Google Website Translator Gadget

wtorek, 23 sierpnia 2011

Nawet najdłuższy urlop kiedyś się kończy.

Niestety.

Pora na obiecane sprawozdanie.
Plan był prosty - odpoczywamy.
Jedyne założenie "ostre", to przebieżka co drugi dzień na dystansie co najmniej 6 km.
Założenie zrealizowane w 100 % - charzykowska promenada nad jeziorem ma ciut ponad 3 km, więc bieg z domu do niej i później od końca do końca tam i z powrotem dawało prawie 7 km. W sumie zrobiły się z tego trzy maratony (na raty).
Poza tym:
dobre towarzystwo,
grzyby,

kajak,

pływanie,

zwiedzanie okolic,
przyroda,

spacery,

smaczne jedzenie, czytanie etc etc.

Było, minęło, ciąg dalszy nastąpi (już za 11 miesięcy).

PS.

Monety też były, rzecz jasna




1 komentarz:

  1. Miło Pana widzieć po tej przerwie.
    Oj chciałbym mięc chociaż jedną taką monetkę zakonu krzyżackiego.

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly