Google Website Translator Gadget

sobota, 2 marca 2013

Mam w domu nowy komputer.

Dwa tygodnie temu napisałem, że za kilka dni (optymista, he, he) będę się mógł cieszyć nową zabawką. Poczta nierychliwa, ale spolegliwa (w pierwotnym, poprawnym znaczeniu), w końcu dostarczyła wymiętą  chińską (żółtą, a jakże) kopertę
a  w niej kartonowe pudełeczko, a w nim małe plastikowe "cóś" i kabelek. Odgrzebałem leżącą w zapomnieniu bezprzewodową myszkę, wcisnąłem moduł WiFi w odpowiednie gniazdo nowej zabawki, zabawkę w odpowiednie gniazdo telewizora. Jeszcze jeden kabelek - w tej roli wystąpiła ładowarka mojego telefonu i w rezultacie mamy coś takiego
Pozostało tylko włączyć telewizor i wybrać gniazdo HDMI jako źródło sygnału.
Ta mała chińska wtyczka, to po prostu komputer. Mały, ale może dużo. Specyfikacja wygląda tak:
To, co ma działać, działa. Przede wszystkim sklep Google z niezbędnymi programami. Działa WiFi - nowy maluch błyskawicznie wykrył wszystkie dostępne sieci, a po wpisaniu hasła połączył się z tą właściwą i uzyskał dostęp do zawartości udostępnionych folderów. Możemy przeglądać zapisane zdjęcia, słuchać muzyki, oglądać filmy.
Internet też jest w zasięgu ręki. Obsługa klawiatury ekranowej przy pomocy myszki nie jest taka straszna, jak mogło by się wydawać, pod warunkiem, że nie pisze się dłuższych tekstów. Do odpytywania wyszukiwarki wystarczy w zupełności.
Pierwszy wieczór z nową zabawką spędziłem na koncercie


Koncerty bandu Dave'a Matthewsa nie należą do krótkich - trzy godziny to norma. Muzyka - cudna, a fakt, że obraz jest na ekranie większym, niż ten przy którym teraz siedzę to główny plus nowej zabawki. Pisać też mógłbym przy jej pomocy, gdybym tylko miał bezprzewodową klawiaturę.

W wolnych chwilach poczytam sobie o możliwościach szerszego wykorzystania mojego nowego komputera (komputer, to brzmi dumnie). Muszę zaznajomić się bliżej z systemem Android, bo to on rządzi w MK809.
Na razie cieszę się, że nie muszę przeciągać kabla od komputera do telewizora gdy zachce mi się obejrzeć coś na większym ekranie. I że nie muszę później na ten kabel uważać przechodząc do kuchni po korkociąg do otwarcia butelki wina, która dodatkowo uprzyjemni wieczór.
Żeby jeszcze doba miała kilka godzin więcej...


1 komentarz:

Printfriendly