Google Website Translator Gadget

niedziela, 12 stycznia 2014

Szczęśliwa siódemka.

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami...
Siódemkę zwykle uważa się za liczbę szczęśliwą (trzynastkę, wręcz przeciwnie). Rzym zbudowano na siedmiu wzgórzach. Tydzień ma dni siedem. Dla równowagi grzechów głównych też jest podobno siedem. O ile dobrze pamiętam, nie ma wśród nich głupoty, a powinna zajmować tam miejsce niepoślednie. Ale to temat na inną opowiastkę. Dziś siódemka.

W nominałach monet spotkana bardzo, bardzo rzadko.
Na monetach polskich...
Jeśli się nie mylę, pierwszy raz pojawia się w 1788 roku. Na półtalarze Stanisława Augusta znajdujemy 20 7/8 EX MARCA PUR. a na talarach 10 7/16 EX MARCA PUR. 20 i 7/8 oraz 10 i 7/16 to ilości monet bitych z grzywny czystego srebra.
Później, w podobnej roli siódemkę spotykamy na pięciozłotówkach Aleksandra I. Tych bito z grzywny 17 i 211/625.

I to by było na tyle, jak mawiał Jan Tadeusz Stanisławski. Siódemki w nominałach naszych monet więcej nie uświadczysz.

Co innego, w datach.
Pierwszy raz już w roku 1507.
półgrosz koronny Zygmunta I z 1507 r.

Siódemka jest nudna. Pojawia się na monetach z odpowiednich roczników na drugiej, trzeciej lub czwartej pozycji, zawsze w tym samym niemal kształcie. Mam kilk amonet z siódemką, które lubię bardziej od innych. Porównajcie te dwa półtoraki Zygmunta III z 1627 r.
Wierzyć się nie chce, że wybito je w tej samej mennicy. Popoatrzcie, jak wygląda na nich Półkozic - herb podskarbiego Ligęzy.
Lubię też maleństwo bite niemal w czystej miedzi - ternar poznański z tego samego 1627 r.
Ternary rzadko są tak czytelne i ładnie bite.

Tym razem pominę miedziaki Augusta III, mimo że na wszystkich siódemka jest. Za to na tym groszu Stanisława Augusta
są aż trzy siódemki.
Siódemka na polskich monetach jest nudna. Ciekawe rzeczy są na przykład na monetach z 1837 r. ale nie z powodu cyferki, którą dziś się zajmujemy. Zresztą kiedyś już o tej ciekawostce pisałem:
http://zbierajmymonety.blogspot.com/2012/01/errare-humanum-est.html
i
http://zbierajmymonety.blogspot.com/2012/02/wielkosc-ma-znaczenie.html
To samo dotyczy rocznika 1917 na monetach Królestwa Polskiego. To prawdziwa i jak dotąd niewyczerpana kopalnia rarytasów i rarytasików.
Najbardziej dumny jestem z tego maleństwa
ale nie wiem, czy to nie jest czymś rzadszym
To blankiet, czyli czysty krążek jednofenigówki Królestwa Polskiego. Pochodzi z tego samego złomowiska, z którego wydobyto wszystkie znane skorodowane jednofenigówki 1917. Te idealnie zachowane, sprzedawane jako lustrzanki, pochodzą ze zbiorów mennic, do których przekazano egzemplarze okazowe ze Stuttgartu.
Nie mniej lubię tę dziesięciofenigówkę.
Niezłe dziwadło!

Troszkę ciekawostek związanych z cyfrą siedem pojawia się na monetach PRL.
Już pierwszy rocznik wybity w Warszawie przynosi niespodziankę - dwa warianty dwudziestogroszówki
W roku 1970 mamy po dwa warianty dwuzłotówki i dziesięciozłotówki z Tadeuszem Kościuszko. Dziesiątki różnią się wszystkimi cyframi rocznika, ale na dwójce siódemka gra główną rolę.
Siódemka jest nudna. Nie chce mi się więcej o niej pisać.
Jeszcze tylko dwie niespodzianki, tym razem nie z Polski (choć przypuszczam, że można je było w obiegu na polskich ziemiach spotkać).






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Printfriendly