Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany monet PRL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany monet PRL. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 listopada 2015

Yeti

Mimo tytułu będzie mowa o monetach, a konkretnie o kilku monetach, które znam tylko ze zdjęć, które nie ja zrobiłem. Dlatego będzie to wpis, w którym większość zdjęć zrobił ktoś inny.
Jasne, że takich monet jest nieprzeliczone mnóstwo - wystarczy zajrzeć do dowolnego internetowego sklepu zajmującego się sprzedażą monet. Pełno tam zdjęć monet, których nie dane mi było widzieć na żywo.
To o co chodzi? Najlepiej posłużyć się przykładem.

Oto awersy dwóch 50-groszówek z 1968 r.
Po prawej moneta, którą znam i mam. Po lewej - Yeti. Porównajcie cyfry 6 w roczniku!

Czy już wiadomo, o co mi chodzi?
Dziś o monetach, których bezskutecznie poszukuję - niektórych od lat, innych od miesięcy, a jednej zaledwie od kilku dni. Chciał bym wierzyć, że te poszukiwania mają sens większy, niż tropienie yeti w śniegach Himalajów. Brutalnie mówiąc - dopóki nie zobaczę takiej monety na własne oczy, nie będę miał pewności, czy rzeczywiście istnieje.

Przykład drugi.
Też 50 groszy, tyle że dziesięć lat młodsze. I znowu - kształt dziewiątek, a na dodatek położenie znaku mennicy i odległość kropek od cyfr. Tę górną mam, dolnej - na żywo nigdy nie widziałem.

Przykład trzeci.

Dwa egzemplarze dwudziestozłotówek ze Stefanem Marcelim Nowotko, rocznik 1976, bez znaku mennicy - tu mamy wyraźną różnicę odległości legendy od obrzeża. I nie wynika to z szerokości obrzeża, bo kiedy obróci się lekko to zdjęcie - żeby linie łącząca najwyższe punkty legendy była pozioma, to...

widać, że rysunek awersu jednej jest wyraźnie mniejszy od drugiej (podobnie ma się rzecz z jedną z odmian 20-złotówki z roku 1974). Mniejszej, tej po lewej, nigdy w ręku nie miałem.

Jedziemy dalej. To zdjęcie

zrobiłem ja. Dość rzadka odmiana 20-złotówki z roku 1986 z charakterystyczną jedynką w roczniku. Mam ją.
Kilka dni temu dostałem takie zdjęcie.

Jedynka taka sama, ale znak mennicy w całkiem innym ułożeniu!

Ostatni egzemplarz "tajemniczego człowieka śniegu" to coś innego.
Jakiś czas temu z pomocą dociekliwych kolekcjonerów ustaliłem, że istnieją warianty 10-groszówki z rocznikiem 1923.

Udało mi się znaleźć i włączyć do zbioru trzy monety:
  • duży awers, duży rewers
  • mały awers, mały rewers
  • mały awers, duży rewers
A czy istnieją monety typu duży awers, mały rewers? Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, by istniały. Szukam od kilku lat, bezskutecznie.



poniedziałek, 30 grudnia 2013

Numerologia - ciąg dalszy.

Wszyscy na wyprzódki publikują podsumowania, przewidywania. Mnie się nie chce. Może za rok.
Zobowiązanie noworoczne już podjąłem. Teraz trzeba napisać coś normalnego.
Żeby jednak nie było, że koniec roku nic dla mnie nie znaczy, sprytnie nawiążę...

Kończy się rok 2013. Kiedy podsumujemy cyfry, otrzymamy szóstkę. Tak się dziwnie składa, że poprzedni odcinek "cyklu numerkowego" sponsorowała piątka. Czy to przypadek?

Jak myślicie? Kiedy wybito pierwszą polską monetę z trzema szóstkami?
Szóstak koronny 1596 z mennicy w Malborku.
Nie dość, że są trzy szóstki, to jeszcze każda z nich inaczej zapisana!
W roczniku mamy zwykłą szóstkę - cyfrę arabską. Przy dokładnych oględzinach okazuje się, że sąsiadująca z nią dziewiątka wyszła spod tej samej puncy.

Nominał zapisano dwukrotnie. Najpierw cyframi rzymskimi - nad tarczami herbowymi, później słownie, w legendzie rewersu: GROS.ARGEN.SEX.REG. POLONI. SEX nie oznacza tu tego, o czym podobno myślimy osiemnaście razy na godzinę. To skrócone GROSSUS SEXDUPLEX, czyli grosz poszóstny (sześciokrotny). Swoją drogą rozwinięcie skrótu też jakieś takie...

Trzy szóstki, tym razem jednakowe, stojące obok siebie znajdziemy oczywiście na monetach Jana Kazimierza z roku 1666.
Szeląg litewski z mennicy w Kownie.
G.F.H - monogram dzierżawcy mennicy, Jerzego Fryderyka Horna,
głowa jelenia - fragment herbu Kryszpin podskarbiego wielkiego litewskiego  Hieronima Kirszensteina.

Takie szóstki z odgiętymi na zewnątrz końcami pojawiły się już wcześniej, na przykład na monetach z mennicy krakowskiej.
Półtorak koronny z 1616 r. Kraków.

Są i normalne szóstki na monetach z szatańskiego rocznika
Szóstak z inicjałami Andrzeja Tynfa.
Prawdopodobnie z bydgoskiej mennicy, choć na kopertce, w którą zapakowana była moneta (pochodzi ze starego zbioru) zanotowano "Poznań".

Mam też monetę z szóstką w lustrzanym odbiciu. No może troszkę podkolorowałem. Szóstka na awersie jest prawidłowa, ale zamiast rewersu na monecie jest negatywowa odbitka awersu. Gotowa moneta przylepiła się do stempla i odbiła swój rysunek w krążku następnej monety.
Szeląg Augusta III z jednej z miejskich mennic. Z której? To wymaga bardzo dokładnych badań porównawczych znanych stempli awersu. Najbardziej przypomina monety elbląskie.

Jest więcej nominałów z cyfrą sześć - na przykład szósta część talara. Jak i inne nominały tego typu ma proweniencję niemiecką. W tym przypadku jest to 1/6 talara Augusta III z grupy monet sasko-polskich.
Kolejnym przykładem nominału z szóstką są talary sześciozłotowe z końcówki panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Za Poniatowskiego wybito ostatnie przedrozbiorowe szóstaki. Później monety o nominale sześciu groszy pojawiły się tylko raz. Stało się to w roku 1813 podczas oblężenia Zamościa. Za materiał posłużyły krążki austriackich miedziaków. Ostatnie polskie szóstaki są dziś równie rzadkie i cenne, jak pierwsze, z czasów Zygmunta Starego.

Na monetach Królestwa Kongresowego szóstka się jednak pojawia. Jak to możliwe? Przyczyną jest zwyczaj podawania stopy menniczej na monetach.
Na tej złotówce z 1818 r.
nominał zapisano na dwa sposoby. Mamy tu "1. ZŁOTY POLSKI" i "86 86/125 Z GRZ.CZ.KOL.". Ten drugi zapis oznacza, że z grzywny kolońskiej czystego srebra należy wybić trochę ponad 86 złotówek (dokładnie 86 i 86/125). Bardzo to skomplikowane. Na niektórych wyższych nominałach również znajdujemy szóstkę w ułamkach.

W międzywojennym dwudziestoleciu szóstka pierwszy raz pojawia się na monetach w roku 1833, na pamiątkowych dziesięciozłotówkach z Sobieskim i Trauguttem. Trzy lata później jest oczywiście w roczniku.
 Po wojnie na szóstkę na monecie trzeba było czekać do roku 1960. Na monetach zaprojektowanych przez Jastrzębowskiego cyfry, w tym i szóstka, wyglądają niekiedy nietypowo.

Dość powszechna jest wiedza o dwóch odmianach dwudziestogroszówek z 1976 r. różniących się między innymi kształtem szóstki.
Ostatnio pojawiła się informacja, że podobnie ma się sprawa z pięćdziesięciogroszówkami z roku 1968
http://forum.tpzn.pl/index.php/topic,7136.0.html
Na razie nie udało mi się tego potwierdzić.

Na monetach III RP nic ciekawego z szóstkami się nie dzieje, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Może za dwa lata...









niedziela, 17 marca 2013

Jeden, dwa, trzy, cztery to są piękne litery...

Przez kilka pierwszych wieków po pojawieniu się w Polsce pieniądza w formie monet, ich nominał rozpoznawano po gabarytach, a  miejsce emisji po portrecie panującego albo herbie miasta-emitenta. Czas emisji ustalić było tym trudniej im dokładniej chcielibyśmy to uczynić.

Przyjmuje się, że pierwsza polska datowana moneta powstała za Zygmunta Pierwszego. Jedni uważają, że to grosz głogowski tego władcy, inni, że dopiero jego półgrosz koronny z roku 1507.
Nie tym sporom zamierzam jednak poświęcić ten wpis ( i kilka następnych). Tym razem skoncentruję się na wyglądzie cyfr i liczb na naszych monetach.

Zaczynam od jedynki. Na powyższej monecie wbrew pozorom jest tylko jedna jedynka będąca pierwszą cyfrą w roczniku. Ostatnia cyfra to siedem. W pierwszym okresie po pojawieniu się cyfr na naszych monetach jedynka przyjmowała formę "rzymską" mimo, że pozostałe cyfry w dacie zapisywano cyframi arabskimi. Czasem taka jedynka ma poziome szeryfy, jak wielka litera i
grosz koronny Zygmunta I
Dzięki temu można było używać jednej puncy wspólnej dla 1 i I. Za Zygmunta III takie jedynki występują i w roczniku i w tytulaturze króla i w nominale III lub VI, ale też zaczynają się pojawiać jedynki przypominające dzisiejszą pisownię tej cyfry.
trojak koronny z mennicy lubelskiej
trojak koronny bity we Wschowie

Górna część jedynki ma już coś w rodzaju daszku, dolna jest rozdwojoną podstawą. Ciekawym przykładem wymieszania krojów cyfry jeden jest następna moneta. 
grosz koronny 1611 z Krakowa

Jeszcze jeden przykład jedynki z monety Zygmunta III - półtorak koronny z datą umieszczoną w zewnętrznym otoku. W tym przypadku rytownik dostosował dolną część cyfry do kompozycji rysunku monety.
Nie zawsze rytownicy byli tak staranni. W 1621 roku jeden z nich miał jakiś problem z puncą jedynki, co spowodowało powstanie odmiany znanej jako półtorak 162J (trzeba jednak zaznaczyć, że litery J w legendach monet siedemnastowiecznych oczekiwać nie można - łacina nie zna takiej litery).
Z czasem podstawa jedynki zaczęła przybierać bardziej ozdobny kształt
grosz koronny Augusta III

Nawet "rzymska" jedynka zyskiwała taka ozdobę - tu przykład z jedynką nie w dacie, a w nominale:
grosz Stanisława Augusta z 1767 r.

Na początku dziewiętnastego wieku jedynka na polskich monetach przyjęła formę całkiem współczesną. Mamy ukośny daszek z lewej i poziomy szeryf u podstawy. 
trojak Księstwa Warszawskiego

Kilkadziesiąt lat później jedynka przysporzyła innych kłopotów. Ponieważ miedziane jednogroszówki nie dość, że wyglądały podobnie (rysunek), jak bilonowe dziesięciogroszówki, to jeszcze miały identyczne wymiary. Miedziaki pokryte jasnym metalem dawały oszustom dziesięciokrotny zysk. Lekarstwem miało być zastąpienie nominału grosza wyrażonego cyfrą przez napis "JEDEN GROSZ" - już z literą J! Do emisji takich groszy nie doszło, skończyło się na wybiciu prób.

Rozwój techniki menniczej spowodował, że monety, które były jednymi z pierwszych wyrobów wytwarzanych metodą taśmową stały się w jeszcze większym stopniu wyrobami powtarzalnymi w najmniejszych szczegółach rysunku. Skończyło się tworzenie stempli przy użyciu punc dobieranych czasem przypadkowo. Mimo to wciąż pojawiały się (i pojawiają się nadal) pozornie jednakowe monety różniące się drobnymi szczegółami rysunku.
dwa warianty jedynki na odmianie dziesięciofenigówki Królestwa Polskiego z 1917 r (napis blisko obrzeża).
dwie odmiany jednofenigówki Królestwa Polskiego z 1918 r.
po lewej moneta bita stemplem w/g wzoru z roku 1917

W okresie międzywojennego dwudziestolecia projektanci naszych monet pozostawili ukośny daszek jednocześnie rezygnując z szeryfa na dole lub markując go jedynie małym poszerzeniem.
10 groszy 1923
jeden grosz 1925

Po wojnie, na pierwszych monetach PRL ukośny daszek jedynki zmalał zdecydowanie

W roku 1984 rozpoczęto bicie dwudziestozłotówek z jedynką całkowicie  pozbawioną daszka. Przypomniano sobie o nim na krótko w roku 1986 - na awersie niewielkiej części nakładu daszek pojawił się ponownie.


Na monetach III RP jedynka w nominale odzyskała daszek i markowany szeryf w podstawie
po lewej grosz, po prawej złotówka z charakterystycznym wklęśnięciem

Jedynka w roczniku ma szeryf czasem nieproporcjonalnie wielki w stosunku do całej cyfry
jeden grosz z 1992 r.
choć jego kształt czasem się zmienia (reszta cyfry również):
jeden grosz z 1995 r.
i z roku 2010
Nie wiem, co na to projektanci naszych monet, ale przypuszczam, że nie są zadowoleni, że z upływem czasu mennica zmienia krój niektórych cyfr. Na przykład na dwuzłotówkach
W końcu krój liter i cyfr, to bardzo ważny element projektu plastycznego.

Nie spodziewałem się, że pisanie zajmie mi aż tyle czasu i że potrzebnych będzie tak wiele zdjęć. 

P.S.
Skąd tytuł wpisu? I dlaczego "...piękne litery", a nie cyfry?
A z takiego wierszyka:
Jak jo chodził do szkoły, 
uczyły mnie rechtory,
jeden, dwa, trzy, ćtery,
to są piykne litery.
Jak jo chodził do szkoły,
uczyły mnie rechtory,
piwo pić, w karty grać
i z dziouchami tańcować.
czego i Wam życzę, choć dziś już pewnie takich szkół nie ma.

czwartek, 4 listopada 2010

PRL - 50 groszy 1978.

Po kilku dniach od wysłania pierwszych egzemplarzy specjalizowanego katalogu monet PRL zaczęły przychodzić listy z uwagami. Nic w tym dziwnego - nikt nie jest doskonały.
Największym, ewidentnym błędem było pominięcie 50-groszówki z rocznika 1987. Najpierw myślałem, że stronę zgubiła drukarnia, później okazało się, że to ja usunąłem przypadkowo tę stronę - prawdopodobnie przy okazji aktualizacji spisu treści.
Do tego doszły jeszcze drobne błędy redakcyjne i rzecz znacznie ważniejsza - wariant 50-groszówki z 1978 roku bez znaku mennicy. Wiadomość brzmiała tak:
Pierwsze pytanie związane z pańskim katalogiem. Pozycja 3.17.4. - 50gr/1978  bez znaku mennicy str.128. Pisze Pan, ze ta moneta na awersie: "skrzydła nie dotykają tułowia". Przejrzałem swoje zbiory łącznie z monetami "słabymi" i odnoszę wrażenie , że to pańska moneta jest rzadkością. W załączeniu skan mojej monety. W katalogu ewidentnie widać opisana "wadę" natomiast u mnie...
Zanim napisałem, że na 50-groszówkach z Kremnicy skrzydła nie dotykają tułowia, przejrzałem wszystkie monety z tego rocznika, jakie mam w domu (około pół kilograma) i na wszystkich był odstęp między tułowiem, a skrzydłami. Nie jest to więc rzadkość. Rzadkie nie są również monety ze skrzydłami dotykającymi tułowia. Bez trudu znalazłem takie egzemplarze na Allegro. Po kilku dniach dorwałem się do kilku kilogramów monet PRL (dublety znajomego) i też już mam:
Dlaczego nie trafiłem wcześniej na ten wariant? Przypuszczam, że w masówce, którą kiedyś kupiłem była zawartość woreczka kremnickich 50-groszówek wybitych jednym stemplem (jak to w menniczych woreczkach). Moneta pospolita, zmiany położenia znaku mennicy z oczywistych względów nie wchodziły w grę i tym sposobem lekceważenie doprowadziło do przegapienia czegoś ważnego.
Niestety, w pojemniku, który miałem okazję dokładnie przejrzeć nie było niewątpliwie rzadkiej odmiany monety z tego samego rocznika, tyle, że z warszawskiej mennicy (dolne zdjęcie).
Czy komuś z Was udało się zdobyć taką monetę?

Printfriendly