Google Website Translator Gadget

środa, 31 grudnia 2025

Nieunikniony.

Nie do powstrzymania. Jak miecz w ręku księcia spadający na kark wroga. 

Nieunikniony, jak marny los zająca w szponach orła. 

Nadchodzi. Nowy Rok.

Jeszcze tylko kilkanaście godzin, pożegnamy 2025, powitamy 2026.
Nowe monety, nowe pomysły na nasze zbiory, nowe publikacje, nowe znajomości, nowe nadzieje.

Niech się Wam wiedzie!

P.S.

Nie zapominajcie - ZBIERAJMY MONETY!!!

P.P.S.

Albo medale :-)


niedziela, 28 grudnia 2025

O przechowywaniu zbioru monet raz jeszcze

Dysponując odpowiednim metrażem i grubym portfelem można tak. 

A kiedy ma się do dyspozycji troszkę tylko miejsca na półce i pamięta się jak dawniej przechowywano kolekcje znaczków pocztowych... 
można w ten sposób.

Natrafiłem na te zdjęcia, przeglądając oferty na eBay. 

Niegłupi sposób, pod warunkiem, że nie chodzi o talary, medale i inne grube sztuki. Dla niskich nominałów  jak najbardziej odpowiedni. Jest miejsce na dokładne opisy monet. Można też pomyśleć o takim mocowaniu kieszonek, by móc oglądać obie strony monet.

Więc może zamiast takich kart 

przygotować podobne do tych filatelistycznych? 
Z wydrukowanymi zdjęciami, numerami katalogowymi i miejscem na notatki. W wygodnym formacie, na wystarczająco sztywnym ale nie za grubym kartonie i oczywiście z zestawem przezroczystych kopertek z nieinwazyjnego tworzywa. 


czwartek, 18 grudnia 2025

Moje medale - Zygmunt Golian

Wylicytowany w Monachium w sobotę, 13 grudnia, dostarczony w czwartek, 18 grudnia. Dobre tempo!

Bity stemplami z polerowanym tłem i zmatowionym rysunkiem; 34,2 mm średnicy; waga 11,85 g. Niestety nie srebro, ale o tym za chwilę.

Medal notowany przez Czapskiego pod numerem 8075, ale w posiadaniu hrabiego była odbitka w srebrze, z uszkiem jak jedyny egzemplarz (w brązie), który udało mi się odnaleźć na OneBid. 
O tym, że medal wybito w różnych metalach napisał Mieczysław Kurnatowski już w roku jego wybicia.  
Srebro, brąz i brytanika... Dwa pierwsze metale znamy wszyscy. A co to takiego, ta brytanika? Stop znany pod wieloma nazwami - brytanika, britannia, biały metal Vickersa. Nasza Wikipedia jest bardzo lakoniczna: 
Britannia (metal britannia, początkowo także biały metal) – stop metali zawierający 92% cyny, 6% antymonu i 2% miedzi, po raz pierwszy uzyskany w Sheffield w drugiej połowie XVIII wieku.
Metal Britannia zaczęto produkować w 1769 lub 1770 roku. Kojarzony z nazwiskiem Jamesa Vickersa, ale podobno nie Vickers był jego twórcą. Recepturę miał zakupić od umierającego przyjaciela. Początkowo stop był produkowany na zlecenie Vickersa przez producentów z Sheffield. W 1776 roku James Vickers przejął produkcję i pozostał właścicielem do swojej śmierci w roku 1809. Po opracowaniu w 1846 roku technologii galwanizacji srebrem, metal britannia znalazł zastosowanie jako metal bazowy do produkcji posrebrzanych artykułów gospodarstwa domowego i sztućców. 
Ciekawostka - przez wiele lat z metalu britannia wykonywano rdzenie statuetek Oscara, które pokrywano 24-karatowym złotem. 

O różnych formach, z uszkiem lub bez, wzmianek nie znalazłem. Patrząc na zdjęcie egzemplarza z aukcji Marciniaka, można przypuszczać, że podstawowa forma medalu nie miała uszka. Uszko wygląda na dorabiane w jakiś sposób. 

Próbując dowiedzieć się czegoś więcej o moim nowym nabytku, nawiązałem korespondencję z zawsze uczynnymi pracownikami Muzeum Czapskich. Dowiedziałem się, że u Czapskich są cztery egzemplarze: 1 w srebrze z uszkiem (właśnie Czapski 8075), 2 w brązie (jeden z uszkiem) i 1 w stopie (britannia) bez uszka, do tego są jeszcze 2 egzemplarze w kolekcji Czartoryskich, 1 w brązie i 1 srebrny z uszkiem.

W internetowej galerii zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, którego częścią jest Muzeum Czapskich pokazano brązowy egzemplarz bez uszka. 

Twórcą i "nakładcą" medalu był Wacław Głowacki, krakowski złotnik, jubiler, medalier, starszy cechu złotników i jubilerów krakowskich w latach 1871–1884, radny miejski Krakowa. W 1858 r. założył pracownię złotniczo-jubilerską w Rynku Głównym, na rogu ulicy Brackiej. 
Muzeum Narodowe Krakowa, MNK XX-k-1163
Głowacki stworzył wiele medali patriotycznych, na przykład: 
ale nie tylko. Spod jego ręki wyszedł też medal taki. 

Podobno egemplarz medalu z księdzem Golianem znajduje się także w zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu. Nie dostałem jeszcze odpowiedzi na pytanie o jego rodzaj.

Kilka słów należy się oczywiście postaci przedstawionej na moim nowy medalu. Ksiądz Zygmunt Golian. Czapski napisał o nim kilka zdań w swoim katalogu 

Zygmunt Golian, ksiądz asceta, elokwentny mówca. Urodzony w 1824 r., syn Pawła i Kunegundy Próchnickiej. Święcenia kapłańskie przyjął w 1849 r., studiował w Louvain (Lowanium), doktor teologii w 1852 r. Dominikanin w latach 1858–1859. Profesor w Akademii Duchownej w Warszawie w latach 1862–1867. Opuścił Królestwo Polskie w 1868 r. i administrował parafią św. Floriana w Krakowie. Głosił kazania i pracował w latach 1873–1880 w kościele Mariackim. Mianowany w 1880 r. proboszczem w Wieliczce, gdzie zmarł w 1885 r.
Dodać do tego należy, że ksiądz Golian urodził się w Krakowie. Jego ojciec był chirurgiem i brał udział w wojnach napoleońskich oraz powstaniu listopadowym. W roku 1844 Zygmunt Golian wstąpił do seminarium, w grudniu 1849 przyjął święcenia kapłańskie i został wikarym w kościele św. Floriana na Kleparzu. W r. 1850 rozpoczął studia na uniwersytecie w Lowanium, które kontynuował w Rzymie. Po powrocie został wikarym w parafii Wszystkich Świętych oraz kaznodzieją i spowiednikiem katedry na Wawelu. W marcu 1858 wstąpił do zakonu dominikanów. W latach 1862–67 był wykładowcą dogmatyki w warszawskiej Akademii Duchownej. Po powrocie do Krakowa został administratorem parafii św. Floriana w Krakowie, a następnie parafii Mariackiej oraz wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim. W roku 1881 objął funkcję proboszcza parafii św. Klemensa PM w Wieliczce. Zmarł tam 21 lutego 1885.

Medal zostaje w zbiorze. Kolejny. Ale monet też przybywa. Może kurierzy zdążą przed świętami, a jeśli nie, to nic złego. Na pewno będzie o czym pisać. 

sobota, 6 grudnia 2025

Przyszłość numizmatyki

Numizmatyka, "pomocnicza nauka historii", wyrosła z kolekcjonerstwa. Nakierowana na przeszłość, rozwija się adaptując metody naukowe i korzystając z osiągnięć nauk technicznych. Rozwija się oczywiście i numizmatyka, rozumiana jako hobby i jako biznes. Pokolenie numizmatyków, jakkolwiek ten termin rozumiemy, pierwszych dwóch dekad XXI wieku zostało ukształtowane przez komputery i aukcje internetowe. Następne, widać to dziś wyraźnie, kontynuując dotychczasowy trend, będzie kształtowane przez coraz łatwiejszy dostęp do zdigitalizowanej informacji i gotowość do zmiany podejścia do metod budowania wiedzy. 

Pierwsza fala digitalizacji dała nam dostęp do przeszukiwalnych publikacji: literatury fachowej, czasopism, katalogów aukcyjnych i ofertowych oraz publicznych archiwów. Następna, która już do nas dociera, poszerza obszar dostępnych danych n.p. dzięki wspomaganemu przez AI transkrybowaniu rękopisów i przeszukiwaniu zbiorów zdjęć monet, które umożliwia gromadzenie i porządkowanie danych dotyczących odmian i wariantów, analizę szczegółów stempli pozwalającą na identyfikację ich wykonawców, analizę połączeń stempli, śledzenie proweniencji numizmatów. 

Transkrypcja AI rękopisu z 1752 r. - jeszcze nie idealnie, ale nawet z dodatkowymi wyjaśnieniami.

To wszystko nie neguje ani nie podważa znaczenia i osiągnięć badań prowadzonych tradycyjnymi metodami. To mnoży możliwości!. Dzisiejszy kolekcjoner-badacz może rozpoczynać poważne studia bez wychodzenia z domu. Bariery wejścia są niższe; możliwości większe. Zobaczcie ile wspaniałych, nowych publikacji powstaje każdego roku. 

Sztuczna inteligencja nie zastąpi numizmatyków-badaczy, ale daje im coraz doskonalsze narzędzia. AI może porównywać setki obrazów monet, podkreślając różnice i podobieństwa, anomalie i odstępstwa od standardu i na tej podstawie grupować monety. Ciągle rozwijana będzie służyć jako druga, doskonalsza para oczu – inteligentny mikroskop równie pomocny dla nowicjusza, jak i doświadczonego numizmatyka.

Jesteśmy świadkami renesansu badań nad proweniencją numizmatów. Motorem niewątpliwie są potrzeby firm numizmatycznych poszukujących czynników, które mogą przyczynić się do zwiększenia dochodów. Monety z puncami wielkich, XIX-wiecznych kolekcjonerów, albo oferowane w oryginalnych kopertkach ze starych zbiorów zawsze się dobrze sprzedawały. 


Tym lepiej, im "większe" było nazwisko poprzedniego właściciela. W sytuacji, gdy mamy dostęp do zdigitalizowanych katalogów aukcyjnych z ostatnich stu pięćdziesięciu lat przeszło oraz do nowoczesnych katalogów sieciowych z dobrymi zdjęciami z ostatniego ćwierćwiecza, mamy możliwość śledzenia charakterystycznych egzemplarzy. Wczorajsza nowinka z FB muzeum Czapskich - udało się ustalić proweniencję jednego z groszy krakowskich Kazimierza Wielkiego ze zbiorów muzeum.

Czasem udaje się odkryć i udokumentować proweniencję, a czasem zdemaskować manipulacje i "naprawy" w celu uzyskania lepszej ceny. 

Im bardziej numizmatyka staje się globalna, im łatwiejszy dostęp do ofert z całego niemal świata, tym  bardziej rośnie rola i wartość lokalnych specjalizacji. Za oceanem rośnie aktywność obszarze wczesnych miedziaków amerykańskich, kanadyjskich monet z okresu wiktoriańskiego, współczesnych odmian i technicznych błędów menniczych. W tych obszarach sukces dawały cierpliwość i wnikliwość obserwacji – cechy, które komputery coraz lepiej wspierają, ale jak dotąd człowieka nie zastępują. To też może się zmienić.

