Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10 fenigów 1917. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10 fenigów 1917. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 grudnia 2014

I jak tam prezenty?

Ja za swój sam zapłaciłem, a dostarczyła niezawodna Poczta Polska.
Los zrządził, że w dniu świętego Eligiusza trafiła do mnie monetka upolowana na tej aukcji.
To, co na aukcyjnym zdjęciu wyglądało nie do końca pewnie
z bliska prezentuje się lepiej. Awers nie zachwyca, bo zardzewiały, jak się patrzy i szkoda dla niego uwagi, ale za to rewers jest bardzo ciekawy, choćby dlatego, że to rzadszy wariant odmiany z legendą bliżej obrzeża - wariant z "szeroką jedynką".
Tym ciekawszy, im bliżej się mu przyglądać.

Tego zdwojenia stempla jeszcze w zbiorze nie miałem. Znałem je tylko ze zdjęcia z aukcji, w której sromotnie poległem.

Dobre wiadomości mieszają się ze złymi.
Z jednej strony - nareszcie będzie można podziwiać trojaki Zygmunta III z kolekcji Tadeusza Igera. Na razie można było obejrzeć wystawę okolicznościową z okazji otwarcia Gabinetu Numizmatycznego im. Tadeusza Igera. Szkoda tylko, że do dzisiaj na stronie opolskiego muzeum
http://muzeum.opole.pl/uncategorized/zbior-trojakow-staropolskich-tadeusza-igera-w-muzeum-slaska-opolskiego/
nie poprawiono błędu w dacie urodzin Kolekcjonera.

Z drugiej - coraz mniej powodów, by zaglądać na Allegro. Cafe numismatique po zwolnieniu Pana Piotra pogrąża się jeszcze głębiej (o ile to możliwe), a sam serwis aukcyjny jest coraz mniej przyjazny dla użytkowników. Ostatnio na przykład powrócił problem dostarczania emaili z subskrypcjami. Trzeba ładnie poprosić admina działu "Zgłoszenia błędów technicznych" - dosyła "ręcznie". Śmiechu warte. Z tym można sobie poradzić, na razie mechanizm RSS jeszcze działa. Jak długo?

Może w przyszłym roku będzie lepiej.
Pozdrawiam, pozostając w niecierpliwym oczekiwaniu na niespodzianki z worka świętego Mikołaja.

wtorek, 7 lutego 2012

Wydawało mi się, że

wśród monet Królestwa Polskiego 1917-1918 nie ukrywa się już żaden nieznany wariant stempla.
Aż tu nagle...
natrafiłem na aukcję, na której oferowano trzy monety
To zdjęcie nie uruchomiło jeszcze żadnego alarmu, ale dwa następne:
 
już tak.
Popatrzcie na kreseczki nad O w FENIGÓW. Prawda, że wydają się mocno różne? Ustawiłem zaporowy (na wszelki wypadek) limit i cierpliwie czekałem na finał. Wygrałem (tanio), zapłaciłem, odebrałem przesyłkę na poczcie i:
zamiast nowego wariantu ze zmodyfikowaną literą Ó znalazłem nienotowane dotąd zdwojenie stempla rewersu. W sumie radość podwójna. Raz, że jednak coś nowego, dwa, że klasyfikacja odmian i wariantów zaproponowana w moim katalogu 
nadal się broni.

Nie da się jednak ukryć, że katalog wymaga aktualizacji. Od chwili wydania ujawniło się kilka (jeśli nie kilkanaście) przykładów zdwojeń stempli. Zabieram się do tego, jak pies do jeża już chyba z pół roku.
Nowy nabytek sprowokował mnie do ponownego przekartkowania katalogu - swoją drogą, dziwnie się człowiek czuje czytając to, co sam parę lat temu napisał - i do kolejnej próby określenia zakresu i kształtu koniecznych zmian.
I nagle uświadomiłem sobie, że opisując we wstępie proces tłoczenia stempli z matrycy (str. 6):
"Niezwykle rzadko zachodzi potrzeba powtórzenia całego procesu - od etapu (4). W roku 1917 zdarzyło się to w mennicy w Stuttgarcie i doprowadziło do powstania odmiany dziesięciofenigówki Królestwa Polskiego nazywanej „napis blisko rantu” występującej w co najmniej dwóch wariantach. "
palnąłem głupstwo, bo wynikało by z tego, że odmiana "napis blisko rantu/obrzeża" jest późniejsza, niż odmiana z napisem od obrzeża oddalonym. 
A przyjrzyjmy się monetom.
Na dziesięciofenigówkach mamy dwa awersy - z piórami na szyi orła opuszczonymi albo nastroszonymi. Na których monetach pióra są nastroszone? Na jednej odmianie z roku 1917 z napisem ODDALONYM od obrzeża i na wszystkich monetach z roku 1918! Na pozostałych dziesiątkach z roku 1917 piórka są opuszczone. Jakby nie patrzeć, wynika z tego, że odmiana "napis daleko od obrzeża" jest późniejsza od odmiany "napis blisko obrzeża"

No to podedukujmy sobie jeszcze trochę.
Porównując częstotliwość występowania zdwojeń stempli na monetach z obu roczników nie można nie zauważyć, że w roczniku 1918 monet ze zdwojeniami jest znacznie mniej, niż w roczniku 1917, i nie chodzi mi w tym momencie o rzadkość tych przypadków jako taką, tylko o ilość różnych zdwojonych stempli.
Dla porządku - nakłady piątek i dwudziestek 1918 są większe od nakładów z roku 1917.  Dziesiątek w 1917 r. wybito przeszło dwukrotnie więcej, niż w roku następnym, ale ilość znanych zdwojeń na dziesiątkach z 1917 jest znaczna, a w roczniku 1918 nie przypominam sobie żadnej.
Co z tego wynika?
Z dużym prawdopodobieństwem to, że ogólnie mówiąc, w roku 1917 łańcuch narzędzi menniczych był krótszy, niż w roku 1918.
Myślę, że początkowo nie zakładano w Stuttgarcie aż takiej wysokości nakładów i w związku z tym ograniczono się do układu (narzędzia pozytywowe na czerwono):
model 

patryca-1

matryca-1
 - 
matryca robocza

stempel

Niewielka trwałość stempli (rzadko widuje się tyle monet ze śladami pęknięć stempli, co na monetach KP) powodowała, że matryce, a w końcu i patryca pierwsza musiały być często w użyciu i też długo nie wytrzymywały. Dziesięciofenigówek wybito w 1917 aż 33 miliony. Piątek prawie 19 milionów (ale stemple monet o mniejszych średnicach zużywają się wolniej), a dwudziestek (dużych!) dziesięciokrotnie mniej. Jednofenigówki, to zupełnie inna historia. Łącznie w 1917 r. wybito około 53 miliony monet trzech nominałów.
Przypuszczam, że w roku 1918 dołożono jeszcze jedno "pokolenie" narzędzi, i dzięki układowi:
model

patryca-1

matryca-1
 - 
patryca-2

matryca-2
 - 
matryca robocza

stemple
udało się bez większych problemów wybić łącznie około 100 milionów monet czterech nominałów bez konieczności tworzenia nowych patryc pierwszych.

Pozostaje jeszcze pytanie o kolejność bicia wariantów odmiany dziesięciofenigówki "napis blisko obrzeża" - powinna pomóc dokładna analiza awersów.

W ten sposób zarysował mi się plan pracy nad trzecim wydaniem pierwszego tomu mojej serii katalogów. Teraz potrzebny mi tylko czas wolny od innych zajęć. Skąd go wziąć?

Wiem Wysoki Sądzie, że to tylko poszlaki, ale sądowi procesy poszlakowe obce chyba nie są. Być może za czas pewien znów napiszę "wydawało mi się, że..." albo ktoś wytknie mi "Napisałeś, że..., a właściwe jest ...., bo...".
Na razie jednak, wydaje mi się, że pierwsze XX-wieczne monety z polskimi legendami powstały tak, jak to dziś opisałem.

wtorek, 11 stycznia 2011

Profesjonalizm, psia krew!

Obiecałem niedawno, pisząc o Przeglądzie Numizmatycznym 4/2010, że podzielę się z Wami wnioskami z sondażowej próby kontaktu z ogłoszeniodawcami tego kwartalnika.

