Google Website Translator Gadget

czwartek, 28 maja 2020

Dąb i orzeł

Nie pamiętam kiedy, nie pamiętam skąd trafiła do mnie ta moneta.
Albo wchodziła w skład jakiegoś zestawu, który kupiłem dla zupełnie innej monety albo zaciekawiła mnie na tyle, że zaryzykowałem jakąś symboliczną kwotę, żeby później, spokojnie spróbować w domu ustalić, co to za zwierz.
Pamiętam taką rozmowę podsłuchaną w kuluarach jednej z sesji wykładowych organizowanych przez D. Marciniaka - jeden z uczestników zapytany przy kawie i ciasteczkach o profil kolekcji, z enigmatycznym uśmiechem powiedział, że kupuje tylko takie monety, które widzi po raz pierwszy. Przypuszczam, że żartował, choć może być i tak, że w ten sposób chciał powiedzieć, że koncentruje się na poszukiwaniu niepublikowanych odmian.
Moja, ujawniająca się czasem, żyłka awanturnicza powoduje, że zdarza mi się kupować monety, o których nie wiem nic, które widzę po raz pierwszy. Taki rodzaj hazardu.

Moneta skutecznie opierała się próbom identyfikacji.
Stan zachowania nie zachwyca, ktoś próbował ją kiedyś prostować - pozostał ślad pęknięcia - ale co nieco można z niej odczytać. 
Po jednej stronie mamy patrzącego w lewo orła z rozłożonymi skrzydłami. Nad orłem niewielką koronę, poniżej litery. Może to być AR albo trzy litery w ligaturze, z których pierwsza, być może F jest połączona z VR. Całość otacza wieniec, którego elementami mogą być rozdzielone liście dębowe (ale to nic pewnego).
Po stronie drugiej jest ciekawiej. Środek zajmuje drzewo. Dąb ze skrzyżowanymi symetrycznie gałęziami i widocznymi korzeniami. Nad nim korona. Wokół legenda. Zaczyna się od kropki na wysokości środka liter ∙. Pierwsza jej litera jest niepewna - wygląda na F, ale pewności nie mam. Następnie mamy ∙M∙II VR i po przerwie na korzenie drzewa litery następne RI∙DUX później chyba M i końcową kropkę ∙.

Poszukiwanie po fragmentach legendy nie daje żadnych rozwiązań. Zapytanie o monetę z dębem i orłem, jak można było się spodziewać, zapełnia ekran zdjęciami niemieckich pięciomarkówek z lat trzydziestych XX w. 
Wszystko jedno, czy pytam "moneta dąb orzeł", czy "munze adler eiche". Dlaczego nie sięgam po zapytania w innych językach? Orzeł z mojej enigmy zbyt jest podobny do orłów z pruskich monet z końca osiemnastego wieku.
Wprawdzie nie dzierży w łapach insygniów władzy i nie ma korony na głowie, ale przecież w legendzie jest DUX, a nie REX albo IMP(erator).

Cień nadziei pojawił się, kiedy zacząłem przyglądać się drzewu i sprawdzać, czy któreś z niezliczonych niemieckich księstewek nie ma przypadkiem drzewa w herbie. Jest, ale nie księstwo. Miasto Lindau leżące nad brzegiem Jeziora Bodeńskiego. 
Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1663062

Niestety, choć kształt podobny, to jednak to nie to - to przecież LIPA, a nie DĄB!

Dąb - eiche. To może EICHSTÄTT? Było takie biskupstwo, które miało swoją monetę, ale i to strzał niecelny. 

Przekartkowałem "Standard catalog of german coins 1601 to present" wydany przez Krause Publications (jakieś tysiąc stron), kupkę wybranych katalogów aukcyjnych, w których jak przypuszczałem, taki drobiazg mógłby się znaleźć, kilkadziesiąt stron internetowych z MaShops i CoinArchves na czele i...
Enigma, enigmą pozostaje.

Pomożecie?



piątek, 22 maja 2020

O priorytetach, zasadach i innych niepopularnych pojęciach.

Pierwszy wpis na blogu "Zbierajmy monety" opublikowałem 10 września 2010 r. Staram się (w miarę możliwości) regularnie publikować kolejne wpisy. Ich liczba zbliża się do połowy tysiąca.
Ta regularność, choć ostatnio różnie z nią bywa, była i jest pierwszym priorytetem.
Drugim, nie mniej ważnym jest staranie o możliwie wysoką jakość merytoryczną przy zachowaniu przystępnej formy.
Priorytet trzeci - poważnie i z szacunkiem traktować czytelników.
Priorytet czwarty można sprowadzić do zdania, które kilka razy się już tu pojawiało - "na monetach świat się nie kończy". Autor nie może być więźniem swojego dzieła. 
Wystarczy.
Priorytety, choć ponumerowane, są równo istotne. Żaden nie jest ważniejszy od pozostałych.

Priorytety realizuję posługując się krótką listą zasad. O dwu z nich kilka następnych zdań.


  • Zasada pierwsza - wszystkie informacje, które na blogu umieszczam powinny być wiarygodne.

    Staram się jak najmniej korzystać z publikacji powołujących się na publikacje wcześniejsze. Wolę weryfikować takie wiadomości docierając do źródeł, a z tych pierwszeństwo mają monety. Wielokrotnie zdarzało mi się otrzymywać zdjęcia monet, które opisywano jako nieznane wcześniej odmiany, czy warianty. Najczęściej weryfikacja polegająca na odszukaniu podobnych egzemplarzy w archiwach, albo własnych zapasach dubletów potwierdzała istnienie "nowych odmian". Zdarzało się jednak, że dostawałem zdjęcia zmanipulowane, przerobione w programach graficznych. Nie wiem, co kierowało osobami przysyłającymi mi te zdjęcia.
  • Zasada druga - okazywać szacunek czytelnikom.

    Realizuję ją oczywiście poprzez zasadę pierwszą, ale też staram się w miarę szybko odpowiadać na komentarze i przychodzące maile.
    Z komentarzami bywało różnie. Najpierw były powiązane z serwisem Google+, co powodowało, że wpisy mogli komentować wyłącznie czytelnicy zalogowani w tym serwisie. Chcąc umożliwić komentowanie wszystkim zainteresowanym, wyłączyłem komentarze powiązane z Google+. To spowodowało niestety zniknięcie wszystkich wcześniejszych komentarzy. Teraz komentować mogą wszyscy, nawet osoby anonimowe, niezalogowane do usług Google. Wolność jest dobra, dokąd nie godzi w inne wolności. Zaczęły pojawiać się komentarze, łagodnie mówiąc niemerytoryczne oraz komentarze zawierające mniej, lub bardziej zakamuflowane reklamy. To zmusiło mnie do wprowadzenia moderacji komentarzy - są publikowane nie natychmiast po napisaniu, tylko dopiero gdy je przeczytam i zatwierdzę.  Zasada szacunku dla czytelników jest tu realizowana dwutorowo. Po pierwsze, nie narażam Was na lekturę bzdurnych wypocin i reklam wątpliwej wartości wyrobów i usług. Po drugie, nie "wycinam" komentarzy krytycznych. Jeśli ktoś znajduje błąd we wpisie, po sprawdzeniu zasadności uwagi publikuję komentarz i wprowadzam odpowiednie poprawki zaznaczając to w treści wpisu (przykład). 
Teraz pora na opisanie zasad, które nie dla wszystkich są oczywiste (bo ich wcześniej nie spisałem). Oczywiste mogą być dla czytelników stałych, ale nie dla kogoś, kto trafia do mnie pierwszy raz, przypadkowo, albo po kliknięciu w odnośnik w wynikach wyszukiwania.

