Google Website Translator Gadget

wtorek, 7 czerwca 2016

Kolejny odhaczony!

Najpierw podziękowania.
Krytykującym, za krytykę, popierającym za poparcie, rozumiejącym za zrozumienie.
Chodzi oczywiście o poprzedni wpis o lenistwie.
Przeczytałem wszystkie Wasze komentarze (jeszcze raz dziękuję) i wyciągnąłem wnioski na przyszłość.

A teraz o dzisiejszym święcie.
Im krótsza moja mancolista - czy ktoś jeszcze wie o co chodzi? - tym rzadsze okazje do świętowania. Moja lista braków miedzianych monet koronnych Augusta III skróciła się dziś o jedną pozycję.

Szeląg koronny 1752 C

Odkąd na poważniej zająłem się tymi monetami, a to już ładnych parę lat, to dopiero druga możliwość zakupu. Pierwszą zlekceważyłem ustawiając w aukcji zbyt niski limit. Drugą potraktowałem poważniej.
W katalogu Kamińskiego rzadkość tego szeląga oszacowano na R1, Kopicki ostrożnie dał R4. Nie wydaje mi się, by R5 było szacunkiem przesadzonym. To naprawdę rzadka moneta. Miał ją Czapski (nr 2798; 1,04 g; 16 mm), co osobiście sprawdziłem w Krakowie.
To istotne, bo wspomniana lista braków, zbudowana na podstawie katalogów zawiera monety trzech kategorii:
  • takie, o których wiem, że na pewno istnieją,
  • takie, które odnotowano w literaturze, które być może istnieją, ale nie mam żadnych na to dowodów (szeląg 1752G),
  • takie, które odnotowano w literaturze, ale w których istnienie mocno wątpię (szelągi 1752B i 1752D).
Mój egzemplarz 1752C jest cięższy od monety Czapskiego (waży 1,27 grama) przy średnicy mniejszej o milimetr (ma 15 mm). Nie odnotowałem, czy krakowski egemplarz też ma ślady poprawiania stempla (litery POL na awersie), ale moneta, której kiedyś nie kupiłem, jak pamiętam, podobne ślady miała...
Gdzieś powinienem mieć jej zdjęcie.
Jest.
 Jednak się pomyliłem, żadnych podobnych uszkodzeń na tamtej monecie nie było.

Zasugerowałem się... zdjęciem z aukcji, którą właśnie wygrałem. Nie znając jeszcze jej rezultatu zarchiwizowałem aukcyjne zdjęcie. Nadal przed końcem aukcji, dodawałem kolejne monety do katalogu, który właśnie piszę - wśród nich był szeląg 1752C. I obraz monety z aukcyjnego zdjęcia gdzieś się w zakamarkach pamięci zapisał.
Kiedy okazało się, że aukcję wygrałem, kiedy odebrałem monetę z poczty - siadłem do klawiatury by podzielic się radością ze zdobyczy w nowym wpisie na blogu. W rezultacie napisałem cos takiego: 

Gdzieś powinienem mieć jej zdjęcie.
Jest.

To przecież ta sama moneta! Te same wżery, ta sama niecentryczność. Trpělivost růže přináší, jak mawiają bracia Czesi. Albo inaczej - co komu pisane, to go i nie minie (tym z kolei częstował kolega przy brydżowym stoliku, kładąc kontrakt przeciwników, bez jednej, albo bez wielu).
No i dobrze. Może więc nie R5, tylko R6?
To bez znaczenia. Ważne, że zbiór uzupełniony, a w katalogu będę mógł umieścić własne zdjęcie własnej monety.
Spostrzegawczy Czytelnik zwrócił mi w komentarzu uwagę, że chyba coś mi się pomyliło. Słusznie.
Błąd naprawiony.


I tyle w tematach numizmatycznych i zbliżonych.
A w tematach komputerowych?
W końcu zdecydowałem się na dawno zaplanowaną zmianę i powróciłem do źródeł. Na moim desktopie rządzi Debian (w wersji stabilnej). Migracja przebiegła bezproblemowo, potrzebne mi oprogramowanie działa, skaner, drukarka, łączność z aparatem fotograficznym, telefonami itp. również. System stabilny, wystarczająco szybki, może nie najpiękniejszy, ale nie chce mi się tracić czasu na upiększanie (pamiętacie, eviva lenistwo!).

poniedziałek, 23 maja 2016

Na kanapie siedzi leń...

Będę się publicznie tłumaczył.
Mogłem tłumaczyć się niepublicznie, odpowiadając na email, ale prędzej, czy później będzie trzeba odpowiedzieć na podobną wiadomość. I znów musiał bym zastanawiać się, jak odpowiedzieć, co napisać. A tak, będzie gotowiec - podam link i już.

Mój korespondent zapytał wcześniej o możliwość zakupu moich katalogów. Odpowiedziałem standardowo: Katalogi są dostępne wyłącznie tu: https://pl.scribd.com/user/181973426
Na kolejną prośbę o sprzedaż bezpośrednią - podanie numeru konta i wysłanie pliku po otrzymaniu należności podtrzymałem stanowczo, że tylko sprzedaż przez Scribd wchodzi w grę.

Dostałem jeszcze jedną wiadomość. Na nią właśnie odpowiem. 
Tak jeszcze pisze by zapytac sie czemu pan nie da możliwości zakupu dla ludzi którzy nie maja karty kredytowej?  chce pan sie dzielic wiedza z ludzmi super ale widac to to dla wybranców jest czy to tak ciężko zobaczyc na konto czy jest wpłata? po co pan jest kolekcjonerem I w PTN skoro pan nie dzieli sie ze wszystkimi tylko z wybrancami. troche to dziwne
Ja po prostu jestem leniwy. Zgadzając się na sprzedaż według schematu:
  • prośba o numer konta,
  • sprawdzenie stanu konta, 
  • wysłanie katalogu emailem (załącznik o objętości około 100 MB) albo umieszczenie go na jakimś serwerze i podanie linku do pobrania,
  • tłumaczenie, dlaczego tak źle się pobiera, odpowiadanie na prośby o ponowne przesłąnie i inne pytania techniczne,
godził bym się na poświęcanie niemałej ilości czasu na coś, co Scribd robi, kiedy ja śpię, czytam, biegam, piszę na blogu, piszę kolejny katalog, jem itd. itp.

Z przykrością czytam, że moja praca przeznaczona jest dla wybrańców. Karta kredytowa nie jest dobrem nieosiągalnym dla przeciętnego Polaka. Nie dzisiaj. Nie wspominając o tym, że wcale nie musi okazać się niezbędna. O ile mi wiadomo, konto PayPal można założyć i zasilać posługując się zwykłą kartą debetową.

Kolekcjonerem jestem, bo jestem. Tu nie ma pytania "po co?". Co najwyżej "dlaczego?", ale to temat na całkiem inną i znacznie dłuższą opowieść.

P.S.
Nigdy nie należałem, nie należę i nie zamierzam należeć do Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego. Samem sobie okrętem, samem sobie żeglarzem...

P.P.S.
Lenistwo, podobno jeden z siedmiu grzechów głównych, de facto jest motorem wszelkiego postępu. "Lenie" wymyślili koło, druk, prasy mennicze, zapałki i Bóg jeden wie co jeszcze. Wikipedia, to nie wyrocznia, ale...
Lenistwo – w filozofii to pogoda ducha, uspokojenie duszy i myśli, wielu starożytnych filozofów uznawało tenże stan podobny do ataraksji za szczęście i cel życia.

czwartek, 19 maja 2016

Próba próbie nie równa.

Wspominałem niedawno o bardzo wysokich cenach uzyskiwanych na Allegro za monety wystawiane przez jednego ze sprzedawców.
W tej grupie monet znalazł się miedziak Stanisława Augusta opisany w następujący sposób
Szczerze mówiąc, trochę mnie ten opis zaskoczył. Wszystkie znane mi próby monet wyglądały znacznie lepiej. Zazwyczaj były po prostu bardzo dobrze zachowanymi monetami - przecież nie funkcjonowały w obiegu. Trafiały do Bardzo Ważnych Osób, do menniczych archiwów i kolekcji, do lepszych kolekcji numizmatycznych - muzealnych i prywatnych.
Tym razem próbą miała być moneta, miedziany grosz rozklepany przy krawędzi na cienką blaszkę, ktora została następnie podwinięta i ponownie  sklepana tak, że moneta z okrągłej przeobraziła się w kwadrat z zaokrąglonymi rogami.
Tym bardziej zaskoczyła mnie osiągnięta cena - 36.400,- złotych.
Szybko o wszystkim zapomniałem - próby, to nie moja bajka.

Pierwszy raz przypomniałem sobie o tej aukcji gdy przeczytałem czwartego maja na blogu Gabinetu Numizmatycznego Damiana Marciniaka o planowanym wystawieniu na aukcję miedzianej odbitki próbnego półzłotka z salamandrą (1771). Pojawił się tam cytat z komentarza z fanpage GNDM
To będzie najdroższe 1,5 g miedzi jakie kiedykolwiek w Polsce sprzedano
Pomyślałem sobie, pożyjemy, zobaczymy.

A tydzień później dostałem wiadomość od Pana Rafała Janke, niekwestionowanego znawcy monet S. A. Poniatowskiego (i nie tylko). Wiadomość ta, to szkic podrozdziału, który ostatecznie znajdzie się w przygotowywanym przez R. Janke katalogu monet Poniatowskiego lub w innej Jego publikacji. Autor zaproponował wykorzystanie przekazanej wiadomości na moim blogu, co niniejszym czynię.
O co chodzi? O krytyczną analizę notatki opublikowanej w WNA 11/1912 przez W. Szafrańskiego. Notatki zacytowanej w opisie aukcji rozklepanego grosza. Notatki, która niewątpliwie miała wpływ na przebieg licytacji.

W skrócie (bo szczegóły opublikuje R. Janke) - z notatki Szafrańskiego ostaje się tylko jedno - moneta została wybita w Krakowie. Jednak nie w 1768, a w 1767 roku. Pieczęć, którą Szafrański przypisał Holzhausserowi, Janke przydziela probierzowi krakowskiej mennicy, J. F. Heindelowi. Komisja Rzeczpospolitej Skarbu Koronnego zaopatrzyła Heinela w szczegółową instrukcję określającą jego powinności, w tym obowiązek comiesięcznego przedkładania komisji sprawozdania z ilości i jakości wybitych monet miedzianych. Częścią takiego sprawozdania był opublikowany przez Szafrańskiego dokument z przyczepionymi monetami. Wszystko to Janke popiera treścią odnalezionych przez siebie dokumentów z epoki i podsumowuje tak:
Reasumując dokument nie przedstawia prób monet, a wyłącznie próbę miedzi i odłączone monety od dokumenty nie przedstawiają jakiekolwiek wartości. Dopiero całość (monety, dokument i pieczęcie) można uznać za coś atrakcyjnego, lecz bardziej bibliofilskiego.
Przeglądając Wiadomości Numizmatyczno-Archeologiczne nie zwróciłem wcześniej uwagi na tekst Szafrańskiego. Po otrzymaniu wiadomości od Pana Rafała, odnalazłem odpowiedni numer WNA - okazało się, że aukcję zilustrowano prawie całą jego treścią - pominięto tylko podpis.

A po kilku dniach natknąłem się na podsumowanie aukcji "miedzianej salamandry" wystawionej przez GNDM. Podsumowanie opublikowane na www.katalogmonet.pl


Warszawska salamandra przegrała z krakowskim "próbnym groszem" o przeszło tysiąc złotych. Myślę jednak, że większe powody do radości ma aktualny właściciel miedziaka z 1771 r.


sobota, 14 maja 2016

Trzynastego kwietnia trochę namieszałem.

Obiecał Pan w wpisie z 13 kwietnia parę słów o pięciogroszówce z 1840 ( ta z fotografii). Czym tak Pana zainteresowała , bo patrzę i nic szczególnego w niej nie widzę. 

Autor tego komentarza ma rację. W monecie, którą pokazalem w tamtym wpisie nie ma nic szczególnego.
To ta odmiana
https://sites.google.com/site/krolestwopolskie18351841/katalog/5-groszy/1840/5-groszy-1840---b-c
Tyle, że moneta lepiej zachowana - na mojej, ilustrującej katalog jest duża rysa po prawej stronie. Rysa sprawiająca, że nie ma się pewności, czy w tym miejscu nie było żołędzia, czy był ale zniknął na skutek zarysowania.

Namieszałem. Kilka dni wcześniej wymieniłem kilka emaili z kolekcjonerem, który pochwalił się zdobyciem wariantu pięciogroszówki 1840, którego w moim katalogu nie znalazł. Pisał tak:
Moja moneta to coś pomiędzy b/b a b/c
- koszyczek po żołędziu
- szerokie oczka w ósemce
- wysoka piątka ustawiona prosto
- awers - odmiana b (ogon orła szeroki bez krótkich piór przy łapach)
W wariantach b/b i b/c piątka nie jest ustawiona prosto, bądź w lewo lub prawo.
Wariant b/b posiada koszyczek lecz 8 ma małe oczka,
wariant b/c  nie posiada koszyczka,a 8 ma duże oczka.

Prawie, jak
https://sites.google.com/site/krolestwopolskie18351841/katalog/5-groszy/1840/5-groszy-1840---f-a
tylko z innym awersem.
Połączenie zdjęć awersu i rewersu dwóch wariantów z mojego katalogu mniej więcej pokazuje, o jaką monetę chodzi. Mniej więcej, bo cyfra 5 troszkę różni się od tej na poniższym zdjęciu.


I znów mam na co polować!



czwartek, 12 maja 2016

Dawno nic nie pisałem.

To znaczy pisałem, ale nie na blogu.
Czekanie na publikację artykułu o miedziakach Augusta III umilam sobie przerabianiem go na książkę. Artykuł (choć obszerny) to jednak tylko artykuł. Nie sposób zmieścić w nim pełny katalog, a szkoda, żeby kilka lat zbierania tych z pozoru nieciekawych monet nie zaowocowało katalogiem.

A tymczasem, zmiany, zmiany, zmiany.

Chłopaki i dziewczyny z Allegro znów coś kombinują.
Z uwagi na obowiązujące regulacje dotyczące praw konsumenta, a także potrzebę ujednolicenia wyglądu ofert, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią postanowiliśmy 23 maja usunąć stronę O mnie.
Jeśli udostępniasz ważne treści na stronie O mnie, zalecamy ich przeniesienie do zakładki Informacje od sprzedającego - zawartość zakładki uzupełnisz w Moim Allegro...
To nie wszystko! Na "Moje Allegro" znalazłem "centrum zniżek", a w nim:

Pakiet 25 darmowych wystawień
W ramach akcji promocyjnej otrzymujesz od nas:
    Wystawienie przedmiotu dla 25 ofert za darmo
    Opłata za 14 dni dla 25 ofert za darmo
Opłata za zdjęcia dla 25 ofert za darmo
Aktywuj Pakiet
Może aktywuję, może nie. Obawiam się, że "centrum zniżek" stanie się wylęgarnią nieprzeliczonej ilości aukcji powycieranych peerelowskich aluminiaków i zmasowanym atakiem na "jeleni z forsą".

Zmiany sięgnęły i strony internetowej Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego. Na razie nie wszystko działa (np. forum). Na razie nie wszystko mi się podoba - za bardzo rzuca się w oczy mocne powiązanie z przedsięwzięciami inwestycyjnymi. Co to ma wspólnego z numizmatyką?

Spodobał mi się za to na pierwszy rzut oka katalog sześćdziesiątej piątej aukcji WCN uświetniającej ćwierćwiecze działalności firmy.
Dziś odebrałem go z poczty. Muszę jeszcze znaleźć czas na spokojną lekturę.

Zbliża się noc muzeów. Warto skorzystać z okazji nie tylko obejrzenia zbiorów i wystaw (bo to można robić prawie codziennie) ale z możliwości wysłuchania tego, co mają do powiedzenia na ich temat opiekunowie kolekcji muzealnych. Można zajrzeć do dobrze znanych placówek znanych ze zbiorów numizmatycznych (Czapscy w Krakowie, MAiEŁ w Łodzi, ECP w Bydgoszczy, MN w Poznaniu). Można odwiedzić muzea mniej kojarzące się z numizmatyką, na przykład muzeum w Wieluniu z wystawą „Skarby doliny Prosny” albo rzeszowskie Muzeum Okręgowe by podziwiać „Monety Polskie na terenie królestwa Węgier od XVI do XVII w. ze zbiorów Josa Andras Muzeum w Nyiregyhazie”.
W noc muzeów rusza Centrum Pieniądza NBP Im. S. Skrzypka (Warszawa, Świętokrzyska 11/21). To też pomysł na ciekawe spędzenie sobotniej nocy (ostatni goście będą mogli wejść do Centrum o pierwszej w nocy!).
Od dziś do 1 października 2016 można oglądać wystawę uświetniającą 250 rocznicę działalnośi Mennicy Warszawskiej Warszawa, Łazienki Królewske - Galeria Rzeźby Starej Oranżerii.

Aż żal, że nie wszędzie zdążę - oczywiście nie podczas tego weekendu, bo to bez zdolności bilokacji niemożliwe. Ciekawe wystawy numizmatyczne zapowiedziano w tym roku w całej Polsce, od Białegostoku, po Legnicę, od Rzeszowa, po Szczecin.

Może by tak ktoś w końcu tę teleportację wynalazł.