Google Website Translator Gadget

czwartek, 9 kwietnia 2015

Kiedy będzie lepiej?

Lepiej już było.

A wszystko przez chciwość, jeden z grzechów głównych.
Patrzcie i drżyjcie.

W niedzielę, 5 kwietnia 2015 kończyła się aukcja
 Co też na niej sprzedawano, że zainteresowało się tyle osób?
 Trzy złotówki z 1957 r. wyglądające na mennicze. Gratka dla kolekcjonera obiegowych monet PRL. Ten nominał w tym roczniku w takim stanie sprzedaje się grubo powyżej tysiąca złotych, a tu mamy trojaczki.
Okazja!
Okazja?
 
Wyłącznie dla sprzedającego. Kupił u Chińczyków góra po 2$ za sztukę (darmowa dostawa do Polski), wystawił we właściwej kategorii i zaciera ręce.

Po utajnieniu nicków kupujących, po likwidacji cafe Allegro nie macie szans misiaczki. I nie myślcie, że jeśli będziecie kupować tylko tanie monety, to nic Wam nie grozi. Jeśli dobrze poszukacie, to możecie znaleźć na Allegro na przykład fałszywą pięciozłotówkę z rybakiem i wcale nie mam na myśli ani falsyfikatu na szkodę emitenta wyprodukowanego kiedyś w Opolu Lubelskim, ani rzadkiego wariantu z ósemką przypominającą bałwanka. Uczynna mała żółta rączka wyprodukowała dla nas (?) najpospolitszy rocznik 1974.

Współczuję osobom zaczynającym przygodę z kolekcjonowaniem monet. Jeszcze kilkanaście lat temu na młodych (stażem) kolekcjonerów nie czyhało tyle zasadzek. Nie twierdzę, że nie było falsyfikatów. One były od zawsze, ale nie fałszowano byle czego. Wystarczyło nie nastawiać się na kupno rarytasów i można było czuć się prawie bezpiecznie.

To už se nevrátí.



Pisałem niedawno, że niewiele ciekawego znajduję na Facebooku. Zdania nie zmieniam, ale muszę przyznać, że czasem natrafiam na coś zadziwiającego. Na profilu NBP, pierwszego kwietnia znalazła się informacja o wydawnictwie promującym Centrum Pieniądza im. Sławomira S. Skrzypka tworzone przy NBP. Przeczytałem, udałem się na wskazaną stronę, pobrałem udostępnione numery "Bankoteki" i przy przeglądaniu pierwszego numeru osłupiałem.

Na pewno akapity o numizmatycznych marzeniach i o brakteacie Jaksy z Kopanicy zawierają moje słowa. Co do reszty opublikowanego tekstu, łącznie z tytułem, pewności nie mam. Najdziwniejsze, że zupełnie nie pamiętam kiedy i komu takiego wywiadu udzielałem. Nie mam żadnych notatek na ten temat. NIC! 

Że tego typu placówka edukacyjna jest potrzebna, to rzecz oczywista. Pozostaje tylko czekać na jej uruchomienie (planowane na marzec roku 2016).

Jednego jestem pewien. Musiało to być przed 15 marca 2011 r. bo w tym dniu kupiłem moje ówczesne marzenie, pięciogroszówkę 1840 z kropkami po 10 i po GROSZY.
Stan nie powala ale i tak byłem i jestem szczęśliwy z posiadania tej monety. A Nike 1932 i "głębokiego sztandaru" do dziś nie mam.

P.S.
Dziesięciogroszówkę 1973 bez znaku mennicy, o której pisałem niedawno wylicytowała osoba o nicku ujawnianym w formie "a...r" - identycznie, jak zwycięzca aukcji całego zestawu. Tyle, że teraz licytacja zakończyła się na kwocie 7890,00.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Printfriendly