Google Website Translator Gadget

sobota, 12 września 2026

Grubymi nićmi szyta próba oszustwa na OLX.

Niemal natychmiast po tym, jak OLX przysłało mi potwierdzenie, że moje ogłoszenie jest już widoczne dla użytkowników, dostałem wiadomość SMS. 

To że "Nadawca nie może odbierać wiadomości", to pierwszy sygnał, że ktoś będzie próbował mnie oszukać. Zaciekawiło mnie, w jaki sposób, więc wysłałem e-mail. Na wiadomość: 
odpowiedziano tak: 

Dzień dobry! Przepraszam za zamieszanie — przypadkowo usunęłam historię przeglądania i zgubiłam link do oferty. Czy mogłabym prosić o jego ponowne przesłanie? Chciałabym od razu dokończyć transakcję i opłacić zakup przez InPost. Odbiór osobisty wraz z pakowaniem zorganizuję we własnym zakresie, a dogodną datę i miejsce przekazania pozostawiam do wyboru Sprzedającemu. Wszystkie opłaty, rzecz jasna, biorę na siebie. Pozdrawiam serdecznie!
Jak odbiorca ma zorganizować pakowanie "we własnym zakresie"??? W tym momencie nie miałem już żadnych wątpliwości, że to próba oszustwa, ale byłem ciekawy, jak sprawa się dalej potoczy. Wysłałem link do ogłoszenia. Odpowiedź była błyskawiczna.
Najpierw "potwierdzenie" z adresu InPost Vol <edgar.jenny@vol.at>.

Przycisk "Sprawdź szczegóły" kieruje na adres https://fjzyjt.com/order/83vtbJyq. Strona jest nieosiągalna, co sprawdziłem na laptopie odizolowanym od domowej sieci, którego używam do eksperymentów z różnymi wersjami Linuksa.

Po chwili przyszedł e-mail od "Zofii Czarneckiej". 

Chciałam poinformować, że dokonałam już pełnej wpłaty za zamówienie oraz dostawę przez InPost – środki zostały pomyślnie zarezerwowane dla Państwa w serwisie (dane zamówienia: Zofia Czarnecka). Ponieważ niezwykle zależy mi na czasie, bardzo proszę o jak najszybsze zatwierdzenie transakcji. Zamówienie ma określony czas ważności i po jego upływie zostanie automatycznie anulowane przez system. Wszystkie szczegóły trafiły już na Państwa adres e-mail – bardzo proszę o sprawdzenie skrzynki odbiorczej (oraz dla pewności folderu SPAM). Wybór dogodnego punktu odbioru będzie możliwy od razu po Państwa akceptacji.

Zwykle grzecznie odpowiadam na wiadomości, więc odpisałem 

Proszę nie ściemniać. 
Na koncie OLX nie mam żadnych informacji o wpłacie.
Żegnam

Zastanawiam się jeszcze, czy nie przygotować paczuszki ze zgniłym kartoflem i nie spróbować jej wysłać, korzystając z przysłanego kodu. 

Jeśli sprzedajecie coś, niezależnie czy to OLX, Allegro, eBay, FB czy jakiś inny serwis, czytajcie uważnie wiadomości, sprawdzajcie adresy, z których przychodzą i nie dawajcie się nabierać. 


poniedziałek, 7 września 2026

Wakacyjne podróże - euro.

Wróciliśmy do domu. Zawartość bagażnika, z małymi wyjątkami typu trójkąt ostrzegawczy, wypakowana. Pozostała jeszcze wymiana zawartości portmonetki. Do następnego wyjazdu za granicę będą w niej grosze i złotówki. Przez ostatni dwa tygodnie ich miejsce zajmowała inna waluta. 

Trasa naszej wyprawy, nie licząc Polski, przebiegała przez cztery państwa. W każdym z nich, mimo że jedno do strefy euro nie należy, mogliśmy płacić jedną walutą. Tym wyjątkiem były oczywiście Czechy. Miałem trochę koron, które zostały z poprzednich wyjazdów. Wystarczyło na obiad, drobne wydatki i jeszcze trochę zostało na przyszłość. Zapłaciłem koronami, ale nie musiałem. Gdy przyszło do płacenia za obiad, padło pytanie: "euro, złotówki czy korony?". W takiej właśnie kolejności!

Jestem prawie pewien, że najważniejszą przyczyną, dla której cztery państwa Europy Wschodniej pozostają poza strefą euro, nie jest patriotyczne umiłowanie własnego pieniądza. Chodzi o możliwość zarabiania na przewalutowaniu. Zarabiają banki, właściciele kantorów, właściciele sklepów, restauracji i barów, zarabiają kelnerzy i sprzedawcy. Tracą wszyscy inni. MY tracimy. Pani traci, Pan traci. 


poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Wakacyjne podróże - Raciąż.

Zawsze staramy się pokazywać naszym gościom ciekawe miejsca w bliskiej okolicy. Jednym z nich jest grodzisko znajdujące się na półwyspie nad jeziorem Spierewnik (Śpierewnik), w pobliżu wsi Raciąż. 
Dojazd samochodem niezbyt wygodny. Wąziutkie drogi gruntowe. Jadąc tam zawsze zastanawiam się, co będzie, gdy pojawi się jakiś samochód jadący z przeciwka. Lepiej wziąć rowery na bagażnik, zatrzymać się w Raciążu lub Wysokiej i do grodziska dojechać na dwóch kołach. Trafić łatwo, bo wszędzie są tabliczki kierujące do "Kasztelanii Raciąż"
Półwysep jest odcięty od lądu zarośniętym mokradłem, Dawniej poziom wody w jeziorze był wyższy, więc gród znajdował się na wyspie. Teraz też droga do grodu prowadzi przez długi, drewniany most. Gdyby nie on, trzeba by brodzić. 
Wejście na teren grodu jest na północnym końcu półwyspu. Tam znajdowało się cmentarzysko. Znaleziono na nim kilkadziesiąt pochówków. Być może w centrum cmentarzyska była jakaś kaplica, bo w tej części brak grobów. Idąc z cmentarzyska do grodu trzeba pokonać most nad fosą (teraz suchą), 
wspiąć się na kamienne schody
 i przejść pod rekonstrukcją bramy. 
Kompleksowe prace archeologiczne przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego pozwoliły odtworzyć układ zabudowań grodu. 
Przy kolejnych obiektach są czytelne tablice informujące o ich przeznaczeniu i o znalezionych tam przedmiotach. Krótkowidzom mogą trochę przeszkadzać pokrzywy, ale do odważnych świat należy. 
Mnie najbardziej zainteresowała tablica przy "domu I"
Powód oczywisty, to w nim odkryto monety. 
Siedemnaście srebrnych brakteatów i coś, co opisano, jako "medalion srebrny". Na tablicy informacyjnej, część z nich zilustrowano rysunkami.
Monety były też w "domu II", cztery sztuki, ale brak o nich bliższych informacji. 

Patrząc na rekonstrukcję grodu, spacerując po tym bardzo przecież ograniczonym terenie, zastanawiałem się czy nazywanie go kasztelanią jest uzasadnione. Inaczej wyobrażałem sobie siedzibę ważnego przecież przedstawiciela władzy. Wprawdzie teren o wspaniałych walorach obronnych, dodatkowo obwarowany, ale tylko pięć budynków drewnianych lub z plecionki oblepionej gliną to chyba trochę za mało, jak na kasztelanię. Badania grodu były przedmiotem pracy doktorskiej Małgorzaty Kowalczyk opublikowanej w pod tytułem "Raciąż – średniowieczny gród i kasztelania na Pomorzu w świetle źródeł archeologicznych i pisanych" Archaeologia Baltica z roku 2006. Dotarłem do wcześniejszej publikację tej autorki, "Pomorska kasztelania i gród Raciąż w świetle źródeł pisanych". Praca jest dostępna w sieci. Przeczytałem w niej, że
W roku 1256 książę Przemysł z wojskami swoimi i brata swego Bolesława oraz książę Kujaw Kazimierz zeszli się koło Nakła i po naradzie ruszyli na zdobycie grodu Raciąża. Do niego napłynęło z tej kasztelanii dużo ludzi dla ratowania życia i mienia. Gdy wspomniani książęta przyszli pod ten gród, podłożyli ze wszystkich stron ogień i zaczęli oblegać go. Grodzianie nie mogli stawić im oporu wobec wysoko buchających płomieni, a chcieli uniknąć śmierci od ognia, [więc] ci którzy zdołali wyjść, wkroczyli na placówki nieprzyjaciół i dobrowolnie oddali się w niewolę. Wielu jednak nie mogło wyjść i ci, zagarnięci ogniem, okrutnie spłonęli wraz z grodem i znajdującym się tam dobytkiem 
Wnioskuję z tego cytatu, że gród nie był siedzibą kasztelanii. Pełnił z pewnością funkcje obronne, bo lokalizację w trudno dostępnym miejscu doceniono już znacznie wcześniej. Osadnictwo na półwyspie zaczęło się już w epoce neolitu. Podczas wykopalisk znaleziono też późniejsze relikty z epoki brązu (kultura łużycka) i wczesnego średniowiecza. 
Prace prowadzili archeolodzy z Łodzi. Materiał z wykopalisk przechowywany jest w Stacji Archeologicznej w Białych Błotach, terenowej bazie Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego. Część zbiorów prezentowana jest na wystawie w Wiejskim Domu Kultury w Raciążu. Muszę znaleźć czas by odwiedzić te placówki. Niestety próby wejścia na stronę stacji w Białych Błotach kończą się komunikatem "Ta strona jest nieosiągalna, Sprawdź, czy w adresie bialeblota.uni.lodz.pl nie ma błędu. DNS_PROBE_FINISHED_NXDOMAIN". Chyba po prostu muszę tam kiedyć podjechać. 

PS 18.08.2026
Próba dotarcia do pracy doktorskiej pani Małgorzaty Kowalczyk spełzła na niczym. Odpowiedź z Repozytorium Uniwersytetu Łódzkiego:
praca doktorska "Raciąż — średniowieczny gród i kasztelania na Pomorzu w świetle źródeł archeologicznych i pisanych" oznaczona sygnaturą RPS3005 została zdigitalizowana i zarchiwizowana w Repozytorium Uniwersytetu Łódzkiego w celu ochrony zbiorów. Ze względów prawnych (prawa autorskie) uzyskanie dostępu do pracy doktorskiej obronionej w Uniwersytecie Łódzkim wymaga pisemnego zezwolenia autora lub kierownika jednostki, w której praca powstała. Zezwolenia na korzystanie z prac doktorskich udzielane są na specjalnych formularzach – do pobrania na stronie
https://www.lib.uni.lodz.pl/fileadmin/Jednostki/BU%C5%81/pliki_do_pobrania/wniosekdoktoraty.pdf
Regulamin BUŁ, Zarządzenie Rektora UŁ nr 48 z 20 VII 1998 r.). Po uzyskaniu zezwolenia praca doktorska w wersji elektronicznej udostępniana jest czytelnikom wyłącznie do odczytu na miejscu w Bibliotece Uniwersytetu Łódzkiego na wyznaczonym stanowisku komputerowym (bez możliwości kopiowania) lub w wersji drukowanej do wglądu również tylko na miejscu w czytelni w Bibliotece UŁ.

Czy to standardowa praktyka wszystkich uniwersytetów?

PS 07.09.2026

W Tygodniku Tucholskim opublikowano ciekawy wywiad z panią Krystyną Trzcińską, która przez wiele lat pracowała przy wykopaliskach w raciąskim grodzie. 


czwartek, 6 sierpnia 2026

eBay -

 Taka moneta. 

Grosz koronny Augusta III, rocznik 1755 z nietypowym popiersiem w zbroi antycznej i charakterystyczną, malutką trójką pod herbami. Nie wiem, jak to się stało, ale gdzieś mi ta moneta umknęła podczas pracy nad katalogiem miedziakówAugusta. Pierwszy raz zobaczyłem ją w roku 2012 na aukcji Niemczyka na Allegro (aukcja numer 2350821687). 

Zobaczyłem, ale kupić mi się jej nie udało. Podobnie było w roku 2013 (Allegro 3086210079)

W roku 2023 ofertę przegapiłem. Mam tylko zdjęcia.
Ucieszyłem się, gdy w lipcu zobaczyłem na eBay tę ofertę.
Pierwsza niespodzianka, sprzedający nie wysyła do Polski. Na prośbę o zmianę decyzji, nie odpowiedział. Na szczęście przeszkodę udało się ominąć innym sposobem i po krótkich nerwach - wygram, czy nie wygram - SUKCES. I tu kolejna okazja do skoku ciśnienia.  Zanim moneta trafiła na niemiecki adres kolegi, identyczna oferta z takim samym zdjęciem znów pojawiła się na eBay. 
Na żadne pytania sprzedający nie odpowiedział. Na szczęście, gdy moneta trafiła na niemiecki adres, okazało się, że udało się nam kupić to, co chciałem. Kilka dni temu trafiła do mnie. I bardzo się z tego cieszę. 
Okazuje się jednak, że sprzedawca, pomimo że moneta jest już w moim zbiorze, regularnie oferuje jej sprzedaż. Nie wiem, który to już raz, ale nadal można (?) ją licytować. 
Nie wiem, co dostanie ktoś, kto zdecyduje się na licytację i wygra.

Z inną próbą zakupu poszło gorzej. Wypatrzyłem interesujący obiekt (tym razem to nie była moneta) w ofercie "kup teraz". Cena była atrakcyjna, więc pomimo wysokich kosztów przesyłki, kliknąłem gdzie trzeba i zapłaciłem. 
Przeczytajcie uważnie, co jest na zielonym pasku nad opisem oferty!
Kupiłeś(łaś) ten przedmiot. Sprzedawca ponownie wystawił ten sam lub podobny przedmiot. Wyświetl szczegóły zamówienia
 
Sprzedawca wystawił nie podobny przedmiot, tylko ten sam, ale tym razem rzecz ma się inaczej. Poinformował mnie, że pomylił się ustalając cenę. Określił to jako "błąd pisarski". Anulował transakcję, po czym plakietka z nową ceną pojawiła się niemal natychmiast w jego ofercie. 
Nie wiem, jak chcąc wklepać na klawiaturze 100 można przez błąd pisarski napisać 9,56.
Pieniądze wróciły na moje konto, ale na tym nie koniec. Z eBay dostaję prośby o zaopiniowanie udanego zakupu. Przecież "Kupiłeś(łaś) ten przedmiot." 

Dziwne to wszystko. Mam coś, co ktoś inny nadal oferuje do sprzedaży, nie mam czegoś, za co uczciwie zapłaciłem. Z drugiej strony, może tak jest ciekawiej, mniej nudno?

niedziela, 26 lipca 2026

Wakacje, wakacje

Jedni odpoczywają, drudzy pracują...

Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy poinformowało o przygotowaniach do otwarcia nowej wystawy stałej „Mennica bydgoska” w Europejskim Centrum Pieniądza na Wyspie Młyńskiej. 

Otwarcie wystawy zaplanowano na 26 listopada 2026, rocznicę złożenia przysięgi mincerskiej przez pierwszego zarządcę mennicy, Walentego Jahnsa, uznawanej za formalny początek funkcjonowania zakładu w 1594 roku. Czekam na to z niecierpliwością. Długo czekam, bo gdy w 2023 roku w lipcu próbowałem ponownie odwiedzić ECP, pocałowałem klamkę. Stała ekspozycja muzeum pieniądza była wtedy zamknięta, podobno z powodu jakichś problemów konserwatorskich spowodowanych warunkami środowiskowymi.  

Lato, to okres, który często wykorzystują archeolodzy do przeprowadzania planowych badań wykopaliskowych. W tym roku kontynuowano badania w najbliższym sąsiedztwie zamku w Człuchowie. Podczas podobnych prac w 2017 roku odkryto niewielki skarb siedemnastowiecznych monet srebrnych. Wykopano wtedy 18 monet: 17 ortów Zygmunta III Wazy, Jana Kazimierza i księcia pruskiego Jerzego Wilhelma i 10 krajcarów Leopolda V. Pisałem o tym krótko po odkryciu. Wykopaliska przy człuchowskim zamku kontynuowano i w tym roku. Badano południową część wschodniego międzymurza. To miejsce, w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora, najprawdopodobniej pełniło rolę wysypiska. Może dlatego tegoroczne prace nie przyniosły tak spektakularnych odkryć. Wykopano fragmenty kafli piecowych, kule muszkietowe, fragmenty naczyń i fajek. Byłem w Człuchowie w ostatni piątek. Właśnie trwały prace końcowe, przywracanie miejsa wykopów do stanu pierwotnego. 

A pod murem leżał elegancko spakowany "urobek". 
Nie przypuszczam, by te okazy trafiły na muzealną ekspozycję.

Tegoroczne wakacje nie sprzyjają numizmatycznym zakupom. Niczego ciekawego na giełdach i pchlich targach nie wypatrzyłem. Jedyna moneta dodana do zbioru w lipcu wygląda tak. 

Może sierpień będzie łaskawszy.

Printfriendly