Google Website Translator Gadget

sobota, 22 czerwca 2013

Wolność.

O wolności można w nieskończoność: przygotujcie się na dłuższe czytanie.

Samych definicji jest multum. Która jest najlepsza, prawdziwa? I znów problem! Prawda - co jest prawdą? Jak by długo nie dyskutować, skończy się na wniosku, który można streścić trawestując Józefa Piłsudskiego "prawda jest jak dupa, każdy ma swoją". Wolność też. Czy wolność północnokoreańskiego nauczyciela była by wolnością i dla Was?

Lato zaatakowało bezpardonowo, upał zniechęca nie tylko do myślenia, a ja tu z takim filozoficznym tematem wyjeżdżam? Wszystko przez to, że człowiekowi coraz trudniej opędzić się od natłoku informacji. Dość skutecznie izoluję się od pseudopolityki hołubionej przez naszą dziennikażerię (copyright Stanisław Stupkiewicz sr Studio Opinii), ale nie mogę przecież całkowicie odciąć się od świata.
Najpierw usłyszałem w radio o odkrytym w jakiejś stodole fabrycznie nowym fiacie 126P. Ktoś go z jakichś tylko sobie wiadomych powodów ukrył, ktoś znalazł, ktoś od znalazcy odkupił i chce z zyskiem odsprzedać. Medialny szum spowodował, że samochód wystawiony na Allegro zaczęli licytować...
No właśnie, kto licytował? Głosy ilu osób były uczciwymi propozycjami kupna?
Aukcja błyskawicznie przekształciła się w cyrk. Oferowano tysiące, dziesiątki i setki tysięcy, miliony, w końcu miliard. Jawne kpiny. Zobaczcie przy ilu nickach jest niebieska ikonka teczki oznacza, że sprzedający jest użytkownikiem konta Firma, czyli zarejestrowanym przedsiębiorcą.

Wolność, poza wszystkim, jest też wolnością do robienia z siebie idioty i chama ale - na szczęście - nie jest wolnością od ponoszenia konsekwencji.
Pan "prlauto" sprzedający starego-nowego "malucha" szacował w wywiadach jego wartość na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Rozsądek podpowiada, by wpisać wszystkich licytujących powyżej stu tysięcy na czarną listę, zwłaszcza "przedsiębiorców". Niestety Allegro litościwie utajnia ich nicki. W regulaminie zapisano: "Dzięki temu nie są oni narażeni na otrzymywanie niechcianej korespondencji czy podszycie się przez kogoś pod sprzedawcę, żeby wyłudzić zapłatę za przedmiot.".
"Dzięki" temu nie są oni narażeni również na otrzymywanie ostrzeżeń, że moneta, na którą chcą wydać duże pieniądze jest ordynarnym falsyfikatem.

Dobrze, nie wszyscy wiedzą, kto zaszalał w licytacji fiacika. Teoretycznie wie to administracja Allegro, ale tylko dzięki temu, że była to aukcja.
Od tej chwili nie ma żadnych przeszkód by z premedytacją i bez konsekwencji zniszczyć dowolnie upatrzonego sprzedawcę wystawiającego swoje towary w opcji "kup teraz".
Od tej chwili, do czasu zniesienia tego wspaniałego "ułatwienia" nie wystawię na Allegro nic po cenie ustalonej - wyłącznie licytacje.

Nie wiem kto odpowiada za wybrany przez Allegro model biznesowy, ale gdybym był teraz "łowcą głów" albo przedsiębiorcą rekrutującym pracowników na stanowiska kierownicze, na wszelki wypadek wszystkie CV z informacjami o pracy na wysokich stanowiskach w Grupie Allegro przepuszczał bym przez niszczarkę.
Doprowadzenie jako-tako działającego serwisu aukcyjnego do stanu, w którym każdemu daje się wolność do bezkarnego działania na szkodę innych użytkowników serwisu, do stanu w którym trzeba RĘCZNIE odświeżać strony aukcji, RĘCZNIE wysyłać subskrybowane powiadomienia to arcymistrzostwo w lekceważeniu klientów.
No chyba, że to sukcesy jakiejś piątej kolumny. Ale żeby tego w porę nie zauważyć? Jednak niszczarka.

"Licytacja" malucha sprowokowała Allegro do błyskawicznego ruchu.
Pozostaje format "kup teraz", który udostępniono użytkownikom bez rejestracji. Jak się nie kręć, dupa z tyłu.

Swoją wolność do ograniczania ilości informacji atakujących ze wszystkich stron realizuję między innymi przez staranny wybór subskrypcji wiadomości. Ostatnio trafiło do mnie kilka nowinek z tegorocznej trasy koncertowej Dave Matthews Band (cały czas mam nadzieję, że grupa znów pojawi się w Europie). A że upał, przygotowałem sobie coś zimnego do sączenia i odpaliłem film podlinkowany w jednej z wiadomości.
A potem drugi
Improwizacja, to wolność; wolność, to improwizacja. Wolność, ale nie bez ograniczeń, nie taka swojska "a tera, jak kto czuje" i nie mickiewiczowska
"...szlachta na koń wsiędzie,
Ja z synowcem na czele i? - jakoś to będzie !"

Od zawsze miałem słabość do muzyki improwizowanej. W październiku pamiętnego roku 1981 rzuciło mnie na dwa tygodnie do Warszawy. Firmowe szkolenie. Kto pamięta, wie jak było. Nic to, dwa tygodnie bez jedzenia (no prawie) wytrzymać można. Korzyści z tego wielorakie - nienaganna sylwetka, nadmiar pieniędzy... 
Pierwszego, czy drugiego dnia, widząc co się święci na froncie gastronomicznym zacząłem poszukiwania innych obiektów godnych moich pieniędzy. Nie trwały długo. Najpierw zobaczyłem plakat, morze plakatów, potem udałem się pod wskazany adres, ustawiłem w kolejce i po niezbyt długim staniu z cieńszym portfelem, ale z radością w sercu już wiedziałem gdzie spędzę kilka następnych wieczorów.
W niedzielę, 25 października ostatnim punktem koncertu (i festiwalu) był występ Billy Cobhama. Takiej perkusji się nie zapomina. Przed nim grał młody francuski skrzypek Didier Lockwood. Jeszcze nie tak sławny, jak później, ale już znakomity. Czy to przypadek, że w marcu 2005 r. panowie zagrali razem (w towarzystwie gitarzysty Johna Abercrombie i basisty Matsa Vindinga)?

Wolność. Piękna rzecz.
Kto bogatemu zabroni - pisałem niedawno. To, co działo się na tej aukcji mogę tłumaczyć sobie tylko upojeniem albo przegrzaniem zwojów. Czy wolno, czy powinno się zabraniać ludziom robienia głupstw, szkodzenia sobie? Może lepiej pozwolić swobodnie działać naturze - niech przeżyją najlepiej dostosowani, jak z Darwina wywodził Spencer. Sam nie wiem. Póki co dziwię się tylko, a to przecież niemało, bo jak pisał Jonasz Kofta.
I nic we mnie i nic koło mnie 
Kiedy się dziwić przestanę 
Kiedy się dziwić przestanę 
Będzie po mnie

Wolność. 
Nad południowo-zachodnim brzegiem jeziora Charzykowskiego góruje wzgórze Wolność. Między wzgórzem, a jeziorem jest osada o takiejż nazwie. A nazwa skąd? Osadników uwolniono na pewien czas od podatków. Wolność od danin miała umożliwić rozwój osady. W całej Polsce można znaleźć miejsca, których nazwy taki mają źródłosłów. 
Na Wolność nad Charzykowskim wybieram się za kilka tygodni. Jak co roku.

Na deser jeszcze jeden perkusista. Zanim to włączycie, przygotujcie sobie coś dobrego, wywieście kartkę "NIE PRZESZKADZAĆ!", siądźcie wygodnie  i słuchajcie, słuchajcie, słuchajcie...

P.S.
Dawniej marzyliśmy, żeby muzycy ze świata przyjeżdżali do nas, do Polski. Teraz wystarczy, że pojawią się w Europie - wystarczy wsiąść w samochód, samolot, pociąg. Nie trzeba korzyć się przed "władzą", która pozwoli, albo nie pozwoli, "przydzieli dewizy" albo nie przydzieli (po idiotycznym kursie, dodajmy). Na razie, gdybym zechciał wysłuchać na żywo któregoś z tegorocznych koncertów DMB w ojczyźnie wolności musiał bym jeszcze zdecydować się na nierzadko upokarzającą procedurę wizową. Jest nadzieja, że niedługo i to się zmieni. A wtedy? Wtedy naszą wolność, jak i dziś, będą ograniczać tylko brak chęci, brak pieniędzy, brak zdrowia. 

P.P.S
Wolność, to prawo wyboru. Dobrze przy tym pamiętać o konsekwencjach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Printfriendly