośne zielone paski albo pachnidłami zupełnie nie pasującymi do upodobań obdarowanego. Na szczęście to już przeszłość - delikatnie zasugerowałem paru osobom, że kolekcjonowanie monet nie pociąga za sobą automatycznego zachwytu nad każdym okrągłym kawałkiem metalu.

Dobra książka, bilet na koncert, płyta, film, dobry alkohol, zawsze dawały mi wiele szczerej radości i zwalniały z konieczności zastanawiania się co teraz z tym fantem zrobić i jak to zrobić nie urażając darczyńcy. Jasne, że i w tych przypadkach trzeba starać się trafić w czyjś gust, ale to przecież zwykle ktoś bliski, więc co nieco o nim wiemy.

Na monetach świat się nie kończy. Nawet dla bardzo aktywnego kolekcjonera. No chyba, że macie wśród bliskich jakiegoś zupełnego maniaka. Macie? To wykorzystajcie szansę na choćby chwilowe zwrócenie jego uwagi na inne przyjemności życia.

Mam nadzieję, że zdążyłem z moją radą i nie wpakowaliście się jeszcze w jakiś nieprzemyślany zakup.

sobota, 18 grudnia 2010

Europejskie Centrum Pieniądza.

Brzmi dumnie, nieprawdaż?
Gdzie?
W Bydgoszczy na Wyspie Młyńskiej.
Mennica bydgoska rozpoczęła działalność pod koniec XVI wieku. Podobno (ks. Polkowski) w Bydgoszczy bito denary już w dobie jagiellońskiej, a może nawet i za Kazimierza wielkiego, ale nie mamy materialnych dowodów uprawdopodobniających tę tezę. Przez pewien czas bydgoska mennica była jedyną czynną mennica koronną.
W roku 2005 podjęto decyzję o rewitalizacji obiektów na Wyspie Młyńskiej i po paru latach słowo stało się ciałem. Między innymi oddano do użytku Europejskie Centrum Pieniądza zajmujące jeden z budynków dawnej mennicy (Ul. Mennica 4) - pręgarnię, miejsce gdzie wybijano monety. Mennica zajmowała kiedyś prawie całą wschodnią część Wyspy Młyńskiej. Budynek pochodzi z XVII wieku, czyli z okresu świetności mennicy. Nie jest budynkiem oryginalnym - przebudowano go już w roku 1786, a później. na przełomie XIX i XX wieku zaadaptowano do celów mieszkaniowych. Od renowacji w 2008 roku budynkiem administruje Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy.
ECP jest nie tylko miejscem, w którym eksponuje się pamiątki po sławnej mennicy. Centrum wykorzystuje się też do organizacji wystaw czasowych oraz seminariów naukowych i popularnonaukowych.
Dopiero wczoraj dotarła do mnie wiadomość, że przedwczoraj, czyli 16 grudnia 2010 r. odbyła się tam impreza, w której chętnie wziąłbym udział. Wystarczy rzut oka na proponowany program seminarium:
11:00 - otwarcie obrad
11:10 - Monety z Mennicy Bydgoskiej w zbiorach Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy - Irena Borowczak
11:50 - Ostatnie monety z Mennicy Bydgoskiej jako źródło do badań nad ustaleniem daty końca jej działalności - dr Witold Garbaczewski
12:15 - przerwa kawowa
12:45 - Technika bicia monet w Mennicy Bydgoskiej - Aleksander Kuźmin
13:10 - pokaz bicia monet
13:30 - Mennica w Bydgoszczy prezentacja numizmatów z serii Mennice Ziem Polskich - Tomasz Bylicki
13:50 - panel dyskusyjny
14:10 - zwiedzanie wystawy "Mennica bydgoska", rozmowy kuluarowe
Dodałem ECP do listy alertów googla - mam nadzieję, że nie przegapię następnej podobnej imprezy.
Przy okazji, poszukując informacji o seminarium, dowiedziałem się, że oprócz stałej wystawy "Mennica bydgoska" w ECP można było do tej pory zobaczyć wystawy "Od pieniądza narodowego do euro" i "Pieniądz w kulturze. Między sacrum a profanum". Z pewnością, podczas następnego pobytu w Bydgoszczy (a bywam tam raz na dwa/trzy lata) zajrzę na Wyspę Młyńską. Może nawet poświęcę na to dzień lub dwa corocznego wakacyjnego urlopu w Borach Tucholskich.
O odwiedzinach numizmatycznej Bydgoszczy pisałem już kiedyś dla e-Numizmatyki: przed wyjazdem i po wyjeździe. Zainteresowanym polecam pracę M. Gumowskiego "Mennica bydgoska" w oryginale z 1955 r. lub w reedycji wydanej przez bydgoski oddział PTN w roku 2005.
Jak już wcześniej wspominałem, trochę czasu poświęcam ostatnio półtorakom Zygmunta III Wazy. Większość z nich wybito właśnie na bydgoskiej Wyspie Młyńskiej. Ten również stamtąd pochodzi.

sobota, 11 grudnia 2010

NBP pozostawi w obiegu najniższe nominały monet.

Wbrew przewidywaniom monety 1-, 2- i 5-groszowe pozostaną w obiegu.



Co prawda koszt produkcji jedno- i  dwugroszówek przekracza ich wartość nominalną, ale...
przekracza niewiele, a społeczne koszty wycofania drobniaków (np. wzrost cen) mogą przewyższyć potencjalne oszczędności.
Nadal możemy więc liczyć na coroczne powiększanie kolekcji o nowe roczniki żółtych obiegówek.

czwartek, 9 grudnia 2010

Skąd się biorą katalogi monet

Kolekcjoner monet bez katalogu jest jak dziecko we mgle. Jeśli ma dobrą pamięć i nie za duży zbiór, to wie, co w nim ma. W przeciwnym przypadku ani nie wie co ma, ani nie wie, czego mu jeszcze brakuje. Tworzenie spisów i wykazów, to choroba gnębiąca ludzkość od wieków, nic więc dziwnego, że dopadła i kolekcjonerów. Pierwsze katalogi były inwentarzami kolekcji. Czasem tworzono je dla prozaicznych celów - były załącznikami do testamentów. W miarę rozwoju kolekcjonerstwa zaczęły powstawać katalogi generalne, obejmujące różne obszary - terytorialne, czasowe, dynastyczne itp.
Część mojej biblioteczki numizmatycznej.

Kolekcjoner, chcąc podzielić się uwagami na temat jakiejś monety z innymi osobami ma dwa wyjścia, albo bardzo precyzyjnie opisze monetę, albo posłuży się opisem zamieszczonym w publikacji powszechnie znanej w środowisku. Takimi publikacjami są właśnie katalogi.
Bardzo często, próbując opisać monetę podając odniesienia do jej opisów w literaturze, spotykamy się z koniecznością korzystania z wielu źródeł. Bywa, że są one mało precyzyjne, zawierają niejednoznaczne albo wręcz sprzeczne opisy. Niedogodności te często bywają motywem do opracowania nowych katalogów.


Jak dotąd, dominują katalogi papierowe. Śmiem jednak twierdzić, że powoli, powoli dominującą rolę przejmą katalogi sieciowe. Zwłaszcza, że wszystko wskazuje na kapitulację systemu lokalnego przechowywania danych na rzecz "cloud computing".


PAPIER
SIEĆ
WADY
ZALETY
WADY
ZALETY
Ograniczenie do stanu wiedzy aktualnego w momencie wydania.
Trwałość.
Ulotność.
Łatwość aktualizacji.
Dostępność ograniczona wysokością nakładu.
Korzystanie bez zasilania, bez komputera, bez dostępu do sieci.
Korzystanie uzależnione od drogiego sprzętu, zasilania, sieci.
Tania, nieograniczona dystrybucja. Łatwa archiwizacja całości lub fragmentów
Duże koszty wydania i dystrybucji.
Autor zarabia na sprzedaży katalogów.
Ograniczenie dochodów autora spowodowane piractwem.
Ułatwione sprzężenie zwrotne AUTOR-CZYTELNIK

Katalogi sieciowe powstają już od pewnego czasu. Część z nich, to archiwa dużych firm numizmatycznych (Coinarchives, Sixbid, WCN), z których korzystamy chyba wszyscy próbując identyfikować lub wyceniać monety. Część, to przenoszone do sieci katalogi papierowe (Saurma-Jeltsch, Czapski). Coraz więcej jest też katalogów tworzonych przez pasjonatów konkretnych "nisz", najczęściej dość wąskich (choć nie tylko, np. Wildwinds).
Spośród polskich katalogów sieciowych najwyżej cenię sobie wspomniane już archiwum WCN, strony "Money for nothing" i "Not in RIC". Dobrze zapowiada się ciepła jeszcze strona Zbiory.net stworzona przez GDA. Jest też kilka projektów stworzonych na cafe Allegro - może nieco zapomnianych, ale stale dostępnych w archiwum cafe (warto je zarchiwizować na swoich dyskach) - mam na myśli katalog odmian gdańskich 10-fenigówek z 1920 r. i katalog talarów Poniatowskiego.


Ciekawe rzeczy dzieją się ostatnio na forum TPZN. Forumowicz Rubinowakrew zaproponował stworzenie katalogu półtoraków Zygmunta III Wazy. Dzięki uporowi pomysłodawcy i przy zaangażowaniu kilku innych użytkowników forum (w tym i niżej podpisanego) katalog nabiera kształtów. Warto prześledzić pomocniczy wątek, w którym najpierw ustalano zasady budowy katalogu (m. innymi otwarty system numeracji zapożyczony z katalogu trojaków Igera), a który służy teraz do dosyłania danych (opisy, zdjęcia itp.).


Uwaga! Pora na noworoczne postanowienie.
Nie tak dawno temu kończąc krótki wpis informujący o wyczerpaniu nakładu mojego katalogu obiegówek PRL, poprosiłem o podpowiedź, czy pora teraz na aktualizację części pierwszej (KP) i drugiej (II RP + GG), czy wydanie części czwartej - III RP. Jak dotąd, jesteście zgodni - oczekujecie na katalog monet III RP. Będzie więc część czwarta. Będzie, ale...

Nie na papierze. Postanowiłem poeksperymentować - obiegówki III RP przedstawię w katalogu sieciowym. W końcu to okres otwarty. Pojawiają się nowe roczniki. Katalog drukowany trzeba by aktualizować co roku, a nie jest to takie proste. Poza tym, kto będzie chciał kupować co roku nowe wydanie - moje katalogi, to nie cenniki dla "inwestorów".
Kilka lat temu zrobiłem już krok w tym kierunku, ale ostatnio nie miałem serca i czasu, by rzecz kontynuować. Teraz spróbuję połączyć doświadczenie zdobyte przy okazji publikacji trzech papierowych katalogów z technicznymi możliwościami internetu. Zacznę po Świętach - oczywiście na blogu będą pojawiać się bieżące informacje. Życzcie mi (i sobie) powodzenia.

niedziela, 5 grudnia 2010

Jabberwocky

W ramach walki o dobre samopoczucie przypomniałem sobie ostatnio film Terry Gilliama z 1977 r. pod wiele (niewiele?) mówiącym tytułem Jabberwocky.

W 44 minucie 23 sekundzie filmu zaczyna się scena z warsztatu płatnerskiego, którą natychmiast skojarzyłem sobie ze średniowiecznymi grafikami przedstawiającymi pracę pręgarzy - pracowników mennicy ręcznie bijących monety.

Jeden z rzemieślników obsługuje narzędzie (młot), drugi w równym, szybkim tempie podkłada nity. Wszystko opiera się na idealnej synchronizacji ruchów. Tak samo musiała wyglądać praca pręgarza i jego pomocnika.

Jeżeli chcecie zobaczyć, co działo się w mennicy, kiedy automatyzm ruchów zderzał się z czymś nieprzewidzianym - obejrzyjcie film.

sobota, 4 grudnia 2010

Katalog specjalizowany PRL - nakład wyczerpany.

