Google Website Translator Gadget

poniedziałek, 20 lutego 2012

Podobna jest moneta nasza...

Weekendowe plany turystyczne wzięły w łeb. Może bym się i zmobilizował, ale uaktywniło się kilka przeszkadzajek. Jedna z nich wygląda tak
Niezwykle urodna to winowajczyni. Dwa w jednym - katalog jubileuszowej, pięćdziesiątej aukcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego wpleciony w pasjonujący przegląd historii polskiego pieniądza.
Świetny tekst Borysa Paszkiewicza, niegorsze zdjęcia z archiwów WCN-u - w sumie 469 + 85 prezentujących okazy wystawione na aukcję. Centrum  przygotowało na swój jubileusz piękną ofertę - są pozycje oszacowane na kwoty sześciocyfrowe ze względu na wyjątkową rzadkość, są i monety względnie pospolite, ale za to w niepospolitych stanach zachowania.
Nad książką spędziłem na razie kilka godzin, ale już wiem, że to jedno z tych dzieł, do których wraca się często. Dobrze, że katalog jest porządnie wydany - kredowy papier, twarda oprawa - powinien wytrzymać lata intensywnej eksploatacji.

Druga przeszkadzajka też prezentuje się godnie:
Zgrabna szafeczka z czterema szufladami, pierwotnie przeznaczona do przechowywania slajdów, świetnie sprawdza się w roli magazynku holderów i standardowych kopertek z monetami. Większość kolekcji przechowuję w bardzo podobnych, ale "jednopiętrowych", drewnianych kasetach. Ponieważ wolnego miejsca jest w nich co raz mniej, rozglądałem się za następnymi kasetami. Zamiast nich trafiłem na tę pamiątkę po "bratniej" NRD. I znów kilka godzin strawiłem na oczyszczeniu szafki i częściowym wypełnieniu nową zawartością.

Później, w ramach urozmaicenia zajęć, zabrałem się za oczekujące od kilku tygodni zdjęcia monet, które dostałem od Pana A. Dąbrowskiego. Mamy wspólne zainteresowania dotyczące monet Królestwa Polskiego z okresu 1835-1841. Dostałem zdjęcia kilku odmian trojaków, których brak w mojej kolekcji, w związku z czym w katalogu zamiast ilustracji umieściłem napis "brak zdjęcia".
Zdjęcia trzeba było poddać obróbce, by utrzymać przyjęty standard. Konieczne okazało się też uzupełnienie i skorygowanie części opisów.
I znów kilka godzin minęło niepostrzeżenie.

Niepostrzeżenie dla mnie. Żona była chyba innego zdania. I w tym momencie... ponownie sięgnąłem po katalog WCN, otworzyłem na stronie 194 i pokazałem palcem (tak, wiem, palcem się nie pokazuje) jeden z akapitów. Lekturę i koniec weekendu uczciliśmy  butelką dobrego wina.

Czego i Wam życzę.


3 komentarze:

  1. :)
    nic tylko pogratulowac, i nabycia pozycji, i strony 194

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze stronie WCN można pobrać katalog 50 aukcji w postaci pliku w formacie pdf zawierającego skany tych stron katalogu papierowego, na których znajdują się zdjęcia i opisy obiektów wystawionych na aukcję.
    Jeśli więc ktoś zastanawia się, czy katalog warto kupić, niech to obejrzy - wątpliwości znikną.


    http://www.wcn.pl/aukcje/katalogi/WCN50.pdf

    OdpowiedzUsuń
  3. Wlasnie kupilem. Naprawde warto miec ta ksiazke

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly