Zagadka.
Polując w internetowej dżungli na monety, które chciałbym włączyć do zbioru, co jakiś czas natykam się na dziwną "zwierzynę". Kilka przykładów:
W Dzienniku Pomorskim też ten temat poruszano.
Moneta nie musi być piękna. Moneta musi mieć swoją historię.
Zagadka.
Polując w internetowej dżungli na monety, które chciałbym włączyć do zbioru, co jakiś czas natykam się na dziwną "zwierzynę". Kilka przykładów:
Dwadzieścia lat po wybuchu powstania styczniowego sytuacja na polskich ziemiach wyglądała fatalnie. Prusy i Rosja dokładały wszelkich starań, by zatrzeć pamięć o Polsce. Wkrótce po upadku powstania, w roku 1867 zniesiono autonomię Królestwa Polskiego, rok później wprowadzono nakaz prowadzenia ksiąg parafialnych w języku rosyjskim. W 1869 zlikwidowano Szkołę Główną Warszawską. W ciągu kolejnych dwu lat odebrano prawa miejskie licznym miastom, które udzielały pomocy powstańcom. W roku 1874 zniesiono urząd namiestnika Królestwa Polskiego. W 1886 r. przestał istnieć Bank Polski. Trwała intensywna rusyfikacja ziem polskich.
Nie lepiej było w zaborze pruskim. Po roku 1863 nasiliły się procesy germanizacyjne. Władze pruskie traktowały Wielkie Księstwo Poznańskie jak integralną część Rzeszy, dążąc do całkowitej asymilacji. po Powstaniu Styczniowym zaostrzono kontrolę graniczną. Ścigano uczestników i sympatyków powstania, którzy uciekali z Królestwa Polskiego. Kulturkampf, rugi pruskie, walka z Kościołem katolickim, wszystko zmierzało do wyeliminowania polskości.
Tymczasem w Krakowie, dzięki autonomii uzyskanej przez Galicję w 1867 roku, możliwe było demonstrowanie polskich uczuć patriotycznych. Okazję ku temu dało na przykład dwustulecie odsieczy wiedeńskiej, które uczczono na wiele sposobów. Jan Matejko namalował wielki (458 × 894 cm) obraz przedstawiający wiedeński triumf Sobieskiego.
W południe obchody przeniosły się na Błonia. Przedstawiciele władz miejskich i przewodniczący delegacji przybyłych na obchody wygłosili przemówienia. Następnie uroczysty pochód przemaszerował przez Rynek do kościoła Karmelitów Na Piasku , gdzie przed wyprawą pod Wiedeń modlił się Sobieski. Odsłonięto tam tablicę upamiętniającą „włościańskie” obchody odsieczy. Wieczorem w klasztornych ogrodach odbyła się uczta i pokaz ogni sztucznych. Pierwszy dzień obchodów zakończył się wystawieniem na scenie teatru krakowskiego sztuki Władysława Anczyca "Jan Sobieski III pod Wiedniem".
12 września ulicami miasta przeszła procesja z kościoła Karmelitów na Wawel. W katedrze złożono wieńce i odprawiono nabożeństwo dziękczynne. Na zachodniej ścianie kościoła Mariackiego odsłonięto płaskorzeźbę Piusa Welońskiego. Wieczorem iluminowano miasto.
13 września, na Wawelu, obchodzono jubileusz 25-lecia pracy artystycznej Matejki. W Ogrodzie Strzeleckim odsłonięto pomnik Sobieskiego dłuta Walerego Gadomskiego.
To tylko niektóre uroczyste wydarzenia, które zaplanowano na krakowskie obchody rocznicowe. Ich uzupełnieniem było wydanie wielu pamiątkowych medali, których katalog opublikował w roku 1884 ksiądz Ignacy Polkowski. Poprawiony i uzupełniony przez Witolda Kurnatowskiego ukazał się w roku 1886, w dziesiątym numerze "Zapisków Numizmatycznych". W następnym roku katalog ten wydał Kurnatowski w formie broszury (dostępna w Kujawsko-Pomorskiej Bibliotece Cyfrowej).
Pozycja pierwsza w tym katalogu to:Kiedyś już coś podobnego napisałem, ale to był raczej wyjątek, niż reguła. Nie praktykuję corocznych sprawozdań. Zanim przejdę do podsumowania ubiegłorocznych zakupów, kilka zdań o impulsie, który skłonił mnie do tego tematu. Była nim lektura przedświątecznego wpisu na blogu o półtorakach, która zmusiła mnie do przeanalizowania źródeł pochodzenia moich nabytków. Chodzi o podtytuł wpisu - (i ten cholerny Facebook). Z jednej strony Sławek stwierdza, że "Dzisiaj tam przeniósł się ruch numizmatyczny", z drugiej, nie zostawia na FB suchej nitki - od serwisu jako takiego, po jego użytkowników. Na FB nie kupiłem nic. Mimo to, mój zbiór powiększył się w ubiegłym roku o 42 okazy. A doszło do tego tak.
Dziesięć ubiegłorocznych nabytków to aktualne monety obiegowe - trzy z rocznika 2024, siedem z rocznika 2025. Wszystkie wyłapane z obiegu, a więc po nominale. To pierwsze źródło pochodzenia moich monet. Jak widać, do skompletowania rocznika 2025 brak mi jeszcze dwu nominałów. Problemu być nie powinno, bo nakłady wysokie.
Na Allegro Lokalnie, które Sławek uważa za "kiłę do kwadratu", kupiłem jedną monetę. Brzydal, ale jak ważny!
Jeden numizmat trafił do mnie dzięki biddr. To medal, o którym pisałem 18 grudnia.
Kolejnego rodzynka wyłowiłem z masówki na wagę kupionej w "antykwariacie" typu szwarc, mydło i powidło. Też go już pokazałem. To sfałszowana przed wojną Nike 1931. Cała reszta tej kilkukilogramowej paczki (bo musiałem wziąć całość), a właściwie to co jeszcze z niej zostało, jest do kupienia na OLX zapraszam na zakupy.
Na OLX nie tylko sprzedaję. Zrobiłem tam w ubiegłym roku pięć zakupów. Pochwaliłem się już żetonem na pół bułki oraz dziesięciogroszówką z 1823 r. Nie pokazałem jeszcze medalu z tego źródła. Dotarł 20 grudnia, pewnie niedługo coś o nim napiszę.
Z Allegro trafiło do mnie sześć okazów. Najbardziej cieszę się z żetonu koronacyjnego Augusta III
i "orła i zająca" Władysława Wygnańca (jest we wpisie kończącym ubiegły rok).Kolejnych sześć sztuk upolowałem na eBay. Na podium dwie pozycje, którymi zdążyłem się pochwalić: Prawie medal i paryski żeton z 1848 roku. Trzecią pozycją jest niepozorny miedziany drobiazg, grosz Augusta III z kontrmarką (Boiko-Gagarin nr 19).
Bez niespodzianek:
1 grosz 301 920 000
2 grosze 154 245 000
5 groszy 99 750 000
10 groszy 90 300 000
20 groszy 87 480 000
50 groszy 46 080 000
1 złoty 46 425 000
2 złote 47 175 000
5 złotych 43 740 000
Nie do powstrzymania. Jak miecz w ręku księcia spadający na kark wroga.
Nieunikniony, jak marny los zająca w szponach orła.
Nadchodzi. Nowy Rok.
Jeszcze tylko kilkanaście godzin, pożegnamy 2025, powitamy 2026.
Nowe monety, nowe pomysły na nasze zbiory, nowe publikacje, nowe znajomości, nowe nadzieje.
Niech się Wam wiedzie!
P.S.
Nie zapominajcie - ZBIERAJMY MONETY!!!
P.P.S.
Albo medale :-)