Staram sie o dodruk.
Prawdopodobnie będzie to mozliwe dopiero w styczniu.
Przy okazji mam prośbę. Proszę mi podpowiedzieć, co mam wybrać w pierwszej kolejności:
1. aktualizację części pierwszej (KP) i drugiej (II RP + GG),
2. wydanie części czwartej - III RP
Muszę wybierać, bo na równoległą pracę nad nowym katalogiem i aktualizacją części już wydanych braknie mi czasu. Tym bardziej, że z mniejszym, lub większym zaangażowaniem, kontynuuje pracę nad opracowaniem dot. monet Królestwa Polskiego 1835-1841 bitych na stope polską.

czwartek, 2 grudnia 2010

Jak to się robi w Wielkiej Brytanii.

W kwietniu 2010 r. środowisko "poszukiwaczy skarbów" zelektryzowała wiadomość o odkryciu wielkiego depozytu monet rzymskich w południowo-zachodniej Anglii, niedaleko Frome w Somerset.
To trzeba zobaczyć. Najpierw zdjęcia.
Czy po obejrzeniu tych zdjęć mozna nie nabrać ochoty na kolekcjonowanie rzymskich monet?
Portrety panujących są zachwycające. Bogactwo symbolicznych przedstawień na rewersach również.
I kwestie techniczne: sposób wydobycia całości, mistrzostwo fachowców od konserwacji numizmatów i rzecz najważniejsza, w naszych warunkach nieosiągalna - tempo pracy.
Rewers brązu Carausiusa ze skarbu Frome
Rewers brązu Carausiusa ze skarbu z Frome.
Pierwszy pokaz wybranej części monet zorganizowano w British Museum już 8 lipca. Od 15 lipca do końca sierpnia systematycznie powiększano ilość monet prezentowanych publiczności muzeum w specjalnie zorganizowanej galerii.
Skarb składa się z 52.503 monet. Z tego 44.245 można było uznać za identyfikowalne już po wstępnym oczyszczeniu. Pozostałe być może uda się zidentyfikować po ukończeniu prac konserwatorskich. Około 5% zidentyfikowanych już monet wybito za panowania Carauciusa, który rządził Brytanią od 286 do 293 ne. To największy odkryty dotąd zespół monet tego władcy. W skarbie zidentyfikowano 5 srebrnych denarów Carauciusa - jedynych srebrnych monet bitych wówczas w imperium.
Kiedy już ochłoniecie po obejrzeniu zdjęć, zajrzyjcie do Wikipedii.
Zajrzyjcie i przeczytajcie.
Po pierwsze - dane statystyczne - ilości zidentyfikowanych monet poszczególnych władców. Po drugie - szczegółowy (z uzasadnieniem) opis techniki eksploracji znaleziska przez archeologów. Po trzecie, opis zasad postępowania ze skarbami odkrywanymi przez poszukiwaczy-detektorystów. Zasady te określa "The Treasure Act 1996 Code of Practice (2nd Revision)" - zainteresowani mogą sobie ściągnąć i przeczytać - link jest na dole wskazanej strony Wikipedii.
W skrócie: 22 lipca 2010 administracja orzekła, że znalezisko jest skarbem i jako takie należy do Korony. Zgodnie z Treasure Act, muzeum może zakupić skarb za kwotę ustaloną w oficjalnym oszacowaniu. Pieniądze otrzymuja odkrywca i właściciek grunku, na którym skarb znaleziono. Hrabstwo Somerset zadeklarowało wole nabycia skarbu. W październiku wyceniono monety na kwotę 320.250 funtów (przy okazji ogłoszono publiczną zbiórke środków na wykup skarbu).
Taki tryb (i tempo działania) sprawia, że poszukiwacze w Zjednoczonym Królestwie działają legalnie i nie wahają się przed zgłaszaniem swoich odkryć. Zetknięcie z tą egzotyczną (niestety) dla nas rzeczywistością opisali koledzy z forum TPZN - warto przeczytać.
Dzięki zapisom Treasure Act korzystają wszyscy - właściciele ziemi, poszukiwacze, muzea, państwo. Dlaczego u nas nie może być podobnie?

Printfriendly