Wstyd się przyznać, ale do wczoraj nie udało mi się zmobilizować, by odwiedzić Sztygarkę - muzeum miejskie w Dąbrowie Górniczej. Wstyd, bo na dobrą sprawę mógłbym tam dotrzeć na piechotę - kilka kilometrów, cóż to za odległość?
Zmobilizowała mnie informacja wygrzebana na Facebooku - sprawdźcie końcówkę poprzedniego wpisu http://zbierajmymonety.blogspot.com/2015/03/monety-na-facebooku.html.
Mimo wszystko pojechałem samochodem. Zaparkowałem w pobliżu jakiegoś czołgu i kilku innych pojazdów militarnych. Po chwili siedziałem w salce konferencyjnej, może nie całkiem pełnej, ale też i nie świecącej pustkami.
O książce, którą promowało wydarzenie ze swadą opowiadali autorzy -Joanna Tokaj i Dariusz Rozmus. Trzeciego współautora, profesora Stanisława Suchodolskiego niestety nie było.
Poznaliśmy okoliczności odkrycia "skarbu hutnika" - czy wiecie, do czego służą archeologom wiadra i dlaczego nie warto pić piwa podczas poszukiwań? Przypomnieliśmy sobie wiadomości o zawirowaniach spowodowanych testamentem Krzywoustego. Dowiedzieliśmy się ciekawych rzeczy na temat symboliki figuralnych przedstawień umieszczanych przez mincerzy na średniowiecznych denarach i mnóstwa, informacji, wydawało by się nie mających związków z numizmatyką. Na przykład o nierozwiązywalnej kwestii dwóch głów świętego Wojciecha.
Dowiedzieliśmy się też, że samo odkrycie, to tylko początek, od którego zaczyna się właściwa praca wymagająca współdziałania chemików, historyków, numizmatyków, fotografów i wielu innych osób.
Po wykładzie była oczywiście seria pytań do autorów. Rozmowy trwały jeszcze długo, przeniosły się do muzealnych sal wystawowych. Skarb wyeksponowany w muzealnej gablocie
nie wygląda specjalnie okazale i goście nie interesujący się numizmatyką średniowieczną, bo nie wszyscy przybyli się nią interesowali, nie poświęcali mu wiele uwagi. Oblężone były pulpity przy których trwał pokaz średniowiecznej kaligrafii oraz warsztat pracy mincerza wybijającego dla przybyłych repliki denarka z orłem i zającem.
Repliki, to zbyt wiele powiedziane. Przede wszystkim prawie dwukrotnie większe od oryginałów, a na dodatek aluminiowe (mogłem wziąć z sobą jakiegoś srebrnego wycierucha!). Łomot był straszny, budynek drżał w posadach.
Czas mijał niepostrzeżenie, ale nieubłaganie. Wyszedłem ze Sztygarki bogatszy o nowe informacje i oczywiście o promowaną książkę.
Po powrocie do domu i sprawdzeniu poczty dowiedziałem się, że za kilka dni będziemy mieli kolejne ciekawe spotkanie numizmatyczne, a jeszcze przed wakacjami następne.
Do Krakowa do Czapskich zapewne się wybiorę. "Monety w oblężeniu miast polskich" to temat bardzo ciekawy http://mnk.pl/aktualnosci/monety-oblezonych-miast-polskich To już za chwilę, 10 marca.
Do Warszawy też muszę się postarać dotrzeć, bo temat interesuje mnie bardzo, bardzo. 8 czerwca w siedzibie PTN Pan Dariusz Pączkowski przedstawi wykład "Fałszerstwa monetarne Fryderyka II Wielkiego - zagadnienia ikonograficzne na przykładzie monet koronnych Augusta III Wettyna".
Wcześniej, 11 maja Pan Rafał Janke będzie mówił o Początkach Mennicy Warszawskiej za panowania Stanisława Augusta.Też żal to przegapić.
Ciekawy rok się zapowiada.
Google Website Translator Gadget
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sztygarka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sztygarka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 marca 2015
poniedziałek, 2 marca 2015
Monety na Facebooku.
Kilka dni temu Facebook zmusił mnie do założenia prywatnego konta. Do tej pory miałem tam tylko konto typu fanpage założone z cichą nadzieją, że dzięki niemu na mój blog trafi trochę więcej osób. Pod koniec ubiegłego tygodnia poczęstowano mnie wiadomością, że jedynym możliwym sposobem logowania na fanpage "Zbierajmy monety" będzie wejście z konta osobistego.
Wola "boska" - założyłem. Od razu uprzedzam - będzie to konto nieaktywne. Czym chcę się z Wami dzielić, dzielę się tu na blogu.
Założenie konta osobistego ma swoje dobre strony. Jako fanpage nie miałem możliwości wyszukiwania, mogłem oznaczać profile jako ulubione, ale nie dawało to możliwości zautomatyzowanego śledzenia aktywności tych profili, wydaje mi się też, że miałem bardzo ograniczone możliwości komentowania i odpowiadania na komentarze. Może za słabo znam Facebooka i wszystkie te (tfu!) funkcjonalności były w moim zasięgu, ale na pewno nie wprost, bez dodatkowych zachodów.
Teraz wyszukiwać mogę.
I co z tego!
Wrzucenie w "szukajkę" pytań typu "monety", "numizmatyka" "numismatics" "muenzen" odzew oczywiście wywołuje, ale daleko mu do moich oczekiwań.
Przeważająca większość wyników wyszukiwania, to albo reklamy powszechnie znanych firm i firemek numizmatycznych, albo profile ludzi, którzy próbują wykorzystać Facebooka, jako tablicę ogłoszeniową oferując sprzedaż monet.
Do tego masa ludzi z różnych egzotycznych krajów, którzy mają w nazwie swoich profili miłe dla oka słowo "monety". Dlaczego? Dalibóg nie wiem.
Nie trafiłem (może szukałem za mało wytrwale) na żaden profil, z którego mógłbym się dowiedzieć czegoś ciekawego o monetach, numizmatyce, historii pieniądza itp. Pewnie nie do tego konta na Facebooku służą. W końcu ja też umieszczam tam tylko linki do wpisów na moim blogu.
Przepraszam, troszkę się zapędziłem. Znalazłem kilka interesujących profili, które oczywiście natychmiast dodałem do ulubionych i obserwowanych. Szkopuł w tym, że poznałem je już wcześniej, nie mając dostępu do facebookowego wyszukiwania.
To na przykład strona Dukaty Rzeczpospolitej Numizmatyka - nie dość, że miła dla oka, to jeszcze autor świetnie orientujący się w temacie. Tu zawsze można liczyć na informacje bardzo ciekawe, nawet dla kolekcjonerów, dla których dukaty rzeczpospolitej to nieosiągalne marzenie. Warto oczywiście obserwować, co nowego publikują Mennica Polska, Gabinet Medalów Polskich, Wydawnictwo Piotr Kalinowski, czy Warszawskie Centrum Numizmatyczne i inne podobne profile ale trzeba pamiętać, że główną ich funkcją jest reklama. Dźwignia handlu podobno, choć codzienne obserwacje skłaniają mnie coraz częściej do przekonania, że nic tak człowiekowi nie obrzydzi towaru/imprezy/filmu/wydawnictwa (niepotrzebne skreślić), jak reklama właśnie.
Znalazłem na Facebooku jeden profil, który mimo, że jest profilem firmy numizmatycznej, i jako taki oczywiście pełni przede wszystkim funkcję reklamową, to jednocześnie może być i jest kopalnią inetersujących widomości numizmatycznych (i nie tylko). To profil firmy Pana Damiana Marciniaka
Polecam.
