Google Website Translator Gadget

niedziela, 11 czerwca 2017

Czerwcowy przegląd prasy

Włochy
Trwa dyskusja nad sensem utrzymywania w obiegu najniższych nominałów monet. Parlament przegłosował zakończenie bicia monet 1- i 2-centowych od stycznia 2018. Wstrzymanie ich bicia ma dać oszczędności rzędu dwudziestu milionów euro rocznie, bo wyprodukowanie monety jednocentowej kosztuje 4,2 centa, a dwucentowej 5,2 centa. W grudniu 2015 odniosłem się do decyzji o utrzymaniu bicia naszych najniższych nominałów.
Zamiast wydawać rocznie 107 milionów na "miedziaki" bite w Warszawie, wydajemy 54 miliony na "miedziaki" (cudzysłów powinien chyba być podwójny) bite w Anglii. Wygląda na to, że oszczędzamy. Teoretycznie tak, ale zamiast oszczędzać 53 miliony można było zaoszczędzić całe 107 milionów. Wystarczyło zrezygnować z monet trzech najniższych nominałów.
Nie wydaje mi się, żeby Polska była krajem bogatszym od Włoch. Może teraz za włoskim przykładem dyskusja na ten temat powróci i u nas.

Wielka Brytania
Do obiegu weszły niedawno nowe jednofuntówki. Zmieniono wzór tych monet, bo stare były masowo fałszowane. Nowe miały być niepodrabialne. Oczywiście niemal natychmiast pojawiły się ich falsyfikaty. Wygląda na to, że nowy wzór rzeczywiście jest trudny do podrobienia, bo fałszywe nowe funty są dalekie od doskonałości - są cięższe od oryginalnych, bardziej zaokrąglone, rysunek mają mało precyzyjny. Nie przechodzą  (dzięki specjalnemu zabezpieczeniu) testu w automatycznych liczarkach do monet, dzięki czemu są sprawnie wychwytywane z obiegu. Ale są.
Na dodatek okazuje się, że oryginalne monety jednofuntowe też nie są doskonałe. Połączenie wewnętrznego rdzenia z zewnętrznym pierścieniem bywa nietrwałe. Zdarzają się (jak i na naszych bimetalicznych nominałach) luki między rdzeniem, a pierścieniem.

Polska - Opoczno
Myślę, że warto wybrać się do Muzeum Regionalnego w Opocznie. 9 czerwca otwarto w nim czasową wystawę „Monety i medale Kazimierza Wielkiego”. 


Wystawa prezentuje eksponaty z kolekcji Jarosława Janczewskiego - podobno  największej polskiej prywatnej kolekcji numizmatycznej dotyczącej tego króla.

Polska - aukcje numizmatyczne
Po decyzji Allegro o zmianie wysokości prowizji, największe firmy numizmatyczne zadeklarowały uruchomienie własnych serwisów aukcyjnych. Nie oszukujmy się, chodzi głównie o sprzedaż monet drogich. Nie z najwyższej półki, bo te sprzedaje się na aukcjach na żywo (nie bardzo wiem dlaczego nazywanych stacjonarnymi - te inne przecież też nie są ruchome), ale też nie tych najtańszych. Chodzi o monety o wartości kilku, kilkunastu tysięcy złotych. 
Dzisiaj (11 czerwca 2017) o 13:30 startuje Gabinet Numizmatyczny Damiana Marciniaka. Konkurencja zapewne będzie z uwagą śledzić to wydarzenie.

Na koniec pochwalę się nową monetą w kolekcji
denar łobżenicki Zygmunta III z roku 1623
średnica 12,3 mm, waga 0,35 grama
Sprzedawca uznał, że to rzadki szeląg litewski Zygmunta III i tak opisał monetę. Dobrze widoczny na rewersie Bróg, herb Krotoskich oraz rozmiary monety nie pozostawiają wątpliwości, co do prawdziwego miejsca jej bicia i nominału.
Miałem już w zbiorze podobną monetę
ale o całkowicie odmiennym rysunku (korony, tarcze herbowe). Odmian i wariantów tego nominału, nawet w obrębie samego rocznika 1623, jest zadziwiająco dużo. Wspaniały temat dla badaczy.

piątek, 2 czerwca 2017

Moje nowe stare monety.

