Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kopie monet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kopie monet. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 marca 2012

Co robić, by nie kupować falsyfikatów na Allegro.

Temat i część materiału zdjęciowego do tego wpisu przysłał mi Pan Bartek Pająk.

Jeden z pierwszych wpisów na moim blogu miał mało numizmatyczny tytuł ŚMIECI. Jego kluczowe fragmenty powtórzyłem na cafe Allegro (tu kiedyś był link do cafe, ale po fatalnej decyzji właścicieli Allegro, cafe odeszła do krainy wiecznych łowów - nigdy im tego nie daruję). Niestety problem nie zniknął, ba co jakiś czas powraca z coraz większą mocą.
Wrócił po raz kolejny.

Jedną z rzadszych monet obiegowych II Rzeczpospolitej jest pięciogroszówka z 1934 r. Problem fałszerstw tej monety wydawał się w miarę uporządkowany dzięki analizom przeprowadzonym przez aktywnych użytkowników cafe numizmatyka:
dyskusja pierwsza
uzupełnienie
"test scyzora" - szkoda, że zdjęcia przepadły w pomroce dziejów.
Wszystko było jasne:
Niestety, opisana we wspomnianym wyżej wpisie "żądza pieniądza"  sprawiła, że znów mamy problem.
Allegrowy specjalista od "kopii" monet rzucił na rynek takie cacka
To kopia wykonana na podstawie oryginału - "dzióbek" korony jest przed początkiem podstawy dziewiątki. I się zaczęło:
http://www.allegromat.pl/aukcja100773
http://www.allegromat.pl/aukcja100779
i wiele podobnych.
Patrząc na taką ofertę i nie porównując zdjęć z innymi ofertami nie mamy szans. Licytujemy i płacimy niemałe pieniądze za bezwartościowe śmieci.
Skąd wiadomo, że to nie oryginały? Wszystkie te monety maja jednakowe uszkodzenia dobrze widoczne na pokazanej wyżej kopii.
Najbardziej charakterystyczne, to:
rysa na rombie przy początku daty
skaleczenia na obrzeżu i pierwszej literze O w RZECZPOSPOLITA
Dowodem na premedytację niektórych sprzedających jest dokładanie dodatkowych uszkodzeń i nakładanie sztucznej patyny.

I taką metodą, produkcja "kopii" rzadkich monet do celów "edukacyjnych i wystawienniczych" nie jest niczym innym, niż dostarczanie towaru oszustom, czyli de facto pomocnictwem w oszustwie.

Co możemy z tym zrobić?
Nie wiem. Opinia Pibyka wyrażona w moim "śmieciowym" wątku z cafe współgra z od dawna obserwowaną praktyką administracji Allegro - tolerowaniem takich działań, które nie szkodzą bezpośrednio serwisowi (wręcz przeciwnie, przynoszą zyski) choć wyrządzają szkody wielu kupującym. Postulat o wpisaniu na listę towarów zakazanych "kopii" bez trwałego oznakowania będę powtarzał regularnie. Może w końcu wywoła to jakąś pozytywną reakcję.

Co Wy możecie (musicie) zrobić, żeby nie licytować w aukcjach oszustów. Dobrze oglądać zdjęcia. Jak są złe - nie licytować, prosić o przysłanie lepszych. Nie będzie lepszych zdjęć - nie licytować. Porównywać dobre zdjęcia ze zdjęciami takich samych monet oferowanych w ostatnim miesiącu (do tego mamy dostęp) na Allegro, Świstaku, Kiermaszu itd. Kilka monet z identycznymi uszkodzeniami to sygnał alarmowy. Przeglądać ofertę znanych producentów i sprzedawców "kopii" - nie po to by coś od nich kupić, tylko po to by odnotować charakterystyczne cechy ich produktów.
I na koniec - zgłaszać takie aukcje do administracji Allegro - najlepiej na dwa sposoby - po pierwsze, korzystając z rady Pibyka, po drugie, posługując się formularzem kontaktowym. Niech Allegro wie o skali zjawiska i przestanie traktować oferowanie "kopii" jako oryginałów. Może w konsekwencji uda się też wymusić jakieś kroki przeciwko sprzedaży nieoznakowanych "kopii".

niedziela, 26 września 2010

Śmieci

Jadąc samochodem słucham zwykle Antyradia. Tak też było i w ostatni czwartek. Późnym popołudniem Przemysław Frankowski dzielił się słuchaczami wrażeniami z pobytu w Szwecji i pierwszą sprawą, na którą zwrócił uwagę była niewyobrażalna czystość otoczenia.  Czyste ulice, pobocza szos, lasy, jeziora...
"Jah Jah" wyraźnie poruszony kontrastem czystego szwedzkiego krajobrazu z naszą popaskudzoną ojczyzną zapytał dramatycznie
- dlaczego u nas tak być nie może?
Fakt, tak czysto u nas nie jest ale to, że nie jest nie oznacza, że być nie może! Może, wystarczy "tylko", żebyśmy przestali śmiecić. Tylko tyle i aż tyle.

Jak do tego doprowadzić, doprawdy nie wiem. Od czasu do czasu odzywa się we mnie upierdliwy pedagog. Zwykle mam takie napady w terenie, na urlopie, na wycieczkach. Nie wytrzymuję widząc "syfiorzy" (jak mówiło się na takie okazy w naszym akademiku) zostawiających puste puszki, butelki, paczki po chrupkach i niedopałki. Zwykle pytam, czy u siebie w domu też zostawiają pety na dywanie, czy po prostu wkopują je pod szafę. Jakieś 30 % łapie od razu. Reszcie trzeba tłumaczyć trzy razy, jak kawały policjantom. Tłumaczę i albo patrzę, jak ludzie powoli, niechętnie sprzątają po sobie, albo łykam gorzki smak porażki, udając, że bluzgi neandertalczyka nie mnie tyczą. Teraz pewnie też tak będzie, ale cóż, trzeba robić swoje, bo jeśli nie my, to kto?...

Jaki to ma związek z naszym wspaniałym hobby? Powoli, powoli dojdziemy i do tego. Najpierw wróćmy do wszechobecnych śmieci i zastanówmy się, dlaczego są wszechobecne.
Mam taką teorię: Polak śmieci, bo życiową misją Polaka jest zarobić za wszelką cenę. Albo przynajmniej zaoszczędzić. Pieniądze (bo za opróżnianie mojego pojemnika na śmieci muszę zapłacić), czas (bo zamiast już lecieć do domu muszę te swoje śmieci pozbierać, siły (wystarczająco się zmęczyłem niosąc pełną zgrzewkę piwa, żeby teraz jeszcze nosić puste puszki). Zarobić/zaoszczędzić (niepotrzebne skreślić) cokolwiek. Uczciwie, albo nieuczciwie. Jeżeli się nie da bez skrzywdzenia kogoś innego, to trudno, trzeba skrzywdzić, bo przecież dzień bez wyrwania czegoś dla siebie jest dniem straconym.

Teraz nareszcie będzie o monetach. A właściwie nie o monetach, tylko o śmieciach, które je udają. Najgorszym gatunkiem takich śmieci są panoszące się na giełdach i aukcjach "kopie monet". Producenci tego paskudztwa niczym się dla mnie nie różnią od producentów narkotyków albo innych dopalaczy.  Ich "rozprowadzacze" nie są nikim innym, jak dilerami. A konsumenci? Toż to najzwyklejsi narkomani! Zadowalają się sztuczną namiastką prawdziwego. Zastanawiałem się zawsze, co kieruje kolekcjonerami kupującymi takie kopie. Awersja do pustych miejsc w klaserze? Chęć zaimponowania? Komu? Tylko laik da się nabrać, a co osiągnę imponując laikowi? Potrzeba samooszukiwania?
Śmietnik na Allegro.  Jak widać, chętnych nie brakuje.
Podejrzewam, że większość nabywców tego świństwa to niestety potencjalni oszuści świadomie planujący łowy na jelenia. Potem mamy na Allegro takie typowe aukcje: misternie ułożona kupka monet, typowa masówka, jakieś przedwojenne niklowe grosze, prl-owska drobnica, trochę XIX-wiecznego złomu, na środku tej kupki (albo "sprytnie", z boczku) jakiś rarytasik - Nike 1932, rzadka próba II RP, coś z Gdańska i do tego opis - "spadek po dziadku", "znalezisko ze strychu".
I sukces! Trafił się jeleń, dniówka zaliczona.

A po nas, choćby potop. Cóż z tego, że brud, że za oknem latają foliowe worki, że dzieciaki budują zamki z piasku szpikowane petami, że kolejne osoby rzucają w cholerę całe to kolekcjonerstwo, bo kolejny raz nacięły się na "złoto głupców". My zarobiliśmy.
Ale to na naszych trawnikach lądują te worki, to nasze dzieci w tym piachu grzebią i to nasze dzieci w d...pie mają całe to nasze kolekcjonerstwo, bo za przykładem mamusi i tatusia kombinują jak by tu oszwabić dzieci naszych sąsiadów.

Dlatego bardzo Was proszę, nie kupujcie "kopii monet", nie fundujcie mercedesów i urlopów na Seszelach dilerom i ich dostawcom. Te pieniądze naprawdę można wydać lepiej.

To nie żadne kopie monet, tylko najzwyklejsze, ordynarne falsyfikaty.
Muzea, kiedy sprzedają kopie najcenniejszych swoich okazów numizmatycznych, oznaczają je wyraźnie, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to nie oryginały. Rzetelni kolekcjonerzy i kupcy numizmatyczni oznaczają falsyfikaty przechodzące przez ich ręce wyraźnymi kontrmarkami z literą F albo je po prostu niszczą. Nierzetelni, skażeni nieprzezwyciężalną "żądzą pieniądza", pchają ten towar na rynek podcinając gałąź, na której siedzą. My siedzimy pod nimi - oberwiemy czy tego chcemy, czy nie. Nie ułatwiajmy im więc tej samobójczej per saldo działalności.

Printfriendly