Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sztuczna inteligencja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sztuczna inteligencja. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 lipca 2025

Testowania AI ciąg dalszy - grafika

Dziś krótko, bo rzecz dotyczy jednego zadania, przed którym często stajemy przygotowując zdjęcia monet do publikacji - usunięcie tła. Z nowożytnymi okrągłymi monetami bitymi maszynowo nie ma problemu. Większość programów graficznych umożliwia tworzenie kolistych lub eliptycznych zaznaczeń. Problemy pojawiają się gdy moneta ma nieregularny kształt. Oczywiście wszystko można zrobić ręcznie, ale to praca żmudna i wymagająca wprawy. Niektóre programy mają wbudowaną funkcję usuwania tła ale czasem zdarza się, że ten automat nie działa tak dobrze jakbyśmy oczekiwali. W materiałach reklamowych tych programów często podkreśla się, że znakomite rezultaty usuwania tła albo szparowania (zaznaczania i wybierania konkretnych elementów rysunku) są możliwe dzięki sztucznej inteligencji.

Spróbujmy więc poprosić AI o usunięcie tła i pozostawienie tylko monety. Niedawno kupiłem 5 lirów tymczasowego rządu Lombardii. Popularne duże srebro, często fałszowane. Mój egzemplarz to oryginał, niestety przerobiony na zawieszkę. 

Perplexity na żądanie "Usuń tło ze zdjęcia tak aby pozostała tylko moneta" po pewnym czasie zwróciła taki obraz 
Na pierwszy rzut oka dobrze. Niestety, tylko na pierwszy rzut oka. Pomińmy drobiazg - przeoczenie malutkiego otworu w dolutowanym elemencie. Dyskwalifikujące są ingerencje w rysunek monety! Korona, obrzeże, litery, tło z jakimiś poziomymi jaśniejszymi paskami. Tak nie może być! 

I tak jest niżle, bo próba usunięcia tła ze skanu grosza Augusta III skończyła się tak. 

Na razie pozostaje więc ręczna dłubanina albo użycie specjalistycznych narzędzi. Na przykład Remove.bg 

Erase.bg w wersji bezpłatnej zwraca wynik w lepszej rozdzielczości. 

a Photoroom.com jeszcze lepszej 

P.S.

Tak, wiem, że photoshop radzi sobie dobrze z usuwaniem tła, ale jak może wiecie, nie pracuję w środowisku MS Windows. Linuksowy Gimp takiego sprawnego automatu nie ma ale są jakieś próby stworzenia wyspecjalizowanych aplikacji do usuwania tła. Będę je testować.


wtorek, 24 czerwca 2025

Sztuczna inteligencja - ufaj rzadko, sprawdzaj zawsze.

Co jakiś czas sprawdzam rozwój sytuacji. W najróżniejszych mediach widzę coraz więcej zachwytów nad możliwościami AI, mnóstwo poradników opisujących w czym AI może nam pomóc, gdzie zastąpić i jak zadawać jej (?) pytania. Od czasu do czasu pojawiają się kasandryczne przepowiednie - od wykazów zawodów, w których ludzie przestaną być potrzebni, po wizje świata opanowanego przez nieludzko sprawne i bezwzględne maszyny. Rzadziej pojawiają się ostrzeżenia przed manipulacjami ze strony coraz liczniejszych "modeli językowych", a moim zdaniem to oszustwa AI są tym, przed czym trzeba dziś przede wszystkim ostrzegać. 

W listopadzie ubiegłego roku napisałem, że AI w postaci wyszukiwania obrazem pomaga kolekcjonerom, bo całkiem sprawnie radzi sobie z identyfikacją egzotycznych monet. I oczywiście nie tylko kolekcjonerom i nie tylko monet. Tu sprawa oceny skuteczności i jakości pracy AI jest dość prosta, bo na pierwszy rzut oka widzimy, czy wśród odpowiedzi jest to, o co pytaliśmy. Tak jest w przypadku wyszukiwania obrazem oferowanego przez Google.

Odpowiedź "modelu językowego" na prośbę o identyfikację tej samej monety jest... zaskakująca. 
Rocznik został prawidłowo odczytany, ale tylko rocznik. Reszta informacji jest błędna. Łatwo można się o tym przekonać wyszukując informacji o tyrolskim krajcarze Ferdynanda II na przykład w archiwum OneBid. 
Wypatrzyłem niedawno ofertę sprzedaży takiego medalu. 
Google nie znalazł identycznej sztuki tylko bardzo podobną, niewątpliwie tego samego autorstwa i wyemitowaną z tej samej okazji. 
Prawie identyczny awers (oprócz napisu na dole i sygnatury medaliera na rufie łodzi), rewers odmienny, spersonalizowany - na środku zamiast dat, nazwisko Richard Wisselinck. I tu zaczyna się ciekawa historia. Spróbowałem przetestować możliwości 2 modeli językowych. W szranki stanęły Googlowe Gemini-2.5-pro oraz GPT w wersji O3-2025-04-16. 

Odpowiedzi Gemini-2.5-pro:

  • Dane Medalu
    • Typ: Medal jubileuszowy / pamiątkowy
    • Emitent: Kaufmännischer Verein Frankfurt a. Main (Stowarzyszenie Kupieckie z Frankfurtu nad Menem)
    • Okazja: 50-lecie jubileuszu (najprawdopodobniej 50-lecie członkostwa w stowarzyszeniu)
    • Data nadania: 1914
    • Odbiorca: Herrn Rich. Wisselinck (Pan Richard Wisselinck)
    • Projektant: Karl Korschann (1872-1943) - jego sygnatura "K. KORSCHANN." jest widoczna na awersie po lewej stronie.
    • Producent/Mennica: C. Gebauer - sygnatura widoczna na dole awersu. (???)
    • Materiał: Brąz
  • Awers (strona przednia)
    • Scena: Alegoryczna scena przedstawiająca boga handlu Merkurego (w hełmie petasos i z  Kaduceuszem) prowadzącego młodego, atletycznego kupca. Symbolizuje to boską opiekę nad handlem, a także przewodnictwo i wsparcie, jakie stowarzyszenie oferowało swoim członkom.
    • Napis: KAUFMÄNNISCHER VEREIN ∙ FRANKFURT A. MAIN ∙ (Stowarzyszenie Kupieckie Frankfurt nad Menem).
    • Sygnatury:
      • K. KORSCHANN. (po lewej): Karl Korschann, znany austriacko-niemiecki rzeźbiarz i medalier, aktywny w okresie secesji (Jugendstil).
      • C. GEBAUER (na dole): Prawdopodobnie mennica lub firma produkująca medal.
  • Rewers (strona tylna)
    • Napis główny (na otoku): ZUR ERINNERUNG A. D. 50-JÄHRIGE JUBILÄUM - co tłumaczy się jako "Na pamiątkę 50-letniego jubileuszu".
    • Data: 1914 - rok przyznania medalu.
    • Napis centralny (na szarfie): HERRN / RICH∙WISSELINCK - wskazuje, że medal został przyznany Panu Richardowi Wisselinckowi. Forma "Herrn" to niemiecki celownik, oznaczający "Panu".
    • Zdobienia: Szarfa z nazwiskiem jest otoczona gałązkami lauru lub dębu, klasycznymi symbolami honoru, zwycięstwa i długowieczności.
  • Kontekst i Interpretacja
    • Ten medal został przyznany w 1914 roku przez frankfurckie Stowarzyszenie Kupieckie Panu Richardowi Wisselinckowi z okazji jego 50-letniego jubileuszu. Prawdopodobnie chodziło o 50 lat członkostwa w stowarzyszeniu (dołączyłby ok. 1864 roku) lub ewentualnie o 50 lat pracy zawodowej.
    • Jest to piękny przykład niemieckiej sztuki medalierskiej z okresu tuż przed I wojną światową, wykonany w stylu secesyjnym (Jugendstil), co widać w dynamicznej kompozycji i idealizowanych postaciach. Medal jest nie tylko pamiątką historyczną, ale także spersonalizowanym dziełem sztuki upamiętniającym konkretną osobę.

Tyle, to ja sam bez problemu byłem w stanie odczytać ze zdjęcia i na dodatek nie popełniłbym błędu odczytując napis w dolnej części awersu. Wyraźnie widać tam GEGR:1864, czyli "założone w roku 1864" - oczywiście odnosi się to do frankfurckiego stowarzyszenia kupieckiego. 

GPT O3-2025-04-16 poszedł dalej. 

  • Identyfikacja
    • Emitent Kaufmännischer Verein Frankfurt a. Main (Stowarzyszenie Kupieckie we Frankfurcie n. Menem)
    • Okazja Medal pamiątkowy „zur Erinnerung an das 50-jährige Jubiläum” – wręczany członkom z 50-letnim stażem (tu: Herrn Rich. Wisselink, 1914 r.)
    • Projekt Karl (Carl) Korschann (1872–1943) – rzeźbiarz i medalier austriacki; sygnatura w polu przy rancie godz. 7 („K. KORSCHANN”) 
    • Mennica / wykonawca Gebr. Heymann, Berlin – stempelniarnia braci Heymann; napis w linii przy rancie godz. 6 („GEBR. HEYMANN”) 
      Jak widać, ten fragment sprawił kłopot obu modelom.
    • Datowanie stempla. 1909–1911 (pierwsze bicie); egzemplarz personalizowany – 1914
  • Opis stron
    • Awers
      • W otoku: „KAUFMÄNNISCHER VEREIN · FRANKFURT A. MAIN”.
      • W centrum dwie postacie kroczące w lewo: z prawej Hermes/Merkury (skrzydlaty petasos i kaduceusz), z lewej młodzieniec – alegoria młodego adepta handlu. W tle stylizowany dziób statku.
      • Sygnatury: „K. KORSCHANN” pionowo przy lewej krawędzi; „GEBR. HEYMANN” w exergue.
    • Rewers
      • W otoku: „ZUR·ERINNERUNG·D·50·JÄHRIGE·JUBILÄUM”.
      • W polu data „1914” i wstęga laurowa, na której grawerowano wyróżnionego – tutaj: „HERRN / RICH.·WISSELINK”.
      • Dolną część pola zajmują gałązki wawrzynu.
  • 3. Parametry techniczne Cecha Wartość (typowa dla bicia Gebr. Heymann) 
    • Średnica 60 mm (rzadziej 68 mm)
    • Grubość ok. 4 mm
    • Masa 70 – 85 g (brąz)
    • Metal Brąz (czasem srebro próby 900 – te sztuki noszą na rancie punce „SILBER” lub „900”)
    • Obrzeże Gładkie; w wersji brązowej bez napisów, w srebrnej punktowana punca z próbą
      Może byłaby to prawda, gdyby nie to, że wytwórnia braci Heymann to przypuszczalnie bajeczka GPT.
  • 4. Notowania kolekcjonerskie
    • Stan / wariant Widełki cenowe 2022-24 (aukcje D, CH, PL)
    • Brąz – stan III (wyraźne przetarcia, ciemna patyna) 40 – 60 €
    • Brąz – stan II (lekko obiegowy) 80 – 120 €
    • Brąz – stan I / z etui 140 – 200 €
    • Srebro 900, stan II-I 250 – 400 €
    • Egzemplarze z imienną dedykacją bywają dla kolekcjonerów równie atrakcyjne – nie zaniża to ceny.
  • 5. Literatura / katalogi
    • Döry–Köthe: Deutsche Medaillen 1871-1945, cz. III, poz. 2194
    • Schenk-L. (Frankfurt): Frankfurter Medaillen und Plaketten, nr 463
    • Forrer, Biographical Dictionary of Medallists, Supplement: hasło „Korschann, Karl” – wykaz stempla z 1911 r. dla KV Frankfurt
    • Aukcje: Grün 139/2023, lot 1708; Künker eLive 73/2022, lot 3053
  • 6. Ciekawostka
    • Karl Korschann wykonał co najmniej trzy warianty „Handels-Hermesa” dla różnych izb handlowych (Frankfurt, Prag, Brno). Frankfurcki egzemplarz uważany jest za najbardziej „secesyjny” – smukłe sylwetki, płynna linia i delikatna stylizacja lauru zdradzają wpływ wiedeńskiej Wiener Werkstätte, gdzie Korschann współpracował przed 1905 r.
Jakież szczegółowe informacje! Szczególnie fragment z odnośnikami do literatury i katalogów. Nutka niepewności pojawiła się, gdy uświadomiłem sobie, że te odnośniki nie mają postaci linków. Zacząłem sprawdzać, od najłatwiejszych do odszukania, jak się wydawało, katalogów aukcyjnych. 

