Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szelągi ryskie Zygmunta III. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szelągi ryskie Zygmunta III. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2020

Katalog PRL - wydanie trzecie.

Zakończyłem pracę nad nowym wydaniem katalogu obiegowych monet PRL. Jest dostępny razem z pozostałymi tutaj:

https://sites.google.com/site/monetypolskie/

Nie wszyscy będą zadowoleni, bo zdecydowałem się na istotną zmianę. W części katalogowej pokazującej odmiany i warianty nie umieściłem monet z powtarzalnymi usterkami stempli (wykruszenia itp.) oraz monet bitych stemplami ze zdwojeniem rysunku.

Żeby nie  pozostać wyłącznie przy krótkiej reklamowej wzmiance, kilka dodatkowych informacji.

  • Wszystkie wykłady z cyklu "W numizmatyce widzisz tyle, ile wiesz" wygłoszone w piątek 2 października w ramach VII sesji numizmatycznej GNDM  są dostępne na youtubowym kanale GNDM.

  • Mennica Polska otrzymała roczne zbiorcze zamówienie Narodowego Banku Polskiego na produkcję i dostawę w roku 2021 monet powszechnego obiegu o wartości 82,27 mln zł. Ciekawe, jak ta kwota zostanie rozłożona na poszczególne nominały.

  • Komisja Europejska podjęła działania zmierzające do rezygnacji z najniższych nominałów monet. W poniedziałek, 28 września 2020 rozpoczęły się konsultacje na temat jednolitych zasad zaokrąglania końcówek cen. Krok ten ma umożliwić wycofanie z obiegu monet 1- i 2- eurocentowych. Decyzja zapadnie nie wcześniej, niż pod koniec przyszłego roku. Ciekawe, czy Polska podejmie podobne kroki dotyczące jedno- i dwugroszówek. A może wprowadzimy euro?
Dla podtrzymania tradycji, że w każdym wpisie powinna znaleźć się jakaś ilustracja, pochwalę się jednym z ostatnich zakupów. 
Sprzedający opisał monetę, jako szeląg ryski z roku 1601. Miałem w zbiorze szeląga z tego rocznika, ale z innym awersem. 
Nie było wyjścia, tym bardziej, że jak na szeląga ryskiego, oferowana moneta była bardzo dobrze wytłoczona - z idealnie centrycznym awersem i rewersem. Ustawiłem limit, szczęśliwie wygrałem, moneta dotarła. Po oględzinach uznałem, że opis jest OK i włączyłem do zbioru, jako odmianę rocznika 1601. Pochwaliłem się na forum TPZN w wątku o wiele mówiącym tytule "Połowy drobnicy staropolskiej (i nie tylko drobnicy)". Bardzo szybko dowiedziałem się, że myliliśmy się obaj - i sprzedający i ja. Pan Darousz Marzęta, autor niedawno wydanego katalogu szelągów ryskich Zygmunta III Wazy zauważył moją wiadomość i napisał tak.
Przyjrzałem się jeszcze raz mojej nowej starej monecie i... zmieniłem jej opis w katalogu zbioru - numer 3275 odmłodniał o cztery lata i znalazł miejsce w roczniku 1605.
Wniosek pierwszy - trzeba dokładnie oglądać monety i przed zakupem i po zakupie. Wniosek drugi - trzeba kupić katalog D. Marzęty.

piątek, 7 września 2012

Monety opowiadają o...


Dawno, dawno temu, dostałem w prezencie książeczkę „Monety opowiadają o historii”. Tłumaczenie z rosyjskiego, autor Fiedorow-Dawydow H.

Dla dziesięciolatka na początku kolekcjonerskiej ścieżki nie była to lektura porywająca, ale z czasem zacząłem ją doceniać. Pokazała mi tę druga stronę kolekcjonerstwa, po której mniej ważne jest ile masz monet, jaka maja wartość, w jakim są stanie. Nie uświadamiałem sobie wcześniej, że moneta w mojej dłoni to materialny świadek historii , od którego można się dowiedzieć mnóstwa ciekawych rzeczy. Trzeba tylko wiedzieć, jak świadka do opowieści skłonić.

Kupiłem niedawno takiego szeląga.
 Zygmunt III Waza, Ryga, rocznik 1598

O czym opowiada ten kawałek metalu?
O królu Zygmuncie III i jego tytułach, o pięknym mieście Rydze i kluczach w jego herbie, o polskiej (i europejskiej)ekonomii końca szesnastego wieku i o rozwoju techniki. Na tej ostatniej opowieści chcę się dziś skoncentrować.

Dlaczego jedna strona monety mieści się na krążku w całości, a druga nie? 
Dlaczego na pustym polu, poza rysunkiem monety widać jakieś znaczki? 
Dlaczego krążek nie jest okrągły, tylko ma półokrągłe wycięcie na brzegu?

Trzy pytania, jedna odpowiedź – bo ta moneta nie została wybita, tylko wytłoczona.
Zamiast młotka:
użyto jednego z takich (lub podobnego) urządzeń:
prasy walcowe

Prasy walcowe pojawiły się w mennicach już wcześniej, ale nie używano ich do tłoczenia monet, tylko do przygotowywania blachy, z której wycinano krążki na monety. Zamiast mozolnie rozklepywać blachę na kowadle uzyskując placki o nieregularnym kształcie i nierównej grubości, walcowano pasy blachy do osiągnięcia wymaganej i mniej więcej stałej grubości.
Tłoczenie monet stało się możliwe po opanowaniu wytwarzania przekładni zębatych na tyle dokładnych, by możliwe było uzyskanie dobrej synchronizacji obrotowego ruchu dwóch walców kręcących się w przeciwnych kierunkach. 
Pewnie ktoś zauważył, że podczas walcowania blach, na ich powierzchni odbijają się wypukłości i wgłębienia istniejące na walcach. Od takiego spostrzeżenia już tylko krok do tłoczenia monet walcami. Tylko ta synchronizacja. Nawet dziś rachunek kół zębatych nie jest prostą zabawą, a przecież trzeba jeszcze teoretyczne obliczenia zrealizować w praktyce. W XVI wieku nie było numerycznie sterowanych obrabiarek.

Przy tłoczeniu mojego szeląga, prasa się troszkę rozjechała – awers i rewers nie znalazły się na blasze idealnie naprzeciwko siebie. 

Blachy po przejściu przez prasę wyglądały tak:
fragment paska z ryskimi szelągami królowej Krystyny 
pochodzący z fałszerskiej mennicy w Suczawie

Teraz należało wyciąć monety. Robiono to ręcznie przy pomocy wycinaka i młotka. Trzeba było ułożyć blachę z odciskami monet na płaskiej powierzchni i uderzyć. Ułożyć, ale nie byle jak! To, że prasy nie były idealne i że awers i rewers nie zawsze idealnie się pokrywały nie było niespodzianką. Którą stronę można było „okaleczyć”? No jasne, że nie awers, na którym był inicjał i tytuł (a czasem i portret) króla. Dlatego to strona z herbem miasta (rewers) wychodzi częściowo poza krążek.
A że w pośpiechu (plany i normy trzeba było wykonywać od zawsze) czasem wycinak zahaczał o rysunek kolejnej monety, która z tego powodu nie była już idealnie okrągła.

Na rewersie, poza rysunkiem monety widać wypukłe kropki. Oznacza to, że na walcu były wgłębienia. Skąd się tam wzięły? Z pewnością nie są to przypadkowe skaleczenia. Przypuszcza się, że w walcach robiono wgłębienia, aby zapobiec ślizganiu się blachy między walcami w chwili jej wkładania. Dzięki temu walce „zabierały” blachę, jak wyżymaczka mokrą ścierkę.
pomiędzy negatywami monet widoczne wgłębienia
 
Na zdjęciach nie widać jeszcze jednej charakterystycznej cechy monet tłoczonych walcami. Siłą rzeczy takie monety maja stały układ osi awersu i rewersu. Przy ręcznym biciu młotem otrzymywano monety (np. boratynki) o bardzo rożnych kątach obrotu awers/rewers. Na mojej monecie awers i rewers mają górę w tym samym miejscu, zupełnie jak bilon, którym się dziś w Polsce posługujemy. Wiedząc o tym, zauważa się, że niedobicia (a raczej niedotłoczenia) są dokładnie naprzeciwko siebie. Można z tego wnioskować, że osie walców nie były idealnie równoległe
(albo walce nie były walcami, tylko miały kształt lekko stożkowaty).
 
Na tym nie koniec. Umiejscowienie niedobić wskazuje na sposób rozmieszczenia rysunków monet na walcach.
 układ stempli na rozwinięciu powierzchni walca

Czy to wszystko?
O nie!
Można na przykład zauważyć, że do wykonania obydwu walców:  ze stemplami awersów i ze stemplami rewersów użyto tego samego zestawu punc z literami
Litera G
po lewej z awersu, po prawej z rewersu
Moja nowa moneta opowiada jeszcze wiele innych historii. Jej średnica, to tylko 18 mm, a waga 1,39 grama. Jak te parametry mają się do obowiązującej wówczas stopy menniczej?
Gdyby mieć dostęp do większej ilości szelągów ryskich z 1598 r. można by się pokusić o ustalenie ilości stempli znajdujących się na walcu, a także ilu par walców użyto w tym roku i przy okazji oszacować nakład rocznika.
Gdyby mieć dostęp do większej ilości szelągów ryskich z sąsiednich roczników, można by ustalić, czy tych samych walców używano przez kilka lat.
I tak dalej, i tak dalej...
Monety opowiadają. Warto ich posłuchać.





Printfriendly