Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urlop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urlop. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2016

Sprawozdanie z urlopu 2016'

Lato w tym roku nie rozpieszcza.
Jeszcze się nie skończyło, ale wiele osób mówiło mi, że mają wrażenie, że nawet się nie zaczęło. Jeżeli już trafi się ładna pogoda, to góra na kilka dni, a potem na zmianę, zimno, mokro...

Ja nie narzekam.
I popływałem, i pojeździłem na rowerze, i pobiegałem.
Nawet sporo grzybów nazbierałem - ususzyliśmy więcej, niż przez ostatnie trzy lata łącznie, a i świeżych się podjadło.
Nawet takie dziwne, fioletowe sie pokazały.
Takich nie zbieram.

Kolejny urlop bez akcentów numizmatycznych. Nie mogłem nie sprawdzić, czy przypadkiem coś się nie zmieniło i czy niedzielne targi staroci pod bramą człuchowską nie przekształciły się w gwarną imrezę z bogatą ofertą.
Jak widać, nie.

Chojnice nadal piękne, czyste, przyjazne.
Charzykowy również, o czym miał okazję przekonać się Pan Robert, autor bloga (a właściwie floga) poświęconego kolejnictwu.
W tym roku wziąłem na wakcje laptopa, dzięki czemu po powrocie nie musiałem spędzać kilku godzin na przeglądanie zaległej poczty i komentarzy na blogu. Jeden z komentarzy umieścił właśnie Pan Robert, który w związku z pobytem w Chojnicach i okolicach postanowił zweryfikować moje doniesienia z ubiegłych lat .
Nie jestem miłosnikiem kolei, może za sprawą kilku podróży pociągiem do Zakopanego odbytych w "luksusowych" warunkach czyli na jednej nodze, na korytarzu w sąsiedztwie niedomykających się drzwi do "toalety". Mimo to z zainteresowaniem przeczytałem kilka ostatnich wpisów na blogu Pana Roberta. Pasja, wiedza, ciekawe zdjęcia - nie miałem pojęcia, że po torach jeździ tak różnorodna menażeria lokomotyw i innych dziwnych pojazdów szynowych.

W chojnickim muzeum też żadnych numizmatycznych nowinek nie zauważyłem. Jest za to ciekawa wystawa czasowa poświęcona Ottonowi Weilandowi, współtwórcy Polskiego Związku Żeglarskiego, "ojcu polskiego żeglarstwa". 
Mam w zbiorach ładne przedwojenne zdjęcie uroczystości Chojnickiego Klubu Żeglarskiego, Weiland powinien gdzieś na nim być.


Przed urlopem (w trakcie też nie) nie  robiłem żadnych numizmatycznych zakupów, więc na poczcie nie czekało na mnie nic ciekawego (poza rachunkami za wodę i prąd).

Polowanie czas więc zacząć.




środa, 9 lipca 2014

Zaiste wariat na swobodzie największą klęską jest w przyrodzie.

Pora odpocząć. Miejsce stałe i wypróbowane:
http://zbierajmymonety.blogspot.com/2011/08/nawet-najduzszy-urlop-kiedys-sie-konczy.html
To nic, że urlop szybko się skończy, ważne, że będzie można odpocząć od wszechobecnego wariactwa.

Jak zwykle odstawiamy telewizję, codzienne gazety, internet więc jest nadzieja, że o kolejnych wyczynach podsłuchiwaczy i podsłuchujących, odwoływaczy i odwoływanych i innej maści oszołomach usłyszę najwcześniej pod koniec sierpnia.

Przykre, że objawy wariactwa widzi się wszędzie. Nie podzielam opinii kolegi "Bonorta" o pozytywnym wpływie niejakiego "Macciu" na cafe Allegro. Co z tego, że "rozbujał cafe", jeżeli to rozbujanie nie tylko niczemu dobremu nie służy, nikogo niczego nie uczy, a jest jedynie okazją do wymiany obraźliwych epitetów.
"Macciu" postanowił za przykładem naszych wielkich poprzedników nabijać punce własnościowe na monetach. Ma w planie nawet wydanie katalogu swojego opuncowanego zbioru. Na razie ekscytuje widownię wystawiając na aukcje po niebotycznych cenach, okaleczone przez siebie monety.
Cóż nagannego w nabijaniu punc na monety?
No to popatrzcie, jak wygląda rękodzieło Pana Macieja
i porównajcie z puncami Czapskiego i Potockiego
Subtelna różnica, nieprawdaż?

Nie jedyny to przykład wzmożonej aktywności ludzi, których poczucie logiki wydaje mi się obce.
Nie tak dawno temu o pomoc prosił "szczęśliwy" nabywca "skarbu" rzekomo wydłubanego ze ściany, a jak się później okazało złożonego z falsyfikatów, pardon - "kopii", niedawno kupionych od "wiodącego prym handlarza kopiami monet w dziale Kopie i falsyfikaty"
(patrz http://zbierajmymonety.blogspot.com/2014/06/w-nawiazaniu-do.html)

Kilka  dni wcześniej uaktywnił się jeszcze jeden silny zawodnik, który nie pierwszy raz zaprezentował niekonwencjonalne poglądy
http://cafe.allegro.pl/showthread.php?1638671

Może i było by to zabawne, gdyby nie było straszne.
Mam na jakiś czas dość tej zabawy. Nie znajduję przyjemności w kibicowaniu sporom o punce, o miniaturowy wizerunek Olbrachta na jagiellońskich denarkach, o to kto kogo chciał oszukać i kto w końcu oszukany został.

Jadę na grzyby.

Odezwę się w sierpniu.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Nawet najdłuższy urlop kiedyś się kończy.

Niestety.

Pora na obiecane sprawozdanie.
Plan był prosty - odpoczywamy.
Jedyne założenie "ostre", to przebieżka co drugi dzień na dystansie co najmniej 6 km.
Założenie zrealizowane w 100 % - charzykowska promenada nad jeziorem ma ciut ponad 3 km, więc bieg z domu do niej i później od końca do końca tam i z powrotem dawało prawie 7 km. W sumie zrobiły się z tego trzy maratony (na raty).
Poza tym:
dobre towarzystwo,
grzyby,

kajak,

pływanie,

zwiedzanie okolic,
przyroda,

spacery,

smaczne jedzenie, czytanie etc etc.

Było, minęło, ciąg dalszy nastąpi (już za 11 miesięcy).

PS.

Monety też były, rzecz jasna




Printfriendly