Künker eLive 73/2022, lot 3053 
Pozycje zaczynają się od numeru 7001. Pozycji nr 3053 brak! 
Grün 139/2023, lot 1708
W maju 2025 odbyła się aukcja nr 90, do aukcji 139 jeszcze daleko.
Suplement słownika biograficznego Forrera. 
Ani słowa o stemplu dla KV Frankfurt!

Cały akapit Literatura/Katalogi to fikcja, konfabulacja i oszustwo!

Za kilka dni poznęcam się jeszcze trochę nad modelami językowymi. Podobno świetnie operują obrazem. 

poniedziałek, 17 marca 2025

Moneta bawi, uczy, kształci czyli o pożytkach z numizmatyki siłowej.

 Miałem kiedyś taką książeczkę "Znaczek bawi uczy kształci". 

Dostałem ją w prezencie od kogoś z rodziny, kto wiedział że zbieram znaczki. Niewiele dziś z niej pamiętam. Generalnie chodziło o to, że dzięki znaczkom mamy poznawać geografię, historię itp. Taki dydaktyczny smrodek. Bardziej spodobały mi się tłumaczone z czeskiego "Opowiadania filatelistyczne". 
Tę książeczkę mam do dziś i nadal mi się podoba. 

Do książek jeszcze wrócimy, teraz czas na wyjaśnienie, co to takiego ta "numizmatyka siłowa". 
Nieformalny prezes naszego nieformalnego klubu numizmatycznego użył tego określenia po tym, jak przeczytał na moim blogu o kupowaniu kota w worku. Według niego, kupowanie monet na kilogramy po to żeby wybrać rodzynki i pozbyć się reszty wymaga użycia siły - w końcu chodzi o kilogramy, które trzeba przynieść, posortować i wynieść. Trochę racji ma. Przytargać do domu kilka kilogramów monet to nie problem (jeszcze); sortowanie, wydawać by się mogło nudne, okazuje się zajęciem zaskakująco przyjemnym. Sięga się do pudełka, bierze kilka monet i jedną po drugiej odkłada na kupki, tu Europa, tu Azja, osobno wiek XX do 1950, osobno starsze (tych zwykle jest niewiele), osobno takie, które na pierwszy rzut oka można podejrzewać, że to coś lepszego, niż zwykłą masówka. Niezła zabawa z nutką emocji - a może trafi się COŚ, nie byle co, tylko COŚ!
Po takiej obróbce trzech pudełek po trzy, cztery kilogramy (to już tyle tego było?!) nie muszę się zastanawiać na którą kupkę (kontynent) mam odłożyć na przykład Oman. Czyli numizmatyka siłowa uczy! Uczy też identyfikowania egzotycznych alfabetów, czytania cyfr i dat według najróżniejszych kalendarzy. 
Fakt, z tych kilkunastu kilogramów do mojego zbioru trafiła zaledwie jedna moneta - 5 fenigów Królestwa Polskiego z 1917 roku. Ale miałem troszkę emocji i masę zabawy. I od czasu do czasu okazję do nauczenia się czegoś. 
Kolejna garstka z pudełka i...
Najpierw trzeba to było zidentyfikować. "Robaczków" czytać nie umiem ale z dobrą lupą przeczytałem na awersie(?) AUSPICIO REGIS ET SENATUS ANGLIÆ czyli "Pod auspicjami króla i senatu Anglii". Mogłem oczywiście zacząć od przeglądania monet kolonii brytyjskich w katalogu Krausego i tak by z pewnością było jeszcze kilka lat temu ale dziś jest łatwiej. Wystarczy sięgnąć po telefon, uruchomić "obiektyw Google" i po chwili już wiemy - Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska. 
I dodatkowe wskazówki - ta moneta może być w katalogach umieszczona wśród monet Malezji. Pojawia się też nazwa "Penang". Zdolna ta googlowa AI, ale do tłumaczenia tego napisu 
nawet nie podeszła. Perplexity spróbowała.
Zostawmy na razie tłumaczenie i zajrzyjmy do katalogów sieciowych. Wielokrotnie przekonałem się, że najwięcej informacji oferuje Numista
Okazuje się, że Perplexity się myli. Napis na rewersie to "Pulau Penang", czyli wyspa Penang. Oprócz danych metrologicznych Numista podaje numery katalogowe - Krause 14 i Singh SS29. Krause to cennik, niczego ciekawego tam nie znajdziemy. Na półce mam wydanie z 1983 r. Odkryta w masówce moneta jest w nim wyceniona na 4$ w stanie fine. Ciekawsza wydaje się ta pozycja.
Numer SS29. 
Mamy informację o nakładzie, mennicy, wariantach. Jest odwołanie do opisów awersu i rewersu do numeru SS26. Tam czytamy (tłumaczenie Perplexity): 
Awers: W obrębie koralikowego okręgu znajdują się herby, wsporniki, klejnot i motto Kompanii Wschodnioindyjskiej. Tarcza zawiera krzyż św. Jerzego. Wspornikami są lwy stojące na tylnych łapach, każdy trzymający sztandar. Lwy stoją na zwoju z napisem "AUSPICIO REGIS ET SENATUS ANGLIAE" (Pod auspicjami Króla i Parlamentu Angielskiego). Nad tarczą znajduje się klejnot – lew stojący na tylnych łapach, trzymający koronę między przednimi łapami. Pod mottem znajduje się rok wybicia monety. Projekt autorstwa Lewisa Pingo. 
Rewers: W obrębie koralikowego okręgu blisko krawędzi znajduje się okrągły wieniec z kielichów lilii, które nachodzą na siebie i biegną zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Wewnątrz wieńca znajduje się arabski napis "Pulau Pinang" (Wyspa Penang). Projekt autorstwa Thomasa Wyona.
W katalogu Saran Singh oprócz jak widać bardzo szczegółowych informacji o monetach znajdziemy też  wiadomości geograficzne i historyczne. Na przykład takie, że wyspa Penang nazywała się kiedyś Wyspą Księcia Walii. 



Świetny katalog!

A co to takiego, ta Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska?
British East India Company była korporacją zrzeszającą angielskich inwestorów zainteresowanych handlem z Indiami i Azją Południowo-Wschodnią. Kompania dzięki przywilejowi nadanemu przez Elżbietę I miała monopol na handel na tym obszarze. Miała uprawnienia polityczne i administracyjne, daleko wykraczające poza tradycyjny handel. Mogła utrzymywać własną armię, zawierać układy polityczne i sojusze, wypowiadać wojnę, miała prawo do posiadania własnej waluty i pobierania podatków. Z prawa do własnej waluty korzystała i znamy jej monety z każdego niemal terytorium, na którym kiedyś działała.
W roku 1614 kompania rozpoczęła działalność w Chinach. Operowała też na terenie Azji Południowo-Wschodniej (Singapur). Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska była w czasie swej działalności jednym z głównych filarów rozwoju ekonomicznego Anglii i miała ogromny wpływ na imperialną politykę tego kraju. Trwało to do początków XIX wieku. W roku 1813 rząd brytyjski zniósł monopol kompanii na handel z Indiami, a w roku 1833 zniósł monopol na handel z Chinami. Kompanii pozostawiono główną rolę w administracji Indiami. Jej zasługą było rozpoczęcia upraw herbaty w Indiach po sprowadzeniu z Chin sadzonek i specjalistów znających się na jej uprawie. 
Rząd brytyjski przejął od Kompanii władzę w Indiach w roku 1858, po powstaniu sipajów i w roku 1874 rozwiązał Kompanię. 

Monety z Penangu pojawiają się oczywiście na rynku numizmatycznym. Te jednocentowe z 1810 roku nie są żadnymi rarytasami, ale też nie są zupełnym "planktonem". 

Egzemplarz, który znalazłem trafił do masówki zapewne z powodu brzydkiej plamy grynszpanu i małego otworka wywierconego blisko krawędzi. Dzięki temu, że wylądował w pudle z "nieciekawymi" monetami miałem okazję poćwiczyć posługiwanie się wyszukiwarkami opartymi na sztucznej inteligencji, poczytać o historii Azji Południowo-Wschodniej i o Kompanii Wschodnioindyjskiej. 

Czyli nie tylko znaczek bawi, uczy i kształci. Moneta też to potrafi.


Printfriendly