Google Website Translator Gadget

wtorek, 11 stycznia 2011

Profesjonalizm, psia krew!

Obiecałem niedawno, pisząc o Przeglądzie Numizmatycznym 4/2010, że podzielę się z Wami wnioskami z sondażowej próby kontaktu z ogłoszeniodawcami tego kwartalnika.

Myślę, że dwa tygodnie oczekiwania na odpowiedzi wystarczy.

27 grudnia, do czternastu firm numizmatycznych, których ogłoszenia (nierzadko całostronicowe) znalazłem w PN 4/2010, wysłałem prośbę o pomoc w zakupie pięciogroszówki 1840 z dwiema kropkami (po 5 i po GROSZY).

Rezultaty przerosły moje oczekiwania. Niestety w sensie negatywnym.

Najpierw otrzymałem coś takiego:
Delivery to the following recipient has been delayed: Message will be retried for 2 more day(s) Technical details of temporary failure:
The recipient server did not accept our requests to connect. Learn more at http://mail.google.com/support/bin/answer.py?answer=7720
co najprawdopodobniej oznacza, że serwer pocztowy adresata skonfigurowano tak, aby odrzucał e-maile wysyłane z kont GMail, a może nie tylko z GMaila ale również i z innych serwerów. Trudno.

Później przez kilka dni przychodziły odpowiedzi redagowane przez ludzi, a nie automaty:
zapraszam na stronę ........... prawie codziennie pojawiają się tam jakieś monety
Nasza pełna oferta znajduje się na stronie: ..........
Niestety, nie mam takiej monety Pozdrawiam .......
Witam Przykro mi ale nie mamy takiej monety pzd .....
I to wszystko. Cztery odpowiedzi na czternaście bardzo konkretnych zapytań, które bardziej, niż zapytaniami, były po prostu zaproszeniami do zarobienia pieniędzy.

Profesjonalizm? Nie tak go sobie wyobrażam.

Nie twierdzę, że wszyscy zapytani powinni stanąć na uszach, żeby zaspokoić moją zachciankę, ale totalny brak zainteresowania, to chyba przesada.
Zdaję sobie sprawę, że taka pięciogroszówka, to nie moneta, za którą można skasować kilka tysięcy złotych (chociaż...? za egzemplarz w stanie zbliżonym do menniczego?), ale też nie jest to byle co.
Ciekawe, jaki byłby odzew na prośbę o dwójkę GN z Zygmuntem Augustem? Aż żałuję, że nie zapytałem o nią. Tylko co bym z nią miał zrobić?

Szkoda, że w Katowicach na ul. Kościuszki nie ma już Pana Janka. On na takie zapytania odpowiadał zawsze, pamiętał o nich - czasem nawet bardzo długo - i zdarzało się, że po kilku miesiącach potrafił zaskoczyć człowieka nic nie mówiąc i uśmiechając się tylko lekko rzucić na ladę "TO COŚ". Na jedno tylko nie można było liczyć, bo... "Rabat, to stolica Maroka".

Tak się jakoś smutno zrobiło.

Tydzień temu pisałem o przykrych (dla piszącego) konsekwencjach pisania o monetach. Życie potwierdziło to raz jeszcze.
Wycelowałem "snajpera" w tę aukcję z całkiem przyzwoitym limitem.
Gdyby ktoś się zastanawiał dlaczego, to zapraszam do lektury.
I dziś spośród porannych e-maili najpierw wyłowiłem informację zaczynającą się od: "Aukcja 1398125843 została przedwcześnie zakończona", a później wiadomość od właściciela monety z pytaniem o jej wartość. Pytaniem zainspirowanym wpisem, którym we wrześniu 2010 r. zainaugurowałem mój blog. Cóż miałem odpowiedzieć? Podałem cenę, za którą rok temu kupiłem taką monetę. Na ile sprzedający może liczyć dzisiaj? A któż to może wiedzieć? Rynek wyceni. Trzeba ją tylko dobrze opisać.

Poczta dostarczyła mi dziś dwie monety. Pierwsza, to 10 fenigów 1917 z legendą blisko obrzeża. Kupiłem ją na http://www.ma-shops.com/ za... półtora euro + tyle samo za przesyłkę (moneta nie była dobrze opisana). Parę rzeczy już tak kupiłem :-)
Druga moneta, to kolejny półtorak:


Będzie stanowił ładną parkę z drugim, prawie takim samym. Prawie, bo na tamtym rocznik zapisano w postaci Z 7.

I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis.

1 komentarz:

  1. Właśnie znowu pojawił się Pana grosik z kropkami,niestety z odpowiednią ceną wyjściową.Jedno jest pewne o okazje cenowe coraz trudniej ale czasami się zdarzają (przykład Pana 10-fenigówka)

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly