Google Website Translator Gadget

sobota, 2 czerwca 2012

Czytelnicy pytają, bloger odpowiada.


Czy mógłby Pan zdradzić gdzie można się zaopatrzyć w takie kopertki i jakiej firmy kopert Pan używa.
Byłbym wdzięczny za kilka zdjęć jak wygląda kolekcja monet w takich
kopertkach (zdjęcie pudełka w którym przechowywane są monety).
Odpowiedź brzmi RECYKLING. Żona twierdzi, że to raczej skąpstwo. Może ma rację, bo wygląda to tak.
W firmie, w której pracuję, produkujemy mnóstwo nikomu niepotrzebnych wydruków. Wróć! Przez pewien czas te wydruki są niezbędne, ale szybko im to mija i w efekcie mamy kupkę makulatury. Wybieram z niej kartki A4 zadrukowane po jednej stronie, które rozcinam na 4 równe części i składam:
wzdłuż krawędzi dłuższej - na pół, później w poprzek na trzy części, tak by otrzymać kwadrat o boku 5 cm.
Kopertka powstaje tak:
na koniec wygląda w ten sposób
Koperty są otwarte od góry, ale nie ma niebezpieczeństwa, że monety się wysypią, bo kopertki z zawartością przechowuję w drewnianych kasetach na przeźrocza
i szafce o tym samym przeznaczeniu (wszystko kupione na Allegro).
Na zdjęciu kasety można wypatrzyć, że między kopertkami są też holdery. Mają takie same wymiary, jak moje kopertki.
I jeszcze jedno; w kasetach i szafce umieszczam torebeczki z żelowymi granulkami chłonącymi wilgoć.

Zalety tego rozwiązania:

  • niski koszt,
  • łatwość szybkiego odszukania monety (pod warunkiem posiadania katalogu zbioru),
  • duża kolekcja zajmuje niewiele miejsca,
  • łatwość transportu kolekcji,
  • możliwość zważenia, zmierzenia, sfotografowania monety bez niszczenia opakowania,
  • brak konieczności przekładania innych monet w celu dodania nowej monety do kolekcji.

Wady:

  • monetę można obejrzeć dopiero po wyjęciu z kopertki,
  • trudność ze znalezieniem skrytki bankowej mieszczącej kasety i szufladki.

Potencjalnie istnieje niebezpieczeństwo, że związki siarki uwalniające się z papieru mogą wpływać negatywnie na powierzchnię monet. Zacząłem przepakowywać mój zbiór w papierowe kopertki wiosną roku 2009. Po trzech latach nie widzę żadnych niepokojących zjawisk.



środa, 30 maja 2012

Dzień muzeów 2

Z Chorzowa skierowałem się do Katowic.
Wabikiem była czasowa wystawa goszcząca w Muzeum Śląskim.
Reklama jest też przed wejściem do muzeum
Drożej niż zwiedzanie całego chorzowskiego muzeum!
Skarb z Głogowa prezentowany jest w małej salce tuż przy wejściu do muzeum.
Kto był, może się zdziwić patrząc na to zdjęcie. Przecież tam nie było tak jasno! No właśnie. Na wystawie jest ciemno. Monety są oświetlone małymi reflektorkami, a że są to monety srebrne, to w efekcie oko musi walczyć z dużymi kontrastami.
Najpierw zwiedzający ma szansę zapoznać się z historią odkrycia skarbu
Zdjęcie sterty średniowiecznego srebra robi duże wrażenie.
Po chwili lektury czas na oglądanie monet. Część pionowych gablot umożliwia podziwianie obu stron monet (szkoda, że opisy są tylko po jednej stronie gablot).
brakteat Konrada I von Querfurt (1134-1142)

Są oczywiście najsławniejsze polskie brakteaty


Tu konieczna przestroga dla coraz liczniejszych "poszukiwaczy skarbów" - kiedy szczęście dopisze i znajdziecie cienką, srebrną blaszkę zwiniętą w rulonik, pozostawcie ją w tym stanie. Rozprostowanie monety po kilkuset latach jej pobytu w ziemi jest ekstremalnie trudne, a czasem po prostu niemożliwe.

Na wystawie pokazano wiele monet bardzo rzadkich, na przykład
Niestety, sposób prezentacji (oświetlenie!) i lakoniczność opisów sprawiają, że większość zwiedzających rzuca okiem na jedną gablotkę z monetami, czyta nic dla siebie nie znaczące opisy, podchodzi do gabloty ze srebrem niemonetarnym
i do gabloty z żelaznymi płacidłami
mruczy pod nosem: "co to za zardzewiałe żelastwo?" i nawet nie zauważa (bo kiepsko oświetlona) planszy pokazującej siłę nabywczą średniowiecznej monety.

Podczas mojego pobytu na wystawie (około godziny) nikt oprócz mnie nie przyjrzał się bliżej choć jednej monecie. Czy mnie to dziwi?
W zasadzie nie, bo co z tego, że są na wystawie takie piękności
kiedy gołym okiem mało co widać (to nie złudzenie, niektóre cieniutkie przecież monety umieszczono w grubej oprawie rzucającej na nie cień  - jak w slabach firm gradingowych).

