Google Website Translator Gadget

wtorek, 21 kwietnia 2026

Ciekawość

Rok temu podzieliłem się z Wami wrażeniami z lektury tej książki. 

Pod nogi patrzę zawsze. W górach, bo w takich warunkach łatwo o kontuzję.
Na giełdach i pchlich targach, bo skarby mogą być wszędzie. 
Na przykład w takich pudełkach. 
Niedawno, grzebiąc w podobnym pojemniku, wypatrzyłem to. 
I to. 

Kupiłem, bo...

Czysta ciekawość. A poza tym: niezła robota, na pewno nie współczesna chińszczyzna, na pierwszy rzut oka srebro i na dodatek tanio. 

Listek, wprawdzie brak punc, ale bez wątpienia srebrny. Żona bardzo się ucieszyła.

Brelok mocno mnie zaciekawił. Dokładne oględziny (wnętrze uszka, miejsca przytarć) i test na zjeżdżalni potwierdzają - również srebro. Znaczy, nie przepłaciłem.

Najpierw, standardowo w takich przypadkach uruchomiłem wyszukiwarkę. 
Wśród obrazków podobnych, jedno konkretne trafienie. 
Sprzedający podał średnicę, 30 mm. U mnie mierzone w poziomie 26,8 mm, w pionie, z uszkiem 30 mm. W opisie jeszcze wzmianka - srebrzony brąz. I na tym koniec. 

I na zdjęciu z eBay i na moim egzemplarzu, przy krawędzi po prawej stronie widać sygnaturę. Dobrych kilkanaście minut zajęło mi jej odczytanie. Lupa, wielokrotne obracanie, tak by światło padające pod różnym kątem wydobywało szczegóły kolejnych liter i jest wynik - FRAISSE-DEMEY. 

Kolejne pytania zadawane różnym wyszukiwarkom wyjaśniły wiele. Po pierwsze sygnatura.
Fraisse-Demey to dziś już nieistniejąca, paryska manufaktura specjalizująca się w produkcji medali sportowych, wojskowych oraz odznak. Znana kolekcjonerom medali i zawieszek o tematyce sportowej, piłka nożna, tenis, kolarstwo. Manufaktura produkowała również odznaki pułkowe. Wiele projektów dla Fraisse-Demey tworzył jej współwłaściciel, francuski rzeźbiarz i medalier Édouard Fraisse (1880–1945).

Informacje do nim dostępne w internecie są bardzo skąpe. Dziwne, bo wiadomo, że w 1929 roku został odznaczony tytułem kawalera Legii Honorowej, czyli musiał być kimś ważnym i zasłużonym. Édouard Fraisse uczył się u Barriasa, Coutana, Chaplaina i Vernona. Mistrzowie zacni. 

Louis-Ernest Barrias (1841–1905), francuski rzeźbiarz, laureat Prix de Rome z 1865 roku. Tworzył realistyczne rzeźby z brązu i marmuru, z których najbardziej znana jest „Natura odsłaniająca się przed nauką”. 

Jules-Félix Coutan (1848–1939) wybitny francuski rzeźbiarz i pedagog. Jego prace zdobią wiele znanych budowli na całym świecie. Zdobywca prestiżowej nagrody Prix de Rome w 1872 roku. Od 1900 roku był profesorem w École des Beaux-Arts w Paryżu. Jednym z bardziej znanych jego dzieł jest "Glory of Commerce" na fasadzie Grand Central Terminal w Nowym Jorku – potężna grupa rzeźbiarska z Merkurym, Herkulesem i Minerwą otaczającymi zegar, ukończona w 1914 roku. 

Jules-Clément Chaplain (1839–1909), francuski rzeźbiarz, medalier i rytownik, uznawany za mistrza medalierstwa przełomu XIX i XX wieku. Tworzył realistyczne portrety, medale okolicznościowe (m.in. na Wystawę Światową w Paryżu 1900) oraz projekty monet. Działał głównie w Paryżu, gdzie był członkiem Akademii Sztuk Pięknych. W historii numizmatyki zapisał się przede wszystkim jako twórca jednej z najsłynniejszych francuskich złotych monet – tzw. „Marianne et Coq”. 

Zaprojektował też monety dla Etiopii dla cesarza Menelika II 1 Birr z lat 1892-1895. Chaplain był autorem pierwszych nowożytnych medali olimpijskich na I Igrzyska w Atenach (1896), na których przedstawił Zeusa trzymającego Nike. 


Jean Vernon (1897–1975), francuski artysta znany głównie jako rzeźbiarz medali. Między innymi zaprojektował medal upamiętniających pierwszy rejs słynnego transatlantyka Normandie. 

Wracamy do Édouarda Fraisse. Sygnatura FRAISSE-DEMEY to połączenie nazwisk dwóch wspólników. Tym drugim był Henry (lub Henri) Demey (1888–1966). Choć o nim wspomina się najczęściej tylko w kontekście współpracy z Édouardem Fraisse, to właśnie on był kluczową postacią od strony technicznej i biznesowej ich sukcesu. Był rytownikiem i grawerem i choć rzadziej niż Fraisse występował jako samodzielny artysta-rzeźbiarz, to jego mistrzostwo w precyzyjnym grawerunku było fundamentem wspólnych prac. 
Fraisse i Demey założyli na przełomie XIX i XX w. firmę Maison Fraisse-Demey, zlokalizowaną w Paryżu przy 191 rue du Temple. Dziś pod tym adresem mieści się apteka Pharmacie du Carreau du Temple, a w bezpośrednim sąsiedztwie działa siedem zakładów złotniczych! Przypadek? 

Pod numerem 193 znajduje się L’atelier Rouge-Pullon, renomowana, wielopokoleniowa pracownia złotnicza zajmująca się renowacją wyrobów z metali szlachetnych, złoceniem, srebrzeniem i patynowaniem. Firma działa podobno nieprzerwanie od 1945 roku. We wnętrzu chyba niewiele się zmieniło od tego czasu. 
Przedsiębiorstwo panów Fraisse i Demey stało się potęgą w produkcji wysokiej jakości medali, plakietek, pucharów i statuetek. Fraisse projektował dynamikę postaci, Demey dbał o perfekcyjne przeniesienie tych projektów na metalowe matryce. Ich wyroby były niezwykle popularne wśród związków sportowych i automobilklubów w całej Europie. Z czasem firma rozszerzyła działalność na insygnia wojskowe i odznaczenia państwowe, co pozwoliło jej przetrwać zmieniające się mody artystyczne.
Prace sygnowane "FRAISSE-DEMEY" są dziś ikonami stylu art déco. Charakteryzują się geometryzacją formy połączoną z bardzo realistycznym oddaniem napięcia mięśni sportowców. Przykłady z katalogu firmy. Medale.
Breloki.
Katalog, do którego dotarłem, niestety nie jest datowany. Prawdopodobnie wydany w końcówce lat trzydziestych XX w. Jak widać na pokazanej wyżej stronie, breloki oferowano w kilku wersjach. 
Ceny wahają się od 2,75 do 4 franków za brąz srebrzony, od 13 do 16 franków za srebro, od 17 franków za vermeil (srebro pozłacane), od 24 franków za „Triplé or” (rodzaj wysokiej jakości złocenia/platerowania). 10 franków z tego okresu to moneta ważąca 10 gramów bita w srebrze próby 680. Mój brelok waży 8 gramów. Premia do zapłacenia za wkład artystów i wykonanie była całkiem spora!

Poszukując dalszych informacji o firmie FRAISSE-DEMEY i jej ofercie, znalazłem przykład identycznego w formie breloczka. 
     
Prawdopodobnie powojennego (firma podobno działałaaż do roku 1992) i na pewno z brązu pokrytego jasnym metalem, być może srebrem, ale to nic pewnego. Mój ładniejszy!

Poświęciłem temu drobiazgowi ładnych kilka godzin i nie uważam, że był to czas stracony.  Nieduża, srebrna blaszka, a tyle radości z każdą nową informacją wskakującą na ekran komputera. Dowiedziałem się mnóstwa rzeczy o ludziach, miejscach, monetach. Kolekcjonerstwo, to świetna zabawa!

piątek, 17 kwietnia 2026

Zbierajmy Monety - tematyczny przewodnik praktyczny po blogu.

Wiecie co to jest? 

To ponad 700 wpisów publikowanych regularnie od września 2010. Czasem błache, czasem rutynowe, czasem ważne i bardzo ważne. 
Kiedy, o czym? Sam się w tym wszystkim gubię, więc częściowo dla własnej wygody, a przede wszystkim dla Was przygotowałem przewodnik tematyczny po moim blogu.
Zanim rzucicie się (mam nadzieję) do przeglądania przewodnika, tytułem wstępu przeczytajcie
O priorytetach, zasadach i innych niepopularnych pojęciach.

środa, 8 kwietnia 2026

OpenNumismat adieu!

Zbiór to nie tylko monety (znaczki, kufle, książki etc.). Zbiór to również jego katalog, a ten może mieć różne formy. U mnie, gdy komputer zastąpił wystrzępiony i poplamiony zeszyt, po pierwszych próbach z arkuszem kalkulacyjnym, postawiłem na "najlepszy program na świecie". Używałem go przez prawie ćwierć wieku!

Trzy lata temu dałem szansę programowi OpenNumismat w wersji 1.8.22, bo problemy z uruchamianiem Commence w linuksowym środowisku zaczynały się nawarstwiać. Przesiadka zająła kilka miesięcy, między innymi dlatego, że każde zdjęcie musiałem ręcznie wpisywać w nowy program. Na szczęście nie musiałem fotografować monet na nowo. Dobre zdjęcia mam w osobnym folderze. Rok temu zaczęły się problemy z ON. Żadna z kolejnych aktualizacji, łącznie z najnowszą 1.10.5 z lutego 2026, nie zakończyła się sukcesem. Program wymaga obecności w systemie wielu różnych bibliotek, a nie wszystkie z nich mogą być zainstalowane w standardowym dla mnie Debianie w wersji Stable. Autor programu zdaje sobie sprawę z tych problemów i proponuje obejście problemu z wykorzystaniem Flatpaka albo Snapa. Spróbowałem obu metod, ale nie jestem zadowolony z wyników. Program działa wolniej, co jakiś czas zawiesza się albo wyłącza niespodziewanie.

Jeszcze przed porzuceniem Commence i przesiadką na OpenNumismat, rozważałem korzystanie z mechanizmów dostępnych w typowych pakietach biurowych. W roku 2021 napisałem na blogu

... pracuję (na razie koncepcyjnie - "w rozumie") nad przejściem na arkusz kalkulacyjny. Uważam, że to rozwiązanie optymalne. Arkusz można dowolnie sortować i filtrować; w każdej chwili można go rozszerzać dodając nowe kolumny w następstwie pojawiających się potrzeb. Nie wymaga wielkiej pracy stworzenie mechanizmu drukowania kart katalogowych zawierających zdjęcia monet i wybrane, albo i wszystkie zapisane w arkuszu dane monety. Nie ma też problemu z powiązaniem takiego katalogu z prowadzonym w innym arkuszu dziennikiem transakcji (a tego z listą firm, sklepów, kolekcjonerów). Jeśli komuś nie odpowiada praca z arkuszami kalkulacyjnymi, można ten cały ich zestaw przekształcić w relacyjną bazę danych - ma tę możliwość i MS Office i LibreOffice. Oczywiście można też korzystać z rozwiązań sieciowych, np. z dokumentów Google lub ich odpowiedników. Przejście z Commence na arkusze kalkulacyjne nie będzie skomplikowane, bo w Commence jest funkcja eksportowania baz danych do plików w różnych formatach odczytywalnych przez arkusze kalkulacyjne (np. csv albo dbf)
Godzina wybiła. Przesiadka na bazę danych z pakietu LibreOffice zajęła dwa dni. Nie było potrzeby ręcznego przenoszenia zdjęć, bo w bazie przechowywane są tylko odnośniki do plików na dysku. Całość wymaga jeszcze dopieszczenia detali, ale jest już w pełni funkcjonalna. Mogę bez problemów edytować istniejące zapisy, dodawać nowe. Dowolnie sortować i filtrować dane. 

