Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szelągi Augusta III. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szelągi Augusta III. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 sierpnia 2025

Ale brzydal!

 Pamiętacie Tofika?

- Leonardo di Caprio? 

- Brzydal.

- George Clooney?

- Brzydal.

- Britney Spears?

- Brzydal.

 Od kilku dni mam nowego, starego brzydala, z którego jestem bardzo zadowolony. 

August III, szeląg koronny 1752 z literką I, AVGVSTVS

To jeden z bardzo nielicznych moich zakupów na Allegro Lokalnie. Nie lubię, gdy kwota licytacji nie jest podnoszona o kwotę postąpienia, tylko wszyscy licytujący od razu widzą moją maksymalną ofertę. Tym razem przemogłem niechęć i przystąpiłem do licytacji. Za bardzo zależało mi na tym miedziaku, by go zignorować, bo takiej kombinacji awersu i rewersu jeszcze nie widziałem. Rzecz w tym, że wszystkie gubińskie szelągi z roku 1752 z literą I pod herbami, które dotąd widziałem, miały na awersie AUGUSTUS, a nie AVGVSTVS!

Aktualne na dziś (25 sierpnia 2025) zestawienie szelągów bitych w Gubinie w latach 1752 do 1755 wygląda tak:

Dla przypomnienia: 

+ oznacza szelągi, które mam lub ich istnienie zweryfikowałem,
+? oznacza szelągi, które prawdopodobnie istnieją, ale ich istnienia nie udało mi się potwierdzić,
-? oznacza szelągi, które prawdopodobnie nie istnieją,
- oznacza, że takich szelągów nie opisano, a mnie również nie udało się potwierdzić ich istnienia.

Zgodnie z zasadą nadawania numerów katalogowych, którą przyjąłem, nowa odmiana to S.52.I.V.a. Ponieważ to pierwszy i jedyny jak dotąd egzemplarz tej odmiany, jaki odnotowałem od momentu rozpoczęcia pracy nad katalogiem miedziaków koronnych Augusta  III, uważam, że odpowiednim stopniem rzadkości jest RRRR = monety ekstremalnie rzadkie, czasem unikaty.

Za kilka dni napiszę coś w ramach cyklu "Moje monety". Jako wstęp i zachętę do przyszłej lektury proponuję zagadkę. 

Co łączy te monety, co mają ze sobą wspólnego? 

P.S.


piątek, 22 lutego 2019

Mały Linneusz 2

Może być "szklana pułapka 47", to dlaczego nie miało by być "Małego Linneusza 2"?
Chodzi oczywiście o sequel wpisu sprzed pięciu lat, który kończył się tak:

P.P.S.
Nie pierwszy raz przekonałem się, że zapisanie pomysłu pomaga w rozwiązaniu problemów. Niestety, będę musiał mocno przerobić to, co już napisałem w/s miedziaków Augusta III. Chodzi o numerację odmian/wariantów, a co za tym idzie o układ i kolejność w katalogu.
Podstawową jednostkę w katalogu będą określać:
NOMINAŁ,
ROCZNIK,
LITERA POD HERBAMI.
Pozostałe cechy będą wyróżnikami wariantów.
W pierwszej kolejności U lub V w imieniu króla.
Następnie:
portret króla,
herby na rewersie,
interpunkcja,
inne cechy (bo okazuje się, że są i inne...)
Zawziąłem się, by nareszcie skończyć nierówną walkę z miedzianymi szelągami i groszami Augusta. Dobrnąłem w końcu do części katalogowej i kolejny raz muszę zweryfikować system klasyfikacji tych monet.
Na razie na tapecie są szelągi.
W tej chwili i tylko w tej chwili, bo głowy nie dam, że to wersja ostateczna, szelągi będą opisywane następującymi cechami (kolejność od najważniejszej, no najmniej istotnej)
  • Nominał.
    Szeląg - sprawa oczywista - oznaczenie S
  • Typ.
    Mamy dwa typy:
    • "drezdeński"
      - szelągi bite w Dreźnie i Gruntalu - oznaczenie D
    • "gubiński"
      - szelągi bite w Gubinie - oznaczenie G
      Rozróżnienie łatwe - wystarczy porównać popiersia na awersach i kształt tarczy herbowej oraz rysunek Orła na rewersach.
  • Rocznik - również oczywistość - ostatnie dwie cyfry roku, np. 49
  • Wariant główny - znak pod tarczą herbową na rewersie:
    • w typie drezdeńskim brak znaku - oznaczenie -
    • w typie gubińskim litera lub brak znaku
      • brak znaku, oznaczenie jak dla typu drezdeńskiego -
      • litera - oznaczeniem jest litera, np. A
        jeśli litera jest odwrócona lub w lustrzanym odbiciu, to oznaczenie z apostrofem, np. F'
  • Wariant drugorzędny - pisownia imienia króla AUGUSTUS / AVGVSTVS
    oznaczenie U lub V 
Warianty niższego rzędu wystąpią tylko dla szelągów w typie gubińskim.
  • Wariant trzeciorzędny - ozdobniki na końcach poziomego podziału tarczy herbowej
    • "łuki"
      oznaczenie c
    • "trójkąty"
      oznaczenie <
    • brak ozdobnika
      oznaczenie -
  • Wariant czwartorzędny - kształt tarczy z herbem Saksonii
    • półokrągła
      oznaczenie u
    • ostra
      oznaczenie v
       
  • Warianty niższego rzędu - wielkość i rysunek popiersia na awersie, interpunkcja legend, wielkość korony na rewersie itp.
    Nie będą miały jednoznacznie określających je oznaczeń; będą oznaczane kolejnymi literami alfabetu a, b, c...
Podsumowując, posłużę się przykładem. Ten pokazany już wyżej szeląg

będzie miał numer katalogowy S.G.53.A.V.<.v.a
Na końcu jest literka a, bo to pierwszy wariant interpunkcyjny, charakteryzujący się kropką po POL.