  • Zasada trzecia - piszę o monetach, a nie o moneto-podobnej metaloplastyce.
    Wyjaśnienia w pierwszym wpisie z roku 2010.
  • Zasada czwarta - nie wyceniam monet, nie handluję monetami.
    To znaczy nie kupuję monet w celu ich późniejszej sprzedaży, nie prowadzę komisu, nie pośredniczę w kontaktach z firmami numizmatycznymi, nie reklamuję firm, sklepów, wyrobów. Nie umieszczam na blogu "materiałów sponsorowanych". Dlatego też bez litości usuwam i będę usuwać wszystkie komentarze zawierające reklamy.
  • Zasada piąta - mnie też należy się szacunek.
    Nie za "zasługi", nie z racji wieku, czy czegokolwiek innego, poza tym, że jestem człowiekiem. Mam prawo do swobody myśli i czynu. W granicach prawa, rzecz jasna. Po szczegóły odsyłam do rozdziału II Konstytucji.
Podam teraz przykład autentycznej wiadomości, którą niedawno dostałem, a którą uważam za tej zasady naruszenie.
Dzien dobry. Posiadam monete ktora z przodu ma nie widoczne napisy in i we z tylu brak napisu num. Czy sa one cos warte? Zdj wysyłam w zaczniku. Z gory dziekuje za odp 
Niestety odpowiedziałem na ten bełkot. Szczerze i prawdziwie, choć przyznaję, być może trochę zgryźliwie. I zostałem ukarany. 
Wie Pan co, takie komentarze niech Pan zachowa dla siebie, profesjonalista zachowalby sie inaczej. Żenada. Nie pozdrawiam. 
Sam sobie jestem winien.
Od dzisiaj na prośby o wyceny itp. NIE ODPOWIADAM!
Na wiadomości bełkotliwe, pisane niechlujnie, na chamskie zaczepki - NIE ODPOWIADAM!
Wywalam je do kosza, a nadawców blokuję. 

Dotyczy to oczywiście i komentarzy. I tu małe uzupełnienie:
Zauważam, że nadmiernie, moim zdaniem, rozpleniła się moda na "lajki". Część czytelników, nie znajdując na blogu "łapki w górę" i "łapki w dół", pisze komentarze w stylu "Znakomity tekst", "Bardzo ciekawe." itp. Proszę o rezygnację z tej formy uznania. Najlepszym wskaźnikiem Waszego poparcia dla mojej pisaniny są rosnące wskazania licznika odwiedzin, zbliżające się w tej chwili do miliona. Wybaczcie więc, że takie komentarze moderacji nie przechodzą.

Dla rozluźnienia atmosfery, a może i trochę prowokacyjnie, bo sam jestem ciekaw, co o tym myślicie, pokażę fragment zrzutu z ekranu, który zobaczyłem przy okazji "sprzątania" zakładek przeglądarki.
Czy rynek numizmatyczny rzeczywiście podupada w ostatnich latach?

Za tydzień będzie coś o monetach.


sobota, 25 kwietnia 2020

Pierwsza errata do katalogu II RP

Miło mi, że ktoś te moje katalogi czyta. Jeszcze milej, jak czyta uważnie.
Na monetyforum.pl umieszczono bogato ilustrowany wpis, jednoznacznie identyfikujący dostawcę blachy na pięciogroszówki. W moim katalogu (wydanie 4, str. 109) napisałem:
Do czasu uruchomienia w mennicy odlewni i walcowni, brązowe krążki do bicia pięciogroszówek zamawiano w bliżej nieokreślonej „Hucie miedzi” Poznaniu. Prawdopodobnie były to zakłady Hipolita Cegielskiego.
Okazuje się, że to nie o zakłady Cegielskiego chodziło.
W Poznaniu istniała huta miedzi!
OK. huta była, ale skąd wiadomo, że to ona była dostawcą dla mennicy? I na to jest dowód.
W sprawozdaniu Najwyższej Izby Kontroli z r. 1926 znajdujemy taką informację.

Informacje te znalazł i opublikował użytkownik monetyforum.pl "Popstar". Znając Jego dociekliwość, pewnie na tej pierwszej erracie się nie skończy.

P.S.
Nie zarejestrowałem się na monetyforum.pl. Byłem zarejestrowany na poprzednim jego wcieleniu, ale nie odpowiadały mi zwyczaje części jego użytkowników udzielających się w interesujących mnie wątkach. Na ich tle Popstar, choć nie zawsze się z Nim zgadzałem, wyróżniał się bardzo pozytywnie, zawsze podając źródła, z których korzysta i zawsze przedstawiając logiczny tryb rozumowania. Cieszy mnie, że nadal postępuje w ten sam sposób.

