Google Website Translator Gadget

poniedziałek, 6 lipca 2026

I po upale (na chwilę)

Nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic.
W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.
To jest pustka… Pustka proszę, pana… Nic! Absolutnie nic. 

Zwykle latem tak jest. Jak w "Rejsie". Przynajmniej na numizmatycznym rynku. Aż tu nagle...
Pierwszy raz to widzę. Po prostu kometa! 
Poległem z kretesem. 500 CHF to jak dla mnie stanowczo za dużo.
Lekko licząc, to jest ponad 2300 zł + "młotek" + przesyłka + opłaty celne, bo zakup poza UE. Ciekawe, czy trafi na nasz rynek (i za ile???). 

Krzysztof Jurko, w jednym ze swoich filmików na YT powiedział tak:
...ostatnio obserwowałem aukcje WDA, Mariusza Walendzika, na której muszę powiedzieć, że zrealizowane ceny na wiele towarów, mnie, osobiście w gięły w ziemię, tak że jest to pogratulować na pewno, ale jeśli ktoś chce budować zbiór i jest przyzwyczajony do cen starych, to na pewno nie jest to dla niego lekkie. 
Oj nie jest!

Zawsze dużo czytałem. Latem też, i to że teraz jestem na "dożywotnim urlopie" nic w tym zakresie nie zmieniło. Skończyłem właśnie lekturę biografii Mariana Walentynowicza. Tego, który zilustrował przygody Koziołka Matołka i małpki Fiki Miki. Dzieckiem będąc oglądałem (najpierw), a później czytałem je wiele razy. Przedwojenne jeszcze wydania z biblioteczki mojej Mamy i jej rodzeństwa. Przepadły gdzieś podczas licznych przeprowadzek, a szkoda. Nie tylko ze względu na obecne notowania. 
Na 47 stronie "Ilustratora" trafiłem na coś, co mocno mnie zdziwiło. 
Jak to? Przecież "dychę z Kościuszką" zaprojektował Kazimierz Zieliński! 
Tę rzeczywiście on.
Ale tę, próbną, Kazimierz Zieliński zaprojektował wspólnie z Edmundem Johnem.  


Ich monogramy znajdują się na rewersie 
Żeby to sprawdzić, musiałem trochę poszperać, bo próby, to nie moja bajka. I w ten sposób, dzięki biografii rysownika prekursora polskiego komiksu, poszerzyłem swoją numizmatyczną wiedzę. 

A dzięki lekturze codziennej prasy sprzed 101 lat przypomniałem sobie jeszcze jedno nazwisko. 
Mowa oczywiście o Konstantym, a właściwie Konstantynie, Ciołkowskim, pionierze kosmonautyki, twórcy teorii ruchu i budowy rakiet kosmicznych. 
Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=93935880

Podobiznę Ciołkowskiego znajdziemy na rosyjskim rublu z 1987 roku,
dwurublówce z 2007 r. 

trzyrublówce z roku 2021, 
rublu Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej z 2017 roku

i północnokoreańskich 500 wonach z roku 2007.
Monety, jak monety. Poza tą pierwszą, jakieś takie podobne do siebie. 
Zaciekawiło mnie coś innego. W życiorysie Ciołkowskiego przeczytałem, że pochodził z polskiej, szlacheckiej rodziny herbu Jastrzębiec. Herbu widniejącego na polskich monetach z czasów Zygmunta Augusta i Stefana Batorego. 


Gdzie bym nie zajrzał, to zawsze jakaś moneta wylezie. 

Pora kończyć. W lesie czekają jagody, 
a to oznacza, że jak zawsze o tej porze roku, będą... 

niedziela, 28 czerwca 2026

Ale upał!!!

W tych liściach, w cieniu, na poziomie gruntu jest słoik, a w nim termometr, który właśnie zameldował 30,2 °C. Plus. 

I jak w takich warunkach siadać na poddaszu do komputera i pisać? Da się, ale nie oczekujcie za wiele.

Upał daje się we znaki wszystkim. Jednym bardziej,  

innym mniej. Inwencja i fantazja autora tego opisu nie ucierpiała. 


Upał zabił tegoroczny Jarmark Świętojański zorganizowany przy okazji Dni Chojnic. Sprzedawców garsteczka, potencjalnych kupujących niewiele więcej. Nawet zdjęć nie zrobiłem. To znalazłem na profilu Promocji Regionu Chojnickiego. 
To było jedno z dwu (!!!) stoisk, przy których się zatrzymałem. Nie kupiłem nic. 

Teraz poważniej trochę. Czytam codziennie jeden numer Dziennika Pomorskiego sprzed 101 lat. Fascynująca lektura. Poza polityką (nic się nie zmieniło), obyczajami (też zmian niewiele) trafiają się akcenty numizmatyczne. Na przykład takie ogłoszenie 
Dziennik Pomorski 1925.05.07, R. 5, nr 106

Sięgnąłem po niezawodnego Strzałkowskiego 

i znalazłem dowód na to, że z tą niezawodnością różnie bywało. 
Coś się w tych datach nie zgadza, ale przypuszczam, że ogłoszenie zamieścił Konstanty Czerwiński, który najwyraźniej poszukiwał lokalnych emisji miejskich u ich źródeł. 

Zostawiłem sąsiadujące ogłoszenie, bo nie od razu zorientowałem się, cóż to takiego te murchle. Teraz już wiem. A wy?


wtorek, 9 czerwca 2026

Test nowego kanału sprzedaży

Świat się zmienia, pojawiają się nowe możliwości, nowe usługi...

Postanowiłem przetestować. Na początek moje katalogi w formacie e-book. 

W przyszłym tygodniu dodam trochę monet z dubletów i reorganizacji zbioru. Może też coś z literatury numizmatycznej, bo coraz mniej miejsca na półkach. 

Aktualizacja 9-6-2026 16:50

Po umieszczeniu informacji na forum TPZN, jeden z kolegów przetestował działanie sklepu od strony kupującego. Mam potwierdzenie, że wszystko działa jak należy. 

Polecam wszystkim, z pomocą przychodzi BLIK i w parę sekund można pobrać wspomniane katalogi.


poniedziałek, 8 czerwca 2026

10 groszy 1838 - gratulacje dla nabywcy!

NumEduX - I Aukcja na każdą kieszeń.

Aukcja odbyła się 26 maja 2026, w czasie mojej turystycznej końcówki maja. Katalog widziałem wcześniej, mogłem oczywiście ustawić jakiś limit, ale ograniczyłem się do dodania pozycji do ulubionych. Już tę monetkę mam, od roku 2008, i to w lepszym stanie. Nie jest to moneta byle jaka. Nie ma jej w katalogu Karola Plage! W opisie wprawdzie podano "Plage 102", ale to błąd, bo Plage numer 102 opisał zwięźle "jak numer 100 ale 1838", a numer 100 opisany jest "jak numer 99, ale św. Jerzy bez płaszcza", z kolei w opisie 99 jest odwołanie do rocznika 1835, na którym G zawsze jest bez szeryfa.  

Ilustracja z katalogu K. Plage. 

Numer 101, to arcyrzadka moneta ze św. Jerzym z płaszczem. Nie mam jej i nigdy nie widziałem, nawet zdjęcia.

Na aukcji NumEduX była taka moneta. 

Ewidentnie mamy tu G z szeryfem. A wynik aukcji jest taki. 

135 złotych plus "młotek" plus ewentualnie koszty wysyłki; w sumie poniżej 200 złotych. 

Ostatni raz widziałem taką monetę w 2016 roku. Na Allegro były wtedy 2 sztuki, w czerwcu i wrześniu.  Mimo słabego stanu (na awersach widać tylko kontur orła) poszły każda za 49 zł + przesyłka. 

Gratuluję nabywcy!

piątek, 5 czerwca 2026

Prus 1975-1984

Monety do nas mówią, a co mówią słyszy ten, kto chce i umie słuchać. Mówi już każda pojedyncza moneta. Kiedy "identycznych" monet jest więcej, zaczynają się dziać rzeczy dziwne. Ułożone obok siebie, mówią więcej, niż każda z nich osobno. I to jest jedna z metod tworzenia specjalistycznych katalogów opisujących coś więcej, niż tylko nominał i rocznik. 

Ja monety skanuję. Układam na szybie badaną stroną monety ku dołowi starając się by ułożenie było jak najbardziej identyczne. 
Po zeskanowaniu analizuję uzyskany obraz. Łatwiej analizę prowadzić na dużym monitorze, niż oglądając przez lupę monety ułożone na biurku. Przy okazji wyłapuje się większe "skrętki". Taki bonus.

Do rzeczy. 
Wydana niedawno książka Marka Krzewińskiego poświęcona monetom PRL zmobilizowała mnie do ponownego zajęcia się tematem rewersów dziesięciozłotówek z portretem Bolesława Prusa, bitych w latach 1975 do 1984. Pełna kolekcjatego typu, według dzisiejszego stanu wiedzy, to osiem odmian. Dwie odmiany występują w dwu wariantach.
Typ/odmiana/wariant - konsekwentnie trzymam się terminologii, którą przyjąłem w moim katalogu.
Typ to 10 złotych "Prus" - wzór 1975.
Odmiany - kolejne roczniki tego typu.
Warianty, to monety różniące się drobnymi szczegółami, na przykład krojem cyfr, szczegółami rysunku lub ułożeniem znaku mennicy. Przyczyną tych różnic nie może być uszkodzenie stempli lub blankietów. Różnice wyglądu monet muszą być spowodowane różnicami w rysunku stempli! Dla rocznika  1976 interesującego nas typu, od dawna są znane dwa warianty awersu różniące się położeniem znaku mennicy i wielkością cyfry 6.
Pan Krzewiński zidentyfikował jeszcze dwa warianty rewersu w roczniku 1982. Wcześniej nie miałem pojęcia o jego istnieniu, choć wiedziałem o różnicach kształtu zauszników okularów. W materiale zebranym przed publikacją mojego katalogu po prostu nie było takiej monety. Pech.

Dla kolekcjonerów ważna jest informacja o rzadkości wariantów. Dla monet PRL znamy wielkość nakładów odmian. Ze sprawozdań mennicy lub NBP wiemy ile wybito monet poszczególnych roczników. Wielkość emisji wariantów możemy jedynie szacować na podstawie częstotliwości ich występowania. Tu pojawia się problem, bo warianty z jakichś powodów uznane za rzadsze, na rynku pojawiają się częściej od tych pospolitych. Szacowanie rzadkości na podstawie archiwów notowań aukcyjnych może dawać błędne wyniki.

Zabierając się za dziesięciozłotówki z Prusem, wybrałem je z masówki, którą kupiłem kilka miesięcy przed ukazaniem się książki M. Krzewińskiego i posortowałem według roczników. 

Kolejnym etapem było skanowanie kolejnych roczników i wydzielenie wariantów. W przypadku typowych monet z obiegu nie jest to proste, bo najczęściej wyglądają tak 
i anlizowanie szczegółów jest czasem bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe.  

Trochę czasu mi to zajęło😉. Oprócz dwóch już znanych wariantów nie pojawiło się nic nowego. Tak wygląda statystyka tej próbki w porównaniu do nakładów znanych z katalogów. Uważam, że moja próbka na tyle dobrze odzwierciedla wielkość nakładów odmian, że można ją uznać również za odpowiednią do oszacowania rzadkości wariantów


Spójrzmy raz jeszcze na rewersy wszystkich roczników. 
Widzimy różne kształty przerywników legendy rewersu. Okrągłe kropki są tylko w roczniku 1976, w pozostałych rocznikach mamy kwadraciki. 
Drugim istotnym elementem rysunku rewersów jest kształt zauszników okularów. Tu konieczna jest jeszcze jedna uwaga techniczna. Przygotowując się do fotografowania lub skanowania grupy monet nie mamy możliwości precyzyjnie identycznego ich ułożenia. Jeśli wyróżnikiem wariantu ma być różny kształt lub różne wzajemne ułożenie elementów rysunku, konieczne jest ustalenie bazy pozwalającej na ocenę, niezależnie od ułożenia monety. 