Myślę, że dwa tygodnie oczekiwania na odpowiedzi wystarczy.

27 grudnia, do czternastu firm numizmatycznych, których ogłoszenia (nierzadko całostronicowe) znalazłem w PN 4/2010, wysłałem prośbę o pomoc w zakupie pięciogroszówki 1840 z dwiema kropkami (po 5 i po GROSZY).

Rezultaty przerosły moje oczekiwania. Niestety w sensie negatywnym.

Najpierw otrzymałem coś takiego:
Delivery to the following recipient has been delayed: Message will be retried for 2 more day(s) Technical details of temporary failure:
The recipient server did not accept our requests to connect. Learn more at http://mail.google.com/support/bin/answer.py?answer=7720
co najprawdopodobniej oznacza, że serwer pocztowy adresata skonfigurowano tak, aby odrzucał e-maile wysyłane z kont GMail, a może nie tylko z GMaila ale również i z innych serwerów. Trudno.

Później przez kilka dni przychodziły odpowiedzi redagowane przez ludzi, a nie automaty:
zapraszam na stronę ........... prawie codziennie pojawiają się tam jakieś monety
Nasza pełna oferta znajduje się na stronie: ..........
Niestety, nie mam takiej monety Pozdrawiam .......
Witam Przykro mi ale nie mamy takiej monety pzd .....
I to wszystko. Cztery odpowiedzi na czternaście bardzo konkretnych zapytań, które bardziej, niż zapytaniami, były po prostu zaproszeniami do zarobienia pieniędzy.

Profesjonalizm? Nie tak go sobie wyobrażam.

Nie twierdzę, że wszyscy zapytani powinni stanąć na uszach, żeby zaspokoić moją zachciankę, ale totalny brak zainteresowania, to chyba przesada.
Zdaję sobie sprawę, że taka pięciogroszówka, to nie moneta, za którą można skasować kilka tysięcy złotych (chociaż...? za egzemplarz w stanie zbliżonym do menniczego?), ale też nie jest to byle co.
Ciekawe, jaki byłby odzew na prośbę o dwójkę GN z Zygmuntem Augustem? Aż żałuję, że nie zapytałem o nią. Tylko co bym z nią miał zrobić?

Szkoda, że w Katowicach na ul. Kościuszki nie ma już Pana Janka. On na takie zapytania odpowiadał zawsze, pamiętał o nich - czasem nawet bardzo długo - i zdarzało się, że po kilku miesiącach potrafił zaskoczyć człowieka nic nie mówiąc i uśmiechając się tylko lekko rzucić na ladę "TO COŚ". Na jedno tylko nie można było liczyć, bo... "Rabat, to stolica Maroka".

Tak się jakoś smutno zrobiło.

Tydzień temu pisałem o przykrych (dla piszącego) konsekwencjach pisania o monetach. Życie potwierdziło to raz jeszcze.
Wycelowałem "snajpera" w tę aukcję z całkiem przyzwoitym limitem.
Gdyby ktoś się zastanawiał dlaczego, to zapraszam do lektury.
I dziś spośród porannych e-maili najpierw wyłowiłem informację zaczynającą się od: "Aukcja 1398125843 została przedwcześnie zakończona", a później wiadomość od właściciela monety z pytaniem o jej wartość. Pytaniem zainspirowanym wpisem, którym we wrześniu 2010 r. zainaugurowałem mój blog. Cóż miałem odpowiedzieć? Podałem cenę, za którą rok temu kupiłem taką monetę. Na ile sprzedający może liczyć dzisiaj? A któż to może wiedzieć? Rynek wyceni. Trzeba ją tylko dobrze opisać.

Poczta dostarczyła mi dziś dwie monety. Pierwsza, to 10 fenigów 1917 z legendą blisko obrzeża. Kupiłem ją na http://www.ma-shops.com/ za... półtora euro + tyle samo za przesyłkę (moneta nie była dobrze opisana). Parę rzeczy już tak kupiłem :-)
Druga moneta, to kolejny półtorak:


Będzie stanowił ładną parkę z drugim, prawie takim samym. Prawie, bo na tamtym rocznik zapisano w postaci Z 7.

I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis.

Printfriendly