Google Website Translator Gadget

sobota, 7 stycznia 2017

Gdzie bito grosze koronne Augusta III.

Pierwsze grosze koronne Augusta III wybito w 1752 r. w Gubinie. Tu żadnych wątpliwości nie mamy. To rzadkie monety. Znamy dwie odmiany różniące się rewersami, a właściwie dolną częścią rewersu.
 
Rok 1753 przyniósł niewielkie tylko zmiany - oprócz groszy z AVGVSTVS na awersie, zaczęto bić grosze z imieniem króla z literami U w miejsce V. Do tego doszło kilka wariantów rewersu. Nadal jednak wszystkie te grosze bito w Gubinie.
 
 
Nie pokazuję tu wszystkich wariantów groszy z datą 1753, bo nie jest celem tego wpisu przedstawienie pełnego katalogu. Dzisiaj chodzi o próbę wskazania miejsc bicia tych monet.
Cechą wspólną groszy z datami 1752 i 1753 jest po pierwsze wielkość głowy króla, po drugie kształt skrzydeł orłów na rewersie. Jak istotne to cechy, okaże się przy rocznikach następnych.
O co chodzi z tymi orłami?
 
Na monetach gubińskich, i szelągach i groszach, skrzydła orłów zostały skomponowane z ostrych klinów. Górne krawędzie skrzydeł układają się wzdłuż poziomej linii, całkiem inaczej, niż na szelągach z Drezna i Gruntalu. Przypomnę, że Gubin miał swojego medaliera odpowiedzialnego za wykonanie stempli, którym był Johann Friedrich Stieler.
Rok 1754 przyniósł mnóstwo zmian. Tak można by pomyśleć widząc, jak wiele z tą datą pojawia nowych odmian i wariantów groszy. Tyle, że to nieprawda. W roku 1754 i dalej w 1755 nadal jedyną mennicą bijącą grosze był Gubin. Jedyną zmianą, jaka zaszła w tym czasie jest zastąpienie na rewersie cyfry 3 oznaczającej nominał monety wyrażony w szelągach, literą H będącą pierwszą literą nazwiska nowego zarządcy mennicy - Friedricha Ernsta Hertela.
 
I to na pewno są grosze wybite "legalnie" w Gubinie. Cudzysłów, bo z punktu widzenia Rzeczpospolitej, wszystkie polskie monety Augusta III można by uznać za bite bezprawnie, ale to już całkiem inna historia.

A co w takim razie można powiedzieć o takich groszach?
 
Czy rysunek orłów na rewersach tych monet czegoś Wam nie przypomina? Mnie przypomina orły z szelągów z Gruntalu, do których (przypominam) stemple wykonywano w Dreźnie. W artykule opublikowanym przez Klausa Heinza w Dresdner Numismatische Hefte nr 2/2000 znalazłem bardzo ciekawą informację. Otóż w roku 1762, kiedy mennica w Lipsku (a właściwie w Pleissenbergu pod Lipskiem) znajdowała się jeszcze w rękach pruskich, drezdeński bankier Christian Gottlob Frege posiadający od 1753 roku koncesję na bicie złotych i srebrnych monet w lipskiej mennicy, dostał pozwolenie na wybijanie miedzianych groszy w Gruntalu uwolnionym właśnie  spod pruskiej kontroli. Pozwolenie to obwarowane było dodatkowymi warunkami. Primo - należało odtworzyć zniszczoną mennicę. Secundo - bite w niej grosze miały mieć wsteczne roczniki - 1754 lub 1755, nie późniejsze. Tertio - przedsięwzięcie miało pozostać tajemnicą. Produkcję zorganizował niejaki Gartenberg (ten sam, który produkował pierwsze monety Stanisława Augusta!) przy udziale personelu mennicy drezdeńskiej.
Uważam, że grosze z królewskim popiersiem w zbroi antycznej z datami 1754 i 1755, mające pod herbami cyfrę 3 wybito w Gruntalu w roku 1762. Zachowały się rejestry, z których wynika, że w 1762 r. w Gruntalu przebito na grosze 98 cetnarów 72 funty i 19 łutów miedzi, co przekłada się na około 1,4 miliona monet - ilość odpowiadającą częstotliwości występowania tych charakterystycznych groszy na rynku.

Na tym rzecz się nie kończy. Znamy na przykład jeszcze takie grosze:
W ich przypadku można powiedzieć tylko jedno - najprawdopodobniej wybito je podczas wojny siedmioletniej w jednej z saskich mennic przejętych przez Prusy. Przejętych z dobrodziejstwem inwentarza i z wykwalifikowanym personelem. Grosze te (w całej swojej masie) są co najmniej tak samo liczne, jak grosze rzeczywiście wybite w latach 1754-1755. Od groszy bitych w Gubinie odróżniają je przede wszystkim:
  • kształt skrzydeł orłów,
  • wielość wariantów popiersia króla,
  • ukośny (a nie poziomy) podział tarczy herbowej na rewersie,
  • wielkość liter w legendach - litery na monetach z Gubina są wyraźnie mniejsze.
Paradoksalnie, wyraźnie daje się zauważyć lepsza jakość pruskich falsyfikatów w stosunku do saskich oryginałów. Monety bite pod pruską kontrolą więcej ważą, bite są z lepszej jakościowo miedzi. Lepsza jest też jakość bicia. Cóż, najwyraźniej mennice w Dreźnie i Lipsku dysponowały lepszym wyposażeniem i personelem.

