Google Website Translator Gadget

środa, 8 stycznia 2014

2014 - początek.

Już ósmy stycznia, a ja jeszcze w nowym roku nic na blogu nie napisałem. Może to sprawka pogody, może jeszcze się po przeprowadzce nie otrząsnąłem?

Trudno i darmo, coś napisać trzeba.
No to się na początek pochwalę.
Na przełomie lutego i marca (prawdopodobnie) ukaże się taka książeczka:
a w niej między innymi dwa moje opowiadania. Mam tremę...

W czasie, kiedy biegałem po schodach w górę i w dół z meblami, kartonami książek i tym wszystkim, co udało się przez lata zmagazynować ominęły mnie numizmatyczne afery i aferki.
Na przykład ta z wyrobami białoruskiej "mennicy", na której wyroby dała się nabrać niejedna firma gradingowa.
Tym razem trafiło na kolekcjonerów "Ostów". Kto następny?

Fałszuje się w tej chwili wszystko. Monety bardzo rzadkie i drogie, a także pospolite i tanie. Niestety.
Pal sześć stare monety. Jak ktoś jest wariat i wydaje porządne pieniądze na "nic nie warte" stare blaszki, to jego strata. Gorzej, że fałszuje się jedzenie, napoje, kosmetyki, ubranie. I wcale nie chodzi mi o to, że fałszuje się wyroby firmowe. Że na trampkach z Koziej Wólki lepi się logo Adidasa czy Nike.
Przy okazji - kiedyś eBay usunął mi aukcję naszej pięciozłotówki z 1928 roku zarzucając mi manipulowanie słowami kluczowymi w tytule aukcji. Śmiałem użyć "nazwy" NIKE w tytule aukcji na której żadnego sportowego obuwia nie oferowałem. Szajba, ale do rzeczy. Fałszerstwa, które mam na myśli polegają na tym, że wyroby udają, że są czymś innym, niż są naprawdę.

Chciałem kupić dobre sery do dobrych win, w które się wcześniej zaopatrzyłem. I problem. "Sery" wyglądały ładnie i na tym kończyło się ich podobieństwo do serów prawdziwych. Ani nie pachniały, ani nie smakowały. A kosztować miały tyle, co prawdziwe sery z mleka robione.

Kilka dni temu usłyszałem, że komuś przeszkadzają substancje smoliste w wędzonych potrawach i że prawdopodobnie wędzenie kiełbas, szynek, ryb, śliwek, serów nie będzie mogło odbywać się w dymie, jak Pan Bóg przykazał, tylko będzie się wszystko moczyło w jakichś aromatycznych płynach. A te płyny z aromatami, to aby na pewno takie zdrowe będą?
Jakby co, zejdę do podziemia i będę wędzić po staremu. Może nikt nie zadenuncjuje.

Gdyby się komuś nudziło, to proponuję obejrzenie filmu (prawie godzinnego), przygotowanego przez Narodowy Bank Polski i Telewizję Polską.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Printfriendly