Google Website Translator Gadget

poniedziałek, 21 lutego 2011

Raz na wozie, raz pod wozem...

Pewnie kiedyś już o tym pisałem.
Licytuję na Allegro i eBay korzystając z tzw. snajpera aukcyjnego "strzelając" kilka sekund przed zakończeniem aukcji.

Robię to z dwóch powodów. Po pierwsze - praktycznie do samego końca aukcji nikt nie wie, że się nią interesuję. Czasem obraca się to przeciwko mnie, bo wystawiający zaniepokojony pozornym brakiem zainteresowania kończy aukcję przed czasem. Trudno.
Po drugie, oszczędzam czas i nerwy. Ustawiam snajpera na maksymalną kwotę, jaką przeznaczam na zakup i... zajmuję się czymś innym.
Często pomiędzy "wycelowaniem" snajpera, a zakończeniem aukcji upływa sporo czasu. Bywa, że są to dwa, trzy tygodnie. Czas mija. Do skrzynki trafia wiadomość "Gratulacje! Wygrałeś aukcję nr 1446313.... itd. "
Czytam i dziwię się. Czy to naprawdę ja zalicytowałem? Po co?

Ostatnio zdarzyło mi się to kilka dni temu. Chodzi o tę aukcję.
Przyjrzałem się zdjęciom. Coś tam jest pomiędzy herbami, tam gdzie na szelągach Augusta Trzeciego Sasa umieszczano tajemnicze literki, ale co to dokładnie jest, nie wiadomo. Na dodatek patyna dosyć nieciekawa - gruba, zielonkawo-brązowa warstwa, pod którą czasem kryje się tylko gładki krążek z nikłymi śladami rysunku. Ta niby-literka na zdjęciu wygląda na V, a taką monetę już mam i to w dwóch wariantach. No nic. Przelew poszedł. Po kilku dniach poczta dostarczyła kopertę.
Rozpakowałem, i już nie żałuję, że zalicytowałem.



To nie V tylko N

Czapski 2844, Gumowski 2048 (wymienia zbiory Czapskiego i Potockiego, a więc rzadkie, jak coś bardzo rzadkiego), Kopicki 2067 - rzadkość R5, Kamiński 721 - bez stopnia rzadkości (to zdecydowanie najgorszy katalog z serii KAW, monety rzadkie opisuje, jako pospolite i na odwrót), Parchimowicz nie wyróżnił żadnej kombinacji rocznik-literka wyceniając stan czwarty od 22 do 40 złotych.
Gumowski w pracy "Gubin i jego mennice" podaje, 3 warianty z literą N, w tym jeden błędnie, bo 7842 u Czapskiego w rzeczywistości ma N w lustrzanym odbiciu. Pozostają więc 2 warianty (Czapski 2844 - z kropką po POL na awersie i moneta z kolekcji Soleckiego, bez kropki po POL). Do którego zaliczyć mój egzemplarz jeszcze nie wiem, bo zgodnie z przypuszczeniami moneta jest pokryta grubą patyną. Boję się ją usuwać.

Od lat zwracam uwagę na szelągi Augusta III, zgromadziłem pokaźną ilość wariantów i co raz trudniej przychodzi mi wypełnianie pustych miejsc i to bynajmniej nie ze względu na ceny. Jak widać, można jeszcze tanio kupić coś ciekawego. Tyle, że nie wystarczy jaki taki wzrok, przydaje się jeszcze odrobina intuicji.

A że Fortuna kołem się toczy:
Nic to. Za tydzień znów coś upoluję.

wtorek, 15 lutego 2011

Awersy monet Królestwa Polskiego od roku 1835.

Po upadku Powstania Listopadowego Petersburg zadecydował o wprowadzeniu do obiegu w Królestwie Polskim monet dwujęzycznych, na których obok napisów po polsku miały znajdować się również napisy rosyjskie.
1 maja 1834 car wydał ukaz wprowadzający do obiegu w całym cesarstwie nowe monety rosyjsko-polskie. Pierwsze takie monety (złotówki) wybito w Warszawie w roku 1834. Rosyjskie napisy na rewersie nie były jedyną nowością. Zmienił się również awers - polskiego orła na piersi dwugłowego orła rosyjskiego zastąpił święty Jerzy walczący ze smokiem. Godło królestwa Polskiego wylądowało na skrzydle, pomiędzy godłami innych ziem cesarstwa.Wszystko to miało jeden cel - dostosowanie systemu monetarnego Królestwa Polskiego do systemu imperialnego. Każda reguła ma jednak swoje wyjątki. W tym przypadku były to  drobne monety zdawkowe, które nadal miały być bite na stopę polską i na których nie wprowadzono napisów cyrylicą. Mowa o nominałach od jednego do dziesięciu groszy. Z ich rewersów zniknęło słowo "POLSKI" (pozostała polska nazwa jednostki monetarnej - GROSZ). Całkowitej przemianie uległy awersy. Przyjrzyjmy się dokładniej dziesięciogroszówce (rocznik 1840).
Dwugłowy orzeł. Na głowach małe korony cesarskie. Nad nimi trzecia, większa  korona. W szponach prawej łapy berło cesarskie.
w szponach lewej łapy jabłko królewskie.
Prawa łapa, lewa łapa - to oczywiście z punktu widzenia orła, a nie osoby patrzącej na monetę.
Na piersi orła herb Moskwy -  na czerwonej (pionowe kreskowanie) tarczy święty Jerzy w zbroi bez płaszcza, siedzący na koniu skierowanym w prawo, wbijający kopię w paszczę skrzydlatego smoka.

W latach 1835, 1836 i częściowo w roku 1837herb Moskwy na 10-groszówkach wyglądał tak:
Św. Jerzy w zbroi z płaszczem powiewającym za plecami.

Tarczę otacza łańcuch orderu świętego Apostoła Andrzeja Pierwszego Powołańca. Sam order znajduje się pod tarczą, na tle ogona orła.
Odznaką orderu jest złoty dwugłowy orzeł rosyjski pokryty czarną emalią. Na piersi orła niebieski krzyż świętego Andrzeja z postacią ukrzyżowanego apostoła w naturalnych kolorach, ze złotą opaską na biodrach. Na ramionach krzyża łacińskie litery S.A.R.P. (Sanctus Andreas Russiae Patronus). Odznaka orderu jest zawieszona na złotej koronie cesarskiej z czerwoną emalią.
Łańcuch składała się z trzech rodzajów ogniw:
1, okrągłego medalionu z niebieskim krzyżem X z inicjałami SARP otoczonego czerwonozłotą aureolą, 
2. niebieskiego medalionu z inicjałami P I (Petrus Primus) otoczonego chorągwiami,

3. medalionu z orłem carskim z tarczą św. Jerzego na piersi.

Na każdym skrzydle orła umieszczono po trzy tarcze z herbami.

Skrzydło prawe (po lewej), od góry:
Herb Kazania - skrzydlaty smok w koronie, skierowany w lewo.

Herb Astrachania - królewska korona, pod nią wschodni miecz skierowany ostrzem w lewo.
Herb Syberii - dwa sobole stojące na tylnych łapach trzymające w przednich łapach pięcioszczytową koronę. W tle łuk i dwie skrzyżowane strzały skierowane grotami w dół.
Skrzydło lewe (po prawej), od góry:Herb Polski - orzeł w koronie.
Herb Chersonezu Taurydzkiego - ukoronowany dwugłowy orzeł bizantyński, na piersi tarcza z krzyżem ośmioramiennym.
Herb Finlandii - Ukoronowany lew zwrócony w lewo, stojący tylnymi łapami na skierowanym w dół wygiętym mieczu trzymanym w lewej przedniej łapie. W prawej przedniej łapie miecz prosty skierowany w górę.
Poniżej łap, po bokach ogona znak mennicy warszawskiej - litery M W
(w katalogu G. M. Romanowa podano M. W. - jednak jak dotąd nie widziałem monet z kropkami po literach znaku mennicy).
Ogon orła - różna ilość piór i kształt (zależnie od rocznika i wariantu stempla).

Zadziwiająca ilość szczegółów, zwłaszcza jeżeli uświadomimy sobie, że identycznie wyglądały awersy pięciogroszówek - bilonowych monet o średnicy 17 mm, ważących mniej niż półtora grama.

Warto dokładnie przyglądać się monetom.

sobota, 12 lutego 2011

Dwa grosze

Dzięki spostrzegawczości i uczynności jednego z czytelników bloga mogłem przed chwilą dodać do katalogu dwa warianty stempli awersów dwugroszówek.
Roczniki 1999 i 2009.
W obydwu przypadkach mamy do czynienia z różnymi połozeniami znaku mennicy.




Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że katalogi sieciowe są właściwym rozwiązaniem. Nie neguję wartości katalogów drukowanych - choćby z powodu niezależności od zasilania i dostępu do sieci. Ale czy cokolwiek stoi na przeszkodzie, by dla własnych potrzeb drukować sobie całość lub część katalogu sieciowego? Wykorzystując możliwości współczesnego oprogramowania można nawet stworzyć dla siebie coś w rodzaju katalogu kartkowego dodrukowując i dopinając (lub podmieniając) nowe strony zachowując aktualność katalogu nawet w przypadku odkrywania nieznanych wcześniej odmian i wariantów.
Przewidując taki rozwój sytuacji, nadałem moim katalogom taki, a nie inny układ i przyjąłem odpowiedni system numerowania monet, odmian, wariantów.

czwartek, 10 lutego 2011

Posezonowa wyprzedaż

Na codziennej trasie dom-praca-dom pojawiła się nowa reklama przydrożna
Sam nie wiem, czy mam się cieszyć, czy martwić, że przegapiłem sezon.

Reklama w formie dziś najpowszechniejszej budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony, reklama jest formą informacji konieczną i dla sprzedawcy i dla nabywcy. Z drugiej strony, irytuje mnie jej nachalność i ledwo skrywana pogarda do adresatów reklamy. Założenie, że głupi naród kupi każdy towar.
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego twórcy filmów pozwalają stacjom telewizyjnym na przerywanie ich blokami reklamowymi, które burzą wszystko: dramaturgię, nastrój, tempo...
Reklama przestaje pełnić rolę informacyjną i uzurpuje sobie prawo do kształtowania naszych umysłów i zachowań, odnosząc sukces za sukcesem.
Niestety.
Największym "osiągnięciem" tak rozumianej reklamy jest wpojenie w ludzi przekonani, że myśleć nie trzeba, że myślenie jest passé, że analizowanie, zastanawianie się nad czymś są tylko stratą czasu.

I mamy rezultaty.
Sprawdzając, co też nowego pojawiło się na Allegro w moich ulubionych kategoriach natrafiłem na taką aukcję.  Przeczytałem tytuł aukcji raz, drugi...
Najpierw opadła mi szczęka. Bolesław Jagiełło (pomińmy literówki i błędy ortograficzne) to jak dla mnie ciut za dużo. Przecież ten ktoś, kto to napisał funkcjonuje wśród ludzi. Może jeszcze się uczy (nie wiem, czy to dobre słowo, może raczej jest uczony, choć i co do tego mam wątpliwości), może gdzieś pracuje, albo o pracę się stara. Kiedy pomyślę, że los może mnie kiedyś zetknąć z nim lub owocami jego pracy, ciarki chodzą mi po plecach (mechanik samochodowy nie daj Boże).

A potem przyszła refleksja. A może to nie pomyłka, tylko manipulacja? Może ktoś wymyślił sobie, że pisząc tak durny tytuł aukcji, sprowokuje kogoś do krytyki na forum i to napędzi mu mnóstwo klientów. Nie jest to takie nieprawdopodobne, bo w treści aukcji jest prawidłowe imię króla i monetę też dobrze zidentyfikowano.
Myśl, że jesteśmy z premedytacją manipulowani też mnie nie uspokaja. Nie akceptuję czyjegokolwiek przekonania, że mnie i innych ludzi można prowadzić, jak barany na rzeź.

O ile powyższy przykład może wskazywać na perfidną premedytację sprzedającego, to następny Bolesław jest przykładem bezmyślności i niechlujstwa w krystalicznej postaci - Bolesław Chrobry.
Kim jest sprzedawca? Kim będzie!? Kto uczył go czytać, kto uczył historii dlaczego promowano go z klasy do klasy?

PS
Zaczynam się zastanawiać, czy nie skorzystać z tej posezonowej wyprzedaży, bo coraz częściej myślę sobie: "Chyba pora umierać...".

PPS
Nie wiem, być może ta branża też charakteryzuje się sezonowością, ale...

PPPS
Na pociechę poczta dostarczyła takie maleństwo:



Całkiem przyzwoity stan, rocznik czytelny bezdyskusyjnie, są nawet pionowe kreseczki tła wokół godła Królestwa Polskiego.
Może lepiej pójdę na jakąś inną posezonową...

piątek, 4 lutego 2011

Jak Pan znajduje nowe odmiany monet?

Co jakiś czas odbieram e-maile z takim pytaniem. Pora odpowiedzieć.

Kiedyś miałem lepszy wzrok - było łatwiej. Układałem sobie na stole monety.
Wyglądało to mniej więcej tak.
Najlepiej pracowało mi się z "dywanikami" z 20 monet - 5 rzędów po 4 monety w rzędzie. Układałem i zaczynałem się wgapiać. Czasem wystarczał jeden rzut oka. Zazwyczaj jednak trwało to znacznie dłużej. Jedna dwudziestka, potem druga, trzecia... Ważne, żeby zawsze w następnym zestawie była choć jedna moneta z poprzedniego. Wiecie dlaczego?
Teraz ułatwiam sobie życie używając nowej zabawki. Zamiast na stole, układam monety na szybie skanera. Znacznie łatwiej porównywać monety powiększone do rozmiarów spodka pod filiżankę.
Bywa, że różnice są tak duże, że nie mam żadnych wątpliwości - to są różne stemple. Najczęściej nie jest to takie oczywiste i do rozstrzygnięcia wątpliwości trzeba użyć kolejnego narzędzia - programu graficznego.
W moim przypadku jest to GIMP. Legalny i bezpłatny w moim legalnym i bezpłatnym systemie operacyjnym.
Zabawa zaczyna się od uzyskania plików z obrazami monet - każda moneta w osobnym pliku. Używając narzędzia wyboru eliptycznego zaznaczam monetę, później Ctrl-c, Ctrl-Shift-v i już mam pierwszy plik. Zapisuję go pod jakąś nieskomplikowaną nazwą i powtarzam te same operacje z drugą monetą.

Teraz, żeby mieć pewność, trzeba jednakowo ustawić monety. Używając narzędzia "miarka" zaznaczam pionową oś symetrii orła:
Na pasku stanu mam informację, że oś symetrii jest pochylona pod kątem 83,41 stopnia - do 90 stopni brakuje 6,59. Po obróceniu obrazka o ten kąt otrzymuję:
Miarka służy mi też do określania kąta nachylenia znaku mennicy. To dosyć łatwe, bo połączenie liter M i W wyznacza odcinek, którego odchylenie od poziomu łatwo zmierzyć.


Analogiczne operacje na drugim pliku dają mi:

Dla dalszych operacji konieczne jest jeszcze, żeby obydwa pliki miały  takie same wymiary, np. 800 x 800 pikseli.
Już widać, że znak menniczy jest przesunięty. A jeszcze lepiej widać to kiedy wykorzystamy pewną szczególną cechę, którą ludzie dzielą z wszystkimi stworzeniami obdarzonymi zmysłem wzroku. Ta cecha, to zdolność reagowania na dynamiczne zmiany. Łatwiej zauważyć, nawet z daleka, kota przechodzącego przez ogród, niż tego samego kota wylegującego się nieruchomo pod krzakiem. Jak to wykorzystać? Odpowiedź brzmi "animowany gif".
Otwieram w GIMPie pierwszy plik. Później drugi plik korzystając z opcji "otwórz jako warstwy...". Dalej już z górki. "Zapisz jako..." - spośród mnóstwa możliwości wybieramy format GIF i nadajemy plikowi nazwę. GIMP grzecznie pyta, czy chcemy obraz spłaszczyć, czy zapisać w postaci animacji. Nas interesuje ta druga opcja - zaznaczamy i naciskamy "Eksportuj". Teraz trzeba jeszcze podać parametry animacji i nacisnąć "Zapisz". Otrzymujemy taki efekt:

Kliknijcie w to zdjęcie. Wyraźnie widać, że znak mennicy "chodzi" po monecie. Mamy dwa warianty stempla!

Jest też druga odpowiedź na tytułowe pytanie. Włączam komputer, odbieram pocztę i czytam: "Proszę obejrzeć zdjęcia w załączniku. Czy to nowa odmiana?"
Patrzę, czasem obrabiam zdjęcia w opisany wyżej sposób i albo potwierdzam, albo rozwiewam nadzieje pytającego, bo na przykład okazuje się, że pozorne różnice są zasługą różnych kątów oświetlenia.
Nie zawsze jest święto.



Printfriendly