Z tej właśnie strony dowiedziałem się, o wydarzeniu, w którym po prostu nie wypada mi nie wziąć udziału.
Gdyby nie strona GNDM, pewnie bym to przegapił, a dzięki Panu Marcinowi i Facebookowi, 5 marca o 17:00 zamelduję się w Dąbrowie Górniczej.
Wola "boska" - założyłem. Od razu uprzedzam - będzie to konto nieaktywne. Czym chcę się z Wami dzielić, dzielę się tu na blogu.
Założenie konta osobistego ma swoje dobre strony. Jako fanpage nie miałem możliwości wyszukiwania, mogłem oznaczać profile jako ulubione, ale nie dawało to możliwości zautomatyzowanego śledzenia aktywności tych profili, wydaje mi się też, że miałem bardzo ograniczone możliwości komentowania i odpowiadania na komentarze. Może za słabo znam Facebooka i wszystkie te (tfu!) funkcjonalności były w moim zasięgu, ale na pewno nie wprost, bez dodatkowych zachodów.
Teraz wyszukiwać mogę.
I co z tego!
Wrzucenie w "szukajkę" pytań typu "monety", "numizmatyka" "numismatics" "muenzen" odzew oczywiście wywołuje, ale daleko mu do moich oczekiwań.
Przeważająca większość wyników wyszukiwania, to albo reklamy powszechnie znanych firm i firemek numizmatycznych, albo profile ludzi, którzy próbują wykorzystać Facebooka, jako tablicę ogłoszeniową oferując sprzedaż monet.
Do tego masa ludzi z różnych egzotycznych krajów, którzy mają w nazwie swoich profili miłe dla oka słowo "monety". Dlaczego? Dalibóg nie wiem.
Nie trafiłem (może szukałem za mało wytrwale) na żaden profil, z którego mógłbym się dowiedzieć czegoś ciekawego o monetach, numizmatyce, historii pieniądza itp. Pewnie nie do tego konta na Facebooku służą. W końcu ja też umieszczam tam tylko linki do wpisów na moim blogu.
Przepraszam, troszkę się zapędziłem. Znalazłem kilka interesujących profili, które oczywiście natychmiast dodałem do ulubionych i obserwowanych. Szkopuł w tym, że poznałem je już wcześniej, nie mając dostępu do facebookowego wyszukiwania.
To na przykład strona Dukaty Rzeczpospolitej Numizmatyka - nie dość, że miła dla oka, to jeszcze autor świetnie orientujący się w temacie. Tu zawsze można liczyć na informacje bardzo ciekawe, nawet dla kolekcjonerów, dla których dukaty rzeczpospolitej to nieosiągalne marzenie. Warto oczywiście obserwować, co nowego publikują Mennica Polska, Gabinet Medalów Polskich, Wydawnictwo Piotr Kalinowski, czy Warszawskie Centrum Numizmatyczne i inne podobne profile ale trzeba pamiętać, że główną ich funkcją jest reklama. Dźwignia handlu podobno, choć codzienne obserwacje skłaniają mnie coraz częściej do przekonania, że nic tak człowiekowi nie obrzydzi towaru/imprezy/filmu/wydawnictwa (niepotrzebne skreślić), jak reklama właśnie.
Znalazłem na Facebooku jeden profil, który mimo, że jest profilem firmy numizmatycznej, i jako taki oczywiście pełni przede wszystkim funkcję reklamową, to jednocześnie może być i jest kopalnią inetersujących widomości numizmatycznych (i nie tylko). To profil firmy Pana Damiana Marciniaka
Z tej właśnie strony dowiedziałem się, o wydarzeniu, w którym po prostu nie wypada mi nie wziąć udziału.
Gdyby nie strona GNDM, pewnie bym to przegapił, a dzięki Panu Marcinowi i Facebookowi, 5 marca o 17:00 zamelduję się w Dąbrowie Górniczej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






