Destrukty - dla niektórych skarby, dla innych złom.
Z wielu powodów, kolekcjoner monet powinien mieć pojęcie o technologii ich produkcji. Wiedza ta jest na przykład bardzo pomocna przy ocenie stanu zachowania i, nie tylko moim zdaniem, niezbędna przy ocenie autentyczności monet.
A kolekcjoner interesujący się destruktami, bez znajomości techniki menniczej, jest jak dziecko we mgle. Więcej na ten temat przeczytacie tu ➡ Destrukty.
Nie wszystkie monety, które wyglądają jakoś inaczej, niż powinny, są destruktami. Znakomita większość tych, których zdjęcia mi przysyłacie z prośbą o stwierdzenie, czy to destrukt, czy nie, to monety uszkodzone poza mennicą. Najbardziej typowe ich przykłady pokazałem tu ➡To nie są destrukty!, tłumacząc, w jaki sposób powstały widoczne na nich uszkodzenia.
Zwykle wskazanie przyczyn uszkodzeń jest banalnie proste. Zwykle, ale nie zawsze... Mam od kilku lat dwie monety, wyłowione z obiegu, niewątpliwie zniekształcone poza mennicą, tyle, że nie wiem w jaki sposób się nad nimi znęcano, jakich narzędzi użyto.
Pierwsza z nich, 5 groszy z roku 1991.
Jedynym uszkodzonym elementem jest Orzeł na awersie. Ewidentnie spiłowany, ale brak śladów piłowania literach legendy. Są za to ślady na obrzeżu i to nie na całym, tylko w pasie odpowiadającym szerokokości skrzydeł.Gdyby ślady szlifowania były okrągłe, sprawa byłaby jasna - mała tarcza ścierna na wiertarce i gotowe. Moneta nie jest odkształcona, nie ma kształtu miseczki, co powodowało by wystawanie Orła ponad płaszczyznę legendy i jego łatwe spiłowanie. Przypuszczam, że ręczna robota, że użyto jakiegoś płaskiego narzędzia ściernego, ale zrobiono to bardzo precyzyjnie i dokładnie. Nie wiem jak i nie wiem w jakim celu. Przypominam, że moneta z obiegu, znaleziona w drobnych wydanych w sklepie, jako reszta.
Druga, to dwudziestogroszówka z 1998 roku.
Czy macie jakieś pomysły na ten temat? A może czytają to autorzy tych przeróbek i zechcą wyjaśnić jak i z jakiego powodu je wykonali?



