Google Website Translator Gadget

środa, 20 listopada 2013

Dwa dni bez internetu - JAK ŻYĆ?!?

Niedzielne popołudnie.
Wracam do domu. Internetu brak. Dzwonię do dostawcy. O dziwo, infolinia działa.
- Tak, niestety, mamy poważną awarię światłowodu. Pracujemy nad usunięciem awarii.
Pewnie jakieś omułki myślały, że to miedziany kabel i porąbały. Historia medycyny zna takie przypadki.
Nic to.
Poniedziałek.
Sprawdzam przed wyjściem do pracy. Sieci brak.
Wracam z pracy - sieci brak.
Telefon...
- Tak, niestety, mamy poważną awarię światłowodu. Pracujemy nad usunięciem awarii. Za półtorej godziny wszystko powinno działać.
Zobaczymy. Na razie mam inne sprawy do załatwienia.
Wracam do domu koło północy - sieci brak.
Wtorek.
Sprawdzam przed wyjściem do pracy. Sieci brak.

Telefon...
- Tak, mieliśmy poważną awarię światłowodu. Uszkodzenie usunięto wczoraj wieczorem. Wszystko powinno już działać.
- Powinno, ale nie działa.
- A łączy się Pan przez router, czy bezpośrednio?
- Przez router.
- To trzeba zresetować.
- Zresetowałem, zanim do Pani zadzwoniłem.
- To może jednak coś u Pana. Wyślę techników.
- Ale ja idę do pracy.
- Sprawdzą zdalnie.
- Mam nadzieję.
Wracam z pracy - JEST!
I co z tego, kiedy nie mam czasu. Szybki obiad i w samochód. O osiemnastej u Czapskich zaczyna się wykład Pana Mateusza Woźniaka "Unikatowe monety polskiego średniowiecza".
Ledwo zdążyłem. Najpierw korek do bramek na autostradzie. Dzisiaj przeczytałem:

"Około godziny 14.30 doszło do wypadku na A4 przed bramkami wjazdu na autostradę w stronę Krakowa. - Kierujący samochodem marki citroen z nieustalonych jeszcze przyczyn uderzył w tył ciężarówki stojącej przed bramkami, odbił się od niej i uderzył w barierki osłaniające budki"

Z nieustalonych przyczyn? Z tego, jak wyglądał citroen, można przypuszczać, że kierowca za późno zaczął hamować przed bramkami.
Nic to. Na zjeździe było luźno, ale za to w Krakowie...
Piłkarski wtorek. Eliminacje młodzieżówek do ME. Mecz Polska - Grecja. I znajdź tu człowieku miejsce do zaparkowania.
Zdążyłem w ostatniej chwili.
To pierwszy wykład z cyklu "Numizmatyka, czyli co", którego miałem przyjemność wysłuchać w sali audiowizualnej u Czapskich. Zwiedzając ją kilka tygodni wcześniej miałem obawy, że sala może się okazać za mała, że nie pomieści wszystkich chętnych. Coś w tym jest, bo wczoraj wolnych miejsc nie było. Trudno się dziwić.
Temat interesujący, wykład ilustrowany zdjęciami rarytasów eksponowanych piętro wyżej, w tym oczywiście denara GNEZDUN CIVITAS i łokietkowego florena. Słuchacze dowiedzieli się bardzo ciekawych rzeczy o unikatach. O monetach które były znane w jednym egzemplarzu, a straciły unikalny charakter po nowych odkryciach. O monetach, które znano w kilku egzemplarzach, a które zostały unikatami, bo część monet przepadła podczas wojen. O monetach znanych tylko z opisów w starych kronikach. O monecie, którą badacze uważali za wymysł znanego z fantazji dziewiętnastowiecznego kolekcjonera, a która okazała się bytem jak najbardziej realnym.

Nie brakło i akcentu humorystycznego. Okazuje się, że dosyć regularnie zgłaszają się do Czapskich "odkrywcy" kolejnych egzemplarzy GNEZDVN CIVITAS. O, takich:
i bardzo trudno wytłumaczyć im, że to nie oryginał, tylko jedna z tysięcy "kopii" produkowanych dla turystów.

Do domu wróciłem późno. Internet był!
Późno, nie późno, trzeba nadrobić zaległości. Spać położyłem się już dzisiaj.

- Jak to? Dwa dni braku internetu, to dla Pana problem? Przecież co roku pisze Pan, że przez cały długi urlop obywa się Pan bez dostępu do sieci i nie sprawia to Panu przykrości ani nie komplikuje życia.

Tak. Tylko przed urlopem składam w banku zlecenia przelewów na wszystkie płatności, które muszę w tym czasie wykonać. Odpowiednio wcześnie przestaję brać udział w aukcjach. Zawieszam subskrypcje wiadomości. Jadę i jestem spokojny, że sprawy potoczą się swoją drogą, jak należy.
A taka niespodziewana awaria, to masa problemów. Okazało się, że przez te dwa dni wygrałem trzy aukcje. Trzeba potwierdzić zakup, zapłacić, uzgodnić warunki przesyłki. Trzeba zapłacić za gaz i prąd, a ja nie cierpię "internetu w komórce" - mój "smartfon" ma malutki ekran.
Internet, to świetny wynalazek. Mam jednak wrażenie, że trochę za bardzo się od niego uzależniamy. Trzeba będzie dobrze to przemyśleć.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Printfriendly