Mam nadzieję, że ten sposób kodowania typów-odmian-wariantów będzie czytelny. Staram się unikać kodowania sztucznego, wymagającego pamiętania abstrakcyjnych oznaczeń (np. korona typu A, B, C itd. gdzie litera w żaden naturalny sposób nie wskazuje na charakterystyczną jej cechę).

Grosze będą wymagały trudniejszej gimnastyki umysłowej. System numeracji na pewno będzie podobny, ale choćby ze względu na różnice rysunku popiersi króla, musi być nieco inny.

Życzcie mi wytrwałości i cierpliwości. Na razie praca idzie dobrze i nadspodziewanie szybko. Ale szelągi, to łatwizna. Schody zaczną się przy groszach z rokiem 1754. Już się boję.

P.S.
Od 29 stycznia 2020 książka jest dostępna tu:
https://ridero.eu/pl/books/miedziane_monety_koronne_augusta_iii/



piątek, 2 czerwca 2017

Moje nowe stare monety.

Regularnie, codziennie sprawdzam, czy na Allegro, eBay i w kilku innych miejscach nie pojawiła się jakaś moneta, która może wypełnić jedną z mnóstwa, mnóstwa luk w mojej kolekcji. Bywa, że tygodniami nie ma na czym oka zawiesić. Bywa, że z nieznanych powodów, monety które sobie upatrzyłem są sprzedawane za kwoty absurdalnie wysokie, w związku z czym muszę obejść się smakiem. A czasem, znów przyczyna pozostaje tajemnicą, w krótkim czasie udaje mi się kupić kilka ciekawych egzemplarzy.  Tak stało się w tym tygodniu.

Przyniosłem dziś z poczty cztery koperty, w każdej po jednej monecie. Skaner widział je tak.
 
Trzy miedziaki. Dwa szelągi Augusta III, ale to chyba Was nie dziwi, grosz Poniatowskiego (no, powiedzmy) i szeląg litewski Zygmunta III. Właściwie, to każda z tych monet zasługuje na osobny wpis.

Grosz SAP z 1768 r. Bardzo starannie wybity. 20 mm średnicy, 3,5 grama. Jak Wam się podoba korona nad królewskim monogramem? Jakaś taka nieporadna, prawda? To jeden z wielu pruskich falsyfikatów monet naszego ostatniego króla elekcyjnego. Tak ładnego egzemplarza jeszcze nie widziałem.

Szeląg koronny Augusta III z roku 1750. Wybity w Dreźnie. Z zachowanych archiwów wynika, że w tym roku wybito tam polskie szelągi na kwotę 1000 talarów. Licząc talara po 8 złotych w monecie miedzianej, daje to 720 szelągów na talara, czyli nakład nie przekroczył 750 000 monet. Wydaje się, że to nie taki mały nakład, ale to moneta bardzo rzadka. W wydanym w 1890 roku Podręczniku numizmatycznym... Józef Tyszkiewicz, spośród miedziaków Augusta III najwyżej wycenił grosze 1752 i szelągi 1750 (po 2 marki), szelągi 1749 i grosze 1758 po 1 marce, szelągi 1751 po 0,50 marki. Nakład szelągów z 1749 r. jest nieznany, groszy z 1752 r. wybito niewiele ponad 30 tysięcy. Te ostatnie w handlu pojawiają się rzeczywiście rzadko, ale najczęściej w całkiem przyzwoitych stanach. Nie można tego powiedzieć o szelągach z 1750. Te zazwyczaj są bardzo skorodowane, a jeśli już pokaże się sztuka w stanie zbliżonym do menniczego, to trzeba na jej zakup przeznaczyć pokaźną sumę.

Następny szeląg Augusta III - 1753 F. W polskiej literaturze nienotowany. Jest w katalogu Kahnta. Wszystkie znane mi egzemplarze są spod jednej pary stempli. Ten spatynowany na zielono jest trzecią sztuką w moim zbiorze. Ustawiłem bardzo niski limit, właściwie tylko po to, żeby sprawdzić jaka będzie cena (robię tak, zamiast korzystania z funkcji "obserwuj") i niespodziewanie wygrałem. 

I w końcu ostatnia moneta - szeląg litewski Zygmunta III Wazy z 1618 r. Na skanie tego nie widać, ale na całej praktycznie powierzchni tła zachowało się lustro mennicze. Jakość bicia (a właściwie tłoczenia) taka sobie, typowa dla wileńskich szelągów z tego okresu. Nie stan jednak zachęcił mnie do licytowania tej monety. Przypatrzmy się jej bliżej.

Awers typowy, ale na rewersie czegoś brakuje! Gdzieś zniknął herb podskarbiego.
Cóż to za moneta? Czy aby nie falsyfikat?
Nie, to moneta jak najbardziej legalna.
W Ilustrowanym Skorowidzu... E. Kopickiego ma numer 3446 i rzadkość R5. Ten sam stopień rzadkości Kopicki pozostawił w katalogu monet Zygmunta III wydanym w roku 2007 (numer 1152). W starszym, bo z roku 1990 katalogu Kamińskiego/Kurpiewskiego ma numer 1993 i stopień rzadkości R7 (zdecydowanie zawyżony). Autorzy dodali po opisie taką informację:
"Moneta bez herbu wielkiego podskarbiego litewskiego - bita w przerwie między śmiercią Wołłowicza, a nominacją następnego podskarbiego Naruszewicza."
Hieronim Jarosz Wołłowicz herbu Bogoria był podskarbim wielkim litewskim od 28 lutego 1605 do... I tu jest problem, co autor, to inna wersja. Zacznijmy od tego, że na pewno nie zmarł w 1618 r. W literaturze i ta data podawana jest różnie 1636, 1641, 1643. Według najnowszych badań (Lulewicz, Rachuba), prawdziwa jest ta ostatnia - 1643. Skoro nie zmarł Wołłowicz w 1618, to coś innego musiało spowodować zmianę na tym stanowisku. Z Kiełb w Herbach urzędników polskich i litewskich... twierdzi, że podskarbi po prostu zrezygnował ze stanowiska, a stało się to 17 marca 1618 roku. Rezygnację tę poprzedziła choroba, która spowodowała, że już w 1616 r. obowiązki podskarbiego pełnił za zgodą sejmu jego zastępca, Krzysztof Naruszewicz herbu Wadwicz. Podskarbim został 24 marca 1618 r. - tydzień po rezygnacji poprzednika (nominację uzyskał 4 kwietnia). Z. Kiełb twierdzi, że brak herbu podskarbiego na niewielkiej partii szelągów litewskich z 1618 r. spowodowała omyłka rytownika stempli. Neguje możliwość zaistnienia okresu przejściowego podczas wakatu na stanowisku podskarbiego wielkiego litewskiego, uzasadniając swoją tezę tym, że Naruszewicz przez dwa lata zastępował przecież Wołłowicza. Czyj więc herb miałby omyłkowo pominąć rytownik, Wołłowicza, czy Naruszewicza? W grę wchodzi wyłącznie Bogoria Wołłowicza, tym bardziej, że herb ten prawie zawsze w całości umieszczany był wewnątrz obwódki oddzielającej legendę od herbów Korony i Litwy (Wadwicz "wcinał się" zwykle w legendę) .
Ja byłbym raczej skłonny uznać, że rytownik pominął herb Wołłowicza umyślnie. Podskarbi zrezygnował - położenie jego herbu na stemplu było by złamaniem zasad. Nowego podskarbiego formalnie jeszcze nie było. Obowiązki pełnił zastępca, ale przecież nie miał nominacji. Jego herb na monecie również był by naruszeniem zasad.
Wakat nie trwał długo, szelągów bez herbu podskarbiego wytłoczono niewiele, stąd ich rzadkość.
Szelągi w Wilnie tłoczono na prasie walcowej. Na walcach były stemple kilku monet. Jeśli brak Bogorii był by wynikiem przeoczenia, to najpewniej tylko na  jednym ze stempli na walcu. Jeśli pominięto go celowo, to na wszystkich. Trzeba by przeanalizować większą ilość takich szelągów by ustalić ile stempli było na walcu i czy na wszystkich brakowało herbu, czy tylko na części.
Tylko skąd wziąć dobre zdjęcia dużej ilości tak rzadkiej monety?

sobota, 21 marca 2015

O tym jak sprawy się klarują.

Sprawa pierwsza - Allegro.

Zarejestrowałem się na Allegro w czwartek, trzynastego kwietnia roku 2000 o godzinie 09:56:46. Dlaczego nie byłem w tym dniu w pracy, dziś już nie pamiętam. Informację o powstaniu pierwszego polskiego serwisu aukcyjnego z prawdziwego zdarzenia dostałem od "Ciacho", który zarejestrował się już w lutym.
Od kwietnia 2000 r. - przez prawie piętnaście lat - zaglądałem na Allegro prawie codziennie. Nie skłamię, jeśli napiszę, że każdego dnia, jeśli tylko byłem w domu, logowałem się na Allegro. Nie jestem pewien czy od samego początku, ale na pewno od bardzo dawna pierwszym miejscem do którego na Allegro zaglądałem nie była lista ofert z monetami tylko Cafe Numizmatyka.
To tam dzieliliśmy się radościami ze zdobycia nowych okazów do kolekcji, wątpliwościami co do autentyczności oferowanych monet, uzyskiwaliśmy pomoc w identyfikacji...
Co tu gadać, cafe Numizmatyka to był klub jak się patrzy.
Aż tu nagle...

Wiosenne porządki - zamykamy Cafe Allegro i zapraszamy na Facebooka

31 marca zamkniemy forum Cafe Allegro - społeczność, którą przez wiele lat tworzyli Allegrowicze. Obserwując spadek aktywności na forum uznaliśmy, że dotychczasowa formuła już się wyczerpała, stąd decyzja o zamknięciu tego kanału komunikacji.
Na cafe numizmatyka komunikat brzmiał ciut odmiennie:
...zdecydowaliśmy się zamknąć Cafe Allegro na początku kwietnia. Pozostaną jedynie fora związane z udostępnianymi przez nas narzędziami, a także forum Nowości i komunikaty. Zapewne niektórzy z Was przeczuwali to, spadek aktywności użytkowników na forach był od dłuższego czasu zauważalny. Nie znaczy to jednak, że rezygnujemy z publicznego kanału kontaktu z Wami! Już teraz możecie brać udział w dyskusjach na naszym profilu na Facebooku czy Twitterze, część z Was od dawna jest zresztą tam obecna.  
To, że w Allegro coś się psuje widać było od dawna. Popsuto wyszukiwarkę, popsuto cafe. Nna przykład zniknęły w czarnej dziurze zapisy dyskusji, które zaowocowały wyjaśnieniem wielu problemów, z którymi numizmatycy nie mogli się uporać od dziesięcioleci - vide klasyfikacja dziesięciofenigówek WMG.
Siłą rzeczy, zepsuta cafe straciła na popularności.  Okazało się to wygodnym pretekstem do dalszych działań.
Proces psucia Allegro przyspieszył. Pozbyto się opiekunów kategorii, którzy nie tylko moderowali tematyczne cafe, ale przede wszystkim pomagali. Na przykład w eliminowaniu ewidentnie oszukańczych ofert.

Teraz jedynym miejscem, w którym będzie można poradzić się co do autentyczności  bądź stanu zachowania oferowanych monet ma być Facebook. Pewnie powstanie tam wiele profili, które będą starały się przejąć funkcję cafe, ale zanim któryś z nich uzyska - o ile w ogóle uzyska - popularność i zaufanie odwiedzających, zapanują "mroki średniowiecza".

Jeśli komunikat, którym Allegro poczęstowało nas o czternastej 20 marca 2015 r.powiąże się z wywiadem udzielonym przez szychy z Allegro przy okazji otwarcia biura w Krakowie, to konkluzja może być tylko jedna - Allegro przestanie być miejscem dla kolekcjonerów.
Pan Przemysław Budkowski, prezes Allegro, stwierdził między innymi, że:
...problematyczna w przypadku zakupów jest przede wszystkim moda, ale ocenił, że rozwiązaniem nie jest rozbudowanie kategorii, które docelowo powinny zostać wręcz zlikwidowane, lecz dalsze usprawnienie mechanizmu wyszukiwania. – My musimy wiedzieć, jaka zielona sukienka będzie najbardziej pasowała danemu użytkownikowi i nad tym będzie m.in. pracował nasz krakowski zespół
A jak w tej chwili działa wyszukiwarka z domyślnie ustawianą na siłę opcją "trafność: największa"? Po prostu beznadziejnie. Natychmiast przypomniała mi się piosenka Piotra Bukartyka o tych
"...co wiedzą jedynie, jak świat wygląda, a jak powinien. "

Sprawa się wyklarowała - trzeba się rozejrzeć za miejscem bardziej przyjaznym kolekcjonerom.


Sprawa druga - wracamy do naszych baranów.
Zbierając materiały do pracy o miedziakach Augusta III dotarłem oczywiście i do starych katalogów aukcyjnych.
W kwietniu 1904 r. u Helbinga sprzedawano monety z kolekcji Zygmunta Chełmińskiego z Szarawki.
lot 1306 Kupferschillinge,
ohne Buchstaben von 1749, 50, 51, 52, 53 (2 St.), 54 und 55;
mit A von 1752,
mit B von 1752 und 53:
mit D von 1752 und 53;
mit F von 1752 (2 Varianten) und 53;
mit H von 1753, 54 und 55;
mit I von 1752 und 53;
mit N von 1753,
mit S von 1751, 52 und 53 (2 Varianten);
mit T von 1753,
mit V von 1752 und 53.
G. und s.g.e. 29 St.
Nic tu ciekawego nie widać.
Jeszcze miej szczegółów znajdziemy w katalogu firmy Münzenhandlung Adolph Hess Nachfolger z roku 1908 - kolekcja Ottona von Kubickiego z Warszawy
1592 Probe-Schilling 1750. Brustb. Rv. Gekr. Doppelwappen. Cz. 2786. R3.
Sehr schön.
1593 Kupfer-3 Schilling 1752, 53 (3) u. 54 (8). Cz. 2794 ff. Meist s.g.e. 12
1594 — 1755 (14) u. 58 (3). Cz. 2904ff. Meist s. g. e. 17
1595 Kupfer-Schilling 1749 (3) u. 50 (3). Cz. 2784 u. 86. R2. S. g. e. 6
1596 — 1751 (9), 52 (21), 53 (45), 54 (5) u. 55. Meist s. g. e. 81
Kilka dni temu dostałem od mojego imiennika wiadomość
Przypomnialem sobie ze jestem w  posiadaniu katalogu ( szkoda ze kopia) domu aukcyjnego Leopold Hamburger z 1873 roku...
Na tej aukcji pod młotek poszedł zbiór hrabiego Henryka Steckiego. Do wiadomości dołączony był skan fragmentu strony, na którym między innymi znajduje się coś takiego
Szeląg z literką k. Nie K, tylko k!
I podkreślenie, że takiej monety nie notują Zagórski, Bandtkie, Mikocki i Neumann.
Po chwili przyszedł jeszcze jeden e-mail - "co ciekawe,  wczoraj z litera k byl  na allegro" i link do aukcji. Zajrzałem i odpisałem: "To jest R. Mam egzemplarz spod tego samego stempla." nie dodając, że na mojej monecie R jest całe, nieuszkodzone.
Po krótkim namyśle wróciłem do wskazanej aukcji i monetę kupiłem (właściwie, to nie była aukcja, tylko format "kup teraz").
i kluczowy fragment
Można to wziąć za k, prawda? A dlaczego myślę, że to R, a nie k?
Bo kiedy ma się monetę w ręce, to widać, że są tam pozostałości brzuszka litery R, a poza tym nie znam innego przypadku umieszczenia pod herbami litery zapisanej inaczej, niż kapitalikami. Bytów nie należy mnożyć nad potrzebę.

I tak wyklarowała się sprawa tajemniczego szeląga z literą k ze zbioru hrabiego Steckiego.

P.S.
Od 29 stycznia 2020 moja książka "Miedziane monety koronne Augusta III" jest dostępna tu:
https://ridero.eu/pl/books/miedziane_monety_koronne_augusta_iii/









sobota, 2 marca 2013

Jaka to literka?

Żeby nie było, że jak mam nową zabawkę, to monety poszły w kąt.
Segreguję właśnie ostatnie nabytki. Wśród nich jest, a jakże, szeląg Augusta III, co do którego mam wątpliwości.
Jaka to literka?

Pomóżcie proszę.

Aktualizacja, 18:22

Propozycje odpowiedzi spływają, w tej chwili są trzy różne. Nie chcę nic sugerować. Poczekam jeszcze do poniedziałku i spróbuję to podsumować.

Aktualizacja - 6 marca 2013.

Wśród komentarzy, prywatnych wiadomości, emaili oraz odpowiedzi na cafe Allegro przeważa zdanie, że to literka F.
Cała moneta wygląda tak:
A gdybym zadał pytanie inaczej - pokazując dwie monety i prosząc o sugestie w sprawie literki? To moneta druga:
I dla ułatwienia/utrudnienia kluczowe fragmenty obok siebie:

Czy teraz F też jest takie oczywiste?


Mam problem z szelągiem z roku 1752 z literką E pod herbami.
W katalogu E. Kopickiego taka moneta figuruje pod numerem 2041 z rzadkością R7, w Podręczniku Numizmatycznym Gumowskiego (1914) umieszczono ją pod numerem 2048 z adnotacją, że jest w zbiorze Sobańskiego. W późniejszej pracy "Gubin i jego mennice" Gumowski już tej odmiany nie wymienia. W zbiorze Czapskiego szeląga 1752 E nie było. Jest wymieniona w katalogu Kamińskiego/Żukowskiego pod numerem 689 (też R7), ale do tej pracy mam najmniejsze zaufanie.

Miałem nadzieję, że pomocny okaże się Gabinet Numizmatyczny Muzeum Narodowego w Warszawie. To tam w roku 1920 trafiła kolekcja Sobańskiego licząca 8825 monet i medali, w większości złożona z pięknie zachowanych numizmatów. Niestety. Odpowiedź brzmiała tak:
"Niestety, takiej monety w zbiorze nie mamy. Nie dysponujemy także ilustracją. Faktycznie, taka moneta była w zbiorze Hr. Sobańskiego – jest jej opis w katalogu, jednak wyraźnie podzieliła ona wojenny los wielu rzadkich egzemplarzy z tej kolekcji." 

Zastanawiam się teraz, czy w ogóle istniały szelągi z literą E. Wszystko wskazuje na to, że w roku 1753 ich nie było (brak jakichkolwiek wzmianek w literaturze). Co do rocznika 1752 sytuacja jest wątpliwa, bo odnotowany w katalogach szeląg Sobańskiego przepadł podczas wojny, a o innych egzemplarzach nic nie wiadomo. Ciekawe, na jakiej podstawie oszacowano rzadkość tej monety (R7)?

Na razie przyjmuję hipotezę roboczą, że notowany w literaturze szeląg 1752 E w rzeczywistości jest szelągiem ze zniekształconą literą F.

P.S.
Od 29 stycznia 2020 moja książka "Miedziane monety koronne Augusta III" jest dostępna tu:
https://ridero.eu/pl/books/miedziane_monety_koronne_augusta_iii/



piątek, 18 stycznia 2013

Nieźle się ten rok zaczął.

Stare przysłowie-przestroga radzi "Nie chwal dnia przed wieczorem". Ale jak tu nie chwalić...

Obiecałem wczoraj, że dziś pokażę kilka ciekawych zdjęć (o ile Poczta się sprawi). No to zaczynamy zabawę.

Znajdź szczegóły, którymi różnią się te monety:
1a
1b

2a
2b

3a
3b
Monety 1a, 2a, 3a przyniosłem dziś z poczty, 1b, 2b, 3b już w zbiorze miałem.

Czy łamigłówka została rozwiązana?

Moneta pierwsza
- niestety, żadna z monet nie jest odmianą z sześcioma pękami listków na rewersie. Za to awersy...
1b, czyli ta, którą miałem, to Plage 240 "Jak nr 239, lecz ogon orła większy i na dużej tarczy św. Jerzy w płaszczu". Dzisiejsza zdobycz to właśnie Plage 139. Święty Jerzy nie najlepiej widoczny, ale ogon orła, jak najbardziej. Kolejna luka w zbiorze zapełniona. 

Moneta druga
Szeląg koronny Augusta III, rocznik 1753, pod herbami literka B.
W pierwszym odruchu pomyślałem, że to nie B (jak w opisie aukcji napisał sprzedający), tylko R. Napisałem o tym sprzedającemu, ale odpowiedzi ani zmiany opisu nie doczekałem. Snajper zrobił swoje i moneta trafiła dziś do mnie. 
Bez wątpienia B, bo R wygląda tak
A skąd wątpliwości? Z lektury katalogów, panie doktorze.
Wszyscy autorzy, którzy bardziej szczegółowo opisali miedziaki A3S (Czapski, Gumowski i Kamiński z Żukowskim), odnotowali tylko szelągi 1753B z awersem z imieniem króla AVGVSTVS. Tymczasem na tej monecie na awersie jest AUGUSTUS!

Moneta trzecia
Szeląg koronny Augusta III, rocznik 1753, pod herbami odwrócona literka F.
Co w niej szczególnego? To zabawne, ale to dokładne odwrócenie sytuacji monety poprzedniej. W katalogach jest szeląg 1753 z odwróconym F i imieniem AVGVSTVS, tymczasem w zbiorze miałem tylko nienotowaną odmianę z AUGUSTUS, a tej "zwykłej" nigdzie nie mogłem dopaść. Do dziś. Przyjechała z Niemiec, żeby było ciekawiej.

Zapełnianie luk w kolekcji (tych znanych i tych nieoczekiwanych) staje się niestety coraz droższe. Te trzy miedziaki kosztowały mnie w sumie (żona nie patrzy) dwieście trzynaście złotych i dwanaście groszy wliczając koszty przesyłki. Najtańszy okazał się nienotowany szeląg 1753B AUGUSTUS - tylko 26,50 - choć byłem skłonny dać 150 zł - szczęściem nie było konkurencji, takiej jak w przypadku grosza 1835. 
Fajnie, że stale jeszcze można trafić na monety nienotowane. Nawet, jeśli są to małe, spatynowane, wytarte miedziaki. Pewnie między talarami i dukatami też się to zdarza, ale żeby na taką zwierzynę polować, to trzeba być Czapskim, albo trafić kumulację w Lotto.

Na razie pozostanę przy miedziakach.

P.S.
Od 29 stycznia 2020 moja książka "Miedziane monety koronne Augusta III" jest dostępna tu:
https://ridero.eu/pl/books/miedziane_monety_koronne_augusta_iii/





niedziela, 7 października 2012

Deszczowa niedziela.

Wczoraj słonecznie, ciepło, pięknie. Dziś od rana paskudna plucha. Zamiast wycieczki w plener, wypad na giełdę kolekcjonerów.

Jak widać, organizatorzy nie są perfekcjonistami, na bilecie (nienumerowanym? sprzedanym bez paragonu z kasy fiskalnej?) dziesięć lat poszło w zapomnienie i zamiast giełdy XIV mamy IV.
Szatni brak, więc ruszam na obchód w lekko skropionej deszczem kurtce. Na szczęście nie ma tłoku.

Stoiska na dwóch poziomach, większość w holu głównym. Postanowiłem skoncentrować się na temacie pochłaniającym ostatnio prawie cały mój "wolny" czas i nie rozpraszać się przeglądaniem wszystkich wystawionych monet.
Miedziaki koronne Augusta III znalazłem na kliku zaledwie stoiskach. W większości w stanach fatalnych - do tego już się przyzwyczaiłem. Mimo to udało mi się nie wrócić z pustymi rękami. Do kolekcji dołączyły dwa szelągi i dwa grosze.

Podczas drugiego kółka między stoiskami przypadkowo rzuciłem okiem na pudło z napisem "wszystkie monety 1 zł", który nie oznaczał niestety, że mogę całe to pudło nabyć za złotówkę. Złotówka za sztukę, bo to ten napis oznaczał, to cena niewygórowana. Zwłaszcza, że nie miałem nawet zamiaru przeglądać zawartości pudła. Jedną ręką sięgnąłem po monetę leżącą na wierzchu, drugą do kieszeni po drobne. Tym sposobem kupiłem...
całkiem zgrabny falsyfikat PRL-owskiej dwudziestozłotówki. Odlewany, a nie bity.

W sumie wyjazd udany. Mam jednak wrażenie (poparte opiniami kilku sprzedających), że organizatorzy powinni następnym razem postarać się o zapewnienie lepszych warunków swoim gościom. Złe oświetlenie, brak bufetu i szatni, to główne powody narzekań.

Poniewczasie, jak to zwykle bywa, zacząłem żałować, że nie kupiłem nic na stoisku, przy którym spędziłem ładnych kilkanaście minut. Stoisko było skromne - kilka stron z klasera z kieszonkami wypełnionymi głównie monetami antycznymi (polując na XVIII-wieczne miedziaki zwracałem uwagę na wszystkie małe, ciemnobrązowe krążki). Sprzedawcą była pani mówiąca po rosyjsku, a oferowanymi monetami były głównie rzymskie emisje prowincjonalne, część z greckimi legendami. Był dość ładny Probus, dwie monety Aureliana i wiele innych, kŧórych nie oglądałem szczegółowo, bo stoisko było wyjątkowo nędznie oświetlone. Ceny od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu złotych nie odstraszały, ale moja żyłka awanturnicza jakoś nie dała znać o sobie. Teraz trochę tego żałuję.

Wracając do tematu zaprzątającego ostatnio moją uwagę.
Bardzo, bardzo proszę o kontakt właścicieli szelągów Augusta III z literkami O, G, P, L, J. Zaczynam mieć poważne wątpliwości, czy takie monety w ogóle istnieją.

niedziela, 16 września 2012

O czytaniu ze zrozumieniem.

Podobno 15 procent polskich piętnastolatków nie umie czytać ze zrozumieniem. Taki wniosek wyciągnięto z badań PISA. Podobno powinniśmy się cieszyć, bo w całej Unii Europejskiej odsetek ten sięga 20 procent. Co piąty młody człowiek kończący kształcenie na poziomie gimnazjalnym nie zrozumie wiadomości w gazecie (o ile po nią sięgnie), będzie uruchamiał urządzenia na chybił-trafił, bo nie zrozumie instrukcji obsługi (o ile po nią sięgnie), nie odróżni prawdy od zmyśleń, reklamy od recenzji.
Pani minister edukacji broni polskiego szkolnictwa twierdząc, że w Amber Gold oszczędności ulokowali ludzie, którzy nie dostąpili szczęścia pobierania nauki w gimnazjum i że na początku tego stulecia było gorzej bo aż 24 procent 15-latków nie umiało czytać ze zrozumieniem.
Gimnazjalistów spotykam na ulicy, w autobusach, pociągach i zauważam to, co opisał niedawno Krzysztof Varga w artykule "W kraju Morloków" - "przyszłość narodu" (świata, ludzkości?) dzieli się na dwie grupy. Jak zawsze - są ci ładni, czyści, dobrzy i są odrażający, brudni źli. Z rozmów jednych, które słyszę nie podsłuchując, bo o ile oczy mogę zamknąć, to uszu nie, nie wynika, by czytali cokolwiek poza wiadomościami SMS. Oni po prostu są i to że są  widać i słychać.
Rozmów tych drugich nie słyszę. Widzę, że rozmawiają, że mówią długimi zdaniami. Widzę też, że jest ich mało. Dlatego często nie rozmawiają, bo nie mają z kim i cóż wtedy robią - czytają.
Morloków jest niestety więcej, niż Elojów.
Mam wrażenie, że wnioski z wyników badań PISA tylko pozornie są optymistyczne, bo gdy popatrzyć na nie przez pryzmat zasady Pareto, okaże się że to tych około 20% obywateli-półanalfabetów będzie miało wpływ na 80% tego, co się na naszą przyszłość złoży.

Co to ma wspólnego na naszym ulubionym hobby? A tyle, że i mnie się zdarza czytać publikacje na tematy numizmatyczne nie do końca rozumiejąc, co czytam.

Próbuję właśnie poskładać w jakąś sensowną całość klocki gromadzone bezładnie od kilku lat. Klockami są miedziane monety koronne Augusta III i wszelkie informacje ich dotyczące. Te informacje to sterta katalogów, ogólnych opracowań dotyczących środkowoeurpejskiego mennictwa nowożytnego, notatki i artykuły z czasopism kolekcjonerskich (i nie tylko).
Autorzy zgodnie powtarzają - brak przesłanek pozwalających na przypisanie szelągów i groszy A3S do poszczególnych mennic. Tylko jeden rocznik wydaje się być pewny - szelągi 1749 wybito w Dreźnie. Kolejne roczniki mają być zagadką.

E. Kopicki w Ilustrowanym skorowidzu pieniędzy polskich pisze co prawda, że szelągi z datami 1750 i 1751 wybito w Gubinie, ale z kolei M. Gumowski w pracy "Gubin i jego mennice" pisze, że organizację mennicy gubińskiej  i kierownictwo powierzono baronowi von Stein 13 lipca 1751 r. przekazując mu równocześnie zalecenia, co do stopy menniczej a dopiero 18 listopada 1751  przesłano do Gubina 94 szelągowe stemple mennicze (nie jest jasne czy stemple, czy pary stempli) i polecono, by produkcja ruszyła jak najszybciej. Być może udało się ją uruchomić jeszcze w tym samym roku, ale rocznik 1750, jako produkt mennicy gubińskiej należy wykluczyć.

Czy możliwe jest, by rocznik 1750 wybito w Grünthalu?  Tamtejszą mennicę ustanowiono dekretem z dnia 30 lipca 1750 r. W dniu 12 listopada 1750 dyrektor mennicy drezdeńskiej Friedrich Wilhelm ô Feral poinformował, że Saygerhütte Grünthal zamówiła 3 śrubowe prasy mennicze. Dostarczono je w styczniu 1751 r. Nie mogły więc posłużyć do wybicia szelągów z datą 1750.

Z tej chronologii zdarzeń wynika, że szelągi z datą 1750 zostały wybite w Dreźnie

W ciągu ostatnich dwóch lat czytałem te informacje kilka razy (a i wcześniej też) i jak się okazuje, nie było to czytanie ze zrozumieniem. Dopiero przy dopasowywaniu klocków (lepszą analogią będzie chyba składanie puzzli), to co cały czas miałem przed oczami, jako elementy całkiem osobne, zaczęło składać się w całość.

Z następnymi rocznikami będzie trudniej, bo Gubin i Grünthal pracowały równolegle i brak dostępu do historycznych materiałów źródłowych.

Pogoda nie rozpieszcza, ale nie można stale siedzieć przed monitorem i grzebać w książkach. Jako, że dziś trzecia niedziela miesiąca, wybrałem się na giełdę staroci do Dąbrowy Górniczej. Nie było łatwo, bo jak się okazało ruch samochodowy w połowie miasta ograniczono ze względu na Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB Lang Team. Start imprezy o godz. 10:40 w Parku Hallera spowodował, że giełda organizowana w tym samym miejscu zeszła na drugi plan. Sprzedawców było ze cztery razy mniej, niż zwykle, kupujących też. Mimo to nie wróciłem z pustymi rękami.
Szeląg Augusta III z 1752 r. z odwróconą literą F pod herbami.

Z której mennicy? Co ta literka F oznacza i dlaczego jest odwrócona?

I druga monetka. Również miedziak
Austria 5/10 krajcara z mennicy w Wenecji.

Oprócz monet polskich zbieram też, jak kiedyś pisałem, austrowęgierską drobnicę XIX-wieczną. Nie mogłem więc przejść obojętnie obok tego maleństwa - monety z mennicy weneckiej są trochę rzadsze od wiedeńskich i kremnickich i prawie tak rzadkie, jak mediolańskie. Trudniej tylko o monety z Karlsburga, czyli... Kto wie, jak teraz nazywa się to miasto i gdzie leży?

P.S.
Od 29 stycznia 2020 moja książka "Miedziane monety koronne Augusta III" jest dostępna tu:
https://ridero.eu/pl/books/miedziane_monety_koronne_augusta_iii/




poniedziałek, 10 października 2011

Tajemnicze literki

Podobno chodzenie po bagnie wciąga.
Mnie wciągnęła łamigłówka związana z miedziakami Augusta III Sasa. Problem męczy mnie już od kilku lat, ale zabierałem się do niego, jak pies do jeża, to znaczy głównie myślałem, jak też to ugryźć. Z której strony podejść.
Kilka dni temu obłożyłem się na parę godzin książkami i pojawiły się pierwsze przypuszczenia, którymi od razu podzieliłem się z Wami i z kolegami z Allegro.

Czas na kroki następne, czyli na analizę stempli.  Mam w zbiorze w tej chwili 49 różnych szelągów koronnych i 22 grosze A3S więc chwilę to potrwa.
Najpierw jednak spróbowałem zebrać w jednym miejscu wszystkie odmiany i warianty odnotowane w literaturze. Wygląda to tak.

Stopniowo będę teraz porządkował zdjęcia i odnotowywał w kolumnie "ZBIÓR" monety, które mam. Sprawa nie jest prosta, bo już na etapie tworzenia tabeli ujawniły się sprzeczności pomiędzy "katalogiem" opracowanym przez M. Gumowskiego, a katalogiem kolekcji Czapskiego. Obydwaj panowie podali treść legend łącznie ze znakami interpunkcyjnymi; Gumowski podaje numery z katalogu Czapskiego, ale czasem opisy są sprzeczne (łącznie z AVGVSTVS / AUGUSTUS).
Porządkując zdjęcia i przypisując monetom z mojego zbioru numery katalogowe Gumowskiego, Czapskiego, Kamińskiego staram się te sprzeczności weryfikować i (jeśli to tylko mozliwe) korygować.
Żmudna robota.

Przy okazji zaczynają się pojawiać pierwsze istotne spostrzeżenia. Na przykład:

Dwa szelągi z rocznika 1753 z literką A pod herbami (Czapski 2835, Gumowski 62). Ewidentne różnice w rysunku rewersu - kształt i wielkość tarczy herbowej (zwłaszcza herb Saksonii). To słabo pasuje to takiej małej teoryjki, którą zasugerowałem na Allegro. Według niej literki mogły by być wyróżnikami poszczególnych warsztatów wchodzących w skład mennicy (coś na kształt oficyn w mennicach rzymskich). No chyba, żeby były to warsztaty na tyle duże, by korzystać z większej ilości punc do stempli. Albo druga możliwość - stemple wytwarzano centralnie, rozporowadzano między warsztaty, a dopiero te znaczyły stemple swoimi literkami - wyróżnikami.

Jeszcze dwa zdjęcia:


Tu z kolei rzuca się w oczy duże podobieństwo obu monet do siebie (pomimo, że to różne roczniki). Tarcze herbowe są ładniej zakomponowane, a elementy herbów (orzeł, Pogoń) nie tak prymitywnie naszkicowane, jak na monetach z literką A. Najwyraźniej stemple szelągów bez liter wyszły spod innej ręki.

P.S.
Od 29 stycznia 2020 moja książka "Miedziane monety koronne Augusta III" jest dostępna tu:
https://ridero.eu/pl/books/miedziane_monety_koronne_augusta_iii/



Jak widać praca niezwykle ciekawa, choć jak już wspomniałem monotonna i nużąca. Konieczne są więc przerwy. Pogoda spsiała i spacery nie należą teraz do przyjemności ale na szczęście kupiłem sobie nową książkę. Zawsze lubiłem Lema, zawsze lubiłem Mrożka, więc kiedy zobaczyłem na półce tomiszcze z lakonicznym tytułem "Lem Mrożek Listy" sięgnąłem i uruchomiłem standardową procedurę testową.
Otwiera się książkę w trzech losowo wybranych miejscach i czyta drugie zdanie od góry po prawej stronie. Zakup zależy od wyniku testu:
  • żadne ze zdań mi się nie podoba, ani mnie nie zainteresowało - książka zostaje w księgarni, 
  • jedno zdanie dobre, dwa złe - książka zostaje w księgarni,
  • dwa zdania dobre - książka zostaje w księgarni, ale postaram się ją wypożyczyć - kiedy przeczytam i mi się spodoba, to być może ją kiedyś kupię,
  • trzy zdania dobre - idę z książką do kasy.
Trafiłem na takie zdania:
"Ha, ha" - oczy płoną, wyją jego biedne płuca z nagarem.
 W ten sposób patrzysz sobie na Ojca Świętego i od razu wiesz, jaka temperatura.
 Z powodu braku kobiet odpowiednich, życia seksualnego wewnątrz sympozjum nie było.
I jak tu tego nie kupić?

P.S.
59,90 PLN!


Printfriendly