Google Website Translator Gadget

wtorek, 2 czerwca 2026

Turystyczna końcówka maja.

Ostatnia okazja, zanim zacznie się sezon i tłumy zablokują wszystko. Nie było wyjścia, to trzeba wykorzystać. Monety poczekają.

Przystanek pierwszy - Bolków. 

Niedziela, maj, co oznacza, że obiadu nie zjesz - wszędzie komunijne przyjęcia. Więc na zamek. Na wieżę, bo widok piękny. 
I do sal muzealnych, bo może jakieś monety będą... 
Były oczywiście, ale gdyby nie plansza na ścianie, niewiele byłoby widać. Monety na podstawkach, dość głęboko w gablocie, lupy troszkę pomagają, ale odbicia w szkłach gabloty skutecznie utrudniają obserwacje. 
 
Godne podziwiania, ale równie trudne w oglądaniu jest nieco fantazyjne drzewo genealogiczne Piastów Śląskich z mitycznymi początkami. 
 
Przystanek drugi - Miedzianka
O mieście, którego nie ma, napisałem na początku listopada 2011. Tydzień później je odwiedziłem. 
Dziś, myślę, że dzięki książce Folipa Springera, dużo się dzieje w Miedziance. Najważniejsze, że jest gdzie się zatrzymać, przenocować, zjeść. 

Przystanek trzeci - Śnieżka. 
Pod szczytem, u Czechów "numizmatyczna" niespodzianka. 
Nie skorzystałem 😎.

Przystanek czwarty - Mała Japonia - Ogród Japoński Siruwia.

Rośliny, skały, woda... 
i oczywiście samurajowie. 

Żadnych monet nie widać.

Przystanek piąty - Będzin. 
W zamkowym muzeum głównie militaria, 
 
ale są i monety. Widać jeszcze mniej, niż w Bolkowie. 

Na koniec spacer po kirkucie na zboczu zamkowego wzgórza 

Teraz trzeba to odespać i do roboty. Zaległości się mocno spiętrzyły. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z powodu narastającej aktywności botów reklamowych i innych trolli wprowadzam moderowanie komentarzy.

Printfriendly