Nie ma miesiąca, żeby na jakimś internetowym portalu nie zagościł materiał o elektryzującym tytule w stylu "sprawdź, może masz w domu cenne skarby!!!!". Wykrzykników może być mniej lub więcej, ale być muszą.
Nie było by w tym nic złego, gdyby nie treść następująca po budzącym nadzieję tytule. Świeży przykład: Sięgasz po pudełko albo słoik trzymany w zakamarkach szafy, wysypujesz na stół, a tam skarby, monety bez znaku mennicy, najrzadsza złotówka PRL z 1957 roku... Na nowy samochód powinno starczyć. A jeszcze może będzie coś z "unikatowymi dodatkami". O co to może chodzić? Może chodzi coś takiego, takie kółko na środku monety?Nie wiem, co skłania "redaktorów" tych wszystkich portali i portalików do publikowania takich głupot. Skutki odczuwają pracownicy firm numizmatycznych, zawalani prośbami o wyceny, oskarżani o usiłowanie wyłudzenia cennych okazów za bezcen, bo przecież "w internetach było", że to cenne rarytasy. Rykoszetem dostają kolekcjonerzy napastowani przez krewnych i znajomych, cierpią blogerzy piszący o monetach.
Nie, żebym wykluczał możliwość znalezienia czegoś cennego w domowych schowkach. Dawno, dawno temu, w roku 2015, na allegro poważna firma wystawiła taki zestaw dziesięciogroszówek, zapewne wyjętych z klaserka jakiegoś kolekcjonera.
Widzicie ją? Więcej szczegółów we wpisie sprzed lat 5162756447 albo o kibicach słów kilka.
Nadzieję na "cenne peerelowskie monety z szuflady" mieć oczywiście można, pod warunkiem że pochodzą z kolekcji i to nie z dziecięcej "kolekcji" ze słoika, tylko z zasobów poważnego zbieracza.
Jeśli jednak, niezrażeni znikomym prawdopodobieństwem znalezienia "skarbu z PRL" postanowicie przeszukać domowe zakamrki, to radzę Wam zwracać uwagę na niepozorne "brzydkie kaczątka". Tego typu rzeczy, potrafią, mimo niepozornego wyglądu, kosztować całkiem przyzwoite pieniądze.
aluminiowy żeton tramwajowy z Torunia


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Z powodu narastającej aktywności botów reklamowych i innych trolli wprowadzam moderowanie komentarzy.