Google Website Translator Gadget

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Wakacyjne podróże - Raciąż.

Zawsze staramy się pokazywać naszym gościom ciekawe miejsca w bliskiej okolicy. Jednym z nich jest grodzisko znajdujące się na półwyspie nad jeziorem Spierewnik (Śpierewnik), w pobliżu wsi Raciąż. 
Dojazd samochodem niezbyt wygodny. Wąziutkie drogi gruntowe. Jadąc tam zawsze zastanawiam się, co będzie, gdy pojawi się jakiś samochód jadący z przeciwka. Lepiej wziąć rowery na bagażnik, zatrzymać się w Raciążu lub Wysokiej i do grodziska dojechać na dwóch kołach. Trafić łatwo, bo wszędzie są tabliczki kierujące do "Kasztelanii Raciąż"
Półwysep jest odcięty od lądu zarośniętym mokradłem, Dawniej poziom wody w jeziorze był wyższy, więc gród znajdował się na wyspie. Teraz też droga do grodu prowadzi przez długi, drewniany most. Gdyby nie on, trzeba by brodzić. 
Wejście na teren grodu jest na północnym końcu półwyspu. Tam znajdowało się cmentarzysko. Znaleziono na nim kilkadziesiąt pochówków. Być może w centrum cmentarzyska była jakaś kaplica, bo w tej części brak grobów. Idąc z cmentarzyska do grodu trzeba pokonać most nad fosą (teraz suchą), 
wspiąć się na kamienne schody
 i przejść pod rekonstrukcją bramy. 
Kompleksowe prace archeologiczne przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego pozwoliły odtworzyć układ zabudowań grodu. 
Przy kolejnych obiektach są czytelne tablice informujące o ich przeznaczeniu i o znalezionych tam przedmiotach. Krótkowidzom mogą trochę przeszkadzać pokrzywy, ale do odważnych świat należy. 
Mnie najbardziej zainteresowała tablica przy "domu I"
Powód oczywisty, to w nim odkryto monety. 
Siedemnaście srebrnych brakteatów i coś, co opisano, jako "medalion srebrny". Na tablicy informacyjnej, część z nich zilustrowano rysunkami.
Monety były też w "domu II", cztery sztuki, ale brak o nich bliższych informacji. 

Patrząc na rekonstrukcję grodu, spacerując po tym bardzo przecież ograniczonym terenie, zastanawiałem się czy nazywanie go kasztelanią jest uzasadnione. Inaczej wyobrażałem sobie siedzibę ważnego przecież przedstawiciela władzy. Wprawdzie teren o wspaniałych walorach obronnych, dodatkowo obwarowany, ale tylko pięć budynków drewnianych lub z plecionki oblepionej gliną to chyba trochę za mało, jak na kasztelanię. Badania grodu były przedmiotem pracy doktorskiej Małgorzaty Kowalczyk opublikowanej w pod tytułem "Raciąż – średniowieczny gród i kasztelania na Pomorzu w świetle źródeł archeologicznych i pisanych" Archaeologia Baltica z roku 2006. Dotarłem do wcześniejszej publikację tej autorki, "Pomorska kasztelania i gród Raciąż w świetle źródeł pisanych". Praca jest dostępna w sieci. Przeczytałem w niej, że
W roku 1256 książę Przemysł z wojskami swoimi i brata swego Bolesława oraz książę Kujaw Kazimierz zeszli się koło Nakła i po naradzie ruszyli na zdobycie grodu Raciąża. Do niego napłynęło z tej kasztelanii dużo ludzi dla ratowania życia i mienia. Gdy wspomniani książęta przyszli pod ten gród, podłożyli ze wszystkich stron ogień i zaczęli oblegać go. Grodzianie nie mogli stawić im oporu wobec wysoko buchających płomieni, a chcieli uniknąć śmierci od ognia, [więc] ci którzy zdołali wyjść, wkroczyli na placówki nieprzyjaciół i dobrowolnie oddali się w niewolę. Wielu jednak nie mogło wyjść i ci, zagarnięci ogniem, okrutnie spłonęli wraz z grodem i znajdującym się tam dobytkiem 
Wnioskuję z tego cytatu, że gród nie był siedzibą kasztelanii. Pełnił z pewnością funkcje obronne, bo lokalizację w trudno dostępnym miejscu doceniono już znacznie wcześniej. Osadnictwo na półwyspie zaczęło się już w epoce neolitu. Podczas wykopalisk znaleziono też późniejsze relikty z epoki brązu (kultura łużycka) i wczesnego średniowiecza. 
Prace prowadzili archeolodzy z Łodzi. Materiał z wykopalisk przechowywany jest w Stacji Archeologicznej w Białych Błotach, terenowej bazie Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego. Część zbiorów prezentowana jest na wystawie w Wiejskim Domu Kultury w Raciążu. Muszę znaleźć czas by odwiedzić te placówki. Niestety próby wejścia na stronę stacji w Białych Błotach kończą się komunikatem "Ta strona jest nieosiągalna, Sprawdź, czy w adresie bialeblota.uni.lodz.pl nie ma błędu. DNS_PROBE_FINISHED_NXDOMAIN". Chyba po prostu muszę tam kiedyć podjechać. 

czwartek, 6 sierpnia 2026

eBay -

 Taka moneta. 

Grosz koronny Augusta III, rocznik 1755 z nietypowym popiersiem w zbroi antycznej i charakterystyczną, malutką trójką pod herbami. Nie wiem, jak to się stało, ale gdzieś mi ta moneta umknęła podczas pracy nad katalogiem miedziakówAugusta. Pierwszy raz zobaczyłem ją w roku 2012 na aukcji Niemczyka na Allegro (aukcja numer 2350821687). 

Zobaczyłem, ale kupić mi się jej nie udało. Podobnie było w roku 2013 (Allegro 3086210079)

W roku 2023 ofertę przegapiłem. Mam tylko zdjęcia.
Ucieszyłem się, gdy w lipcu zobaczyłem na eBay tę ofertę.
Pierwsza niespodzianka, sprzedający nie wysyła do Polski. Na prośbę o zmianę decyzji, nie odpowiedział. Na szczęście przeszkodę udało się ominąć innym sposobem i po krótkich nerwach - wygram, czy nie wygram - SUKCES. I tu kolejna okazja do skoku ciśnienia.  Zanim moneta trafiła na niemiecki adres kolegi, identyczna oferta z takim samym zdjęciem znów pojawiła się na eBay. 
Na żadne pytania sprzedający nie odpowiedział. Na szczęście, gdy moneta trafiła na niemiecki adres, okazało się, że udało się nam kupić to, co chciałem. Kilka dni temu trafiła do mnie. I bardzo się z tego cieszę. 
Okazuje się jednak, że sprzedawca, pomimo że moneta jest już w moim zbiorze, regularnie oferuje jej sprzedaż. Nie wiem, który to już raz, ale nadal można (?) ją licytować. 
Nie wiem, co dostanie ktoś, kto zdecyduje się na licytację i wygra.

Z inną próbą zakupu poszło gorzej. Wypatrzyłem interesujący obiekt (tym razem to nie była moneta) w ofercie "kup teraz". Cena była atrakcyjna, więc pomimo wysokich kosztów przesyłki, kliknąłem gdzie trzeba i zapłaciłem. 
Przeczytajcie uważnie, co jest na zielonym pasku nad opisem oferty!
Kupiłeś(łaś) ten przedmiot. Sprzedawca ponownie wystawił ten sam lub podobny przedmiot. Wyświetl szczegóły zamówienia
 
Sprzedawca wystawił nie podobny przedmiot, tylko ten sam, ale tym razem rzecz ma się inaczej. Poinformował mnie, że pomylił się ustalając cenę. Określił to jako "błąd pisarski". Anulował transakcję, po czym plakietka z nową ceną pojawiła się niemal natychmiast w jego ofercie. 
Nie wiem, jak chcąc wklepać na klawiaturze 100 można przez błąd pisarski napisać 9,56.
Pieniądze wróciły na moje konto, ale na tym nie koniec. Z eBay dostaję prośby o zaopiniowanie udanego zakupu. Przecież "Kupiłeś(łaś) ten przedmiot." 

Dziwne to wszystko. Mam coś, co ktoś inny nadal oferuje do sprzedaży, nie mam czegoś, za co uczciwie zapłaciłem. Z drugiej strony, może tak jest ciekawiej, mniej nudno?

niedziela, 26 lipca 2026

Wakacje, wakacje

Jedni odpoczywają, drudzy pracują...

Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy poinformowało o przygotowaniach do otwarcia nowej wystawy stałej „Mennica bydgoska” w Europejskim Centrum Pieniądza na Wyspie Młyńskiej. 

Otwarcie wystawy zaplanowano na 26 listopada 2026, rocznicę złożenia przysięgi mincerskiej przez pierwszego zarządcę mennicy, Walentego Jahnsa, uznawanej za formalny początek funkcjonowania zakładu w 1594 roku. Czekam na to z niecierpliwością. Długo czekam, bo gdy w 2023 roku w lipcu próbowałem ponownie odwiedzić ECP, pocałowałem klamkę. Stała ekspozycja muzeum pieniądza była wtedy zamknięta, podobno z powodu jakichś problemów konserwatorskich spowodowanych warunkami środowiskowymi.  

Lato, to okres, który często wykorzystują archeolodzy do przeprowadzania planowych badań wykopaliskowych. W tym roku kontynuowano badania w najbliższym sąsiedztwie zamku w Człuchowie. Podczas podobnych prac w 2017 roku odkryto niewielki skarb siedemnastowiecznych monet srebrnych. Wykopano wtedy 18 monet: 17 ortów Zygmunta III Wazy, Jana Kazimierza i księcia pruskiego Jerzego Wilhelma i 10 krajcarów Leopolda V. Pisałem o tym krótko po odkryciu. Wykopaliska przy człuchowskim zamku kontynuowano i w tym roku. Badano południową część wschodniego międzymurza. To miejsce, w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora, najprawdopodobniej pełniło rolę wysypiska. Może dlatego tegoroczne prace nie przyniosły tak spektakularnych odkryć. Wykopano fragmenty kafli piecowych, kule muszkietowe, fragmenty naczyń i fajek. Byłem w Człuchowie w ostatni piątek. Właśnie trwały prace końcowe, przywracanie miejsa wykopów do stanu pierwotnego. 

A pod murem leżał elegancko spakowany "urobek". 
Nie przypuszczam, by te okazy trafiły na muzealną ekspozycję.

Tegoroczne wakacje nie sprzyjają numizmatycznym zakupom. Niczego ciekawego na giełdach i pchlich targach nie wypatrzyłem. Jedyna moneta dodana do zbioru w lipcu wygląda tak. 

Może sierpień będzie łaskawszy.

wtorek, 21 lipca 2026

Jaka przygoda spotkała te monety?

Destrukty - dla niektórych skarby, dla innych złom. 

Z wielu powodów, kolekcjoner monet powinien mieć pojęcie o technologii ich produkcji. Wiedza ta jest na przykład bardzo pomocna przy ocenie stanu zachowania i, nie tylko moim zdaniem, niezbędna przy ocenie autentyczności monet. 

A kolekcjoner interesujący się destruktami, bez znajomości techniki menniczej, jest jak dziecko we mgle. Więcej na ten temat przeczytacie tu ➡ Destrukty.

Nie wszystkie monety, które wyglądają jakoś inaczej, niż powinny, są destruktami. Znakomita większość tych, których zdjęcia mi przysyłacie z prośbą o stwierdzenie, czy to destrukt, czy nie, to monety uszkodzone poza mennicą. Najbardziej typowe ich przykłady pokazałem tu ➡To nie są destrukty!, tłumacząc, w jaki  sposób powstały widoczne na nich uszkodzenia.

Zwykle wskazanie przyczyn uszkodzeń jest banalnie proste. Zwykle, ale nie zawsze... Mam od kilku lat dwie monety, wyłowione z obiegu, niewątpliwie zniekształcone poza mennicą, tyle, że nie wiem w jaki sposób się nad nimi znęcano, jakich narzędzi użyto.

Pierwsza z nich, 5 groszy z roku 1991.

Jedynym uszkodzonym elementem jest Orzeł na awersie. Ewidentnie spiłowany, ale brak śladów piłowania literach legendy. Są za to ślady na obrzeżu i to nie na całym, tylko w pasie odpowiadającym  szerokokości skrzydeł. 

Gdyby ślady szlifowania były okrągłe, sprawa byłaby jasna - mała tarcza ścierna na wiertarce i gotowe. Moneta nie jest odkształcona, nie ma kształtu miseczki, co powodowało by wystawanie Orła ponad płaszczyznę legendy i jego łatwe spiłowanie. Przypuszczam, że ręczna robota, że użyto jakiegoś płaskiego narzędzia ściernego, ale zrobiono to bardzo precyzyjnie i dokładnie. Nie wiem jak i nie wiem w jakim celu. Przypominam, że moneta z obiegu, znaleziona w drobnych wydanych w sklepie, jako reszta.  

Druga, to dwudziestogroszówka z 1998 roku.

Na pewno destrukt, tzw. gruba data, moneta wybita stemplem uszkodzonym przez jakieś zanieczyszczenia. Typowy egzemplarz tego błędu menniczego z obiegu wygląda tak. 
Moneta, którą znalazłem w portmonetce pod koniec kwietnia 2004 roku ma jeszcze dodatkowe uszkodzenia po obu stronach, jakby ślady piaskowania lub trawienia na szerokości kilku milimetrów od obrzeża. Jakby tego było mało, to po obu stronach, na całym obwodzie monety, obrzeża zostały spiłowane tak, że na rancie zamiast karbów są małe prostokąty.
Te uszkodzenia na pewno nie powstały w mennicy. 

I znów pytania, na które nie znam odpowiedzi. Piaskowanie, trawienie czy jakaś inna metoda? I po co to wszystko? Przecież nie dla zysku, bo moneta trafiła do obiegu. 
Czy macie jakieś pomysły na ten temat? A może czytają to autorzy tych przeróbek i zechcą wyjaśnić jak i z jakiego powodu je wykonali?



poniedziałek, 6 lipca 2026

I po upale (na chwilę)

Nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic.
W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.
To jest pustka… Pustka proszę, pana… Nic! Absolutnie nic. 

Zwykle latem tak jest. Jak w "Rejsie". Przynajmniej na numizmatycznym rynku. Aż tu nagle...
Pierwszy raz to widzę. Po prostu kometa! 
Poległem z kretesem. 500 CHF to jak dla mnie stanowczo za dużo.
Lekko licząc, to jest ponad 2300 zł + "młotek" + przesyłka + opłaty celne, bo zakup poza UE. Ciekawe, czy trafi na nasz rynek (i za ile???). 

Krzysztof Jurko, w jednym ze swoich filmików na YT powiedział tak:
...ostatnio obserwowałem aukcje WDA, Mariusza Walendzika, na której muszę powiedzieć, że zrealizowane ceny na wiele towarów, mnie, osobiście w gięły w ziemię, tak że jest to pogratulować na pewno, ale jeśli ktoś chce budować zbiór i jest przyzwyczajony do cen starych, to na pewno nie jest to dla niego lekkie. 
Oj nie jest!

Zawsze dużo czytałem. Latem też, i to że teraz jestem na "dożywotnim urlopie" nic w tym zakresie nie zmieniło. Skończyłem właśnie lekturę biografii Mariana Walentynowicza. Tego, który zilustrował przygody Koziołka Matołka i małpki Fiki Miki. Dzieckiem będąc oglądałem (najpierw), a później czytałem je wiele razy. Przedwojenne jeszcze wydania z biblioteczki mojej Mamy i jej rodzeństwa. Przepadły gdzieś podczas licznych przeprowadzek, a szkoda. Nie tylko ze względu na obecne notowania. 
Na 47 stronie "Ilustratora" trafiłem na coś, co mocno mnie zdziwiło. 
Jak to? Przecież "dychę z Kościuszką" zaprojektował Kazimierz Zieliński! 
Tę rzeczywiście on.
Ale tę, próbną, Kazimierz Zieliński zaprojektował wspólnie z Edmundem Johnem.  


Ich monogramy znajdują się na rewersie 
Żeby to sprawdzić, musiałem trochę poszperać, bo próby, to nie moja bajka. I w ten sposób, dzięki biografii rysownika prekursora polskiego komiksu, poszerzyłem swoją numizmatyczną wiedzę. 

A dzięki lekturze codziennej prasy sprzed 101 lat przypomniałem sobie jeszcze jedno nazwisko. 
Mowa oczywiście o Konstantym, a właściwie Konstantynie, Ciołkowskim, pionierze kosmonautyki, twórcy teorii ruchu i budowy rakiet kosmicznych. 
Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=93935880

Podobiznę Ciołkowskiego znajdziemy na rosyjskim rublu z 1987 roku,
dwurublówce z 2007 r. 

trzyrublówce z roku 2021, 
rublu Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej z 2017 roku

i północnokoreańskich 500 wonach z roku 2007.
Monety, jak monety. Poza tą pierwszą, jakieś takie podobne do siebie. 
Zaciekawiło mnie coś innego. W życiorysie Ciołkowskiego przeczytałem, że pochodził z polskiej, szlacheckiej rodziny herbu Jastrzębiec. Herbu widniejącego na polskich monetach z czasów Zygmunta Augusta i Stefana Batorego. 


Gdzie bym nie zajrzał, to zawsze jakaś moneta wylezie. 

Pora kończyć. W lesie czekają jagody, 
a to oznacza, że jak zawsze o tej porze roku, będą... 

Printfriendly