I na tym nie koniec. Mamy jeszcze przecież grosze z rocznikiem 1758 i to w kilku wariantach! Kiedyś mylnie uważane za równie rzadkie, jak rocznik 1752.
Bito je i z popiersiem w zbroi antycznej
i w zbroi typu kirys
To też produkcja pruska. Jednoznacznie wskazuje na to F. Freiherr von Schrötter, w Das preußische Münzwesen im 18. Jahrhundert, II. Die Münzen aus der Zeit des Königs Friedrich II. des Großen (Acta Borussica).


Czy to wszystko?
Ależ nie!
Mamy na przykład takie cudaki
Czy to też falsyfikat pruski? Tego, jak przypuszczam nigdy się nie dowiemy.

Tak samo za mało prawdopodobne uważam zidentyfikowanie produktów wzmiankowanej często, nielegalnej mennicy na Spiszu. Starostwem Spiskim po śmierci królowej Marii Józefy zarządzał minister Henryk Brühl, który blisko współpracował z wspomnianym wyżej Piotrem Gartenbergiem. W biogramie tego ostatniego opublikowanym przez Władysłąwa Konopczyńskiego w VII tomie Polskiego Słownika Biograficznego czytamy:
W ll. 1758–60 widzimy G-a na Spiszu, które to starostwo po śmierci królowej Marii Józefy dzierżył Brühl. G. administrował dobrami, szukał minerałów, opiekował się dysydentami (bo też sam był luteraninem), a przy sposobności znów produkował szelągi, bodaj na osobisty rachunek Brühla, i to w rozmiarach niemal inflacyjnych.
Czy tylko szelągi? A może i grosze?

14 komentarzy:

  1. A co jeśli na rewersie groszy mamy literkę H, sugerującą Hertela i tym samym mennicę gubińską, a z kolei orzełek wygląda jak na groszach i szelągach z Gruntalu?
    Jak Pan klasyfikuje takie monety?

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie zachowanie Prus niczym nie roznilo sie od postępowania Augusta III. Wszystkie monety były nielegalne.

    OdpowiedzUsuń
  3. a jeszcze 3-4 tygodnie nie miał Pan żadnego pojęcia o Orzełkach (jak piszemy o herbie to z dużej litery)
    pozdrawiam
    Rafał JANKE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miały być 3-4 tygodnie temu...
      pozdrawiam
      Rafał JANKE

      Usuń
  4. Czy ta moneta, to faktycznie fałszerstwo z epoki? Spotkał się już Pan z takim popiersiem monarchy?
    http://allegro.pl/grosz-august-iii-falszerstwo-z-epoki-i6738557203.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno falsyfikat. Czy z epoki, czy nie, można będzie powiedzieć dopiero po bezpośrednich oględzinach monety.

      Usuń
  5. Grosz 1754 (środkowy - ten ladny) i 11 licząc od góry, wyglądem rewersu przypomina nieco produkt mennicy gruntalskiej.
    Nawet jeśli to pruskie fałszerstwo to bliżej mu do Gruntalu niż Gubina.

    OdpowiedzUsuń
  6. A właściwie, jak się tak przyglądam, to nawet Drezno tu pasuje, jako miejsce produkcji tego grosza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od czasu, kiedy to napisałem pojawiło się trochę uwag i sugestii dotyczących miejsc bicia tych miedziaków.
    http://www.poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=59&t=181309
    Nie jestem pewien, czy bez drobiazgowej analizy niemieckich archiwów uda się rozstrzygnąć, gdzie co bito. Największy problem w tym, że podczas wojny siedmioletniej i królowi Prus i dzierżawcom mennic bynajmniej nie zależało na dokumentowaniu fałszerskiej de facto działalności.

    OdpowiedzUsuń
  8. Być może nie zależało na dokumentowaniu nielegalnej działalności, ale każde większe przedsięwzięcie zostawia jakiś ślad. Organizowanie pracy mennic z pewnością do takich należy - nawet jeśli robione jest nielegalnie. Jacek Staszewski we wstępie do biografii Augusta III (str. 8) pisze, że "archiwum drezdeńskie dysponuje setkami tysięcy tomów archiwaliów z czasów Augusta III". Trudno przyjąć, że nie ma tam żadnej wzmianki o fałszerskiej działalności Fryderyka II.

    Odpowiedź kryje się z pewnością w niemieckiej literaturze.

    Na podany przez Pana odnośnik nie tak dawno trafiłem, niezwykle ciekawa dyskusja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te akta częściowo znam, napisałem o tym w artykule w Biuletynie Numizmatycznym (1/2017 i 2/2017). Jest w nich mowa wyłącznie o pracy mennic pod kontrolą saską, czyli do wojny siedmioletniej.

      Usuń
  9. Nie wiem, czy dotarł Pan do tej pozycji: Lienhard Buck, Die Munzen des Kurfurstentums Sachsen 1763 bis 1806.
    Das Geldwesen des Kurfürstentums im Siebenjährigen Krieg.
    Osobiście nie mam tej książki, ale trafiłem na nią niedawno. Obejmuje również okres wojny siedmioletniej. Możliwe, że nie mam tam nic nowego, ale nie zaszkodzi podpytac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej pozycji nie znam. Przeczytałem ostatnio artykuły Elke Bannicke w Beiträge zur brandenburgisch/preussischen Numismatik. Te opierają się dodatkowo na archiwach pruskich i tak jak wcześniej napisałem, wiele wskazuje na to, że fałszerze nie kwapili się do dokumentowania swoich wyczynów.

      Usuń

Printfriendly