Zanim to zrobię, podzielę się niespodzianką, która czekała po powrocie.
W pierwszym tegorocznym numerze Biuletynu Numizmatycznego jest (nareszcie!) mój artykuł o miedzianych monetach koronnych Augusta III. To znaczy pierwsza jego część. Nie wiedziałem, że artykuł zostanie podzielony na części. Całość ma 34 strony (łącznie z abstractem), więc pozostało jeszcze 19 stron do drugiego numeru.
W związku z tym, prawdopodobnie opóźni się publikacja książki, której artykuł jest podstawą. Nie chcę by pokazała się przed publikacją całości artykułu.
Teraz nowe monety.
O jedną zapytano mnie zaraz po opublikowaniu wpisu, o tę pierwszą w najwyższym rzędzie. Chodziło o to, czy to moneta oryginalna, czy falsyfikat z epoki.
Zygmunt III Waza, grosz koronny 1614
Moim zdaniem oryginalna, choć podejrzana. Rysunek bardzo poprawny (korona, orzeł), litery puncowane, ale jest kilka szczegółów budzących wątpliwości. Po pierwsze niska waga - zamiast 1,58 grama jest tylko 1,24 (a wytarcia niewielkie), po drugie - patyna wskazująca na zaniżoną zawartość srebra (choć po obu stronach wychodzi spod niej jasna, srebrna (?) powierzchnia, po trzecie niedoskonałości kompozycyjne - podniesione drugie G i prawy ozdobnik przy koronie na awersie (korona też lekko pochylona) oraz leżąca szóstka w dacie - takiego egzemplarza jeszcze nie widziałem. Jeśli falsyfikat z epoki - bo że nie współczesny, tego jestem pewien - to pochodzący z dobrze wyposażonego warsztatu doświadczonego mincerza. Pozostałe monety mniej ciekawe, co nie znaczy, że całkiem nudne. Trzy szelągi litewskie Batorego z pospolitych roczników. Miałem, ale monet króla Stefana w zbiorze nigdy za wiele - zostają.
Tego wariantu w zbiorze jeszcze nie miałem - cecha charakterystyczna - na awersie małe kółeczka jako przerywniki w legendzie, na rewersie brak ozdobników pod herbem podskarbiego.
Pięć krakowskich trojaków Zygmunta III z lat 1621-1624. Też uzupełnią zbiór, bo część ma inne znaki rozdzielające legendę, niż na monetach, które już miałem. Jeden wygląda ciekawiej:
bo na rewersie albo nigdy nie było kropki po prawej stronie herbu podskarbiego, albo stempel się w tym miejscu zapchał (stawiam na brak).
Szeląg ryski z 1578 r. - z typowymi wykruszeniami ale nie tak pospolity, jak by się wydawało (1577 jest pospolitszy). Na innych egzemplarzach z tego rocznika, które wcześniej widziałem krzyżyk nad herbem miasta umieszczony był wewnątrz obwódki - tu przerywa obwódkę. I na koniec dwa wczesne półtoraki Zygmunta III. Jeden z roku 1614 - dublet, ale w zbiorze pozostanie, drugi z 1616 jest ciekawszy.
Dołączył do dwóch innych bydgoskich półtoraków z herbem Sas, a wyróżnia się wśród nich kształtem tarczy z herbem podskarbiego, odwróconymi literami N i gwiazdkami na rewersie. W sumie udany zakup za niewygórowaną kwotę (jak to w sezonie wakacyjnym).