Commence
OpenNumismat
LibreOffice Base

I jeszcze karta katalogowa do wydruku. 

To rozwiązanie wydaje mi się optymalne. Jest elastyczne, nie mam zupełnie mi niepotrzebnych, nadmiarowych pól i funkcji wbudowanych w OpenNumismat, strukturę bazy mogę modyfikować, mam pełną kontrolę nad wyglądem pokazywanych informacji.

Pozostała mi tylko zabawa z raportami do pobierania statystyk i podsumowań. 


niedziela, 29 marca 2026

Półtoraki 1616

 Kupiłem niedawno. 

Krakowskiego (?) półtoraka z 1616 roku z herbem Sas już wprawdzie miałem, ale w innym wariancie. 
Inna korona na awersie, inna tarcza z herbem podskarbiego. 

Zważyłem, zmierzyłem, zeskanowałem, dodałem do katalogu zbioru. Sprawdzam, co jeszcze mam z tego rocznika i... 

Sas na takiej samej tarczy, jak na nowo zakupionej monecie. Litery tymi samymi puncami nabite, bardzo charakterystyczne P w POL. Ale gdzie te haki? Na siłę zmieściły by się między L, a krzyżem, ale śladu po nich nie ma. 

Ta sama mennica, czy ten sam rytownik po przeprowadzce z jednej mennicy do drugiej?


niedziela, 22 marca 2026

Wyobraźnia

Wyobraźcie sobie, że trafia Wam w ręce mosiężny drobiazg, figurka goryla. 

Dość już macie w domu  ozdobnych "durnostojek" służących jedynie do łapania kurzu. Trzeba się tego pozbyć, najlepiej sprzedać. Sprzedać, ale nie za grosze, bo z czegoś żyć trzeba. 

W takim momencie daje się pole do popisu wyobraźni. Przeglądając internetowe oferty na FB i OLX nietrudno zauważyć, że duże wzięcie mają wszelkiego rodzaju obiekty związane z III Rzeszą. Niekoniecznie oryginalne. Szare komórki pracują - przecież gdzieś tam w szufladzie plącze się niemiecka pięciofenigówka. 

W tej samej szufladzie znajdujemy tubkę kleju "do wszystkiego" i po minucie mamy... 
Wyobraźnia wskakuje na wyższe obroty i powstaje opis. 

Ciekawa cięzka pieczęć przedstawia goryla afrykańskiego siedzącego na złotej niemieckiej monecie zapewne jest to moneta zrobiona z mosiądzu nie z litego złota ale oryginalna z 1938 roku kupione 6 lat temu w Casablance w Afryce ponoć jest to pozostałośc po Africa Corps marszałka Edvina Romla który prowadził w Afryce walki w czasie 2 wojny światowej z Brytyjczykami o Casablankę i Egipt.

Rezultat? 

Dlaczego tak tanio? W końcu rzadka rzecz, rarytas, unikat!

Pomimo bujnej wyobraźni, trudno mi wyobrazić sobie, że ktoś może się na to nabrać i wydać prawdziwe pieniądze na tę "pieczęć". 

Za kilka dni będzie poważniej.


Printfriendly