Google Website Translator Gadget

niedziela, 17 stycznia 2016

Nasza Pani Radosna

Nie wiem dlaczego, może z powodu dziwnego zbiegu okoliczności, w ubiegłym tygodniu kilka osób zadało mi pytanie (emailem):
- Co Pan teraz czyta ciekawego?
Odpowiadałem:
- Próbuję uporać się z książką Thomasa Levensona "Newton and the Counterfeiter".
- Taka trudna?
- W pewnym sensie trudna, bo po angielsku, a niestety nie mogę powiedzieć, że biegle władam tym językiem.

Temat dla mnie fascynujący, bo bliskie są mi i fizyka i numizmatyka, a Newton oprócz wszystkim wiadomym  zasług dla tej pierwszej, miał w swoim życiu okres, kiedy był nadzorcą mennicy londyńskiej. Posadę tę powierzono mu w roku 1695, od roku 1700 został jej kuratorem i pozostał na tym urzędzie aż do  śmierci w 1727 roku rezygnując z obowiązków w Cambridge. Co ciekawe, analogiczne stanowisko w mennicy w Chester objął astronom i matematyk Edmund Halley - jego imię nosi najbardziej znana kometa. Do obowiązków Newtona należało między innymi zwalczanie wszelkiego rodzaju fałszerzy monet i osób próbujących osiągać zyski obcinając monety w celu uzyskania cennego kruszcu. Słynny fizyk prowadził śledztwa, a później  osobiście uczestniczył w przesłuchaniach zatrzymanych przestępców. W książce Levensona najwięcej miejsca zajmuje "pojedynek" z Williamem Chalonerem - fałszerzem, który siłą intelektu dorównywał Newtonowi.
Szkoda, że nie ma jeszcze polskiego tłumaczenia. Muszę czytać w oryginale, co przyznaję, jest dla mnie dość trudne, ale nie niemożliwe i mam wrażenie, że z czasem staje się coraz łatwiejsze.
Może częściowo dzięki temu, że nie mam wydania papierowego - czytam na PocketBooku, który wśród wielu funkcji ma i wbudowany słownik.

Chyba nie tylko ja mam problemy ze swobodną lekturą w angielszczyźnie, bo w następnych wiadomościach padło pytanie, czy mógłbym polecić do czytania lżejszego ale równie ciekawego i niekoniecznie związanego z numizmatyką.
Przypomniał mi się w tym momencie jeden z ulubionych autorów - Władysław Zambrzycki.
Mam kilka jego książek, począwszy od najstarszej
Warszawa 1929, Towarzystwo Wydawnicze "RÓJ"

O Zambrzyckim pisać mi po prostu nie wypada - jest w sieci miejsce, w którym dowiecie się o nim więcej (i nie jest to Wikipedia). Koniecznie zajrzyjcie na Zambrzycki.eu.
Mnie zachwyciły jego dwie książki. Wydana jeszcze przed wojną "Nasza Pani Radosna" i "Kwatera bożych pomyleńców" wydana pierwszy raz w roku 1959. Później wznawiana kilkakrotnie, w pierwotnym, nieocenzurowanym brzmieniu dopiero w 2008 r. Książkę cenzurowano, bo jej tematem jest Powstanie Warszawskie. Powstanie opisane nie z punktu widzenia żołnierza-powstańca, tylko zwykłego, niemłodego już mieszkańca Warszawy. Czyta się znakomicie, a ponieważ opisywane osoby, to ludzie z niebanalnymi życiorysami, przy tym pasjonaci-kolekcjonerzy (nie, nie numizmatycy), to każdy kolekcjoner monet powinien poczuć, jak to się pisało w szkolnych wypracowaniach, "więź duchową z bohaterami powieści".
"Nasza Pani Radosna" na mojej półce, to mocno zaczytane wydanie z roku 1959, w obwolucie zaprojektowanej i wykonanej przez moją siostrę.
Jak widać, książka powinna zainteresować miłośników antyku. To opowieść o podróży w czasie - z lat dwudziestych XX wieku w czasy Wespazjana. Bohaterowie osiadają w Pompejach i...
Książkę czyta się "za jednym posiedzeniem" - przygotujcie się na to - trudno ją odłożyć, zostawić na później. A kiedy ją przeczytacie, rozejrzyjcie się za następną, zatytułowaną "Kaskada Franchimont". Obie wiąże kilka postaci (a niektóre wątki uważny czytelnik znajdzie we wspomnianej wcześniej  "Kwaterze...").

O tym, że Zambrzycki pisał i na tematy stricte numizmatyczne dowiedziałem się (z niemałym zdumieniem) z zareklamowanej wyżej strony Zambrzycki.eu.
Jeszcze raz gorąco ją polecam, między innymi dlatego, że można z niej (całkowicie legalnie) pobrać mnóstwo tekstów Władysława Zambrzyckiego, a te, co gwarantuję, dadzą czytelnikom wiele radości.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Printfriendly