Regularnie, codziennie sprawdzam, czy na Allegro, eBay i w kilku innych miejscach nie pojawiła się jakaś moneta, która może wypełnić jedną z mnóstwa, mnóstwa luk w mojej kolekcji. Bywa, że tygodniami nie ma na czym oka zawiesić. Bywa, że z nieznanych powodów, monety które sobie upatrzyłem są sprzedawane za kwoty absurdalnie wysokie, w związku z czym muszę obejść się smakiem. A czasem, znów przyczyna pozostaje tajemnicą, w krótkim czasie udaje mi się kupić kilka ciekawych egzemplarzy.  Tak stało się w tym tygodniu.

Przyniosłem dziś z poczty cztery koperty, w każdej po jednej monecie. Skaner widział je tak.
 
Trzy miedziaki. Dwa szelągi Augusta III, ale to chyba Was nie dziwi, grosz Poniatowskiego (no, powiedzmy) i szeląg litewski Zygmunta III. Właściwie, to każda z tych monet zasługuje na osobny wpis.

Grosz SAP z 1768 r. Bardzo starannie wybity. 20 mm średnicy, 3,5 grama. Jak Wam się podoba korona nad królewskim monogramem? Jakaś taka nieporadna, prawda? To jeden z wielu pruskich falsyfikatów monet naszego ostatniego króla elekcyjnego. Tak ładnego egzemplarza jeszcze nie widziałem.

Szeląg koronny Augusta III z roku 1750. Wybity w Dreźnie. Z zachowanych archiwów wynika, że w tym roku wybito tam polskie szelągi na kwotę 1000 talarów. Licząc talara po 8 złotych w monecie miedzianej, daje to 720 szelągów na talara, czyli nakład nie przekroczył 750 000 monet. Wydaje się, że to nie taki mały nakład, ale to moneta bardzo rzadka. W wydanym w 1890 roku Podręczniku numizmatycznym... Józef Tyszkiewicz, spośród miedziaków Augusta III najwyżej wycenił grosze 1752 i szelągi 1750 (po 2 marki), szelągi 1749 i grosze 1758 po 1 marce, szelągi 1751 po 0,50 marki. Nakład szelągów z 1749 r. jest nieznany, groszy z 1752 r. wybito niewiele ponad 30 tysięcy. Te ostatnie w handlu pojawiają się rzeczywiście rzadko, ale najczęściej w całkiem przyzwoitych stanach. Nie można tego powiedzieć o szelągach z 1750. Te zazwyczaj są bardzo skorodowane, a jeśli już pokaże się sztuka w stanie zbliżonym do menniczego, to trzeba na jej zakup przeznaczyć pokaźną sumę.

Następny szeląg Augusta III - 1753 F. W polskiej literaturze nienotowany. Jest w katalogu Kahnta. Wszystkie znane mi egzemplarze są spod jednej pary stempli. Ten spatynowany na zielono jest trzecią sztuką w moim zbiorze. Ustawiłem bardzo niski limit, właściwie tylko po to, żeby sprawdzić jaka będzie cena (robię tak, zamiast korzystania z funkcji "obserwuj") i niespodziewanie wygrałem. 

I w końcu ostatnia moneta - szeląg litewski Zygmunta III Wazy z 1618 r. Na skanie tego nie widać, ale na całej praktycznie powierzchni tła zachowało się lustro mennicze. Jakość bicia (a właściwie tłoczenia) taka sobie, typowa dla wileńskich szelągów z tego okresu. Nie stan jednak zachęcił mnie do licytowania tej monety. Przypatrzmy się jej bliżej.

Awers typowy, ale na rewersie czegoś brakuje! Gdzieś zniknął herb podskarbiego.
Cóż to za moneta? Czy aby nie falsyfikat?
Nie, to moneta jak najbardziej legalna.
W Ilustrowanym Skorowidzu... E. Kopickiego ma numer 3446 i rzadkość R5. Ten sam stopień rzadkości Kopicki pozostawił w katalogu monet Zygmunta III wydanym w roku 2007 (numer 1152). W starszym, bo z roku 1990 katalogu Kamińskiego/Kurpiewskiego ma numer 1993 i stopień rzadkości R7 (zdecydowanie zawyżony). Autorzy dodali po opisie taką informację:
"Moneta bez herbu wielkiego podskarbiego litewskiego - bita w przerwie między śmiercią Wołłowicza, a nominacją następnego podskarbiego Naruszewicza."
Hieronim Jarosz Wołłowicz herbu Bogoria był podskarbim wielkim litewskim od 28 lutego 1605 do... I tu jest problem, co autor, to inna wersja. Zacznijmy od tego, że na pewno nie zmarł w 1618 r. W literaturze i ta data podawana jest różnie 1636, 1641, 1643. Według najnowszych badań (Lulewicz, Rachuba), prawdziwa jest ta ostatnia - 1643. Skoro nie zmarł Wołłowicz w 1618, to coś innego musiało spowodować zmianę na tym stanowisku. Z Kiełb w Herbach urzędników polskich i litewskich... twierdzi, że podskarbi po prostu zrezygnował ze stanowiska, a stało się to 17 marca 1618 roku. Rezygnację tę poprzedziła choroba, która spowodowała, że już w 1616 r. obowiązki podskarbiego pełnił za zgodą sejmu jego zastępca, Krzysztof Naruszewicz herbu Wadwicz. Podskarbim został 24 marca 1618 r. - tydzień po rezygnacji poprzednika (nominację uzyskał 4 kwietnia). Z. Kiełb twierdzi, że brak herbu podskarbiego na niewielkiej partii szelągów litewskich z 1618 r. spowodowała omyłka rytownika stempli. Neguje możliwość zaistnienia okresu przejściowego podczas wakatu na stanowisku podskarbiego wielkiego litewskiego, uzasadniając swoją tezę tym, że Naruszewicz przez dwa lata zastępował przecież Wołłowicza. Czyj więc herb miałby omyłkowo pominąć rytownik, Wołłowicza, czy Naruszewicza? W grę wchodzi wyłącznie Bogoria Wołłowicza, tym bardziej, że herb ten prawie zawsze w całości umieszczany był wewnątrz obwódki oddzielającej legendę od herbów Korony i Litwy (Wadwicz "wcinał się" zwykle w legendę) .
Ja byłbym raczej skłonny uznać, że rytownik pominął herb Wołłowicza umyślnie. Podskarbi zrezygnował - położenie jego herbu na stemplu było by złamaniem zasad. Nowego podskarbiego formalnie jeszcze nie było. Obowiązki pełnił zastępca, ale przecież nie miał nominacji. Jego herb na monecie również był by naruszeniem zasad.
Wakat nie trwał długo, szelągów bez herbu podskarbiego wytłoczono niewiele, stąd ich rzadkość.
Szelągi w Wilnie tłoczono na prasie walcowej. Na walcach były stemple kilku monet. Jeśli brak Bogorii był by wynikiem przeoczenia, to najpewniej tylko na  jednym ze stempli na walcu. Jeśli pominięto go celowo, to na wszystkich. Trzeba by przeanalizować większą ilość takich szelągów by ustalić ile stempli było na walcu i czy na wszystkich brakowało herbu, czy tylko na części.
Tylko skąd wziąć dobre zdjęcia dużej ilości tak rzadkiej monety?

środa, 24 maja 2017

Trojak z nieokreślonej mennicy.

Dziś odpowiedź na pytanie zadane w zakończeniu wpisu z 19 maja 2017.
Pytałem, czy wiecie, dlaczego ta brzydka moneta to dla mnie radość, a nie rozczarowanie?  Ta moneta.
Sprzedawca opisał ją, jako trojaka Zygmunta III Wazy wybitego w mennicy poznańskiej w roku 1601.
Na pozór wszystko się zgadza. Rocznik jest czytelny. W katalogach jest uwzględnianych kilka odmian poznańskich trojaków z tego rocznika. Wydawało by się, że jedynym problemem będzie pełna identyfikacja odmiany/wariantu spowodowanym - łagodnie mówiąc - słabym stanem zachowania. To nie do końca tak.
Podstawowe odmiany poznańskich trojaków to (numery w/g katalogu T. Igera)
  • P.01.1 - bez znaków mincerskich i oznaczenia mennicy
  • P.01.2 - na rewersie obok Orła litera P - znak mennicy w Poznaniu
  • P.01.3 - jak wyżej, ale na awersie obwódka wokół popiersia
W katalogu E. Kopickiego  z 1995 r. znajdziemy jeszcze
  • 1179 - na rewersie obok Pogoni litera P - znak mennicy w Poznaniu
  • 1180 - na rewersie, nad pierwszym wierszem legendy litery P P
Najbliższe otoczenie Orła i Pogoni uniemożliwia całkowicie pewne sprawdzenie, czy są tam jakieś dodatkowe litery, ale nie uniemożliwia pełnej identyfikacji monety. Wydawać by się mogło, że najbezpieczniej będzie uznać, że to Iger P.01.1. Czy na pewno? Odpowiedź kryje się na awersie. Popatrzcie na skan fragmentu strony z katalogu Igera.
Na awersach wszystkich trzech odmian, na szyi króla jest ozdobny kołnierz z marszczonej tkaniny - KREZA i jest to kreza wyglądająca jakby była złożona z dwu warstw rurek. Na moim nowym nabytku król ma inny kołnierz, ma krezę, ale nie rurkową! Taki kołnierz występował na poznańskich trojakach Zygmunta III, ale wcześniej. Na trojakach z innych mennic również. W Poznaniu ostatni raz w roku 1597. Czy nie jest możliwe, że w mennicy zachował się stary stempel awersu? To bardzo mało prawdopodobne. Bardziej prawdopodobne jest, że zachowała się punca służąca do umieszczania na stemplu portretu króla (całego portretu, albo tylko części stroju).
Jak więc umiejscowić tego trojaka? Której mennicy go przypisać.
Nie tylko ja miałbym z tym problem. Moja moneta, to nie unikat. Znano ją już wcześniej. Jest i w katalogu Igera.
P oznaczało Poznań, cóż oznacza A w numerze?
Najprostsze wyjaśnienie, to "A bo ja wiem?", ale autorzy katalogów nie są tak niepoważni. Wyjaśnienie jest inne.
Stanisław Walewski opracowując katalog trojaków koronnych Zygmunta III od 1588 do 1624 ułożył monety według klucza, którego pierwszym kryterium jest mennica. Tadeusz Iger postąpił analogicznie, tyle że ponieważ jego katalog obejmuje okres od Zygmunta Stardego do wieku XIX, mennica jest na miejscu drugim, po panującym. Dla kolekcjonerów początkujących albo nie specjalizujących się w mennictwie Zygmunta III, znalezienie swojej monety w takim katalogu nie jest sprawą prostą. Łatwiej posługiwać się katalogiem, w którym monety ułożono chronologicznie, np. wspomnianym wyżej czterotomowym katalogiem Kopickiego, w którym są też podane informacje o mennicach, ale dodano je po opisie znaków menniczych, często ze znakiem zapytania.
Układ katalogu oparty na mennicach sprawia również kłopoty samym autorom, bo prędzej, czy później stają przed dylematem - której mennicy przypisać daną monetę. Trojaków Zygmunta III jest taka masa, jest wśród nich tak wiele różnych kombinacji znaków podskarbiowskich, menniczych i mincerskich, tak wiele wariantów portretu króla. Nie wszystkie umiemy dopasować do konkretnych mennic. Walewski poradził sobie w sposób jak najprostszy. Wszystkie wątpliwe monety wrzucił do jednego rozdziału zatytułowanego Trojaki anormalne. Wyróżnił 31 typów, z których część ma po kilka odmian. W tym wspólnym worku są i monety naśladowcze, i fałszerstwa na szkodę emitenta (ze srebra niższej próby albo z mocno zaniżoną wagą) i monety noszące cechy emisji legalnych, ale na tyle enigmatyczne, że określenie miejsca ich wybicia wydaje się niemożliwe.
T. Iger pozostając przy układzie wprowadzonym przez Walewskiego siłą rzeczy postąpił podobnie z monetami niewiadomego pochodzenia. Umieścił w katalogu dział Trojaki pochodzące z nieznanych mennic i warsztatów za czasów Zygmunta III Wazy, który podzielił na Trojaki anomalne i Naśladownictwa trojaków Zygmunta III Wazy. Wśród tych ostatnich pokazał przykłady trojaków wybitych na wzór trojaków Rzeczpospolitej ale przez innych emitentów (np. Transylwania) oraz przykłady prymitywnych fałszerstw wybitych w niewielkich warsztatach. Trochę niejasne, przynajmniej dla mnie, są kryteria, na podstawie których Iger odróżnił naśladownictwa od fałszerstw - czyżby chodziło o stopień prymitywizmu stempli?
Krótko mówiąc, mimo że moneta źle zachowana, to sprawiła mi radość, bo to mój pierwszy trojak anomalny.
Anomalny, a nie anormalny, bo...
Bo uważam, że to całkiem normalny trojak, tyle że wykazuje pewne anomalia w stosunku do innych trojaków Zygmunta III. Przede wszystkim ma anachroniczny portret króla, dodatkowo zaniżoną wagę - 2 gramy, ale przy tym stanie zachowania to nie jest bardzo drastyczny niedobór.
Na koniec zbiorcza lista synonimów słowa anomalny (ze strony synonim.net):
anormalny, atypowy, inny, niekonwencjonalny, nienaturalny, nienormalny, niestereotypowy, nieszablonowy, niesztampowy, nietradycyjny, nietypowy, odmienny, oryginalny, osobliwy, rzadki, rzadko występujący, specjalny, szczególny, wyszukany, anormatywny, chorobliwy, chorobowy, dewiacyjny, fanatyczny, maniacki, nieprawidłowy, patologiczny, perwersyjny, psychopatyczny, zaburzony, zdegenerowany, zwyrodniały, nadmierny, przesadny
Żaden z tych synonimów nie oddaje w pełni charakteru mojej monety. Chyba nie da się jej określić jednym słowem, dlatego tak, a nie inaczej zatytułowałem dzisiejszy wpis.

niedziela, 21 maja 2017

Trajan.

Pod poprzednim wpisem pojawiła się sugestia nowego tematu
Anonimowy19 maja 2017 21:58
Poproszę Autora bloga o poświęcenie jakiegoś wpisu, w miarę możliwości i czasu, na temat Cesarstwa Rzymskiego.
Jerzy Chalupski19 maja 2017 22:06 
Toż to temat nawet nie rzeka, tylko ocean! Czy coś konkretnego Panią/Pana interesuje?
Anonimowy
19 maja 2017 22:15

Tak, interesują mnie monety Trajana. Chciałbym się dowiedzieć, na jakie elementy tych monet zwracać uwagę, czym się różnią i które są poszukiwane. 
Nie mam w kolekcji ani jednej monety cesarza Trajana, drugiego z pięciu dobrych cesarzy, więc żadnej nie pokażę. Pokażę jego portret (rzeźbiarski).
Thomas Ihle [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)], via Wikimedia Commons 

Panował 19 lat - od roku 98 do 117 n.e. utrzymując cesarstwo w świetnej kondycji. Przyłączył do niego Dację i część ziem Partów - obie prowincje zasobne w złoto. Z końcem jego panowania mapa świata wyglądała tak:
By Tataryn - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=19625326

Amatorów monet, po fakty z życia Trajana odsyłam do książki Pawła "Dzikiego Zdeba" Zawory.



A teraz wypadało by odpowiedzieć czytelnikowi zainteresowanemu monetami "najlepszego z cesarzy". I mam problem, bo jak odpowiedzieć na tak zadane pytanie.

Chciałbym się dowiedzieć, na jakie elementy tych monet zwracać uwagę, czym się różnią i które są poszukiwane.

Proszę zajrzeć na Wildwinds (jeden z moich ulubionych serwisów dla miłośników antycznych monet)
- przeniesie się tam Pani/Pan klikając w ten link http://www.wildwinds.com/coins/ric/trajan/t.html
Prawda, że cesarz Trajan na monetach jest podobny do wyrzeźbionego cesarza Trajana? Stawiam złotówki przeciw zapałkom, że żywy też był podobny. Dlatego nawet kiedy nie uda się odczytać cesarskiego imienia na wytartej monecie, to sam portret wystarczy do stwierdzenia, że to moneta Trajana. 
To nie jest pełny katalog jego monet, a i tak imponuje objętością, a załączone zdjęcia wystarczająco wyraźnie ilustrują "czym się różnią", przynajmniej między sobą. 
Nie wiem jak Pani/Pan, ale ja wybierając monety do zbioru, zwracam uwagę na to, by moneta była czytelna, co najmniej w takim stopniu, by móc jednoznacznie stwierdzić jaka to odmiana i jaki wariant. Niespecjalnie interesuje mnie, która z ewentualnie dostępnych monet należy do poszukiwanych przez innych kolekcjonerów. W tej konkretnej chwili, kiedy muszę wybrać ta, czy ta, decyduje po pierwsze to, jaki jest stan mojego portfela, po drugie to, czy już taką monetę w zbiorze mam, czy nie. Zwykle wybór jest bardzo prosty

Proszę wybaczyć, że jestem troszkę złośliwy odpowiadając na Pani/Pana pytania, ale naprawdę, w tym przypadku inaczej nie potrafię.

piątek, 19 maja 2017

Co to będzie, co to będzie...

Pod poprzednim wpisem omawiającym między innymi zapowiedź zmian na Allegro, pojawił się komentarz.
Problemem nie jest kupno monety, bo tych miejsc jest sporo. Problemem jest miejsce gdzie przysłowiowy Kowalski możne je sprzedać. Często jest tak że za monety wartościowe w sklepie proponują grosze. Proszę obejrzeć cennik skupu monet w/w "tuzów" numizmatyki. Zdzierstwo i strzelanie sobie w stopę sklepów, żadnej uczciwości, potężne marże które zabierają zysk. Stąd taka popularność allegro. Jeżeli polska numizmatyka ma się rozwijać, to musi być miejsce na tego typu handel dla początkujących, dopiero co łapiących tego bakcyla a allegro umiera dla kolekcjonerów. Te duże firmy za parę lat zostaną ze swoją ofertą z coraz mniejszym popytem bo popularność numizmatyki spadnie. Czego im szczerze życzę, bo mniejszy popyt to tańsze monety.
Obiecałem, że napiszę coś więcej na ten temat, więc zacznijmy. Po kolei.

Problemem nie jest kupno monety, bo tych miejsc jest sporo.
To nie cała prawda. Rzeczywiście, miejsc gdzie można kupować monety jest mnóstwo. Problem polega na uczciwości sprzedających, uczciwości pośredników i ochronie, na jaką może i powinien liczyć kupujący. System ochrony kupujących na Allegro nie jest doskonały, ale jest. Portal nie wymiguje się od pomocy, gdy zachodzi konieczność włączenia w sprawę policji. Czy wszystkie inne miejsca, w których Kowalski kupuje monety są tak samo pomocne?
Allegro jest tylko pośrednikiem zarabiającym na prowizjach od sprzedających. Nie odpowiada, zwłaszcza w naszej branży, za oryginalność sprzedawanych przedmiotów, ale w mniejszym lub większym stopniu pomaga w ewentualnych sporach. Problem oryginalności sprzedawanych monet nie omija nawet największych sprzedawców, więc zamknięcie się największego pośrednika na obrót obiektami kolekcjonerskimi życia Kowalskiemu na pewno nie ułatwi.

Problemem jest miejsce gdzie przysłowiowy Kowalski możne je sprzedać.
Często jest tak że za monety wartościowe w sklepie proponują grosze.
Proszę obejrzeć cennik skupu monet w/w "tuzów" numizmatyki.
Takich miejsc też jest wiele. Zaczynając od eBay, na Facebooku kończąc, jeśli mamy na myśli pośredników umożliwiających samodzielne wystawianie monet. Większość, jeśli nie wszystkie firmy numizmatyczne oferują sprzedaż komisową, wszystkie skupują monety. Rzeczywiście zdarzają się firmy nieuczciwe, żerujące na sprzedających, ale to problem stary, jak handel. Nie kto inny, jak sam M. Gumowski napisał w "Podręczniku numizmatycznym", że Przy kupowaniu monet z rąk niefachowych powinno być jednak zasadą, płacić nie wiele więcej nad wartość kruszcu.
Pośrednik żyje z prowizji. Od kwot, które uzyska ze sprzedaży monet kupionych od Kowalskich musi odliczyć koszty prowadzenia działalności (czynsz, płace, media, podatki, literatura fachowa, reklama itd.) i powinien jeszcze na tym coś zarobić.

Zdzierstwo i strzelanie sobie w stopę sklepów, żadnej uczciwości, 
potężne marże które zabierają zysk.
Powoli przechodzimy do sedna sprawy, ukrytego w ostatnich dwóch słowach - ZABIERAJĄ ZYSK. Komu zabierają zysk? Czy istotą kolekcjonowania jest osiąganie zysku? Zysk, to cel przedsiębiorcy, handlarza albo usługodawcy.
Kiedy kolekcjoner sprzedaje monety:
  • Gdy rezygnuje z kolekcjonowania i pozbywa się zbioru.
  • Gdy zmienia profil kolekcji i pozbywa się jej zbędnej już części. 
  • Gdy zastąpi monetę w zbiorze egzemplarzem lepszym, ładniej zachowanym.
  • Gdy kupuje partię monet (bo taka była oferta), z której tylko część włącza do zbioru, a niepotrzebnej mu reszty chce się pozbyć.
To rozumiem. Natomiast jeżeli kupuje monety tylko po to by wkrótce sprzedać je z zyskiem, to nie jest kolekcjonerem, tylko...
No kim?
Jeżeli ktoś chce zarabiać w ten sposób, powinien albo założyć działalność gospodarczą, albo korzystać z usług pośredników. Rzeczywiście, trudno sprzedać przez pośrednika monety tanie, pospolite, źle zachowane. Oczekiwanie, że za taki towar dostanie się dobrą zapłatę jest samooszukiwaniem. Każdy zauważył chyba na Allegro powracające w nieskończoność aukcje skorodowanych, na pół czytelnych monet, na dodatek często fatalnie sfotografowanych. Takie aukcje, to prawdziwe utrapienie przy przeglądaniu nowych ofert w poszukiwaniu monet do kolekcji. Fakt, wiele z nich wystawiają profesjonaliści (często mam wrażenie, że to określenie na wyrost i powinno być ujęte w cudzysłów), ale czy to nie jest przypadkiem tak, że wpakowali się na minę kupując słabe monety od Kowalskich i teraz usiłują odblokować zamrożony kapitał? Życie pośrednika nie zawsze usiane jest różami.


Jeżeli polska numizmatyka ma się rozwijać, to musi być miejsce na tego typu handel dla początkujących, dopiero co łapiących tego bakcyla a allegro umiera dla kolekcjonerów.
Za przeproszeniem, co NUMIZMATYKA ma wspólnego z "tego typu handlem"? Poza tym, że przedmiotem w obu przypadkach są monety? Nie wystarczy zgromadzić kilkadziesiąt, kilkaset czy kilka tysięcy monet, by mieć prawo do stwierdzenia, że jest się numizmatykiem. Są numizmatycy, którzy nie mają ani jednej monety (poza tymi w portmonetce). Są pośrednicy, którzy zbankrutowali, bo nie potrafili oddzielić pracy od kolekcjonerskiej pasji i zamiast sprzedawać to, co od Kowalskich kupili, zasilali własny zbiór.

Biznesowe decyzje właścicieli Allegro są komentowane na forach numizmatycznych.
http://forum.tpzn.pl/index.php/topic,11099.0.html
http://monety.pl/viewtopic.php?f=5&t=26512&start=240#p303373
Głos zabierają w nich również przedstawiciele największych polskich firm numizmatycznych, zapowiadając tworzenie i rozwijanie własnych kanałów sprzedaży. Kolekcjonerzy jakoś sobie poradzą, nie mam wątpliwości. Osoby dorabiające sobie drobnym (albo i nie drobnym) handlem monetami na Allegro też w większości dadzą sobie radę. Najważniejsze, by istniały miejsca, w których początkujący będą mogli uzyskiwać uczciwe i wiarygodne informacje o obiektach swoich pasji. Takie jak wskazane w tym akapicie fora numizmatyczne, jak nieodżałowanej pamięci Cafe Numizmatyka na Allegro.

10 maja napisałem
Przeglądam internetowe aukcje i sklepy numizmatyczne - niedługo poczta powinna dostarczyć mi coś ciekawego - przynajmniej na aukcyjnym zdjęciu wydało mi się ciekawe. Gdy przesyłka dotrze, podzielę się radością (lub rozczarowaniem).
Dziś przyniosłem list z poczty i wyjąłem z niego tę monetę.
Czy wiecie, dlaczego ta brzydka moneta to dla mnie radość, a nie rozczarowanie? 

P.S.
Odpowiedź umieściłem tu:
https://zbierajmymonety.blogspot.com/2017/05/trojak-z-nieokreslonej-mennicy.html

Printfriendly