Google Website Translator Gadget

niedziela, 7 września 2014

A to co?

Po wakacjach mam wrażenie, że na Allegro jest coraz mniej ciekawych monet (przynajmniej dla mnie). A przecież kolekcja powinna się rozwijać. I co?

Chciejstwo!
Wypatrzyłem (i wygrałem) aukcję http://www.allegromat.pl/aukcja164346
Nadzieje rozbudziła moneta pierwsza od lewej w dolnym rzędzie.
Cóż tam może być pod herbami?
Monety dotarły. Okazało się, że...

jest tam H. Niestety. Niestety, bo to nic rzadkiego. Awers też typowy, AUGUSTUS i okrągła, pusta w środku brosza spinająca płaszcz.
Jest jednak coś, co sprawia, że z zakupu jestem zadowolony. Na zdjęciu pokazałem rzeczywisty układ awers/rewers - ta moneta to tzw. skrętka. Destrukt menniczy. A miedziaki Augusta III w zdecydowanej większości bito poprawnie - jeśli pominąć niecentryczne ułożenie krążka między stemplami.

"Nieszczęścia" podobno chodzą parami.
 Tym razem nie był to zakup przypadkowy. Monetę wystawiono, jako destrukt.
Awers wygląda na odbity poprawnie, ale rewers uderzono co najmniej dwa razy. Jak myślicie, czy można ustalić, który to rocznik?
Można, ale trzeba mieć do dyspozycji mnóstwo materiału porównawczego.
Cechy charakterystyczne:
  • W imieniu króla U (a nie V)
  • W legendzie rewersu dwukropki
  • Duża tarcza herbowa
Taka kombinacja pojawia się tylko raz (przynajmniej w materiale, który udało mi się zgromadzić) - w roczniku 1755.


A skoro mowa o zagadkach, to na bardzo interesującą trafiłem na cafe Allegro. Zagadka dotyczy takiego czegoś (zdjęcia z wątku na cafe):

 




Pomijając dziwne dywagacje językowe i mało związane z przedmiotem dyskusji, werdykt allegrowiczów sprowadził się do stwierdzenia, że to zwłoki jednogroszówki z 1923 r. - skutek potraktowania oryginalnej monety jakimś żrącym środkiem.

A rant? Dlaczego jego krawędzie nie poddały się chemikaliom? Nikt się nad tym nie zastanowił.
Po krótkiej korespondencji moneta trafiła tymczasowo w moje ręce. Zważyłem, zmierzyłem. Waży 1,4 grama zamiast 1,5 g; ma średnicę 14,5 mm zamiast 14,7 mm. To nie są duże odchyłki od parametrów emisji.

Jak się ma monetę w ręku, to łatwo można ją porównać z podobną. Porównywanie zdjęć wykonywanych przez różne osoby, różnym sprzętem,  w różnych warunkach nie zawsze się udaje. Ale ja mam na chwilę i tę zagadkę i monetę z własnej kolekcji.
Po zeskanowaniu i złożeniu w jeden obrazek mam
To coś nie powstało przez wytrawienie normalnej, obiegowej monety. Żadne chemikalia nie mogą zmienić w taki sposób kształtu liter. Na przykład O w GROSZ. A gdzie się podziało obrzeże? Pamiętajcie, że rant jest kanciasty, jak w dobrze zachowanej monecie. A tu,, na rewersie, dolny zawijas litery S dochodzi do samej krawędzi krążka. Na zwykłej monecie od krawędzi dzieli go wąski pasek tła i jakieś pół milimetra obrzeża. A przecież średnica jest tylko o 0,2 mm mniejsza.

Wniosek?
To nie zniszczona moneta obiegowa. To coś - żeton, szton do jakiejś gry, próba fałszerstwa (bezsensowna, ze względu na nominał) - wytworzono metodą odlewu (najprawdopodobniej).
Kiedy? Przez kogo? W jakim celu?
Na te pytania odpowiedzi nie znamy i pewnie bez pomocy dokumentów źródłowych nie poznamy.

Moneta (?) wraca do właściciela, a ja pozostaję z przekonaniem, że daleko nam jeszcze do pełnej wiedzy o pieniądzu nieodległych przecież czasów II Rzeczpospolitej. I z przestrogą, by nie ferować radykalnych wyroków bez zastanowienia.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Printfriendly