Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą monety Zygmunta III. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą monety Zygmunta III. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lutego 2021

Krzyżyki i gwiazdki

 Impulsem do dzisiejszego wpisu jest mój niedawny zakup, taki szeląg litewski Zygmunta III Wazy.

Całkiem dobrze zachowany i ładnie wytłoczony, z minimalnym tylko przesunięciem ujawniającym fragment otoku sąsiedniego stempla awersu.

Pierwsza rzecz po umyciu i zeskanowaniu to oczywiście próba jak najdokładniejszej identyfikacji. Zaczynamy od najnowszego katalogu monet Z3W - Kopicki 2007.

Rysunek, jak to u Kopickiego, nieszczególnie precyzyjny, ale od razu widać, że to nie ten wariant, a wzmianki, że ta moneta występuje w więcej niż jednym wariancie też nie ma. Cofamy się chronologicznie o jeden szczebel - Ilustrowany Skorowidz (Kopicki 1995) - sytuacja podobna - numer 3456 charakteryzujący się zapisem rocznika 2 - 3 i brak wzmianki o istnieniu wariantów. Kontynuujemy podróż w czasie. Katalog Kamińskiego - Kurpiewskiego.
Tu jest znacznie ciekawiej. Rysunki też takie sobie, ale są dodatkowe opisy, z których wynika, że mój nowy nabytek, to numer 2004. Na wszelki wypadek rzut oka w jeszcze jeden szczegółowy katalog. Gdy po niego sięgam, zawsze zaczynam od tomu piątego.
Czapski nie zaznaczył wprawdzie, jaki znak rozpoczyna legendę rewersu, ale kombinacja znaków awers/rewers wskazuje na numer 1470. Upewnijmy się więc.
Tu już jest wszystko jasne - na początku legendy rewersu jest...

No właśnie, co to za znak.

Kopicki napisał, że to krzyżyk i takie określenie często pojawia się w opisach aukcyjnych, ale nie jest określeniem jedynym. 

GNDM aukcja 6, lot 90 - Odmiana z krzyżem na awersie.
GNDM aukcja 9, lot 1586 - Odmiana z kwiatkiem na początku legendy rewersu.
GNDM aukcja 5, lot 1413 - Wariant z ... rozetami w legendach.

Krzyż, kwiatek, rozeta... 

Rozeta, to motyw często spotykany w architekturze, tu rozeta nad wejściem do katedry wawelskiej. Wybrałem ten przykład, bo wawelska rozeta jest zbudowana na podziale czteroelementowym, a nie częściej spotykanym, sześcioelementowym. 
Jak by nie było, rozeta jest konstrukcją geometryczną budowaną na bazie powtarzających się podziałów koła. To nie to.

Krzyż również nie. Odpada. To ornament na planie krzyża, ale to jedyne do krzyża podobieństwo.

Moim zdaniem, określeniem najlepiej oddającym charakter tego elementu jest "kwiat czteropłatkowy". To element często pojawiający się na monetach. Widzimy go na przykład na trojakach Batorego, trojakach i ortach Zygmunta III. 
Jest i na niższych nominałach. Oczywiście na szelągach, ale też, rzadko, bo rzadko, na półtorakach.

Jak z powyższych przykładów widać, raczej nie można tego elementu wiązać ani z konkretną mennicą ani z osobą. To po prostu ozdobnik, ozdobnik w kształcie czteropłatkowego kwiatka.

Przy okazji. W Katalogu trojaków polskich T. Igera, we wstępach do poszczególnych części znajdują się tabele zawierające "herby i znaki mennicze". W tabeli w części z monetami Zygmunta III takiego czteropłatkowego kwiatka nie ma. Jest bardzo podobny, pięciopłatkowy opisany, jako "znak mincerski mennicy wschowskiej w 1595 r." i są połączone w parę (umieszczane po obu stronach herbu podskarbiego litewskiego) pięciopłatkowe kwiatki, znów opisane jako "znaki mennicy wileńskiej 1591-1593". Mam poważne wątpliwości, czy znaki te można nazywać znakami menniczymi. Moim zdaniem należałoby określać je, jako ozdobniki stosowane w mennicy XXX za panowania YYY. Mogły być oczywiście powiązane z konkretnymi osobami, właścicielami punc służących do wyrobu stempli, ale moim zdaniem nie mamy tu do czynienia ze znakami intencjonalnie identyfikującymi mennicę, czy osobę. 

niedziela, 11 listopada 2018

Połowy drobnicy staropolskiej

Na forum TPZN jest wątek, dziś mający piętnaście stron, wątek zatytułowany
Połowy drobnicy staropolskiej (i nie tylko drobnicy).
Wątek założył w kwietniu 2016 użytkownik "ukrywający się" pod nickiem dariusz.m. Cudzysłów pojawił się, bo autor wątku, w przeciwieństwie do większości użytkowników internetowych forów, nie ukrywa swojej tożsamości. 
Będąc częstym, bo codziennym, gościem forum TPZN, czytającym większość pojawiających się tam wpisów, bo nie wszystkie mnie interesują, nigdy nie pomijam tych, które przysyła dariusz.m, choć nie zawsze zgadzam się z ich tezami. Ale po co są fora, jeśli nie po to by dyskutować i przerzucać się argumentami.

Doceniając wiedzę i numizmatyczną pasję Pana Dariusza, z zadowoleniem przyjąłem wiadomość, że jednym z punktów programu drugiej sesji numizmatycznej u Damiana Marciniaka będzie wystąpienie zapowiedziane, jako:
17:30 Krótka historia szeląga polskiego – Dariusz Marzęta
Jak już pisałem, tym razem do Warszawy nie pojechałem, ale od czego Internet? Sesja została nagrana i udostępniona, więc jakiś czas temu zabrałem się za jej oglądanie i słuchanie. Przyznaję ze wstydem, że jeszcze nie zapoznałem się z jej  całością, ale z dotąd obejrzanych wystąpień, "Krótka historia..." podobała mi się najbardziej. Opowiadana ze swadą, ilustrowana dobrymi zdjęciami monet, monet czasem bardzo niepozornych, ale jeszcze bardziej rzadkich, jest znakomitą zachętą do zwrócenia kolekcjonerskiej pasji w stronę najniższych nominałów polskiego mennictwa. 
Akurat mnie, do tej dziedziny polskiej numizmatyki zachęcać nie trzeba, ale dość często spotykam się z pytaniami, "jakie monety zbierać?", "co kolekcjonować?". Nie ma tygodnia, by wśród słów kluczowych wpisywanych w wyszukiwarki kierujące ruch sieciowy na mój blog, takich pytań nie było. Jeśli ktoś z Państwa zastanawia się jeszcze nad profilem swojej kolekcji, niech koniecznie wykładu Pana Dariusza posłucha. Od podpowiedzi na ten temat, w nim aż gęsto.
Wykład powinni obejrzeć również kolekcjonerzy, którzy swoją drogę już wybrali, ale wciąż mają problemy, na przykład z określeniem mennic, w których wybito miedziane szelągi Jana Kazimierza, czy Stanisława Augusta. Żadna z publikacji na te tematy nie zrobiła tego tak klarownie, tak obrazowo, jak Pan Dariusz.

A teraz przechodzimy od teorii, do praktyki. Oto trofea moich łowów z końca października. 
1. 
Lekko niedobity, ale całkiem czytelny grosz koronny Zygmunta III z roku 1610. Pospolity wariant z datą nie rozdzieloną kropką, w "nowym Kopickim" nr 295, ale inna  interpunkcja. Zastąpi brzydszego, gorzej wybitego kolegę i dołączy do dwóch braci z nieprawego łoża. Takich miedzianych.
2. 
Półtorak koronny Zygmunta III z 1621 r. Lekko zgięty, ale bez pęknięć krążka, dźwięk ma dobry. Kopicki 373. Ciekawy przykład pomyłek rytownika stempla. Nie wiem, czy to była praktyka celowa, czy skutek uszkodzenia puncy litery E, ale na półtorakach Zygmunta III tę literę często nabijano dwiema puncami - osobno "ramka", osobno środkowa kreseczka (której rolę czasem pełniły kropki, romby itp.). Na tej monecie, E w REG tego środkowego elementu nie ma. Na tym nie koniec. Rytownik miał problem z końcówką legendy rewersu. Nabił trzy litery POO, zauważył pomyłkę chyba już tłukąc młoteczkiem w to drugie O, bo odbiło się słabiej. Na tym drugim O nabił silnym uderzeniem literę L i dołożył końcowe O trochę powyżej linii liter legendy. W rezultacie POLO można odczytać, jako PODO. Taka ciekawostka.
3. 
Jeszcze jeden grosz koronny Zygmunta III. Tym razem rocznik 1625, z herbem Sas. Kopicki 324. Pospolitszy od odmiany z herbem Półkozic i od groszy litewskich z tego rocznika, ale nie tak pospolity, jak wynikało by z katalogów.
4.
Taki mały off-top. Zbiór z 26 października.
5. 
Na koniec zagadka.
Oczywiście, szeląg litewski Jana Kazimierza. Ale który rok i która mennica? Owocnego zgadywania.


Printfriendly