Google Website Translator Gadget

wtorek, 2 października 2018

Po dłuższej przerwie

Aż mi wstyd. Od poprzedniego wpisu minął prawie cały miesiąc, ale nie będę się usprawiedliwiać. Najlepszą metodą obrony jest atak, więc do ataku!

Tylko co/kogo by tu zaatakować?

Ostatnio, korzystając z niezłej pogody, atakowałem szczyty.
 
 
Było pięknie.
W domu pasę się nowymi lekturami:
i zastanawiam, skąd wziąć pieniądze na poszerzenie kolekcji:
Co tu dużo pisać. Przecież ostatnio aż gęsto od aukcji, na których oferuje się coraz lepsze monety. Takiego "tłoku" dawno nie było; Niemczyk, Bereska, WDA+MiM.
W internecie też coś od czasu do czasu błyśnie na Allegro i eBay'u. Wybór celu nie jest łatwy, nawet jeśli zasobność konta nie narzuca większych ograniczeń, a jeśli narzuca, to podjęcie decyzji graniczy z niemożliwością.
Pozostaje więc zarchiwizowanie co ciekawszych zdjęć i opisów, oczywiście w nadziei ich późniejszego wykorzystania w poszukiwaniach odpowiedzi na nierozwiązane numizmatyczne zagadki.

Wydawało by się, żyć nie umierać, niestety w tej beczce miodu jest i łyżka dziegciu. Na obu forach, które śledzę z uwagą, odnotowano zdarzenie, które nie napawa optymizmem. Odpowiednie wątki mają tytuły: "Kradzież w świetle prawa" i "To jest chore". Po szczegóły odsyłam do źródeł. W skrócie: kolekcjoner, prawda, że dość aktywnie handlujący na Allegro, został zmuszony do wydania policji posiadanych przez siebie monet, o dyskach z komputera nie wspominając. Cytat z artykułu:
"Następnie prokurator ręcznie dopisała do postanowienia żądanie „wydania rzeczy mogących stanowić dowód w sprawie, których posiadanie jest zabronione, mogących posłużyć do popełnienia przestępstwa”. Po ośmiu godzinach funkcjonariusze opuścili mieszkanie Urbańskiego, zabierając dziesięć dużych kartonów wypełnionych monetami, znakami pielgrzymimi, plombami, książkami. Tylko w jednym z mniejszych kartonów znajdowały się 1203 plomby ze zbiorów prof. Jerzego Wiśniewskiego, nestora polskich kolekcjonerów,podarowane Urbańskiemu. Zabrano też komputer."
Cóż dodać. Ciarki po plecach chodzą, kiedy sobie człowiek pomyśli, że coś podobnego może i jego spotkać. Dość dokładnie dokumentuję swoje zakupy, ale znacznej części kolekcji ta dokumentacja nie dotyczy, bo mając lat dziesięć, czy dwadzieścia tego nie robiłem. I wykaż potem, że nie jesteś wielbłądem. Brrr.


Może lepiej wydawać pieniądze na co innego?
Chociaż nie jestem pewien, czy te zainteresowania zagwarantują spokojny sen o szóstej rano i pewność, że policja będzie omijać nasze drzwi 😎.


2 komentarze:

  1. Dzień Dobry, Panie Jerzy.
    Bardzo ładne widoki, czy to Mała Fatra?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie zdjęcie - tak, konkretniej Velky Rozsutec

      Usuń

Z powodu narastającej aktywności botów reklamowych i innych trolli wprowadzam moderowanie komentarzy.

Printfriendly