Stopień wygięcia zauszników okularów najłatwiej ocenić odnosząc się do prostej linii. Tę linię musimy zawsze wyznaczać jednakowo. Chodzi nie o wrażenie, tylko o pomiar. Ja wybrałem tak. 
Od wewnętrznego "narożnika" górnego oczka w B do końca wewnętrznej strony szeryfa w U. Łatwo tę linię odtwarzać niezależnie od stanu zachowania monety. Kolejne roczniki (na razie bez drugiego wariantu 1982).
Od roku 1978 ugięcie zauszników jest minimalne. Można uznać, że zauszniki są proste. Największe ugięcie jest w roczniku 1977 ale w rocznikach 1975 i 1976 też jest znacząco większe, niż od roku 1978. 

Opis rewersu rocznika 1975 w książce M. Krzewińskiego wygląda tak. 
W moim katalogu jest tak. 
Jeszcze dwa porównania. Przerywniki i zauszniki:
 
I same przerywniki.
Ugięcie zauszników w roczniku 1976 jest mniejsze, niż w rocznikach sąsiednich ale jest wyraźne. Zauszniki nie są proste, jak w rocznikach po 1977. Przerywniki w roczniku 1975 nie są tak wyraźnie kwadratowe, jak w roczniku 1977, ale z całkowitą pewnością nie są okrągłymi kropkami, jak w roczniku 1976. 
Opis rewersu rocznika 1977 w książce M. Krzewińskiego.
Może się czepiam, ale stwierdzenie, że połączenie cech - kwadraciki i ugięcie zauszników - jest wyłączną cechą rocznika 1977 uważam za przesadnie kategoryczne. 

Jeszcze jedna uwaga - nakłady. 

Dla wariantów rocznika 1976 dwukrotnie podano liczbę dla całego rocznika, co może sugerować, że właśnie taka jest liczebność każdego z wariantów, a to nieprawda. Dla rocznika 1982 podano, dla wariantu "a" liczbę podawaną w źródłach, jako całkowity nakład rocznika, a dla wariantu "b" widzimy zapis "< 150 000".  Ja odbieram to jako informację, że oprócz 16 341 406 monet w wariancie a wybito dodatkowo, nieznaną, ale mniejszą niż 150 000 liczbę monet w wariancie b. Nie znalazłem w książce uzasadnienia tego zapisu. Może przeoczyłem. Jeśli tak, to proszę o naprowadzenie na odpowiedni fragment. 
Swoją drogą, bardzo zastanawia fakt, że tylko dla rocznika 1982 wielkość nakładu podano z dokładnością do jednej sztuki. Nie wiadomo też, dlaczego po wprowadzeniu zmian rewersu w roku 1978 i kontynuowaniu produkcji z tym samym rewersem w roku 1981, część nakładu rocznika 1982 wybito stemplami o rysunku jak w roku 1977. Celowo nie piszę "stemplami z roku 1977" ani "stemplami z matrycy z roku 1977", bo tego też nie wiemy na 100 %.
W odróżnieniu od "Rybaka" 1958 z szeroką ósemką i dwudziestogroszówki 1957 z szeroką datą, które znane są tylko w stanach okołomenniczych, wszystkie monety 10 złotych "Prus" 1982 b, które widziałem, łącznie z egzemplarzem pokazanym w książce M. Krzewińskiego, są w stanie obiegowym. Wynika z tego, że wariant b bito w ramach normalnej produkcji z przeznaczeniem do obiegu. Nie była  to produkcja spekulacyjna, przeznaczona na rynek kolekcjonerski. 

I na koniec sprawa rzadkości.
150 000 oznacza oszacowanie nakładu wariantu b na około 0,9% całości rocznika. Z badania próbki, którą dysponuję wynika wartość około 5%. Pod wpisem z 7 maja, nie całkiem anonimowy czytelnik umieścił komentarz:
Jeśli chodzi o wyżej wymienione odmiany to obie są dość popularne. W masie około 10 kg mieszanki można bez problemu spotkać co najmniej kilka odmian K.172.B. Przykładowo 20 zł z szeroką datą występuje 1 raz na 50 kg, mały Orzeł w Nowotce 1974 1/50kg. 10 groszy 1979 w wariancie B: 1/120 kg masy monetarnej.

Ta ocena jest bliższa mojemu oszacowaniu. Jak by nie było, 10 złotych "Prus" 1982 b jest jedną z rzadszych monet PRL. 

Printfriendly