Google Website Translator Gadget

środa, 6 lipca 2011

Co zrobić żeby monety błyszczały.

W poprzednim wpisie podałem kilka przykładów pytań, po których wyszukiwarki kierowały internautów na mojego bloga. Między nimi było też pytanie tytułowe.

Skoro jest pytanie, powinna paść i odpowiedź. Krótkie pytanie, krótka odpowiedź.

Co zrobić żeby monety błyszczały?

NIC!

Teraz wytłumaczenie.
Mamy dwa przypadki:
  • Pytający ma monetę, która błyszczy i chce, aby taki stan utrzymał się w przyszłości.
  • Pytający ma monetę, która nie błyszczy albo błyszczy w stopniu niezadowalającym.
W obu przypadkach nie należy robić nic, bo...

Jeżeli moneta błyszczy, to trzeba ją schować w klaserze/kapslu/holderze/slabie/kopercie i nie dotykać gołymi palcami (na nich zawsze jest pot, a pot szkodzi błyszczącym metalowym powierzchniom). Nie chuchać, nie dmuchać, nie wycierać.
Więcej o przechowywaniu monet napisałem tutaj.

Jeżeli moneta nie błyszczy, to znaczy, że jej przeszło (i nie wróci). Na początku wszystkie monety błyszczą (no, prawie wszystkie). Nawet te najzwyklejsze, obiegowe - mówimy o połysku menniczym. Z czasem ich powierzchnie pokrywają się siateczką mniejszych i większych zadrapań. Stają się matowe. A jeśli na dodatek chemia upomni się o swoje prawa, to na monecie pojawi się patyna, czyli warstwa związków chemicznych złożonych z metalu będącego budulcem monety i pierwiastków pochodzących ze środowiska, w którym moneta jest przechowywana.
I jeszcze jedno; nie możemy zapominać o brudzie. Brud też tłumi połysk monet.
Dlaczego i w tym przypadku lepiej nic nie robić? Bo w 99 % przypadków pogorszymy stan monety. Połysk uzyskany przez wypolerowanie monety nie jest ładny. O ile wnioskowanie
DOBRY STAN ZACHOWANIA => POŁYSK
bywa zazwyczaj prawdziwe, to
POŁYSK => DOBRY STAN ZACHOWANIA
jest prawdziwe wyłącznie gdy połysk jest naturalny, gdy nie jest skutkiem polerowania, napylania, czy czego tam jeszcze.
Odróżnienie naturalnego połysku od połysku spod polerki jest łatwe i nie wymaga wielu lat nauki. Wystarczy dwa, trzy razy porównać takie monety. 

Więcej o czyszczeniu monet napisałem tutaj.

To jeszcze jedno pytanie i może nie odpowiedź, ale krótka wypowiedź na temat.
"Czym usunąć brud spod paznokci nie niszcząc ich?"
"Fasolki" śpiewały:
Mydło wszystko umyje, nawet uszy i szyję
Mydło, mydło pachnące jak kwiatki na łące
i miały racje. Zwłaszcza jeśli dodatkowo użyjemy szczoteczki.
Takiej samej szczoteczki i może nie mydła, a lepiej płynu do mycia naczyń można użyć do usunięcia brudu z monety. No chyba, że mamy lustrzankę, jej nie szczotkujemy. A właściwie... dlaczego nie? :-)

P.S.
Paznokcie, jeśli czyste i zadbane wyglądają ładnie. Nawet na zdjęciach, których głównym tematem są monety. Ale kiedy widzę na Allegro czy innym eBayu zdjęcie monety trzymanej brudnymi paluchami z poobgryzanymi paznokciami (spod których na dodatek wyłazi "żałoba" to przechodzi mi chęć na licytowanie.

6 komentarzy:

  1. Niech Pan sobie jeszcze to zobaczy http://manubia.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam
    Panie Jerzy czytając Pańskie artykuły, z resztą bardzo ciekawe i chylę czoła co do wiedzy w temacie, natrafiłem ostatnio na powyższy o czyszczeniu monet.
    Jestem autorem strony www.zbieraniemonet.za.pl delikatnie obsmarowanej w jednym z linków z tego artykułu. Autor posta który zapoczątkowuje temat swoim komentarzem nie raczył się przedstawić krytykując moje metody czyszczenia, jednak Pan z jego poglądami się zgodził.
    Nie żebym miał jakiś żal, jednak zauważam pewną niekonsekwencję co do oceny.
    Na słowa pana anonima:
    ..chciałbym jeszcze ostrzec przed takimi praktykami jak te http://www.zbieraniemonet.za.pl/patynowanie%20srebrnych.php..pozdrawiam
    odpowiada Pan:
    No tak. Najpierw czyszczenie "do oporu" a potem ratowanie resztek sztucznym patynowaniem i zachwyt, że jakieś szczegóły są lepiej widoczne.
    Były by jeszcze lepiej widoczne, gdyby powstrzymać się od czyszczenia, albo czyścić prawidłowo.
    Po czym w odpowiedzi na kolejny wpis:
    Tak, próbowałem, ale nigdy nie udało mi się uzyskać w pełni zadowalającego wyniku. Zawsze pozostawały ślady (w miejscu po usuniętych plamkach zieleni), bo patyna w innych miejscach pozostała nie ruszona.
    Można próbować brutalnie - potraktować później monetę czymś, co srebra nie zgryzie, a patynę usunie. Potem przyspieszone patynowanie i jakoś to będzie wyglądać.
    Dobrej, rzadkiej monety bym jednak nie męczył w ten sposób.
    I w tym momencie taki ktoś jak ja się gubi. Zgodzę się że moje metody bywają kontrowersyjne ale czy sztuczna patyna jest czymś złym w przypadku ratowania jej ubytków? Zwłaszcza po punktowym czyszczeniu lub po usunięciu zielonych chlorków ze srebra kiedy niestety po czyszczeniu zostaje gołe srebro?
    Czy monety z mojej galerii są wyczyszczone/zakonserwowane źle?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi, ale ostrzegałem, że znikam na długi urlop...

    Znam Pana stronę.
    Metod na niej proponowanych nie polecam, bo choć mogą przy odrobinie szczęścia (i umiaru) dać niezłe wyniki, to najczęściej jednak pogorszą stan monety.
    Opis czyszczenia grosza "z miedzi..." to horror. Najpierw przekonał się Pan osobiście, że perhydrol wcale taki super-hiper nie jest. Zamiast wyhamować w tym momencie i zwrócić się w stronę środków profesjonalnych, storturował Pan monetę bez litości. Rezultat? Panu się podoba (w końcu to Pana dzieło), ale patyna zniknęła, szorowanie i polerowanie spłaszczyło część szczegółów. Po monecie widać, że była intensywnie czyszczona. Jeżeli to widać, to znaczy, że czyszczona była jednak niewłaściwie.

    Dobrze, że ostrzega Pan przed środkami kuchennymi i chemią z "małego hydraulika". Szkoda, że zachęca Pan do nadmiernie intensywnego czyszczenia środkami bardziej odpowiednimi.

    Co do zdjęć z galerii, to tylko część mogę uznać za przykłady pozytywne. Grosz z 1767 i szeląg litewski Jana Kazimierza kąpany w wodzie utlenionej wyglądają najlepiej.
    Pozostałe miedziaki uważam za nadmiernie wymęczone.
    Do srebra nie mam zastrzeżeń.
    OIOM - jak dla mnie, to mocna przesada.

    Sztuczna patyna - nie lubię. Niech sobie monety patynują same.
    Sztuczne patynowanie uważam za karygodne, jeżeli robi się je w celu poprawienia wyglądu monety przeznaczonej do sprzedaży i nie informuje o tym ewentualnego nabywcy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przede wszystkim dziękuję za odpowiedź. A teraz się tłumaczę. Większość monet które czyszczę tzw drastycznymi metodami były pierwotnie zlepkiem chlorków piasku i Bóg wie czego jeszcze. Grosz z miedzi krajowej nie miał patyny jak to może błędnie nazwałem. To zielone z pewnością nią nie było a próba umycia monety szczotka spowodowała że ten grynszpan miejscami poodpryskiwał i pozostała chropowata miedź.
    Musiałby Pan tę monetę widzieć na żywo. Była typowym przykładem OIOMA. A OIOM cóż, jak sama nazwa wskazuje to dział odzyskiwania trupów. Monety najczęściej popularne i bezwartościowe. Wiele ludzi pytało mnie jak takie coś doprowadzić do akceptowalnego stanu. Odpowiedź, że czyszczenie w takim wypadku nie ma najmniejszego sensu, była nie przekonująca. Dlatego powstał ten dział, który z reszta jak cała strona, nie rozwija się już. Po prostu mi się już nie chce a trupki pozostają trupkami.
    Pozdrawiam i życzę perełek w kolekcji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach i zapomniałem o patynowaniu.
    Co w takim razie zrobić kiedy ma się przypadek taki jak tego grosza maryjnego z mojej strony. Te chlorki które na nim widać ciężko było czymkolwiek ruszyć. Płyn do czyszczenia poddał się po całym dniu, winian skapitulował po kolejnych 3 dniach. Pomógł kwasek cytrynowy. Patyna zniknęła a moneta straciła kontrast. W patynie jest wg. mnie ładniejsza. Zapewne połowa osób się ze mną zgodzi a połowa nie ale to już gusta. Moneta na rynek nie trafi a gdyby nawet to jestem uczciwym zbieraczem...

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly