Dawno, dawno temu, dostałem w
prezencie książeczkę „Monety opowiadają o historii”.
Tłumaczenie z rosyjskiego, autor Fiedorow-Dawydow H.
Dla dziesięciolatka na początku
kolekcjonerskiej ścieżki nie była to lektura porywająca, ale z
czasem zacząłem ją doceniać. Pokazała mi tę druga stronę
kolekcjonerstwa, po której mniej ważne jest ile masz monet, jaka
maja wartość, w jakim są stanie. Nie uświadamiałem sobie
wcześniej, że moneta w mojej dłoni to materialny świadek historii
, od którego można się dowiedzieć mnóstwa ciekawych rzeczy.
Trzeba tylko wiedzieć, jak świadka do opowieści skłonić.
Kupiłem niedawno takiego szeląga.
Zygmunt III Waza, Ryga, rocznik 1598
O czym opowiada ten kawałek metalu?
O królu Zygmuncie III i jego tytułach,
o pięknym mieście Rydze i kluczach w jego herbie, o polskiej
(i europejskiej)ekonomii końca szesnastego wieku i o rozwoju
techniki. Na tej ostatniej opowieści chcę się dziś skoncentrować.
Dlaczego jedna strona monety mieści
się na krążku w całości, a druga nie?
Dlaczego na pustym polu,
poza rysunkiem monety widać jakieś znaczki?
Dlaczego krążek nie
jest okrągły, tylko ma półokrągłe wycięcie na brzegu?
Trzy pytania, jedna odpowiedź – bo
ta moneta nie została wybita, tylko wytłoczona.
Zamiast młotka:
użyto jednego z takich (lub podobnego) urządzeń:
prasy walcowe
Prasy walcowe pojawiły się w mennicach już wcześniej, ale nie używano ich do tłoczenia monet, tylko do przygotowywania blachy, z której wycinano krążki na monety. Zamiast mozolnie rozklepywać blachę na kowadle uzyskując placki o nieregularnym kształcie i nierównej grubości, walcowano pasy blachy do osiągnięcia wymaganej i mniej więcej stałej grubości.
Tłoczenie monet stało się możliwe po opanowaniu wytwarzania przekładni zębatych na tyle dokładnych, by możliwe było uzyskanie dobrej synchronizacji obrotowego ruchu dwóch walców kręcących się w przeciwnych kierunkach.
Pewnie ktoś zauważył, że podczas
walcowania blach, na ich powierzchni odbijają się wypukłości i
wgłębienia istniejące na walcach. Od takiego spostrzeżenia już
tylko krok do tłoczenia monet walcami. Tylko ta synchronizacja.
Nawet dziś rachunek kół zębatych nie jest prostą zabawą, a
przecież trzeba jeszcze teoretyczne obliczenia zrealizować w
praktyce. W XVI wieku nie było numerycznie sterowanych obrabiarek.
Przy tłoczeniu mojego szeląga, prasa
się troszkę rozjechała – awers i rewers nie znalazły się na
blasze idealnie naprzeciwko siebie.
Blachy po przejściu przez prasę
wyglądały tak:
fragment paska z ryskimi szelągami królowej Krystyny
pochodzący z fałszerskiej mennicy w Suczawie
Teraz należało wyciąć monety.
Robiono to ręcznie przy pomocy wycinaka i młotka. Trzeba było
ułożyć blachę z odciskami monet na płaskiej powierzchni i
uderzyć. Ułożyć, ale nie byle jak! To, że prasy nie były
idealne i że awers i rewers nie zawsze idealnie się pokrywały nie
było niespodzianką. Którą stronę można było „okaleczyć”?
No jasne, że nie awers, na którym był inicjał i tytuł (a czasem
i portret) króla. Dlatego to strona z herbem miasta (rewers)
wychodzi częściowo poza krążek.
A że w pośpiechu (plany i normy
trzeba było wykonywać od zawsze) czasem wycinak zahaczał o rysunek
kolejnej monety, która z tego powodu nie była już idealnie
okrągła.
Na rewersie, poza rysunkiem monety
widać wypukłe kropki. Oznacza to, że na walcu były wgłębienia.
Skąd się tam wzięły? Z pewnością nie są to przypadkowe
skaleczenia. Przypuszcza się, że w walcach robiono wgłębienia,
aby zapobiec ślizganiu się blachy między walcami w chwili jej
wkładania. Dzięki temu walce „zabierały” blachę, jak
wyżymaczka mokrą ścierkę.
pomiędzy negatywami monet widoczne wgłębienia
Na zdjęciach nie widać jeszcze jednej
charakterystycznej cechy monet tłoczonych walcami. Siłą rzeczy
takie monety maja stały układ osi awersu i rewersu. Przy ręcznym
biciu młotem otrzymywano monety (np. boratynki) o bardzo rożnych
kątach obrotu awers/rewers. Na mojej monecie awers i rewers mają
górę w tym samym miejscu, zupełnie jak bilon, którym się dziś w
Polsce posługujemy. Wiedząc o tym, zauważa się, że niedobicia (a
raczej niedotłoczenia) są dokładnie naprzeciwko siebie. Można z
tego wnioskować, że osie walców nie były idealnie równoległe
(albo walce nie były walcami, tylko miały kształt lekko
stożkowaty).
Na tym nie koniec. Umiejscowienie
niedobić wskazuje na sposób rozmieszczenia rysunków monet na
walcach.
układ stempli na rozwinięciu powierzchni walca
Czy to wszystko?
O nie!
Można na przykład zauważyć, że do wykonania obydwu walców: ze stemplami awersów i ze stemplami rewersów użyto tego samego zestawu punc z literami
Litera G
po lewej z awersu, po prawej z rewersu
Moja nowa moneta opowiada jeszcze wiele innych historii. Jej średnica, to tylko 18 mm, a waga 1,39 grama. Jak te parametry mają się do obowiązującej wówczas stopy menniczej?
Gdyby mieć dostęp do większej ilości szelągów ryskich z 1598 r. można by się pokusić o ustalenie ilości stempli znajdujących się na walcu, a także ilu par walców użyto w tym roku i przy okazji oszacować nakład rocznika.
Gdyby mieć dostęp do większej ilości szelągów ryskich z sąsiednich roczników, można by ustalić, czy tych samych walców używano przez kilka lat.
I tak dalej, i tak dalej...
Monety opowiadają. Warto ich posłuchać.