Ostatnia okazja, zanim zacznie się sezon i tłumy zablokują wszystko. Nie było wyjścia, to trzeba wykorzystać. Monety poczekają.
Przystanek pierwszy - Bolków.
Niedziela, maj, co oznacza, że obiadu nie zjesz - wszędzie komunijne przyjęcia. Więc na zamek. Na wieżę, bo widok piękny. I do sal muzealnych, bo może jakieś monety będą...Były oczywiście, ale gdyby nie plansza na ścianie, niewiele byłoby widać. Monety na podstawkach, dość głęboko w gablocie, lupy troszkę pomagają, ale odbicia w szkłach gabloty skutecznie utrudniają obserwacje.
Godne podziwiania, ale równie trudne w oglądaniu jest nieco fantazyjne drzewo genealogiczne Piastów Śląskich z mitycznymi początkami.

Przystanek trzeci - Śnieżka. Pod szczytem, u Czechów "numizmatyczna" niespodzianka. Nie skorzystałem 😎.
Przystanek drugi - Miedzianka. O mieście, którego nie ma, napisałem na początku listopada 2011. Tydzień później je odwiedziłem. Dziś, myślę, że dzięki książce Folipa Springera, dużo się dzieje w Miedziance. Najważniejsze, że jest gdzie się zatrzymać, przenocować, zjeść.
Przystanek czwarty - Mała Japonia - Ogród Japoński Siruwia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Z powodu narastającej aktywności botów reklamowych i innych trolli wprowadzam moderowanie komentarzy.