Google Website Translator Gadget

czwartek, 22 stycznia 2026

Żywiec, Poznań, Warszawa

To jeden z pierwszych okazów w moim zbiorze. 

Jako kilkulatek, wyszperałem go na przepastnym strychu nad domem dziadków w Starym Żywcu. Nie wiem kto, kiedy i z jakiego powodu tak się nad nim pastwił, ale nie przypuszczam, by miało to coś wspólnego z niedawno zadaną zagadką. Żeton pozostanie w zbiorze, mimo że kupienie ładniejszego egzemplarza nie jest problemem. 
W roku 2010 kupiłem to. 
J. Strzałkowski umieścił ten żeton w swoim katalogu pod numerem 722 z opisem :
"Niesygnowany, bity,  Ø 25 mm, Al i br.". Mój egzemplarz, zresztą jak większość obecnych na rynku, nie jest ani z aluminium, ani z brązu. Wybito go na krążku z niklowanego żelaza. Nie znalazłem żadnych wydawnictw związanych z poznańskim Zjazdem lekarzy i przyrodników polskich, w którym pojawiała by się jakaś wzmianka o żywieckim browarze lub jego logo, ale przypuszczam, że browar był jednym ze sponsorów tej imprezy. A była to impreza duża i znacząca. Patronował jej prezydent Ignacy Mościcki. 
Poznań, 12 września 1933. Prezydent RP Ignacy Mościcki w drodze na uroczyste otwarcie XIV Zjazdu Lekarzy i Przyrodników Polskich w Poznaniu przed pomnikiem Wdzięczności. W pierwszym rzędzie za Mościckim od prawej: Roger Raczyński, pułkownik Jan Głogowski i Bronisław Hełczyński.
(zdjęcie i opis z ANTIQUITATES MATHEMATICAE Vol. 13(1) 2019, p. 145–176)

Na zjazd zaproszono około 17 000 lekarzy, z czego przyjechało przeszło dwa tysiące. Przygotowano 1900 referatów. Równolegle odbywał się IV Zjazd Związku Lekarzy Słowiańskich. Na terenach PeWuKa zorganizowano wielką wystawę Przyroda Zdrowie i Opieka Społeczna. Codziennie wydawano 
dziennik zjazdu, po jego zakończeniu ukazał się dwutomowy Pamiętnik Zjazdu. Wszystkie wydawnictwa dostępne w zasobach bibliotek cyfrowych.

W czerwcu ubiegłego roku miałem zaszczyt i przyjemność wziąć udział w II konferencji "Numizmatyka w archiwaliach i starych drukach". Drugiego dnia, pani Bernadeta Wilk wygłosiła referat "W uznaniu zasług. Medale, plakiety i odznaczenia ze spuścizn uczonych z zasobu Archiwum Nauki PAN i PAU (wybrane przykłady)". Jednym z omawianych przez nią medali był inny medal wybity z okazji poznańskiego zjazdu. 
Postanowiłem zapolować na niego i po niecałym roku, sukces. 
Bez wstążki, wymagający konserwacji, ale jest. Strzałkowski 721, opisany, jako bity w Mennicy Warszawskiej. 
Czy z tego wynika, że oba pokazane wcześniej żetony też wybito w Warszawie? Przypuszczam, że tak, a dodatkowym argumentem jest inny żeton, niewątpliwie wybity w Warszawie. 
Ta sama czcionka! 


wtorek, 20 stycznia 2026

Monety na obrazie

 Znacie?

Pewnie tak. Choćby ze znaczków wydanych w 1967 roku. 
Jeśli przyjrzycie się dokładniej, zauważycie, że obraz w złoconej ramie różni się od obrazu na arkusiku (też złotem obramowanym). Nic w tym dziwnego. Kompozycja znana jest w wielu wersjach i można ją oglądać w wielu muzeach. Marinus van Reymerswaele i jego uczniowie wykonali wiele jej wersji. Obraz musiał się dobrze sprzedawać! Za oryginał będący pierwowzorem uznaje się egzemplarz wiszący w Luwrze. 
Jeśli ktoś z Was miałby ochotę powiesić ten obraz w swoim salonie, nie musi włamywać się do Luwru ani do Muzeum Narodowego w Warszawie.
Wystarczy zaproponować odpowiednio wysoki limit na aukcji Sotheby’s.  
Powodzenia!
Tylko pamiętajcie, to jest duże. Z ramą 165,1 na 139,4 cm. Na ścianę mieszkania w bloku nie bardzo pasuje.

niedziela, 18 stycznia 2026

Zagadka, wierszyk i zagadki następne.

Zagadka.

Polując w internetowej dżungli na monety, które chciałbym włączyć do zbioru, co jakiś czas natykam się na dziwną "zwierzynę". Kilka przykładów:

Ktoś, kiedyś, z jakiegoś powodu uznał, że nominał należy...? Zakwestionować, unieważnić, oprotestować?

Szukałem wzmianek o takich praktykach w dokumentach z epoki, listach, pamiętnikach, gazetach itp. Nie znalazłem. I to właśnie zagadka, która mnie od pewnego czasu nurtuje. 
Znacie odpowiedź?

Teraz wierszyk.
Opublikowany w niedzielnym numerze Dziennika Pomorskiego (1925.01.18, R. 5, nr 14). Anonimowy. 
I pełen przekłamań. Czy stemplem odwróconym bito dwuzłotówki w Anglii? Czy to ktoś w Anglii je zaprojektował? 

Jakaś obsesja ogarnęła naszych rodaków po wprowadzeniu na rynek srebra wybitego w zagranicznych mennicach. "Bez połysku, bez dźwięku".  Pan Krzysztof (Monety Drugiej RP) regularnie usypia nas "dobranockami" na ten temat. 

W Dzienniku Pomorskim też ten temat poruszano. 
Dziennik Pomorski 1924.12.28, R. 4, nr 299

W związku z tym kolejna zagadka, a właściwie pytanie: czy ktoś w ostatnim czasie "rozpiłował dwuzłotówkę na 4 części i pod powłoką srebra znalazł ... najzwyklejszy mosiądz"? A może komuś udało się "oddzielić nasztancowaną blaszkę"?

niedziela, 11 stycznia 2026

Rok 1883

Dwadzieścia lat po wybuchu powstania styczniowego sytuacja na polskich ziemiach wyglądała fatalnie. Prusy i Rosja dokładały wszelkich starań, by zatrzeć pamięć o Polsce. Wkrótce po upadku powstania, w roku 1867 zniesiono autonomię Królestwa Polskiego, rok później wprowadzono nakaz prowadzenia ksiąg parafialnych w języku rosyjskim. W 1869 zlikwidowano Szkołę Główną Warszawską. W ciągu kolejnych dwu lat odebrano prawa miejskie licznym miastom, które udzielały pomocy powstańcom. W roku 1874 zniesiono urząd namiestnika Królestwa Polskiego. W 1886  r. przestał istnieć Bank Polski.  Trwała intensywna rusyfikacja ziem polskich.

Nie lepiej było w zaborze pruskim. Po roku 1863 nasiliły się procesy germanizacyjne.  Władze pruskie traktowały Wielkie Księstwo Poznańskie jak integralną część Rzeszy, dążąc do całkowitej asymilacji.  po Powstaniu Styczniowym zaostrzono kontrolę graniczną. Ścigano uczestników i sympatyków powstania, którzy uciekali z Królestwa Polskiego. Kulturkampf, rugi pruskie, walka z Kościołem katolickim, wszystko zmierzało do wyeliminowania polskości. 

Tymczasem w Krakowie, dzięki autonomii uzyskanej przez Galicję w 1867 roku, możliwe było demonstrowanie polskich uczuć patriotycznych. Okazję ku temu dało na przykład dwustulecie odsieczy wiedeńskiej, które uczczono na wiele sposobów. Jan Matejko namalował wielki (458 × 894 cm) obraz przedstawiający wiedeński triumf Sobieskiego. 

Odbywały się liczne uroczystości. Główne obchody jubileuszowe rozpoczęła 11 września poranna msza święta w kaplicy wawelskiej. Złożono wieńce na sarkofagu króla. W Sukiennicach, siedzibie Muzeum Narodowego, o godzinie 11.00 Mikołaj Zyblikiewicz, marszałek Sejmu Krajowego, otworzył w górnych salach „Wystawę zabytków z czasów króla Jana III i Jego wieku”. Przewodnik po niej wydano dopiero rok później. 

