Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubowl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubowl. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 stycznia 2014

W poszukiwaniu prawdy, czyli matematyka stosowana.

Marian Gumowski w opracowaniu "Gubin i jego mennice" zacytował - za Ignacym Zagórskim -  Jędrzeja Kitowicza, który tak opisywał tragiczny stan rynku pieniężnego za Augusta III:
Czy to możliwe? Czy Kitowicz nie przesadził? Groszy w 1752 r. wybito ledwo trzydzieści tysięcy. Pisałem niedawno o wielkości emisji groszy  w roku 1752, korzystając w obliczeniach ze sprawozdań zachowanych w archiwum w Dreźnie, opublikowanych przez Klausa Heinza. Kitowiczowi zapewne chodziło o to, że po 1752 r. zaczęły trafiać do obrotu duże ilości miedziaków - groszy i szelągów i to te monety nastręczały tak wiele kłopotów.

W sprawozdaniach grunthalskiej i gubińskiej mennicy podano informacje pozwalające dość dokładnie oszacować produkcję polskich miedziaków koronnych Augusta III. Godzinka pracy z arkuszem kalkulacyjnym przerywana sięganiem po notatki dotyczące dawnych jednostek miar, tabel kursowych, ordynacji menniczych i mamy wynik.
W sumie, od 1750 do 1755 roku w mennicach w Dreźnie, Grunthalu i Gubinie przebito na polską monetę przeszło 370 ton miedzi. Rocznika 1749 można nie brać pod uwagę, bo była to niewielka emisja testowa, obejmująca prawdopodobnie nie więcej, niż 50.000 monet.
Dane opublikowane przez Heinza umożliwiają obliczenie ilości monet z podziałem na grosze i szelągi. Zakładając nawet, że zmianę ordynacji w połowie 1753 r. (zmniejszenie wagi grosza z 3,90 grama do 3,71 grama i szeląga z 1,30 grama do 1,23 grama) de facto przeprowadzono wcześniej i cała produkcja w 1753 r. była już w nowym standardzie, otrzymujemy ogólną wielkość emisji groszy w granicach 50 milionów monet i szelągów 160 milionów monet.
Czy były aż tak wielkie ilości? W roku 2012 samych jednogroszówek wybito przeszło 300 milionów! Prawda, nie można porównywać współczesnego obiegu pieniężnego z sytuacją w połowie XVIII w. Ilość ludności w kraju też ma znaczenie. Ale niecałe sto lat przed Wettynem też bito w Polsce miedziane szelągi. I to jak bito! Wojtulewicz w "Polska moneta miedziana za Jana Kazimierza (1648-1668)" pisze:
W latach 1663-1665 wybito szelągów koronnych na sumę 6 690 882 złp., czyli ok. 602 miliony sztuk, czyli w ciągu zaledwie 4 lat, z wyjątkiem 1662 roku wybito w Ujazdowie olbrzymią liczbę sięgającą ponad 3/4 miliarda monet
A saskich miedziaków było "tylko" 200 milionów z małą górką. Czyżby fałszerskie "mennice" były tak aktywne, że zwielokrotniły oficjalną produkcję?
To możliwe, bo całe to towarzystwo powiązane na różne sposoby z mennictwem Wettyna i później, z początkami menniczej działalności Poniatowskiego miało nieograniczone wręcz możliwości i wiedziało, jak z nich korzystać. Chyba nie bezpodstawnie oskarżano w 1762 r. Gartenberga o fałszowanie polskiej monety (tynfy wrocławskie) w starostwie spiskim, którego był komisarzem i administratorem. Najpewniej chodziło o tajemniczą mennicę w Lubowli.
Czytając Heinza dowiedziałem się kolejnej ciekawej rzeczy o imć panu Gartenbergu:
Zur Auflösung der Gubener Münze und Übernahme der Münzmaschinen reiste der Dresdner Münzgegenwardein Benjamin Hunger an, der 1766 auf Zeit in die Warschauer Münze zu von Gartenberg wechselte.
Nie przypominam sobie, by pisał o tym Kurnatowski w "Przyczynkach do historyi medali i monet Polskich bitych za panowania Stanisława Augusta". U A. Ryszarda, w "Zabiegach o otwarcie mennicy warszawskiej w r. 1765" też takiej informacji nie zauważyłem.

Im bardziej zagłębiam się w historię polskich miedziaków Augusta III tym ciekawiej się robi.


sobota, 3 listopada 2012

Tajemnicza mennica

Tydzień temu obiecałem wyjaśnić, dlaczego Lubowl (Stará Ľubovňa) to bardzo interesująca miejscowość.


Początki Lubowli sięgają XIII wieku. Jak to zwykle bywa z ziemiami pogranicznymi, ziemie wokół miasteczka od zawsze były przedmiotem sporów terytorialnych. Prawa do Lubowli rościły sobie i Węgry i Polska, a wszystko komplikowały dodatkowo rodzinne powiązania władców. W ostatniej ćwierci XIII w. terytorium kontrolowała księżniczka Kinga (ta od wielickiej soli). Po jej śmierci północny Spisz (bo o tych ziemiach mówimy) włączono do Węgier. Lubowla otrzymała prawa miejskie od króla Ludwika w 1342 r. W roku 1412 miasto weszło w skład tzw. zastawu spiskiego. Zamek w Lubowli stał się siedzibą polskiego starosty spiskiego. W latach 1591 – 1745 starostwo należało do rodu Lubomirskich. Podczas potopu szwedzkiego na zamku w Lubowni przechowywano polskie klejnoty koronne - ich repliki są częścią ekspozycji zamkowego muzeum.
Podczas wojny domowej toczonej między zwolennikami Leszczyńskiego a Augusta II, starosta spiski Teodor Lubomirski opowiedział się po stronie Leszczyńskiego. To zapewne spowodowało, że August III odebrał starostwo Lubomirskim i przekazał je swojej żonie. Po jej śmierci w roku 1757 starostą został Henryk von Brühl - wszechwładny minister Augusta III, prawdopodobny inicjator emisji polskich miedzianych monet koronnych uruchomionej w 1749 r. wbrew postanowieniom Pacta Conventa.

zamek w Lubowli (Wikipedia)

W roku 1769 zamek w Lubowli został opanowany przez konfederatów barskich, którzy skutkiem bezwzględnego egzekwowania danin na wyżywienie, paszę dla koni weszli w konflikt z ludnością Spisza. Nadciągające wojska rosyjskie zmusiły konfederatów do wycofania się z zamku, co dało okazję cesarzowej Marii Teresie do zaanektowania ziem starostwa spiskiego na rzecz Węgier. Był to pierwszy etap pierwszego rozbioru Polski. Wprowadzając na zajętych terenach swoją administrację, cesarzowa przekazała szereg instrukcji, a wśród nich jedną, niezwykle interesującą - zakaz wznawiania działalności mennicy starostwa spiskiego.  Zakaz został sprowokowany plotkami o możliwości odbudowy i ponownego uruchomienia mennicy zniszczonej przez konfederatów barskich. Węgierska administracja nakazała przeprowadzenie lustracji, przejęcie budynków mennicy i przekazanie wszystkich zachowanych urządzeń do mennicy w Smolniku.
Lustrację przeprowadził Mikuláš Almáši. Stwierdził, że budynek zachował się w całości, a wyposażenie mennicy już wcześniej przeniesiono na zamek w Lubowli. Ostatecznie trafiło ono pod wojskową eskortą do Smolnika.


Wynika z tego, że w Lubowli przed rokiem 1770 działała mennica należąca do starostwa spiskiego. I tu otwiera się worek z łamigłówkami. Nic nie wiadomo o przywileju menniczym spiskiego starostwa. Mało prawdopodobne, by była to polska mennica koronna - nie potwierdzają tego żadne znane źródła archiwalne. Może była to mennica miejska, ale znów pojawia się problem przywileju.
Wspominając listę starostów spiskich, trudno w tym momencie nie przypomnieć sobie o jednym z nich - o ministrze Brühlu, którego oskarżano przecież o fałszowanie polskich pieniędzy na Spiszu. W latach 1764—1772 starostwo należało do Kazimierza Poniatowskiego, brata króla Stanisława. Czy i jego winić o monetarne fałszerstwa?
Nie potrafimy dziś bezspornie wskazać, które monety wyszły z mennicy w Lubowli. Niezależnie od tego, czy były to monety polskie, węgierskie czy austriackie, prawdopodobnie były to fałszerstwa na szkodę emitenta.
Jest jeszcze jedna możliwość, choć mało prawdopodobna z powodu braku dowodów materialnych w postaci monet. Otóż z zapisów archiwalnych wynika, że w okresie od 1624 do 1772 w rozliczeniach finansowych posługiwano się lubowlańskim złotym (Lublauer Gulden, lubowiensky zlotý, lubowelsky zlotý) po kursie 1 lubowlański złoty = 20 półtoraków. W dokumentach występuje też jednostka niższej wartości - pieniążek (pieniezek). Co ważne - lubowlański złoty występował wyłącznie w rozrachunkach lokalnych, nie pojawia się w rozliczeniach starostwa z Koroną.
Gdyby lubowlańska mennica miała bić lubowlańskie złote należało by oczekiwać, że w lokalnych znaleziskach powinny się pojawić takie monety. Tak jednak nie jest.

Za najbardziej prawdopodobną uważam tezę o fałszerskim charakterze lubowlańskiej mennicy. Brühl objął Spisz po zajęciu Saskich mennic przez Prusy. Cóż mogło go powstrzymać przed uruchomieniem produkcji polskiej miedzi (a może i innych nominałów) w miejscu tak dogodnym ze względu na bliskość bogatych kopalń miedzi?

W literaturze numizmatycznej pojawiają się sugestie, że grosze Augusta III z datą 1758 to sprawka Brühla, ale są też inne teorie.

Marian Gumowski w pracy "Gubin i jego mennice" pisze, że mennica w Gubinie została zamknięta w roku 1755 na rozkaz Fryderyka II, co chyba nie jest zgodne z prawdą, bo wojska pruskie przekroczyły granicę bez uprzedniego wypowiedzenia wojny Saksonii dopiero 29 Sierpnia 1756 r. Gumowski pisze też, że w roku 1758 rozkazem Fryderyka II na krótko uruchomiono mennicę gubińską i wybito pewną ilość groszy z datą 1758. To może być prawdą, bo jak niedawno pisałem, berliński gabinet numizmatyczny przechowywał stempel takiej monety.
Z kolei Józef Andrzej Szwagrzyk w Pieniądzu na ziemiach polskich X - XX w. twierdzi, że "od 1758 r. szelągi i grosze bili bezprawnie tymi samymi stemplami mincerze pruscy Fryderyka II ...".

Borys Paszkiewicz w "Podobna jest moneta nasza do nadobnej panny" sugeruje, że grosze z data 1758 wybito w Lubowli na Spiszu, nie precyzując, kto stał za tą emisją. Podobne sugestie znaleźć można w artykule Przesilenie monetarne w Polsce za Augusta III autorstwa Władysława Konopczyńskiego (kwartalnik Ekonomista, rok 1910, T 1) dostępnym w zasobach Biblioteki Cyfrowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
Jeśli przyjąć, że Konopczyński prawidłowo zinterpretował materiały źródłowe, to można przypuszczać że spiska mennica była przedsięwzięciem "prywatnym" ministra Brühla, podskarbiego Teodora Wessela i Piotra Mikołaja Neugarten von Gartenberg Sadogórskiego. Tylko jak rozpoznać jej produkty?

Informacje o treści archiwaliów dotyczących mennicy w Lubowli pochodzą z artykułu Františka Žifčáka, Spravodaj Slovenskej numizmatickej spoločnosti 2/1986.




Printfriendly