P.P.S.
Jeśli pan Popstar tu zagląda, proszę o bezpośredni kontakt - wystarczy kliknąć w "Napisz do mnie" w menu bloga. Kiedyś wymienialiśmy wiadomości korzystając z funkcji forum, ale wraz z jego likwidacją, zniknęła treść korespondencji. Dlatego preferuję wymianę e-maili.

P.S. 2020.06.02

Dotarła do mnie informacja, że Ridero oferuje wersję drukowaną w kolorze. Dziwi mnie to, bo zakładałem wyłącznie wydanie czarno-białe. 

Proszę jej nie zamawiać!!! 

Ridero wyjaśnia to tak:
Problem leży przypuszczalnie w automatyzacji procesu publikacji książek - gdy system Ridero rozpoznaje odcień sepii czy szarości jako kolorowy, automatycznie pojawia się w sprzedaży wersja zarówno czarno-biała jak i kolorowa książki, co dzieje się również w przypadku choćby drobnego szczegółu kolorowego. Ridero jest platformą selfpublishingową, gdzie autor decyduje o kształcie ostatecznym swojej publikowanej książki - w tym wypadku autor musiałby zastąpić ilustracje w utworzonej książce monochromatycznymi, jeżeli chciałby, by w sprzedaży pojawiła się tylko książka w wersji czarno-białej.

Nie wiem, które ze zdjęć jest interpretowane, jako barwne. Postaram się jak najszybciej je zlokalizować i wymienić na monochromatyczne.



środa, 22 kwietnia 2020

Moje katalogi - aktualna oferta

Skończyłem pracę nad trzecim wydaniem katalogu II Rzeczypospolitej i GG.
Katalog jest już dostępny na Ridero i Ebookpoint. Oczywiście razem z pozostałymi katalogami.
Przy okazji ujednoliciłem i obniżyłem ceny.
Zapraszam na zakupy.

P.S. 2020.06.02

Dotarła do mnie informacja, że Ridero oferuje wersję drukowaną w kolorze. Dziwi mnie to, bo zakładałem wyłącznie wydanie czarno-białe. 

Proszę jej nie zamawiać!!! 

Ridero wyjaśnia to tak:
Problem leży przypuszczalnie w automatyzacji procesu publikacji książek - gdy system Ridero rozpoznaje odcień sepii czy szarości jako kolorowy, automatycznie pojawia się w sprzedaży wersja zarówno czarno-biała jak i kolorowa książki, co dzieje się również w przypadku choćby drobnego szczegółu kolorowego. Ridero jest platformą selfpublishingową, gdzie autor decyduje o kształcie ostatecznym swojej publikowanej książki - w tym wypadku autor musiałby zastąpić ilustracje w utworzonej książce monochromatycznymi, jeżeli chciałby, by w sprzedaży pojawiła się tylko książka w wersji czarno-białej.

Nie wiem, które ze zdjęć jest interpretowane, jako barwne. Postaram się jak najszybciej je zlokalizować i wymienić na monochromatyczne.

piątek, 10 kwietnia 2020

50 groszy 1938

To tajemnicza moneta.

We wszystkich, z dwoma wyjątkami*, katalogach polskich monet XX wieku autorzy umieścili ją w działach monet obcych bitych dla ziem polskich. Zwyczajowo mówi się o pięćdziesięciogroszówce Generalnego Gubernatorstwa.
Prawda jest inna. To legalna, polska moneta wprowadzona do obiegu w ostatnich dniach II Rzeczypospolitej. Pomimo niezbitych dowodów na powyższe, pomimo istnienia aktów prawnych, relacji pracowników mennicy i publikacji prasowych z roku 1939, nadal pokutuje błędne przekonanie, że to emisja Generalnego Gubernatorstwa.
Nawet na ekspozycji Gabinetu Numizmatycznego Mennicy Polskiej SA, przed jego zamknięciem na nieokreślony czas "inwentaryzacji" można było zobaczyć taki opis.

A przecież bez trudu można odnaleźć informację, że to Prezydent Rzeczpospolitej podpisał 26 sierpnia 1939 r. opublikowany tego samego dnia dekret wprowadzający do obiegu stalowe monety o nominałach 20 i 50 groszy. Stalowe dwudziesto- i pięćdziesięciogroszówki miały być wprowadzone do obiegu i funkcjonować równolegle z monetami niklowymi.


Dziennik Ustaw nr 78 z 1939 r. poz. 517

Ich wzory ustalił Minister Skarbu w rozporządzeniu z tego samego dnia.
Dziennik Ustaw nr 78 z 1939 r. poz. 520

Nie wiem dlaczego istnienie Dziennika Ustaw 78 z 1939 r. nie zostało zauważone przez większość autorów. Zauważono natomiast, że 23 kwietnia 1940 r. gubernator Frank podpisał rozporządzenie mówiące między innymi o wybijaniu i puszczaniu w obieg stalowych monet o nominale 50 groszy o rysunku i parametrach odpowiadających „dotychczas wybijanym monetom tych wartości”.

Verordnungsblatt des Generalgouverneurs für die Besetzten Polnischen Gebiete 
Dziennik Rozporządzeń Generalnego Gubernatora dla Okupowanych Polskich Obszarów. 
Teil 1, Nr 33 30 April (1940) str. 160—161

Nie zachowały się dokumenty mennicy z czasów okupacji. Nie znamy materialnych dowodów na wybijanie stalowych pięćdziesięciogroszówek w roku 1940 i latach następnych. Podawany w katalogach nakład tych monet (32.000.000 sztuk) jest mniej więcej zgodny z wielkością emisji pięćdziesięciogroszówek w latach 1936 (19.460.000 sztuk) i 1938 (12.800.000 sztuk) opublikowaną przez W. Terleckiego w książce Mennica Warszawska (Tabela 21). Z drugiej strony, u Terleckiego  na stronie 192 znajdujemy informację, że "wojenne" 50-groszówki wybito "na magazyn" w drugiej połowie 1938 i prawdopodobnie w pierwszej połowie 1939. Dziwne to "prawdopodobnie". Terlecki pracował wtedy przecież w Gabinecie Numizmatycznym mennicy, wydaje się, że powinien wiedzieć, co się w niej dzieje.
W tej sytuacji wydaje się prawdopodobne, że realizacja rozporządzenia gubernatora Franka, w części dotyczącej pięćdziesięciogroszówek ograniczyła się do puszczenia w obieg przejętych zapasów monet wybitych przed wojną. Czy jednak rzeczywiście chodzi o monety wybite w latach 1936 i 1938?

Pracuję teraz nad nowym wydaniem katalogu monet II Rzeczypospolitej. Poszukując materiałów, mogących wyjaśnić kilka wątpliwości, które pojawiły się podczas pisania, natrafiłem na "Dziennik lipiec 1939 - sierpień 1940" Eugeniusza Kwiatkowskiego, Ministra Skarbu w latach 1935-1939. Kwiatkowski przeszedł do historii, jako twórca zakładów azotowych w Chorzowie i Mościcach pod Tarnowem oraz portu w Gdyni. Dziennik wydała w roku 2003 Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie (ISBN 83-87658-52-9). 
Dziennik, to zapiski Kwiatkowskiego robione praktycznie dzień po dniu, a w kluczowych momentach godzina po godzinie. Zapiski szczegółowe, w których często przewijają się sprawy obiegu pieniężnego. Od początku, w interesującym nas zakresie, przewijają się dwa tematy: odpływ wkładów z banków i niedobór drobnego pieniądza na rynku. Na przykład, w lipcu, w bankach:
Odpływ wkładów od początku napięcia politycznego (połowa marca br.) z instytucji finansowych kontrolowanych stale przez Skarb dosięga 10 bieżącego miesiąca 575 milionów zł. Po uspokojeniu się w czerwcu notujemy w lipcu ponowny odpływ wkładów, mający charakter powszechny, tj. obejmujący wszystkie instytucje. W tygodniu 1-8 lipca br. odpływ w kładów wyniósł:
- w PKO - 7,8 miliona zł
- w KKO - 8,2 miliona zł
- w bankach prywatnych - 9,2 miliona zł
Razem - 25,2 miliona zł
i na rynku:
Wobec trudności w sprawie bilonu zgodnie z przepisami ustaliłem w porozumieniu z Bankiem Polskim podwyższenie emisji monet srebrnych o 50 milionów zł. Komunikat skarbowy dał szybko stosunkowo pomyślne rezultaty (ogłosiliśmy, że nasycimy rynek i że Skarb zarabia na emisji) i trudności są obecnie mniejsze.
27 lipca, w materiałach informacyjnych pojawia się zapis o braku monet w bankach.
W sprawozdaniach za czerwiec na ogólną liczbę 51 oddziałów Banku Polskiego 22 wspomina o dotkliwym braku monet srebrnych w ich okręgach.
Problem był poważny. Kolejne doniesienie i propozycje zażegnania kłopotów (podkreślenie moje):
Nacisk bardzo gwałtowny ze wszystkich stron (Bank Polski - Departament II: wicekomisarz Lewicki, częściowo wiceminister Kożuchowski) co do wypuszczenia do obiegu banknotów zastępujących bilon.
Spotykam się nagle z twierdzeniem, że na przykład na Śląsku przyjdzie do rozbijania kas, gdyż nie można 20 złotych zmienić na drobne.
Pismo Dyrekcji Banku Polskiego z 8 VIII 1939, nr 488/Sk. Em., do Ministerstwa Skarbu, Departament Obrotu Pieniężnego (nadesłane posłańcem).
„(...) Cała pozostałość monet w skarbcu emisyjnym Banku [Polskiego] wynosi obecnie około 6 milionów złotych wyłącznie w monetach 20-groszowych. Potrzeby rynku w dalszym ciągu nie są pokryte i ... zapotrzebowania na monety zgłaszane są do Banku w coraz większych rozmiarach. Oddziały Banku, urzędy państwowe i przedsiębiorstwa przemysłowe donoszą nam o nieprzezwyciężalnych trudnościach przy dokonywaniu wypłat robocizny.
(...) Jedynym środkiem, jaki mógłby w obecnej sytuacji przyczynić się do ich usunięcia, byłoby natychmiastowe wypuszczenie przez Bank biletów bankowych w odcinkach po 10,5 i 2 złote, których zapasy posiadają wszystkie oddziały Banku. Rada Banku już na posiedzeniu w dniu 13 X 1938 roku postanowiła... wypuścić odcinki te w obieg. Termin faktycznego wypuszczenia tych biletów miał być ustalony później po uzyskaniu zgody pana ministra skarbu. Opierając się na powyższej uchwale, prosimy, aby pan minister finansów wyraził zgodę na natychmiastowe wypuszczenie przez Bank biletów bankowych w odcinkach po 10,5 i 2 złote. Ze względu na sytuację na rynku prosimy sprawę tę uważać za szczególnie pilną".
Istnienie dużych zapasów niklowych dwudziestogroszówek (około 30 milionów sztuk) może tłumaczyć późniejszą rezygnację z emisji tego nominału w stali.
Braki bilonu nie miały charakteru powszechnego i stałego. Lokalnie sprawiały wielkie trudności (Śląsk), gdzie indziej bywały chwilowe. 9 sierpnia Kwiatkowski odnotował:
Meldunek majora Tatarkiewicza z Wydziału Wojskowego.
Na podstawie bezpośrednich kontaktów telefonicznych z dyrektorami niektórych izb skarbowych zdołał dotychczas ustalić, że nie ma większych trudności dotyczących bilonu ani na Pomorzu, ani w Poznaniu, ani we Lwowie, ani w Lublinie. Większe trudności mają charakter lokalny.
Rozmawiał z dyrektorem Urbanem z Katowic. Na Śląsku są istotnie wielkie trudności, a przemysłowcy chcieli wydawać własne bony. Urban sprzeciwił się temu. Na najbliższą wypłatę zmobilizował na 300 tysięcy złotych bilonu, gdyby otrzymał jeszcze 200 tysięcy, to chwilowo trudności byłyby usunięte. Tatarkiewicz stwierdza, że żadna akcja nie została podjęta, by uzyskać większy dopływ bilonu do Banku Polskiego. Należy więc
porozumieć się ze zbiornicami bilonu, by prędzej odprowadzały go do Banku Polskiego (kolej, poczta, tramwaje etc.). Wedle informacji uzyskanych przez majora Tatarkiewicza pewne ilości bilonu można przesunąć z innych okręgów.
Następnego dnia dyrektor naczelny Banku Polskiego, Barański, oceniał braki bilonu na 10 milionów złotych. Negatywnie odniósł się do propozycji Kwiatkowskiego, by wyemitować papierowe złotówki i po godzinie od spotkania podał się do dymisji. Nie protestował dyrektor Banku Gospodarstwa Krajowego, ale na przeszkodzie emisji stanął premier. 11 sierpnia Rydz-Śmigły stwierdził, że trudności należy przetrzymać.
Pan marszałek Rydz-Śmigły wypowiada się zarówno przeciwko projektowi Banku Polskiego („winien Pan był dyrekcję Banku zrzucić ze schodów"), jak i przeciwko projektowi ministra skarbu. Uważa, że w razie trudności należy w Banku Polskim ogłosić, że bilon wydawać się będzie wówczas, gdy będzie wybity przez mennicę.
12 sierpnia Kwiatkowski spotkał się z prezesem Banku Polskiego, Władysławem Byrką. Po raz pierwszy pojawia się wzmianka o monetach żelaznych.
Prezes Byrka. Poinformowałem go o trudnościach dotyczących sprawy bilonu. We środę będą przeprowadzane dwa dekrety dotyczące 1-złotówek papierowych i bilonu żelaznego. Ogłoszone będą w razie absolutnej konieczności.
Już 16 sierpnia sytuacja wyglądała gorzej. 
Podjęliśmy równocześnie wielką akcję propagandową i akcję nacisku na spekulantów bilonowych. W ostatnich dniach umieszczono kilkadziesiąt artykułów i notatek prasowych, a równocześnie aresztowano szereg osób.
Echo Polskie

Wydałem polecenie, by na terenie mobilizacyjnym oddać bilon do dyspozycji wojska możliwie w granicach żądań. W Lublinie Bank Polski oddał cały zapas bilonu wojsku i zawiadomił dziś, że nie ma czym wydawać reszty. W Gdyni Kasa Komunalna wydała swoje bony papierowe na bilon i te kursują oczywiście w pełnej wartości, pomimo że Kasa jest dość słaba.
I dalej w tym samym dniu:
Bank Polski istotnie może wysyłać na żądanie bilonu wyłącznie 10- i 20-groszówki...
Stale dyżury w mennicy dla maksymalnego przyspieszenia bicia bilonu srebrnego.
17 sierpnia.
Godzina 17:30, Rada Ministrów: Dwa dekrety ministra skarbu w sprawie bilonu. Podpisane dekrety będą stanowić rezerwę. Nikt z ministrów nie zgłosił ani zastrzeżeń, ani wątpliwości.
Mowa oczywiście o dekretach zapowiedzianych 12 sierpnia.
22 sierpnia Kwiatkowski razem z prezesem Byrką i Z. Karpińskim, dawnym dyrektorem Banku Polskiego odwiedzili mennicę. 

23 sierpnia, mimo pogarszającej się sytuacji politycznej, trwały intensywne starania o poprawę sytuacji na rynku pieniężnym.
Stan rozporządzalnych zapasów znacznie się zmniejszył w Banku Polskim i wynosił na dzień 21 bieżącego miesiąca 5,6 miliona złotych, w czym monety 20-groszowe i 5-groszowe stanowiły 4,4 miliona złotych.
Mennica poczyniła olbrzymi wysiłek i prowadzi obecnie ruch z największym natężeniem , dając około 600 000 złotych bilonu srebrnego dziennie. Pierwszy transport odszedł do Banku Polskiego 22 bieżącego miesiąca.
24 sierpnia rząd dowiedział się o podpisaniu paktu między Niemcami i Związkiem Sowieckim (oczywiście bez świadomości istnienia tajnego załącznika). Gwałtownie narastało wycofywanie wkładów z kont bankowych i tezauryzacja srebra. Kwiatkowski odnotował:
W tych warunkach - moim zdaniem - musi się uruchomić zarządzenia inflacyjne i deflacyjne równocześnie. Proponuję jako konieczności sytuacji:
a) szybką zmianę statutu Banku Polskiego, wprowadzając jak najmniej zmian niekoniecznych i nieodpowiadających obecnej sytuacji;
b) natychmiastowe wypuszczenie do obiegu banknotów 10-, 5- i 2-złotowych i bilonu stalowo-niklowego, zgodnie z zakomunikowanym dziś żądaniem wojska przez pana generała Malinowskiego, podobno w porozumieniu z panem marszałkiem;
c) zachowanie produkcji srebra i odsyłanie jej do Banku Polskiego, ale nie wypuszczanie monet srebrnych aż do uspokojenia się sytuacji - nacisk jednak na wybijanie monet stalowo-niklowych;
Nie jest możliwe, by cały, podawany w katalogach nakład pięćdziesięciogroszówek 1938 wybito w drugiej połowie sierpnia 1939. Bito przecież wtedy srebro, i to intensywnie. Kiedy więc bito te stalowo-niklowe monety? Podpowiedzi, ale tylko podpowiedzi, udzielić mogą informacje o inwestycjach mennicy. W 1937 r. zakupiono w Niemczech trzy nowe prasy automatyczne o nacisku 300 ton. Prawdopodobnie to ich uruchomienie upamiętnia żeton z datą 16 marca 1939 wybity na krążku o parametrach identycznych z niklowanymi pięćdziesięciogroszówkami 1938. 
Żeton IDĄ CZASY WYŚCIGU PRACY  / 16.III.1939 / NOWE AUTOMATY / M. P. 
Strzałkowski 854, średnica 23 mm, waga 5,1 g

Przypuszczam, że dopiero na tych automatach rozpoczęto produkcję pięćdziesięciogroszówek 1938. W związku z tym wątpliwa jest katalogowa wysokość ich nakładu, oparta na liczbach dotyczących lat 1936 i 1938. Co najwyżej można uznać, że właściwa jest ilość 12,8 miliona z roku 1938, którą należałoby uzupełnić o nieokreśloną ilość monet wybitych w roku 1939. Partia 19,46 miliona, którą miano wybić w roku 1936 powinna więc dotyczyć monet niklowych. Tyle, że nic nie wiadomo ani o zakupach lub produkcji niklowych krążków ani o samej produkcji. Nawiasem mówiąc, Terlecki umieścił też we wspomnianej tabeli warszawskie bicia niklowych dziesięciogroszówek (1935 - milion, 1936 - 8 milionów) i dwudziestogroszówek (1936 - 2,625 miliona, 1938 - 10 milionów) nie wspominając o takich przedsięwzięciach w tekście książki. Kolejne zagadki.

Żelazne pięćdziesięciogroszówki wycofano z obiegu w GG po dwóch latach.
Verordnungsblatt für das Generalgouvernement
Dziennik Rozporządzeń dla Generalnego Gubernatorstwa. 1942, Nr 56.

Prawdopodobną przyczyną szybkiego wycofania z obiegu monet 50-groszowych była plaga fałszerstw. Wskazują na to następne paragrafy rozporządzenia.
Fałszywe monety perforowano, by uniemożliwić ich ponowne wprowadzenie w obieg.
Zachowało się sporo tak oznakowanych egzemplarzy, bo ten nominał fałszowano często, a na podstawie rozporządzenia z 20 grudnia 1940 r. falsyfikaty nie były natychmiast niszczone.
Verordnungsblatt für das Generalgouvernement teil 1. 
Dziennik Rozporządzeń dla Generalnego Gubernatorstwa część 1. 1940, Nr 72.

To tajemnicza moneta. 
Szkoda, że w Rzeszowie opublikowano tylko fragment dziennika. Nie wiem zresztą, czy to rzeczywiście tylko fragment i czy istnieją zapiski z lat wcześniejszych. Chyba istnieją, bo nie wiem, dlaczego lipiec 1939 miałby być jakąkolwiek cezurą czasową. Jeśli istnieje dziennik z wcześniejszych lat, to może w nim kryje się odpowiedź na pytanie kiedy rozpoczęto produkcję tych monet. 

* Wspomniane katalogi, to:
- mój katalog wydany w roku 2008
- "Monety Rzeczypospolitej Polskiej 1919-1939" J. Parchimowicza wydany w roku 2010

Printfriendly