W południe obchody przeniosły się na Błonia. Przedstawiciele władz miejskich i przewodniczący delegacji przybyłych na obchody wygłosili przemówienia. Następnie uroczysty pochód przemaszerował przez Rynek do kościoła Karmelitów Na Piasku , gdzie przed wyprawą pod Wiedeń modlił się Sobieski. Odsłonięto tam tablicę upamiętniającą „włościańskie” obchody odsieczy. Wieczorem w klasztornych ogrodach odbyła się uczta i pokaz ogni sztucznych. Pierwszy dzień obchodów zakończył się wystawieniem na scenie teatru krakowskiego sztuki Władysława Anczyca "Jan Sobieski III pod Wiedniem".

12 września ulicami miasta przeszła procesja z kościoła Karmelitów na Wawel. W katedrze złożono wieńce i odprawiono nabożeństwo dziękczynne. Na zachodniej ścianie kościoła Mariackiego odsłonięto płaskorzeźbę Piusa Welońskiego. Wieczorem iluminowano miasto.

13 września, na Wawelu, obchodzono jubileusz 25-lecia pracy artystycznej Matejki. W Ogrodzie Strzeleckim odsłonięto pomnik Sobieskiego dłuta Walerego Gadomskiego. 

To tylko niektóre uroczyste wydarzenia, które zaplanowano na krakowskie obchody rocznicowe. Ich uzupełnieniem było wydanie wielu pamiątkowych medali, których katalog opublikował w roku 1884 ksiądz Ignacy Polkowski. Poprawiony i uzupełniony przez Witolda Kurnatowskiego ukazał się w roku 1886, w dziesiątym numerze "Zapisków Numizmatycznych". W następnym roku  katalog ten wydał Kurnatowski w formie broszury (dostępna w Kujawsko-Pomorskiej Bibliotece Cyfrowej).

Pozycja pierwsza w tym katalogu to: 
Udało mi się niedawno kupić taki medal. Niestety nie w srebrze ani brązie, tylko w "brytanice", stopie złożonym z 92% cyny, 6% antymonu i 2% miedzi. W katalogach aukcyjnych często czytamy, że to odbitki w cynie lub cynku. 
Medal ufundował Kurnatowski, zaprojektował Juliusz Kossak. Być może nie tylko zaprojektował, bo w opisie oferty aukcyjnej WCN z 2019 roku napisano: "medal wybity w Krakowie, na zlecenie M. Kurnatowskiego w zakładzie Juliusza Kossaka w Krakowie". Nie znalazłem niestety źródeł to potwierdzających.
Kolejny medal w zbiorze; właściwie, to mógłby być początek nowej kolekcji! Zadanie zgromadzenia wszystkich medali opisanych przez Kurnatowskiego nie jest jednak proste. Już sto czterdzieści lat temu, we wstępie do katalogu Kurnatowski napisał tak: "Zaledwie lat kilka od uroczystości upłynęło, a już bardzo trudno całą seryę skompletować, a nawet dotychczas nie znam zbioru, w którymby się cała serya w komplecie znajdowa." Nawet rezygnacja ze zdobycia egzemplarzy we wszystkich stopach, w których je wybito, sprawy nie ułatwia. Nie będę mierzył się z tym zadaniem. Jeśli jednak coś jeszcze trafi mi się okazyjnie, z okazji skorzystam. 
Na razie cieszę się z posiadania "oryginalnego Kossaka". 

sobota, 3 stycznia 2026

Moje monety (i medale) - zakupy w roku 2025

Kiedyś już coś podobnego napisałem, ale to był raczej wyjątek, niż reguła. Nie praktykuję corocznych sprawozdań. Zanim przejdę do podsumowania ubiegłorocznych zakupów, kilka zdań o impulsie, który skłonił mnie do tego tematu. Była nim lektura przedświątecznego wpisu na blogu o półtorakach, która zmusiła mnie do przeanalizowania źródeł pochodzenia moich nabytków. Chodzi o podtytuł wpisu - (i ten cholerny Facebook). Z jednej strony Sławek stwierdza, że "Dzisiaj tam przeniósł się ruch numizmatyczny", z drugiej, nie zostawia na FB suchej nitki - od serwisu jako takiego, po jego użytkowników. Na FB nie kupiłem nic. Mimo to, mój zbiór powiększył się w ubiegłym roku o 42 okazy. A doszło do tego tak.

