Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą destrukty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą destrukty. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 listopada 2011

"Destrukt czy już odmiana"

Tytuł "ukradłem" z komentarza zamieszczonego pod poprzednim wpisem.

Destrukt, czy odmiana? Odmiana, czy wariant? Takich pytań można by wymyślić jeszcze kilka, a odpowiedzi na nie można udzielić dosyć łatwo.

Odmiana, to przypadek, gdy z jakiegokolwiek powodu wyprodukowano monety tego samego gatunku/typu, które jednak różnią się jakimiś szczegółami rysunku stempla. Ważne jest, żeby różnice rysunków były na stemplach już w chwili ich wyprodukowania. W przypadku monet współczesnych te różnice muszą być już na matrycach do tłoczenia stempli. Do dalszej lektury zapraszam tutaj.

Destrukt, to moneta wybita nieprawidłowo. I w tym przypadku, zamiast pisać na nowo, zapraszam tutaj.

Kwestię klasyfikacji monet, w tym wyjaśnienie różnic między typem, gatunkiem, odmiana i wariantem opisałem kiedyś w artykule dla portalu e-numizmatyka.pl. Umieściłem dziś ten tekst na stronie zawierającej archiwum moich felietonów numizmatycznych. Zapraszam do lektury.
Dwa warianty rewersu pięciogroszówki z 1923 r.
Zwróćcie uwagę na zakończenie litery Z w GROSZY (po stronie litery Y).

A skoro już przy lekturach jesteśmy, to wypada odnotować ukazanie się na rynku dwóch nowych publikacji.

Pierwsza, to Historia pieniądza na ziemiach polskich autorstwa Adama Dylewskiego.
320 bogato ilustrowanych stron. Książka reklamowana, jako następczyni "Tysiąca lat monety polskiej" Tadeusza Kałkowskiego, a więc pozycja bardziej popularyzatorska, niż monograficzna.
Konsultacja merytoryczna : prof. dr hab. Borys Paszkiewicz
Objętość: 320 stron
Format: 255 x 355 mm
Oprawa: twarda, szyta, płócienna, srebrzenia
Wydawca: Carta Blanca 2011
Cena około 100 zł.

Druga - Numizmatyka średniowieczna - moneta źródłem archeologicznym, historycznym i ikonograficznym jest zbiorem 32 tekstów dotyczących numizmatyki średniowiecznej napisanych przez Stanisława Suchodolskiego podczas ostatniego półwiecza.
Liczba stron: 488
Format: B5
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2011
ISBN: 978-83-7436-175-0
Cena około 45 zł


środa, 21 września 2011

Kilka ciekawych aukcji

Najpierw ta najświeższa.

Pamiętacie "pokrakę"?

  

Czas robi swoje i właściciel tej niezwykłej monety spuścił z tonu i wystawił ją ponownie. 
Tym razem bez minimum. Zalicytowałem, dlaczego by nie, ale poległem. Poszła za 46,50 euro. 

Moneta "bez otworu ale z otworem"
Bardzo ciekawy destrukt. Firma gradingowa NGC opisała monetę jako "struck 5% off center, mint error" oceniając stan na AU55, czyli niemal menniczy. Zastanawiające, że średnica otworu jest mniejsza, niż na zwykłych pięciogroszówkach GG.
Na środku awersu pięknie widoczne jest gładkie pole - miejsce na wybijanie otworu.
Monetę wystawiono z ceną wywoławczą, ale pomimo dużego zainteresowania nie znalazł się chętny. Ciekawe, co będzie się działo dalej.

Trzy inne, rzadkie i piękne polskie monety, które sprzedano wczoraj na Allegro to
  • 2 złote 1813 Moneta w oblężeniu Zamościa, Kopicki 8450b - 3550,00 zł
  • powstańczy dukat 1831, NGC AU58 - 6101,00 zł
  • Zygmunt III Waza, talar koronny 1631 - 3033,00 zł
To oczywiście monety z tzw. górnej półki, ale i wśród tych tańszych trafiają się ciekawe egzemplarze .

18 września zakończyła się licytacja bardzo rzadkiej dziesięciogroszówki z roku 1840 - najwcześniejszy wariant, bity stemplem rewersu ciętym "od ręki".

Ciekawą monetę wypatrzył też na Allegro granit01 i podzielił się swoim odkryciem na forum http://allegro.pl/phorum/read.php?f=274&i=189663&t=189663
Jak widać, nawet wśród zdawało by się bardzo dobrze opisanych monet można natrafić na coś nowego.




czwartek, 6 stycznia 2011

Moje monety 2010


W poprzednim wpisie obiecałem, że napiszę coś więcej, na temat monet, które włączyłem do kolekcji w ubiegłym roku.
Jak już wspomniałem, w roku 2010 przybyło w kolekcji 109 monet. Wśród nich jest aż 21 półtoraków (prawie 20%). Większość kupiłem zanim jeszcze Rubinowakrew zaczął na forum TPZN tworzyć swój katalog. Przypuszczam, że po tym przełomowym momencie za niektóre półtoraczki musiał bym zapłacić znacznie więcej.
Tak to już jest w naszym światku, że każda publikacja zwiększa zainteresowanie jej tematem. Doświadczyłem tego wielokrotnie. Najświeższy przykład, to nieodnotowana wcześniej pięciofenigówka Królestwa Polskiego ze zdwojonym rysunkiem awersu (bardzo duże przesunięcie). Ustawiłem snajperowi limit ciut poniżej 300 zł i... sromotnie poległem. Snajper nawet nie spróbował strzelać - nie było po co! Co tu dużo mówić - sam tego chciałem. Publikując swój katalog liczyłem się z nieuchronnym wzrostem zainteresowania niepozornymi fenigami KP, ale nie przypuszczałem, że będzie to aż taki wzrost.
Wróćmy do półtoraków. Najbardziej ucieszył mnie rocznik 1617 z herbem podskarbiego bez obwódki.
Ciekawy egzemplarz bydgoskiego półtoraka z 1616 r. upolowałem w październiku:
Nietypowy jest kształt obwódki herbu podskarbiego (Sas) - wyraźnie widać jego prostokątną górną część. Kiedy udostępniłem jego zdjęcie do katalogu TPZN pojawiła się sugestia, że może jest to produkt mennicy krakowskiej. Argumentowano dużą ilością miejsca między POL, a krzyżem, miejsca, w którym mogły znajdować się "haki" - znak krakowskiego mincerza. Zdjęcie nie daje pełnego obrazu monety. Kiedy ma się możliwość obserwacji "na żywo", przy różnych kątach oświetlenia, można stwierdzić, że miejsca jest wprawdzie dużo, ale na stemplu też nic tam nie było. Dodatkową przesłanką wskazującą na Bydgoszcz jest tarcza herbowa na awersie. Na tej monecie dolną krawędź tarczy stanowi okrąg będący jednocześnie wewnętrzną obwódką legendy. Na półtorakach krakowskich tarcza stanowiła odrębną całość, tak jak na następnej monecie:
Pozostańmy przy moich ulubionych monetach - Królestwo Polskie 1917-1918.
Tę część kolekcji wzbogaciłem o osiem monet - wszystkie, to albo przykłady zdwojeń rysunku (niektóre wcześniej nieodnotowane), destrukty i ...
Liczne prawie pionowe linie przy orle to ślady uszkodzeń stempla spowodowanych albo jego nieumiejętnym czyszczeniem, albo nieostrożnością. Zauważcie, że na skrzydłach nie ma śladów uszkodzeń - skrzydła na stemplu są wklęsłe i to co podrapało jego gładką powierzchnię stanowiącą tło monety, nie sięgnęło w zagłębienia rysunku. Istnienie takiej monety jest też świadectwem kłopotów, jakie przeżywała mennica. Przypuszczam, że ze względu na małą wydajność szybko zużywających się stempli, znacznie obniżono wymagania co do jakości tłoczonych monet aby móc wyprodukować ich założoną ilość. Stąd też tak liczne przypadki zdwojeń rysunku. Stąd też pewnie pewna ilość innych defektów, np.

albo
Najstarszymi monetami kupionymi w zeszłym roku były dwa półgrosze Jagiełły - pierwszy z z krzyżykiem pod koroną, drugi z literami W‡. Przy okazji. W tym tygodniu poczta dostarczyła mi kolejny numer Lubelskich Wiadomości Numizmatycznych - rocznika wydawanego przez lubelski oddział PTN i Lubelski Klub Kolekcjonerów. Periodyk zamówiłem ze względu na dwa teksty: "Denary pierwszych Jagiellonów" J. Sima i "Średniowieczne denary wschowskie, przyczynek do szacunku dla dawnych poglądów" J. Dutkowskiego. W tym drugim artykule właśnie, znaleźć można ciekawe rozważania na temat znaczenia podwójnego krzyża na monetach pierwszych Jagiellonów.
Kolejną co do swojego wieku monetą jest halerz księstwa cieszyńsko-oświęcimskiego:
Moneta kiedyś uważana za bardzo rzadką - Kopicki jeszcze w skorowidzu wydanym w roku 1995 (nr 8682) daje jej rzadkość R8. Po odkryciu u naszych południowych sąsiadów znaleziska zawierającego co najmniej kilkaset oświęcimskich halerzy ustalenie to należy zrewidować. Być może przesadą będzie nawet R4. Kupując monety uznawane niegdyś za rzadkie lub bardzo rzadkie warto sprawdzić, czy nowsze odkrycia nie zmieniają ich statusu.
Podsumowując ubiegłoroczne zakupy. Zdarzały mi się i lata lepsze i gorsze, ale pod jednym względem jeszcze nigdy nie było tak, jak w roku 2010. Upłynął mi on pod znakiem nabywania wyłącznie monet polskich i z Polską związanych - ściśle zgodnie z założonym profilem kolekcji. Warunek ten spełniają wszystkie ze stu dziewięciu kupionych monet. Dla odreagowania, jedne z pierwszych tegorocznych nabytków to monety antyczne - kiedy do mnie dotrą, postaram się coś napisać.

czwartek, 14 października 2010

Katalog PRL

Nareszcie jest. Kurier dostarczył pierwszy rzut pierwszego wydania.
364 strony. Układ i forma graficzna, jak pierwsze dwa tomy. Szczegóły tutaj.

Bardzo jestem ciekaw jak mój katalog wypadnie w zestawieniu z nowinką P. Janusza Parchimowicza. Wiem, że jestem bez szans, jeśli chodzi o szatę graficzną oraz  jakość druku i oprawy. Nie zamierzam też konkurować w zakresie opisów monet próbnych - nie moja bajka. Interesuje mnie natomiast podejście konkurencji do odmian i wariantów monet obiegowych. Poczekamy, zobaczymy. Trochę odstrasza mnie cena - około 300 zł, ale może warto tyle wydać? Widziałem spis treści - zainteresował mnie szczególnie jeden punkt - Zapiski Soubisie-Bisiera. Nie miałem do nich dostępu, znam tylko kilka fragmentów.

Trudno nie zauważyć, że znów zmieniłem układ i szatę graficzna mojego bloga. Nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni. Cały czas testuję - prowadzenie bloga, to dla mnie nowość. Na razie korzystam tylko z tego, co firma Google wbudowała w swój mechanizm blogów. Nie do końca mi to odpowiada i będę próbował wmontować w system jakieś swoje pomysły (może własny CSS, jakieś skrypty?). Proszę o wybaczenie, jeśli moje eksperymenty okażą się niezbyt udane. Proszę też o wszelkie, nasuwające się Wam uwagi. Najlepiej w formie komentarzy do postów. Wystarczy kliknąć w "Prześlij komentarz" pod postem.

Printfriendly