Wielu kolekcjonerów, dziś w wieku 20-40 lat, weszło w hobby poprzez rynki internetowe. Dla nich barierą rozwoju i ograniczeniem może być brak mentorów, doświadczonych kolekcjonerów potrafiących bez dodatkowych narzędzi demaskować większość falsyfikatów lub prawidłowo określać stan monet, umiejących odróżnić monety czyszczone od tych z naturalną powierzchnią. Coraz częściej grading okazuje się niewystarczającą, albo nawet fałszywą gwarancją i stanu zachowania i auterntyczności. Konieczne staje się wyjście z internetowej bańki. Nie wystarczą sieciowe kursy do samodzielnej nauki, krótkie moduły wideo ani nawet wirtualne spotkania z odległymi ekspertami. W tym zakresie nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z monetą, najlepiej w towarzystwie innych osób, nawet nie będących ekspertami. Co kilka par oczu, to nie jedna. 

Przyszłość numizmatyki będzie kształtowana przez narzędzia, o których nasi poprzednicy nigdy nie śnili. Technologia ułatwia dostęp do wiedzy i wzbogaca nasze badania. Ale numizmatyka, jakkolwiek ten termin rozumiemy, wciąż rodzi się w dialogu. Między człowiekiem a człowiekiem, człowiekiem a numizmatem. Tego AI nie zastąpi i nie odbierze.

Na koniec pochwalę się nowym nabytkiem. Nike 1931! 

13,4 grama, 32,9 mm średnicy, prawdopodobnie cynk.

Niestety fałszywa, ale sfałszowana w latach 30-tych XX w. na szkodę emitenta. Fałszerstwo z dużego warsztatu, bo kilkakrotnie notowane na OneBid. 

Gdy zapytałem googlową AI, co sądzi o tej monecie, dowiedziałem się najpierw, że:
To moneta 5 złotych "Nike", obiegowa moneta srebrna emitowana w okresie II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1928-1932. Jest to cenny i poszukiwany przez kolekcjonerów numizmat, a jej wartość może znacznie różnić się w zależności od rocznika i stanu zachowania. Twoja moneta, w widocznym stanie obiegowym, ma dużą wartość historyczną i kolekcjonerską. Aby precyzyjnie określić jej wartość, zaleca się skonsultowanie jej ze specjalistyczną firmą numizmatyczną, która oceni jej autentyczność i stan zachowania. 
Po dodaniu parametrów:

Parametry, które podałeś, czyli waga 13,4 g i średnica 32,9 mm, różnią się od standardowych specyfikacji monety 5 złotych wzór 1928 "Nike" z 1931 roku. Standardowe parametry tej monety to:

Waga: 18 gramów

Średnica: 33 milimetry

Metal: Srebro próby Ag750 

Różnice w podanych przez Ciebie wymiarach mogą wynikać z:

Zużycia monety: Długa cyrkulacja lub uszkodzenia mogą zmniejszyć wagę monety.

Nieprecyzyjnego pomiaru: Amatorski sprzęt pomiarowy może dawać niewielkie odchylenia.

Fałszerstwa: Niestandardowe parametry mogą czasami wskazywać na nieoryginalną monetę, choć rzadko dotyczy to tak niewielkich różnic.

Odmiany lub próby: Istniały różne odmiany próbne i emisyjne, ale standardowa moneta obiegowa miała podane wyżej parametry. 

Rocznik 1931 jest uważany za rzadki i poszukiwany przez kolekcjonerów, a jego wartość jest znacznie wyższa niż wartość samego kruszcu. Zaleca się skonsultowanie monety z profesjonalnym numizmatykiem w celu dokładnej weryfikacji jej autentyczności i stanu zachowania. 

I tym się różnimy, ja i ta AI. Choć miałem w rękach mniej egzemplarzy pięciozłotówek Nike niż AI "widzi", o tym że to moneta fałszywa i że sfałszowana prawie 100 lat temu wiedziałem natychmiast, nie biorąc jej do ręki nawet. 

Zbierajcie monety, oglądajcie monety, oglądajcie zdjęcia monet, rozmawiajcie!


Printfriendly