Mimo to nie żałuję tej godziny (ani pięciu złotych) - monety piękne!

Po wyjściu z muzeum postanowiłem sprawdzić, co słychać w katowickich sklepach numizmatycznych. Miasto rozgrzebane, trwa budowa dworca, przebudowa Rynku i okolic, ale jakoś przebiłem się na południową stronę torów i...
Najpierw pocałowałem klamkę na ul. Batorego. Przepraszam, nawet klamki nie było - metalowa żaluzja opuszczona do samej ziemi, brak informacji, czy to na stałe, czy tylko w soboty nieczynne.
Kilka kroków dalej, przy placu Oddziałów Młodzieży Powstańczej (lepiej, choć nieprawidłowo znanym jako plac Andrzeja) przynajmniej była informacja - sklep otwarty od poniedziałku do piątku.
I tym sposobem mogłem z nienaruszonym zasobem gotówki spokojnie wrócić do domu.

Odwiedzajcie muzea. Choć nie zawsze jest w nich tak, jak chcieli byśmy by było, to przecież przeciętny kolekcjoner nie ma innej okazji do obejrzenia takiej ilości rzadkich monet w naturze.

niedziela, 27 maja 2012

Dzień muzeów 1

Tydzień temu muzea zapraszały na nocne zwiedzanie.
Nie skorzystałem - po pierwsze, nocą śpię, po drugie, nie lubię tłumu.
Co innego taka sobota, jak wczoraj. Żona, skoszarowana, już drugi tydzień poprawia matury, to co tak będę sam w domu siedział.
O 10 zameldowałem się przed budynkiem
kupiłem bilet
i...
Wystawę "Z dziejów pieniądza. Polska - Śląsk" podzielono na kilka części. Pierwsza ma układ chronologiczny. Zaczynamy krótkim przeglądem monet antycznych znalezionych na Śląsku, kończymy na polskich monetach XX wieku.
Pierwsi Piastowie - niestety, tylko kopie.
Warto zaznaczyć, że to jedne z nielicznych kopii na wystawie. I jeszcze jedna, ważna rzecz - komisarz wystawy uwzględnił badania prof. Suchodolskiego i w opisach mamy prawidłową atrybucję denarów Mieszka II dawniej przypisywanych jego dziadkowi.
Kolejne gabloty prowadzą nas przez mennictwo piastowskie, jagiellońskie. Dochodzimy do królów elekcyjnych
Warto zatrzymać się dłużej przed talarami Zygmunta Trzeciego
Na wystawie, oprócz grubego srebra są i niższe nominały.
Zastanowiło mnie arbitralne przypisanie tych szelągów do mennicy gubińskiej. Będę musiał zapytać w muzeum, na czym to przekonanie oparli.
Ładnie zaprezentowano mennictwo ostatniego z królów elekcyjnych - mały fragment:
Po gablotach z monetami okresu rozbiorów (w tym Zamość) i Polski odrodzonej przechodzimy do sali poświęconej mennictwu śląskiemu. Na początek uwagę zwraca pokaźna gablota ze złotem
a w niej między innymi taki "drobiazg"
Dalej duża reprezentacja monet śląskich Piastów i późniejszych emisji habsburskich i pruskich. Więcej uwagi warto poświęcić kwartnikom
i kompozycji rysunku tego brakteatu



a także gablocie ze skarbami z terenów Śląska.
Niestety, w opisach monet zdarzają się pomyłki. To nie może być klipa 3-talarowa. Musiała by być gruba na palec (a nie jest).
W sąsiedniej gablocie tego błędu się ustrzeżono
Na koniec jeszcze sala poświęcona pieniądzowi zastępczemu, w większości banknotom, ale jest i kilka monet
W sumie ciekawa wystawa, ładnie zaaranżowana, dobrze oświetlona (a nie jest to normą w naszych muzeach). Z niewielką kwotę (5 zł) można kupić katalog wystawy.
Gorąco zachęcam do odwiedzin w Chorzowie. Niezdecydowanych może zachęcić wirtualny spacer po muzeum.



Przed wyjściem z muzeum obejrzałem jeszcze wystawę maszyn do pisania i maszyn liczących.
a po opuszczeniu gmachu, mając chwilę wolnego czasu ruszyłem na poszukiwanie sklepów numizmatycznych. W promieniu kilometra zlokalizowałem dwa. Jeden przy ul. Wolności, drugi na ul. Chrobrego. Oba czynne. W obu wybór monet  niestety bardzo skromny. Na Wolności właściciel tłumaczył mizerię oferty początkiem sezonu ogórkowego i zapraszał na jesień. Pożyjemy, zobaczymy.

P.S.

P.P.S.
Z Chorzowa ruszyłem do Katowic. Relacja za parę dni.