Google Website Translator Gadget

sobota, 3 stycznia 2026

Moje monety (i medale) - zakupy w roku 2025

Kiedyś już coś podobnego napisałem, ale to był raczej wyjątek, niż reguła. Nie praktykuję corocznych sprawozdań. Zanim przejdę do podsumowania ubiegłorocznych zakupów, kilka zdań o impulsie, który skłonił mnie do tego tematu. Była nim lektura przedświątecznego wpisu na blogu o półtorakach, która zmusiła mnie do przeanalizowania źródeł pochodzenia moich nabytków. Chodzi o podtytuł wpisu - (i ten cholerny Facebook). Z jednej strony Sławek stwierdza, że "Dzisiaj tam przeniósł się ruch numizmatyczny", z drugiej, nie zostawia na FB suchej nitki - od serwisu jako takiego, po jego użytkowników. Na FB nie kupiłem nic. Mimo to, mój zbiór powiększył się w ubiegłym roku o 42 okazy. A doszło do tego tak.

Dziesięć ubiegłorocznych nabytków to aktualne monety obiegowe - trzy z rocznika 2024, siedem z rocznika 2025. Wszystkie wyłapane z obiegu, a więc po nominale. To pierwsze źródło pochodzenia moich monet. Jak widać, do skompletowania rocznika 2025 brak mi jeszcze dwu nominałów. Problemu być nie powinno, bo nakłady wysokie.

Na Allegro Lokalnie, które Sławek uważa za "kiłę do kwadratu", kupiłem jedną monetę. Brzydal, ale jak ważny! 

Szeląg Augusta III, rocznik 1752, literka I, AVGVSTVS
Tego wariantu wcześniej nie widziałem, nie ma go w moim katalogu. Monetę wypatrzyłem w zestawie czterech szelągów Augusta III i po bożemu, zgodnie z zasadami A.L. wygrałem.

Jeden numizmat trafił do mnie dzięki biddr. To medal, o którym pisałem 18 grudnia

Kolejnego rodzynka wyłowiłem z masówki na wagę kupionej w "antykwariacie" typu szwarc, mydło i powidło. Też go już pokazałem. To sfałszowana przed wojną Nike 1931. Cała reszta tej kilkukilogramowej paczki (bo musiałem wziąć całość), a właściwie to co jeszcze z niej zostało, jest do kupienia na OLX zapraszam na zakupy.

Na OLX nie tylko sprzedaję. Zrobiłem tam w ubiegłym roku pięć zakupów. Pochwaliłem się już żetonem na pół bułki oraz dziesięciogroszówką z 1823 r. Nie pokazałem jeszcze medalu z tego źródła. Dotarł 20 grudnia, pewnie niedługo coś o nim napiszę. 

Z Allegro trafiło do mnie sześć okazów. Najbardziej cieszę się z żetonu koronacyjnego Augusta III 

i "orła i zająca" Władysława Wygnańca (jest we wpisie kończącym ubiegły rok). 

Kolejnych sześć sztuk upolowałem na eBay. Na podium dwie pozycje, którymi zdążyłem się pochwalić: Prawie medal i paryski żeton z 1848 roku. Trzecią pozycją jest niepozorny miedziany drobiazg, grosz Augusta III z kontrmarką (Boiko-Gagarin nr 19). 

Na jeden okaz z eBay, kupiony w połowie grudnia jeszcze czekam. Mam nadzieję, że dotrze do mnie, ale co to jest, pewności nie mam - opis sprzedającego "Uralte Münze / Medaille; Herkunft mir unbekannt" niczego nie wyjaśnia. Na zdjęciu dopatrzyłem się ciekawie wyglądającego miedziaka Augusta III. Czekam cierpliwie, może dotrze.

Od różnych sprzedawców na OneBid kurierzy i poczta dostarczyli następną szóstkę. Dwa fałszerstwa monet królestwa Polskiego 1917-1918 na szkodę emitenta, żeton kelnerski z lokalu Hawełki, 
trojaka Poniatowskiego z 1784 r., medal z 1928 r. na stulecie Banku Polskiego i dwudziestozłotówkę z 1925 r. (zaszalałem!). Na brakujące mi jeszcze z II RP Nike 1932, "głęboki sztandar" i Konstytucję nie liczę. Nie moja liga. 

Z MA (MA-Shop i MA-Auction) po jednej monecie - podwójny sol paryski Walezego i szeląg Augusta III z 1752 r. (literka S, AVGVSTVS), który zastąpił brzydszy egzemplarz kupiony lata temu. Tu zaliczyłem też wpadkę - trzeci zakup nie dotarł, tzn. list dostałem, tyle że monety w nim nie było. Strata niewielka, około 20 złotych tylko, bo sprzedawca preferuje przesyłki nierejestrowane. Będę go omijał szerokim łukiem.  

Na Numimarkecie kupiłem kolejne dwie monety, grosz Augusta III z 1760 r. (Kopicki 11271 R, Kahnt 593) i dziesięciofenigówkę z 1917 roku z nieznanym mi wcześniej zdwojeniem stempla rewersu. 

Jedną monetę kupiłem "przez internet" - zaakceptowałem przysłaną mi ofertę i mam - hybrydowe 2 złote z 1988 roku

Jedną monetę dostałem w prezencie - 10 groszy 1979 - drugi wariant.

Nic nie kupiłem na giełdach i targach staroci. Oferowane monety były albo w fatalnych stanach, albo w cenach urągających zdrowemu rozsądkowi. Może kiedyś, coś...
Nic nie kupiłem na Facebooku - nie mam tam konta i mieć nie zamierzam, zwłaszcza po lekturze wspomnianego na początku wpisu Sławka.

Jak widać poluję w różnych "lasach" i tak pozostać musi. Wiem, że przeróżne poradniki zalecają kupowanie od profesjonalistów. Ma to zabezpieczać przed kupowaniem falsyfikatów i innymi oszukaństwami. Cena tego zabezpieczenia niestety wydaje mi się przesadzona. Standardem są opłaty aukcyjne od 18% do 20%. Jak dla mnie, za dużo. Dlatego zaglądałem i zaglądać będę w mniej oczywiste zakamarki. Kusi mnie jeszcze wypróbowanie europejskich pchlich targów. Muszę się wybrać na jakiś flohmarkt do Niemiec lub Austrii. Jeśli się uda, oczywiście podzielę się wrażeniami.

piątek, 2 stycznia 2026

Nakłady obiegowych monet z rocznika 2025

Bez niespodzianek:

1 grosz   301 920 000 

2 grosze  154 245 000

5 groszy   99 750 000

10 groszy  90 300 000

20 groszy  87 480 000

50 groszy  46 080 000

1 złoty    46 425 000

2 złote    47 175 000

5 złotych  43 740 000

 

środa, 31 grudnia 2025

Nieunikniony.

Nie do powstrzymania. Jak miecz w ręku księcia spadający na kark wroga. 

Nieunikniony, jak marny los zająca w szponach orła. 

Nadchodzi. Nowy Rok.

Jeszcze tylko kilkanaście godzin, pożegnamy 2025, powitamy 2026.
Nowe monety, nowe pomysły na nasze zbiory, nowe publikacje, nowe znajomości, nowe nadzieje.

Niech się Wam wiedzie!

P.S.

Nie zapominajcie - ZBIERAJMY MONETY!!!

P.P.S.

Albo medale :-)


niedziela, 28 grudnia 2025

O przechowywaniu zbioru monet raz jeszcze

Dysponując odpowiednim metrażem i grubym portfelem można tak. 

A kiedy ma się do dyspozycji troszkę tylko miejsca na półce i pamięta się jak dawniej przechowywano kolekcje znaczków pocztowych... 
można w ten sposób.

Natrafiłem na te zdjęcia, przeglądając oferty na eBay. 

Niegłupi sposób, pod warunkiem, że nie chodzi o talary, medale i inne grube sztuki. Dla niskich nominałów  jak najbardziej odpowiedni. Jest miejsce na dokładne opisy monet. Można też pomyśleć o takim mocowaniu kieszonek, by móc oglądać obie strony monet.

Więc może zamiast takich kart 

przygotować podobne do tych filatelistycznych? 
Z wydrukowanymi zdjęciami, numerami katalogowymi i miejscem na notatki. W wygodnym formacie, na wystarczająco sztywnym ale nie za grubym kartonie i oczywiście z zestawem przezroczystych kopertek z nieinwazyjnego tworzywa. 


czwartek, 18 grudnia 2025

Moje medale - Zygmunt Golian

Wylicytowany w Monachium w sobotę, 13 grudnia, dostarczony w czwartek, 18 grudnia. Dobre tempo!

Bity stemplami z polerowanym tłem i zmatowionym rysunkiem; 34,2 mm średnicy; waga 11,85 g. Niestety nie srebro, ale o tym za chwilę.

Medal notowany przez Czapskiego pod numerem 8075, ale w posiadaniu hrabiego była odbitka w srebrze, z uszkiem jak jedyny egzemplarz (w brązie), który udało mi się odnaleźć na OneBid. 
O tym, że medal wybito w różnych metalach napisał Mieczysław Kurnatowski już w roku jego wybicia.  
Srebro, brąz i brytanika... Dwa pierwsze metale znamy wszyscy. A co to takiego, ta brytanika? Stop znany pod wieloma nazwami - brytanika, britannia, biały metal Vickersa. Nasza Wikipedia jest bardzo lakoniczna: 
Britannia (metal britannia, początkowo także biały metal) – stop metali zawierający 92% cyny, 6% antymonu i 2% miedzi, po raz pierwszy uzyskany w Sheffield w drugiej połowie XVIII wieku.
Metal Britannia zaczęto produkować w 1769 lub 1770 roku. Kojarzony z nazwiskiem Jamesa Vickersa, ale podobno nie Vickers był jego twórcą. Recepturę miał zakupić od umierającego przyjaciela. Początkowo stop był produkowany na zlecenie Vickersa przez producentów z Sheffield. W 1776 roku James Vickers przejął produkcję i pozostał właścicielem do swojej śmierci w roku 1809. Po opracowaniu w 1846 roku technologii galwanizacji srebrem, metal britannia znalazł zastosowanie jako metal bazowy do produkcji posrebrzanych artykułów gospodarstwa domowego i sztućców. 
Ciekawostka - przez wiele lat z metalu britannia wykonywano rdzenie statuetek Oscara, które pokrywano 24-karatowym złotem. 

O różnych formach, z uszkiem lub bez, wzmianek nie znalazłem. Patrząc na zdjęcie egzemplarza z aukcji Marciniaka, można przypuszczać, że podstawowa forma medalu nie miała uszka. Uszko wygląda na dorabiane w jakiś sposób. 

Próbując dowiedzieć się czegoś więcej o moim nowym nabytku, nawiązałem korespondencję z zawsze uczynnymi pracownikami Muzeum Czapskich. Dowiedziałem się, że u Czapskich są cztery egzemplarze: 1 w srebrze z uszkiem (właśnie Czapski 8075), 2 w brązie (jeden z uszkiem) i 1 w stopie (britannia) bez uszka, do tego są jeszcze 2 egzemplarze w kolekcji Czartoryskich, 1 w brązie i 1 srebrny z uszkiem.

W internetowej galerii zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, którego częścią jest Muzeum Czapskich pokazano brązowy egzemplarz bez uszka. 

Twórcą i "nakładcą" medalu był Wacław Głowacki, krakowski złotnik, jubiler, medalier, starszy cechu złotników i jubilerów krakowskich w latach 1871–1884, radny miejski Krakowa. W 1858 r. założył pracownię złotniczo-jubilerską w Rynku Głównym, na rogu ulicy Brackiej. 
Muzeum Narodowe Krakowa, MNK XX-k-1163
Głowacki stworzył wiele medali patriotycznych, na przykład: 
ale nie tylko. Spod jego ręki wyszedł też medal taki. 

Podobno egemplarz medalu z księdzem Golianem znajduje się także w zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu. Nie dostałem jeszcze odpowiedzi na pytanie o jego rodzaj.

Kilka słów należy się oczywiście postaci przedstawionej na moim nowy medalu. Ksiądz Zygmunt Golian. Czapski napisał o nim kilka zdań w swoim katalogu 

Zygmunt Golian, ksiądz asceta, elokwentny mówca. Urodzony w 1824 r., syn Pawła i Kunegundy Próchnickiej. Święcenia kapłańskie przyjął w 1849 r., studiował w Louvain (Lowanium), doktor teologii w 1852 r. Dominikanin w latach 1858–1859. Profesor w Akademii Duchownej w Warszawie w latach 1862–1867. Opuścił Królestwo Polskie w 1868 r. i administrował parafią św. Floriana w Krakowie. Głosił kazania i pracował w latach 1873–1880 w kościele Mariackim. Mianowany w 1880 r. proboszczem w Wieliczce, gdzie zmarł w 1885 r.
Dodać do tego należy, że ksiądz Golian urodził się w Krakowie. Jego ojciec był chirurgiem i brał udział w wojnach napoleońskich oraz powstaniu listopadowym. W roku 1844 Zygmunt Golian wstąpił do seminarium, w grudniu 1849 przyjął święcenia kapłańskie i został wikarym w kościele św. Floriana na Kleparzu. W r. 1850 rozpoczął studia na uniwersytecie w Lowanium, które kontynuował w Rzymie. Po powrocie został wikarym w parafii Wszystkich Świętych oraz kaznodzieją i spowiednikiem katedry na Wawelu. W marcu 1858 wstąpił do zakonu dominikanów. W latach 1862–67 był wykładowcą dogmatyki w warszawskiej Akademii Duchownej. Po powrocie do Krakowa został administratorem parafii św. Floriana w Krakowie, a następnie parafii Mariackiej oraz wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim. W roku 1881 objął funkcję proboszcza parafii św. Klemensa PM w Wieliczce. Zmarł tam 21 lutego 1885.

Medal zostaje w zbiorze. Kolejny. Ale monet też przybywa. Może kurierzy zdążą przed świętami, a jeśli nie, to nic złego. Na pewno będzie o czym pisać. 

Printfriendly