Przedstawiciele Allegro tłumaczą awarie portalu atakami DDoS i deklarują, że problemy dotknęły około 20% użytkowników. Pewnie mam pecha, bo za każdym razem jestem w gronie osób nie mogących się zalogować do systemu. Szczerze wątpię, że trudności miała tylko 1/5 Allegrowiczów. Niebezpiecznik drążąc temat dotarł do firmy zajmującej się hostingiem danych Allegro i co oczywiste do ofiary ataków. Znamienny fragment wywiadu udzielonego przez przedstawiciela Allegro:
2. Czy Allegro wie kto za nimi stoi i jaka jest motywacja atakującego?
Najistotniejsze dla nas w takich sytuacjach jest jak najszybsze odzyskanie i przywrócenie płynnego dostępu do naszych serwisów, bez względu na to, kto jest twórcą ataku.
3. Czy Allegro otrzymało jakieś ultimatum od atakującego (np. żądanie okupu?)
Generalnie otrzymujemy jako serwis sporo korespondencji od użytkowników. W takich alertowych sytuacjach zawsze znajdzie się kilka osób, chcących je wykorzystać.Nawet najsłabsi absolwenci krótkiego kursu czytania między wierszami wyczują, że odpowiedzi niewiele mają wspólnego z pytaniami. Puszczając wodze fantazji można pokusić się o taką konkluzję:
- Jest ktoś (grupa ktosiów), kto ma z Allegro na pieńku. Może uważa, że został przez serwis skrzywdzony, może jest na liście płac konkurencji, a może po prostu wykombinował sobie, że najlepszym sposobem na zarobek jest szantaż.
- Allegro z sobie tylko znanych powodów postanowiło uporać się z problemami własnymi siłami. A że nie są to siły najsilniejsze (o czym świadczą powtarzające się problemy ujawniające się przy okazji kolejnych "ulepszeń" serwisu), ich działania są średnio skuteczne.
Jestem coraz bardziej przekonany, że serwis aukcyjny o charakterze ogólnym, taki jak Allegro czy eBay nie jest najodpowiedniejszym miejscem do sprzedawania obiektów kolekcjonerskich (numizmatyka, filatelistyka). Przyszłość należy do serwisów specjalistycznych typu MaShops i do firmowych sklepów internetowych, które mogą oferować sprzedaż po cenach ustalonych albo na zasadach aukcyjnych (np. WCN). Dobrze jest rzecz jasna utrzymywać obecność na Allegro czy eBay, ale jej podstawowym celem powinno być ściąganie dobrych klientów do własnych sklepów (kłania się zasada Pareto).
Dla mnie Allegro jest w tej chwili jedynie terenem łowieckim. Bardzo jestem szczęśliwy, że ostatnie trzy aukcje, w których licytowałem skończyły się przed kwietniowym "zacięciem" mechanizmów Allegro. Snajper czatujący na wybrane cele nie spudłował. Pierwszy cel to prawdziwe brzydactwo, a mimo to bardzo mi się podoba:
Kopiejka 1860 z mennicy warszawskiej,
zamiast awersu jest negatyw rewersu
wybita moneta przylepiła się do stempla awersu, a jej rewers stał się "stemplem" rewersu.
Amerykanie mówią na to BROCKAGE
Kolejne dwa cele zaprezentuję jedynie we fragmentach (tylko jeden z nich trafiłem na Allegro, drugi pochodzi z aukcji zorganizowanej przez firmę numizmatyczną). Ciekawe, czy wiecie dlaczego ich upolowanie tak bardzo mnie ucieszyło.
Trzecia zdobycz wypatrzona na Allegro dostarczyła materiału do opracowania na temat koronnych miedziaków Augusta III. Trzydzieści dwie, w większości czytelne monety po 2,30 zł za sztukę uważam za bardzo udany zakup, zwłaszcza, że co najmniej dwie monety zapełnią puste dotąd miejsca w kolekcji.
A wracając do tytułowego pytania z poprzedniego wpisu, mogę powiedzieć jedno. W górach - nieprędko.
Bukowina Tatrzańska 6 kwietnia 2013.
Nocny widoczek z okna
(troszkę pomazanego, ale komu by się chciało myć okna zimą).