Dziesięć ubiegłorocznych nabytków to aktualne monety obiegowe - trzy z rocznika 2024, siedem z rocznika 2025. Wszystkie wyłapane z obiegu, a więc po nominale. To pierwsze źródło pochodzenia moich monet. Jak widać, do skompletowania rocznika 2025 brak mi jeszcze dwu nominałów. Problemu być nie powinno, bo nakłady wysokie.

Na Allegro Lokalnie, które Sławek uważa za "kiłę do kwadratu", kupiłem jedną monetę. Brzydal, ale jak ważny! 

Szeląg Augusta III, rocznik 1752, literka I, AVGVSTVS
Tego wariantu wcześniej nie widziałem, nie ma go w moim katalogu. Monetę wypatrzyłem w zestawie czterech szelągów Augusta III i po bożemu, zgodnie z zasadami A.L. wygrałem.

Jeden numizmat trafił do mnie dzięki biddr. To medal, o którym pisałem 18 grudnia

Kolejnego rodzynka wyłowiłem z masówki na wagę kupionej w "antykwariacie" typu szwarc, mydło i powidło. Też go już pokazałem. To sfałszowana przed wojną Nike 1931. Cała reszta tej kilkukilogramowej paczki (bo musiałem wziąć całość), a właściwie to co jeszcze z niej zostało, jest do kupienia na OLX zapraszam na zakupy.

Na OLX nie tylko sprzedaję. Zrobiłem tam w ubiegłym roku pięć zakupów. Pochwaliłem się już żetonem na pół bułki oraz dziesięciogroszówką z 1823 r. Nie pokazałem jeszcze medalu z tego źródła. Dotarł 20 grudnia, pewnie niedługo coś o nim napiszę. 

Z Allegro trafiło do mnie sześć okazów. Najbardziej cieszę się z żetonu koronacyjnego Augusta III 

i "orła i zająca" Władysława Wygnańca (jest we wpisie kończącym ubiegły rok). 

Kolejnych sześć sztuk upolowałem na eBay. Na podium dwie pozycje, którymi zdążyłem się pochwalić: Prawie medal i paryski żeton z 1848 roku. Trzecią pozycją jest niepozorny miedziany drobiazg, grosz Augusta III z kontrmarką (Boiko-Gagarin nr 19). 

Na jeden okaz z eBay, kupiony w połowie grudnia jeszcze czekam. Mam nadzieję, że dotrze do mnie, ale co to jest, pewności nie mam - opis sprzedającego "Uralte Münze / Medaille; Herkunft mir unbekannt" niczego nie wyjaśnia. Na zdjęciu dopatrzyłem się ciekawie wyglądającego miedziaka Augusta III. Czekam cierpliwie, może dotrze.

Od różnych sprzedawców na OneBid kurierzy i poczta dostarczyli następną szóstkę. Dwa fałszerstwa monet królestwa Polskiego 1917-1918 na szkodę emitenta, żeton kelnerski z lokalu Hawełki, 
trojaka Poniatowskiego z 1784 r., medal z 1928 r. na stulecie Banku Polskiego i dwudziestozłotówkę z 1925 r. (zaszalałem!). Na brakujące mi jeszcze z II RP Nike 1932, "głęboki sztandar" i Konstytucję nie liczę. Nie moja liga. 

Z MA (MA-Shop i MA-Auction) po jednej monecie - podwójny sol paryski Walezego i szeląg Augusta III z 1752 r. (literka S, AVGVSTVS), który zastąpił brzydszy egzemplarz kupiony lata temu. Tu zaliczyłem też wpadkę - trzeci zakup nie dotarł, tzn. list dostałem, tyle że monety w nim nie było. Strata niewielka, około 20 złotych tylko, bo sprzedawca preferuje przesyłki nierejestrowane. Będę go omijał szerokim łukiem.  

Na Numimarkecie kupiłem kolejne dwie monety, grosz Augusta III z 1760 r. (Kopicki 11271 R, Kahnt 593) i dziesięciofenigówkę z 1917 roku z nieznanym mi wcześniej zdwojeniem stempla rewersu. 

Jedną monetę kupiłem "przez internet" - zaakceptowałem przysłaną mi ofertę i mam - hybrydowe 2 złote z 1988 roku

Jedną monetę dostałem w prezencie - 10 groszy 1979 - drugi wariant.

Nic nie kupiłem na giełdach i targach staroci. Oferowane monety były albo w fatalnych stanach, albo w cenach urągających zdrowemu rozsądkowi. Może kiedyś, coś...
Nic nie kupiłem na Facebooku - nie mam tam konta i mieć nie zamierzam, zwłaszcza po lekturze wspomnianego na początku wpisu Sławka.

Jak widać poluję w różnych "lasach" i tak pozostać musi. Wiem, że przeróżne poradniki zalecają kupowanie od profesjonalistów. Ma to zabezpieczać przed kupowaniem falsyfikatów i innymi oszukaństwami. Cena tego zabezpieczenia niestety wydaje mi się przesadzona. Standardem są opłaty aukcyjne od 18% do 20%. Jak dla mnie, za dużo. Dlatego zaglądałem i zaglądać będę w mniej oczywiste zakamarki. Kusi mnie jeszcze wypróbowanie europejskich pchlich targów. Muszę się wybrać na jakiś flohmarkt do Niemiec lub Austrii. Jeśli się uda, oczywiście podzielę się wrażeniami.

piątek, 2 stycznia 2026

Nakłady obiegowych monet z rocznika 2025

Bez niespodzianek:

1 grosz   301 920 000 

2 grosze  154 245 000

5 groszy   99 750 000

10 groszy  90 300 000

20 groszy  87 480 000

50 groszy  46 080 000

1 złoty    46 425 000

2 złote    47 175 000

5 złotych  43 740 000

 

środa, 31 grudnia 2025

Nieunikniony.

Nie do powstrzymania. Jak miecz w ręku księcia spadający na kark wroga. 

Nieunikniony, jak marny los zająca w szponach orła. 

Nadchodzi. Nowy Rok.

Jeszcze tylko kilkanaście godzin, pożegnamy 2025, powitamy 2026.
Nowe monety, nowe pomysły na nasze zbiory, nowe publikacje, nowe znajomości, nowe nadzieje.

Niech się Wam wiedzie!

P.S.

Nie zapominajcie - ZBIERAJMY MONETY!!!

P.P.S.

Albo medale :-)


niedziela, 28 grudnia 2025

O przechowywaniu zbioru monet raz jeszcze

Dysponując odpowiednim metrażem i grubym portfelem można tak. 

A kiedy ma się do dyspozycji troszkę tylko miejsca na półce i pamięta się jak dawniej przechowywano kolekcje znaczków pocztowych... 
można w ten sposób.

Natrafiłem na te zdjęcia, przeglądając oferty na eBay. 

Niegłupi sposób, pod warunkiem, że nie chodzi o talary, medale i inne grube sztuki. Dla niskich nominałów  jak najbardziej odpowiedni. Jest miejsce na dokładne opisy monet. Można też pomyśleć o takim mocowaniu kieszonek, by móc oglądać obie strony monet.

Więc może zamiast takich kart 

przygotować podobne do tych filatelistycznych? 
Z wydrukowanymi zdjęciami, numerami katalogowymi i miejscem na notatki. W wygodnym formacie, na wystarczająco sztywnym ale nie za grubym kartonie i oczywiście z zestawem przezroczystych kopertek z nieinwazyjnego tworzywa. 


czwartek, 18 grudnia 2025

Moje medale - Zygmunt Golian

Wylicytowany w Monachium w sobotę, 13 grudnia, dostarczony w czwartek, 18 grudnia. Dobre tempo!

Bity stemplami z polerowanym tłem i zmatowionym rysunkiem; 34,2 mm średnicy; waga 11,85 g. Niestety nie srebro, ale o tym za chwilę.

Medal notowany przez Czapskiego pod numerem 8075, ale w posiadaniu hrabiego była odbitka w srebrze, z uszkiem jak jedyny egzemplarz (w brązie), który udało mi się odnaleźć na OneBid. 
O tym, że medal wybito w różnych metalach napisał Mieczysław Kurnatowski już w roku jego wybicia.  
Srebro, brąz i brytanika... Dwa pierwsze metale znamy wszyscy. A co to takiego, ta brytanika? Stop znany pod wieloma nazwami - brytanika, britannia, biały metal Vickersa. Nasza Wikipedia jest bardzo lakoniczna: 
Britannia (metal britannia, początkowo także biały metal) – stop metali zawierający 92% cyny, 6% antymonu i 2% miedzi, po raz pierwszy uzyskany w Sheffield w drugiej połowie XVIII wieku.
Metal Britannia zaczęto produkować w 1769 lub 1770 roku. Kojarzony z nazwiskiem Jamesa Vickersa, ale podobno nie Vickers był jego twórcą. Recepturę miał zakupić od umierającego przyjaciela. Początkowo stop był produkowany na zlecenie Vickersa przez producentów z Sheffield. W 1776 roku James Vickers przejął produkcję i pozostał właścicielem do swojej śmierci w roku 1809. Po opracowaniu w 1846 roku technologii galwanizacji srebrem, metal britannia znalazł zastosowanie jako metal bazowy do produkcji posrebrzanych artykułów gospodarstwa domowego i sztućców. 
Ciekawostka - przez wiele lat z metalu britannia wykonywano rdzenie statuetek Oscara, które pokrywano 24-karatowym złotem. 

O różnych formach, z uszkiem lub bez, wzmianek nie znalazłem. Patrząc na zdjęcie egzemplarza z aukcji Marciniaka, można przypuszczać, że podstawowa forma medalu nie miała uszka. Uszko wygląda na dorabiane w jakiś sposób. 

Próbując dowiedzieć się czegoś więcej o moim nowym nabytku, nawiązałem korespondencję z zawsze uczynnymi pracownikami Muzeum Czapskich. Dowiedziałem się, że u Czapskich są cztery egzemplarze: 1 w srebrze z uszkiem (właśnie Czapski 8075), 2 w brązie (jeden z uszkiem) i 1 w stopie (britannia) bez uszka, do tego są jeszcze 2 egzemplarze w kolekcji Czartoryskich, 1 w brązie i 1 srebrny z uszkiem.

W internetowej galerii zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, którego częścią jest Muzeum Czapskich pokazano brązowy egzemplarz bez uszka. 

Twórcą i "nakładcą" medalu był Wacław Głowacki, krakowski złotnik, jubiler, medalier, starszy cechu złotników i jubilerów krakowskich w latach 1871–1884, radny miejski Krakowa. W 1858 r. założył pracownię złotniczo-jubilerską w Rynku Głównym, na rogu ulicy Brackiej. 
Muzeum Narodowe Krakowa, MNK XX-k-1163
Głowacki stworzył wiele medali patriotycznych, na przykład: 
ale nie tylko. Spod jego ręki wyszedł też medal taki. 

Podobno egemplarz medalu z księdzem Golianem znajduje się także w zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu. Nie dostałem jeszcze odpowiedzi na pytanie o jego rodzaj.

Kilka słów należy się oczywiście postaci przedstawionej na moim nowy medalu. Ksiądz Zygmunt Golian. Czapski napisał o nim kilka zdań w swoim katalogu 

Zygmunt Golian, ksiądz asceta, elokwentny mówca. Urodzony w 1824 r., syn Pawła i Kunegundy Próchnickiej. Święcenia kapłańskie przyjął w 1849 r., studiował w Louvain (Lowanium), doktor teologii w 1852 r. Dominikanin w latach 1858–1859. Profesor w Akademii Duchownej w Warszawie w latach 1862–1867. Opuścił Królestwo Polskie w 1868 r. i administrował parafią św. Floriana w Krakowie. Głosił kazania i pracował w latach 1873–1880 w kościele Mariackim. Mianowany w 1880 r. proboszczem w Wieliczce, gdzie zmarł w 1885 r.
Dodać do tego należy, że ksiądz Golian urodził się w Krakowie. Jego ojciec był chirurgiem i brał udział w wojnach napoleońskich oraz powstaniu listopadowym. W roku 1844 Zygmunt Golian wstąpił do seminarium, w grudniu 1849 przyjął święcenia kapłańskie i został wikarym w kościele św. Floriana na Kleparzu. W r. 1850 rozpoczął studia na uniwersytecie w Lowanium, które kontynuował w Rzymie. Po powrocie został wikarym w parafii Wszystkich Świętych oraz kaznodzieją i spowiednikiem katedry na Wawelu. W marcu 1858 wstąpił do zakonu dominikanów. W latach 1862–67 był wykładowcą dogmatyki w warszawskiej Akademii Duchownej. Po powrocie do Krakowa został administratorem parafii św. Floriana w Krakowie, a następnie parafii Mariackiej oraz wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim. W roku 1881 objął funkcję proboszcza parafii św. Klemensa PM w Wieliczce. Zmarł tam 21 lutego 1885.

Medal zostaje w zbiorze. Kolejny. Ale monet też przybywa. Może kurierzy zdążą przed świętami, a jeśli nie, to nic złego. Na pewno będzie o czym pisać. 

sobota, 6 grudnia 2025

Przyszłość numizmatyki

Numizmatyka, "pomocnicza nauka historii", wyrosła z kolekcjonerstwa. Nakierowana na przeszłość, rozwija się adaptując metody naukowe i korzystając z osiągnięć nauk technicznych. Rozwija się oczywiście i numizmatyka, rozumiana jako hobby i jako biznes. Pokolenie numizmatyków, jakkolwiek ten termin rozumiemy, pierwszych dwóch dekad XXI wieku zostało ukształtowane przez komputery i aukcje internetowe. Następne, widać to dziś wyraźnie, kontynuując dotychczasowy trend, będzie kształtowane przez coraz łatwiejszy dostęp do zdigitalizowanej informacji i gotowość do zmiany podejścia do metod budowania wiedzy. 

Pierwsza fala digitalizacji dała nam dostęp do przeszukiwalnych publikacji: literatury fachowej, czasopism, katalogów aukcyjnych i ofertowych oraz publicznych archiwów. Następna, która już do nas dociera, poszerza obszar dostępnych danych n.p. dzięki wspomaganemu przez AI transkrybowaniu rękopisów i przeszukiwaniu zbiorów zdjęć monet, które umożliwia gromadzenie i porządkowanie danych dotyczących odmian i wariantów, analizę szczegółów stempli pozwalającą na identyfikację ich wykonawców, analizę połączeń stempli, śledzenie proweniencji numizmatów. 

Transkrypcja AI rękopisu z 1752 r. - jeszcze nie idealnie, ale nawet z dodatkowymi wyjaśnieniami.

To wszystko nie neguje ani nie podważa znaczenia i osiągnięć badań prowadzonych tradycyjnymi metodami. To mnoży możliwości!. Dzisiejszy kolekcjoner-badacz może rozpoczynać poważne studia bez wychodzenia z domu. Bariery wejścia są niższe; możliwości większe. Zobaczcie ile wspaniałych, nowych publikacji powstaje każdego roku. 

Sztuczna inteligencja nie zastąpi numizmatyków-badaczy, ale daje im coraz doskonalsze narzędzia. AI może porównywać setki obrazów monet, podkreślając różnice i podobieństwa, anomalie i odstępstwa od standardu i na tej podstawie grupować monety. Ciągle rozwijana będzie służyć jako druga, doskonalsza para oczu – inteligentny mikroskop równie pomocny dla nowicjusza, jak i doświadczonego numizmatyka.

Jesteśmy świadkami renesansu badań nad proweniencją numizmatów. Motorem niewątpliwie są potrzeby firm numizmatycznych poszukujących czynników, które mogą przyczynić się do zwiększenia dochodów. Monety z puncami wielkich, XIX-wiecznych kolekcjonerów, albo oferowane w oryginalnych kopertkach ze starych zbiorów zawsze się dobrze sprzedawały. 


Tym lepiej, im "większe" było nazwisko poprzedniego właściciela. W sytuacji, gdy mamy dostęp do zdigitalizowanych katalogów aukcyjnych z ostatnich stu pięćdziesięciu lat przeszło oraz do nowoczesnych katalogów sieciowych z dobrymi zdjęciami z ostatniego ćwierćwiecza, mamy możliwość śledzenia charakterystycznych egzemplarzy. Wczorajsza nowinka z FB muzeum Czapskich - udało się ustalić proweniencję jednego z groszy krakowskich Kazimierza Wielkiego ze zbiorów muzeum.

Czasem udaje się odkryć i udokumentować proweniencję, a czasem zdemaskować manipulacje i "naprawy" w celu uzyskania lepszej ceny. 

Im bardziej numizmatyka staje się globalna, im łatwiejszy dostęp do ofert z całego niemal świata, tym  bardziej rośnie rola i wartość lokalnych specjalizacji. Za oceanem rośnie aktywność obszarze wczesnych miedziaków amerykańskich, kanadyjskich monet z okresu wiktoriańskiego, współczesnych odmian i technicznych błędów menniczych. W tych obszarach sukces dawały cierpliwość i wnikliwość obserwacji – cechy, które komputery coraz lepiej wspierają, ale jak dotąd człowieka nie zastępują. To też może się zmienić.

Wielu kolekcjonerów, dziś w wieku 20-40 lat, weszło w hobby poprzez rynki internetowe. Dla nich barierą rozwoju i ograniczeniem może być brak mentorów, doświadczonych kolekcjonerów potrafiących bez dodatkowych narzędzi demaskować większość falsyfikatów lub prawidłowo określać stan monet, umiejących odróżnić monety czyszczone od tych z naturalną powierzchnią. Coraz częściej grading okazuje się niewystarczającą, albo nawet fałszywą gwarancją i stanu zachowania i auterntyczności. Konieczne staje się wyjście z internetowej bańki. Nie wystarczą sieciowe kursy do samodzielnej nauki, krótkie moduły wideo ani nawet wirtualne spotkania z odległymi ekspertami. W tym zakresie nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z monetą, najlepiej w towarzystwie innych osób, nawet nie będących ekspertami. Co kilka par oczu, to nie jedna. 

Przyszłość numizmatyki będzie kształtowana przez narzędzia, o których nasi poprzednicy nigdy nie śnili. Technologia ułatwia dostęp do wiedzy i wzbogaca nasze badania. Ale numizmatyka, jakkolwiek ten termin rozumiemy, wciąż rodzi się w dialogu. Między człowiekiem a człowiekiem, człowiekiem a numizmatem. Tego AI nie zastąpi i nie odbierze.

Na koniec pochwalę się nowym nabytkiem. Nike 1931! 

13,4 grama, 32,9 mm średnicy, prawdopodobnie cynk.

Niestety fałszywa, ale sfałszowana w latach 30-tych XX w. na szkodę emitenta. Fałszerstwo z dużego warsztatu, bo kilkakrotnie notowane na OneBid. 

Gdy zapytałem googlową AI, co sądzi o tej monecie, dowiedziałem się najpierw, że:
To moneta 5 złotych "Nike", obiegowa moneta srebrna emitowana w okresie II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1928-1932. Jest to cenny i poszukiwany przez kolekcjonerów numizmat, a jej wartość może znacznie różnić się w zależności od rocznika i stanu zachowania. Twoja moneta, w widocznym stanie obiegowym, ma dużą wartość historyczną i kolekcjonerską. Aby precyzyjnie określić jej wartość, zaleca się skonsultowanie jej ze specjalistyczną firmą numizmatyczną, która oceni jej autentyczność i stan zachowania. 
Po dodaniu parametrów:

Parametry, które podałeś, czyli waga 13,4 g i średnica 32,9 mm, różnią się od standardowych specyfikacji monety 5 złotych wzór 1928 "Nike" z 1931 roku. Standardowe parametry tej monety to:

Waga: 18 gramów

Średnica: 33 milimetry

Metal: Srebro próby Ag750 

Różnice w podanych przez Ciebie wymiarach mogą wynikać z:

Zużycia monety: Długa cyrkulacja lub uszkodzenia mogą zmniejszyć wagę monety.

Nieprecyzyjnego pomiaru: Amatorski sprzęt pomiarowy może dawać niewielkie odchylenia.

Fałszerstwa: Niestandardowe parametry mogą czasami wskazywać na nieoryginalną monetę, choć rzadko dotyczy to tak niewielkich różnic.

Odmiany lub próby: Istniały różne odmiany próbne i emisyjne, ale standardowa moneta obiegowa miała podane wyżej parametry. 

Rocznik 1931 jest uważany za rzadki i poszukiwany przez kolekcjonerów, a jego wartość jest znacznie wyższa niż wartość samego kruszcu. Zaleca się skonsultowanie monety z profesjonalnym numizmatykiem w celu dokładnej weryfikacji jej autentyczności i stanu zachowania. 

I tym się różnimy, ja i ta AI. Choć miałem w rękach mniej egzemplarzy pięciozłotówek Nike niż AI "widzi", o tym że to moneta fałszywa i że sfałszowana prawie 100 lat temu wiedziałem natychmiast, nie biorąc jej do ręki nawet. 

Zbierajcie monety, oglądajcie monety, oglądajcie zdjęcia monet, rozmawiajcie!


Printfriendly