Oczywiście chodzi o te niepozorne miedziaki Augusta III.
Szelągi nie nastręczają większych trudności (poza stuprocentowo pewnym wyjaśnieniem znaczenia literek pod herbami!). Wiadomo tylko, że te bez literek wybito w Gruntalu, te z literkami w Gubinie. Nie trzeba zresztą zaglądać na rewers, by dowiedzieć się z której mennicy pochodzą. Na szelągach z Gruntalu jest taki portret króla
Na gubińskich nieco inny
Podstawowa różnica, to to, co jest na szyi, pod podbródkiem.
Są oczywiście warianty tych podstawowych typów. Król tył - twarz wypełnia się, rytownicy upraszczali rysunek - znikały szczegóły peruki, stroju. Czasem trudno to dokładnie opisać, bo gros szelągów Augusta dotrwała do naszych czasów w fatalnym stanie.
W przypadku groszy, sprawa się komplikuje. "Sprawa się komplikuje" jest eufemizmem. Bałagan, to kolejny, którego można by użyć.
Lata 1752 i 1753 to wstęp usypiający czujność. Grosze bito wtedy tylko w Gubinie, a portret na ich awersach nie odbiega od portretu na szelągach.
Od roku 1754 zaczyna się horror. Z dokumentów wynika, że grosze w tych latach bito w obu mennicach, a na domiar złego mamy wiarygodne informacje, że bito je też w mennicach fałszerskich. Z różnymi datami! I nie chodzi tu o prymitywne warsztaciki pokątnych fałszerzy, tylko o dobrze zorganizowane i wyposażone mennice z prawdziwego zdarzenia. Po pierwsze, jako mennice fałszerskie trzeba by potraktować saskie mennice (oprócz wyżej wymienionych Drezno i Lipsk), które z całym inwentarzem przejęli Prusacy na początku wojny siedmioletniej. Po drugie, istotne przesłanki wskazują na możliwość bicia saskich miedziaków na Spiszu. Czy Prusacy bili miedź tylko przejętymi, oryginalnymi stemplami nie wiadomo. Z jakimi datami je bili, nie wiadomo, za pewne można tylko uznać, że ich dziełem są grosze z datą 1758.
Oprócz popiersia w przykrytej płaszczem zbroi z owalnymi naramiennikami na groszach pojawia się popiersie w zbroi antycznej.
Tak wygląda na groszu z 1755 r. ale w tym samym roczniku zdarza się i taki portret
inne szczegóły rysunku tej monety - szczególne rewers - wyglądają bardzo dobrze, nie odbiegają od monet ewidentnie legalnych.
Popiersie w zbroi antycznej znam z groszy z roczników 1754, 1755 i 1758, wyłącznie na wariantach z trójką pod herbami i imieniem pisanym przez V.
Oprócz tego na groszach z lat 1754, 1755 i 1758 mamy popiersie takie, jak na groszach z lat wcześniejszych. Na przykład popiersie z jednego z wariantów grosza 1758.
albo z całkiem odmiennym stylowo portretem
Żeby było ciekawiej (i trudniej) takie awersy mieszają się z nie mniejszą ilością rewersów.
Żeby to rozwikłać zastosuję chyba metodę, o której opowiedzieli autorzy monografii "skarbu hutnika". W celu ustalenia łańcucha powiązań awersów i rewersów dającego podstawę do określenia chronologii odmian układali wielkie puzzle z ich zdjęć. Robili to nie na komputerowym monitorze tylko układali wydrukowane zdjęcia na podłodze. Całość, jeśli miała by się zmieścić na ekranie, musiała by być złożona z tak małych obrazków, że były by zupełnie nieczytelne.
Będę próbował - albo ze zdjęciami, albo jednak na komputerze, ale układając łamigłówkę z symboli odmian i wariantów. Kombinacji jest masa (a nie wiem, czy znam wszystkie, bo jak na wstępie zaznaczyłem, co chwile pojawiają się nowe). Bardzo jestem ciekaw, czy coś się w ten sposób wyklaruje.
Pracę umila mi zapis jednego z tegorocznych koncertów moich ulubieńców - https://www.youtube.com/watch?v=QVA-JAT7src
Przydały by się jeszcze truskawki, ale takie prawdziwe. Niekoniecznie wielkie i piękne, ale za to aromatyczne. Cóż, żeby takie były, potrzebne jest słońce i ciepło, a tego brak. Może za tydzień będzie lepiej.








