Ponieważ "Wszystko już było", zamiast czytać wiadomości najnowsze, coraz częściej sięgam po wiadomości sprzed stulecia. W Kujawsko-pomorskiej Bibliotece Cyfrowej wyszukałem sobie codzienną gazetę ukazującą się na Pomorzu (w końcu tu teraz mieszkam) i czytam, szczególną uwagę zwracając na informacje o pieniądzu i monetach. Przy okazji utwierdzam się w przekonaniu, że pod wieloma względami nic od tego czasu się w Polsce nie zmieniło. Zwłaszcza w polityce, ale o tym sza bo to nie jest blog polityczny.
Na podatki i "fatalnego ministra" narzekamy dziś, narzekano i w 1925 roku. Ot, taki zgrabny wierszyk z Dziennika Pomorskiego z 8 marca 1925:
Chyba aż tak źle nie było, i zdarzali się ludzie "którzyby mieli złotego", bo w tym samym czasie chojnicka Miejska Kasa Oszczędności tak się ogłaszała. Odsetki kuszące. I można było wypożyczać "domowe puszki oszczędności", czyli skarbonki, jak przypuszczam. Nie mam niestety zdjęcia takiej chojnickiej skarbonki. Muszę popytać kolegów kolekcjonujących chojnickie regionalia, może ktoś ma taką "puszkę".Miejska Kasa Oszczędności działała w ratuszu. W budynku starostwa działała Powiatowa Kasa Oszczędności przyjmująca wkłady już od złotówki. O wysokości odsetek ogłoszenie nie wspomina.
Wprawdzie to "oszczędność i praca ludzi wzbogaca", ale wydaje mi się, że próbowano dojść do bogactwa i w inny sposób. Przypuszczam, że w odpowiedzi na list wysłany do Warszawy do firmy Ha-Ce-Wu
dostawało się radę, by dawać podobne ogłoszenia, a pieniądze popłyną strumieniem, bo przecież naiwnych nie sieją.A w przerwach lektury, czasem udaje mi się coś upolować.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Z powodu narastającej aktywności botów reklamowych i innych trolli wprowadzam moderowanie komentarzy.