Google Website Translator Gadget

poniedziałek, 18 lutego 2013

Kto bogatemu zabroni.

Czy jest w Polsce ktoś, kto nie czytał lub nie słyszał o aferze Amber Gold? Zapewne tak, ale jeśli zadał bym pytanie inaczej: czy wśród polskich aktywnych użytkowników jest ktoś, kto nic nie wie o aferze Amber Gold?
Ile znacie takich osób?

Ja wiem o dwunastu, ale obawiam się, że może takich osób być więcej.

Może moje przypuszczenia są błędne i allegrowicze: a...k (829), j...s (160), k...1 (79), P...6 (65), E...Y (319), r...1 (95), k...l (29), n...i (266), P...2 (23), r...5 (0), b...0 (557), a...z (266) coś o Amber Gold słyszeli, ale wniosków nie wyciągnęli żadnych. Oferować więcej, niż 33 grosze za coś, co sprzedająca wystawiła w dziale "Numizmatyka - Pozostałe - Kopie i falsyfikaty" i opisała tak:
OFERUJE PAŃSTWU MONETĘ ? MEDALIK 1912r. GŁOWA HRABIEGO !
MONETA ?,MEDALIK JEST ZAPAKOWANY W TEKTUROWE PUDEŁKO KTÓRE JEST ZALAKOWANE LUB SKLEJONE 
MONETA? MEDALIK JEST ŁADNY NIE ZNISZCZONY, KOLORU ZŁOTEGO
POLECAM MONETĘ/ ,MEDALIK DO UZUPEŁNIENIA KOLEKCJI !!!
Ja się po prostu na tym nie znam,więc wycenę pozostawiam znawcom tematu ,dlatego licytacja od symbolicznej złotówki bez ceny minimalnej.
to krystalicznie czysty przykład...
Chciałem napisać głupoty, ale to chyba za mocne określenie, choć nie wiem, czy chciwość albo cwaniactwo brzmią lepiej? Innych motywacji nie widzę. A może naiwność + chciejstwo?
Ale kto bogatemu zabroni kupować za swoje pieniądze, co w oko wpadnie.

Tuż przed planowanym zakończeniem aukcji cena wynosiła 406 złotych i dwa grosze - aukcję przedłużono o 24 godziny z powodu tradycyjnej już niedzielnej awarii Allegro. Po "dogrywce" ostateczna cena wyniosła 475 zł. Rynkowa wartość oryginalnej 10-koronówki z 1912 r. to około 600 zł. 26% zysku kusi, sprzedająca ma pozytywne komentarze, np. za familijną dziesięciozłotówkę (sprzedaną za zaledwie 204 zł - słownie dwieście cztery złote podczas gdy u Niemczyka poszła ona za 356500 zł, ale kto bogatemu zabroni tanio sprzedawać!?), no to się mówi raz kozie śmierć i się licytuje. Do pooglądania: http://www.allegromat.pl/aukcja131818

Przyszła więc pora na kolejne powtórzenie:
Dopóki Allegro nie umieści nieoznakowanych trwale "kopii" monet na liście towarów zakazanych, dopóty naiwni kolekcjonerzy będą tracić pieniądze na kupno bezwartościowych krążków metalu.

Swoją drogą, wystawianie aukcji tak, by kończyły się w niedzielne popołudnie, to też igranie z losem.
Na "Allegro › Cafe › Forum › Centrum Pomocy › Zgłoszenia błędów technicznych" pojawiają się jak zwykle  narzekania, n.p.: "Witam, ponieważ dziś wygrałem aukcję, która po zakończeniu ponownie została wznowiona i czas jej został przedłużony o 24h informuję, iż w dniu jutrzejszym ponownie podejdę do licytacji tego przedmiotu. Niestety tym razem kwota za jaką wygrałem przedmiot jest już widoczna a więc przyjdzie mi pewnie ją kupić za większą kwotę."
Załoga Allegro tłumaczy się wrogim działaniem: "Przyczyną tej sytuacji ponownie jest atak z zewnątrz typu DDoS, taki sam, z jakim mieliśmy do czynienia dokładnie tydzień temu" co niestety nie najlepiej rokuje na przyszłość - narzędzia do organizowania ataków są powszechnie dostępne, chęć zaszkodzenia serwisowi też powszechna, a być może i nie bezinteresowna, z kolei działania administracji serwisu jeśli są, to chyba jednak  niewystarczające. Nie mówię, że zabezpieczenie się przed takimi atakami jest proste, ale jeśli Allegro nie ma w planie zwijania interesu, to powinno się trochę lepiej postarać.

Nawet nie próbuję liczyć, która to już weekendowa skucha Allegro.
Allegro pewnie też tego nie liczy. Dlaczego? Bo nie musi, bo ma to, czego nie ma konkurencja - aktywnych użytkowników, sprzedawców i kupujących. Czy jednak Allegro może być pewne, że postępując, jak postępuje, swoich klientów nie straci? A zresztą, czy to moje zmartwienie? Kupuję nie tylko na Allegro.
I w końcu, kto bogatej firmie zabroni strzelać sobie w stopę.

A ja, jak się rzekło kupuję, kupuje i męczę się dalej z tymi miedziakami Sasa.
Ostatnio zastanawiam się na przykład, czy ten krążek wyszedł z mennicy oficjalnej (saskiej), półoficjalnej (saskiej pod pruską kuratelą), czy nieoficjalnej (spiskiej?).

Awers wygląda nieźle, popiersie, puncowane literki legendy, za to rewers jakiś taki koślawy, szczególnie w części środkowej. Typowe stemple miedziaków koronnych A3S są wykonane bardzo starannie (nawet te z uproszczonymi, schematycznymi rysunkami herbów na rewersach). Ale skoro są typowe, to jakieś nietypowe też być muszą. Na przykład taki pokrak
Ten sam rocznik, też z literką H i problematycznym centrum tarczy z herbami, ale  tym razem legenda awersu pozostawia wiele do życzenia. Nie dam głowy, że litery są puncowane.
Dla porównania ewidentny falsyfikat:
litery i herby cięte od ręki, brak trzeciego V w imieniu króla, ale popiersie całkiem niezłe. Czyżby fałszerz miał dostęp do oryginalnej puncy z popiersiem?

Im więcej mam materiału porównawczego, tym więcej pojawia się pytań, na które na razie nie mam odpowiedzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Printfriendly