Google Website Translator Gadget

niedziela, 16 września 2012

O czytaniu ze zrozumieniem.

Podobno 15 procent polskich piętnastolatków nie umie czytać ze zrozumieniem. Taki wniosek wyciągnięto z badań PISA. Podobno powinniśmy się cieszyć, bo w całej Unii Europejskiej odsetek ten sięga 20 procent. Co piąty młody człowiek kończący kształcenie na poziomie gimnazjalnym nie zrozumie wiadomości w gazecie (o ile po nią sięgnie), będzie uruchamiał urządzenia na chybił-trafił, bo nie zrozumie instrukcji obsługi (o ile po nią sięgnie), nie odróżni prawdy od zmyśleń, reklamy od recenzji.
Pani minister edukacji broni polskiego szkolnictwa twierdząc, że w Amber Gold oszczędności ulokowali ludzie, którzy nie dostąpili szczęścia pobierania nauki w gimnazjum i że na początku tego stulecia było gorzej bo aż 24 procent 15-latków nie umiało czytać ze zrozumieniem.
Gimnazjalistów spotykam na ulicy, w autobusach, pociągach i zauważam to, co opisał niedawno Krzysztof Varga w artykule "W kraju Morloków" - "przyszłość narodu" (świata, ludzkości?) dzieli się na dwie grupy. Jak zawsze - są ci ładni, czyści, dobrzy i są odrażający, brudni źli. Z rozmów jednych, które słyszę nie podsłuchując, bo o ile oczy mogę zamknąć, to uszu nie, nie wynika, by czytali cokolwiek poza wiadomościami SMS. Oni po prostu są i to że są  widać i słychać.
Rozmów tych drugich nie słyszę. Widzę, że rozmawiają, że mówią długimi zdaniami. Widzę też, że jest ich mało. Dlatego często nie rozmawiają, bo nie mają z kim i cóż wtedy robią - czytają.
Morloków jest niestety więcej, niż Elojów.
Mam wrażenie, że wnioski z wyników badań PISA tylko pozornie są optymistyczne, bo gdy popatrzyć na nie przez pryzmat zasady Pareto, okaże się że to tych około 20% obywateli-półanalfabetów będzie miało wpływ na 80% tego, co się na naszą przyszłość złoży.

Co to ma wspólnego na naszym ulubionym hobby? A tyle, że i mnie się zdarza czytać publikacje na tematy numizmatyczne nie do końca rozumiejąc, co czytam.

Próbuję właśnie poskładać w jakąś sensowną całość klocki gromadzone bezładnie od kilku lat. Klockami są miedziane monety koronne Augusta III i wszelkie informacje ich dotyczące. Te informacje to sterta katalogów, ogólnych opracowań dotyczących środkowoeurpejskiego mennictwa nowożytnego, notatki i artykuły z czasopism kolekcjonerskich (i nie tylko).
Autorzy zgodnie powtarzają - brak przesłanek pozwalających na przypisanie szelągów i groszy A3S do poszczególnych mennic. Tylko jeden rocznik wydaje się być pewny - szelągi 1749 wybito w Dreźnie. Kolejne roczniki mają być zagadką.

E. Kopicki w Ilustrowanym skorowidzu pieniędzy polskich pisze co prawda, że szelągi z datami 1750 i 1751 wybito w Gubinie, ale z kolei M. Gumowski w pracy "Gubin i jego mennice" pisze, że organizację mennicy gubińskiej  i kierownictwo powierzono baronowi von Stein 13 lipca 1751 r. przekazując mu równocześnie zalecenia, co do stopy menniczej a dopiero 18 listopada 1751  przesłano do Gubina 94 szelągowe stemple mennicze (nie jest jasne czy stemple, czy pary stempli) i polecono, by produkcja ruszyła jak najszybciej. Być może udało się ją uruchomić jeszcze w tym samym roku, ale rocznik 1750, jako produkt mennicy gubińskiej należy wykluczyć.

Czy możliwe jest, by rocznik 1750 wybito w Grünthalu?  Tamtejszą mennicę ustanowiono dekretem z dnia 30 lipca 1750 r. W dniu 12 listopada 1750 dyrektor mennicy drezdeńskiej Friedrich Wilhelm ô Feral poinformował, że Saygerhütte Grünthal zamówiła 3 śrubowe prasy mennicze. Dostarczono je w styczniu 1751 r. Nie mogły więc posłużyć do wybicia szelągów z datą 1750.

Z tej chronologii zdarzeń wynika, że szelągi z datą 1750 zostały wybite w Dreźnie

W ciągu ostatnich dwóch lat czytałem te informacje kilka razy (a i wcześniej też) i jak się okazuje, nie było to czytanie ze zrozumieniem. Dopiero przy dopasowywaniu klocków (lepszą analogią będzie chyba składanie puzzli), to co cały czas miałem przed oczami, jako elementy całkiem osobne, zaczęło składać się w całość.

Z następnymi rocznikami będzie trudniej, bo Gubin i Grünthal pracowały równolegle i brak dostępu do historycznych materiałów źródłowych.

Pogoda nie rozpieszcza, ale nie można stale siedzieć przed monitorem i grzebać w książkach. Jako, że dziś trzecia niedziela miesiąca, wybrałem się na giełdę staroci do Dąbrowy Górniczej. Nie było łatwo, bo jak się okazało ruch samochodowy w połowie miasta ograniczono ze względu na Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB Lang Team. Start imprezy o godz. 10:40 w Parku Hallera spowodował, że giełda organizowana w tym samym miejscu zeszła na drugi plan. Sprzedawców było ze cztery razy mniej, niż zwykle, kupujących też. Mimo to nie wróciłem z pustymi rękami.
Szeląg Augusta III z 1752 r. z odwróconą literą F pod herbami.

Z której mennicy? Co ta literka F oznacza i dlaczego jest odwrócona?

I druga monetka. Również miedziak
Austria 5/10 krajcara z mennicy w Wenecji.

Oprócz monet polskich zbieram też, jak kiedyś pisałem, austrowęgierską drobnicę XIX-wieczną. Nie mogłem więc przejść obojętnie obok tego maleństwa - monety z mennicy weneckiej są trochę rzadsze od wiedeńskich i kremnickich i prawie tak rzadkie, jak mediolańskie. Trudniej tylko o monety z Karlsburga, czyli... Kto wie, jak teraz nazywa się to miasto i gdzie leży?


3 komentarze:

  1. Proste pytanie Panie Jerzy - zwłaszcza dla mnie (bo ja z kolei zbieram sreberka austriackie z okresu panowania FJ I) ;) Z tej też racji nie odpowiem i dam szansę komuś innemu, podpowiem tylko, że obecnie miasto to leży an terenach Rumunii.

    Pozdrawiam
    BCz

    OdpowiedzUsuń
  2. Obecnie miasto nazywa się Alba Iulia
    w Siedmiogrodzie (Rumunia); stolica okręgu Alba nad rzeką Maruszą.
    Fajny szeląg bo czytelny ( a to nie często się zdarza)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, to Alba Iulia.
    Ciekawe, czy zachowały się jakieś pozostałości mennicy - na oficjalnej stronie miasta nic nie znalazłem http://www.apulum.ro/index-en.htm

    Szeląg rzeczywiście ładny - dlatego go kupiłem nie targując się zbytnio.

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly