Google Website Translator Gadget

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Już za chwileczkę, już za momencik...

Już za kilka dni, za dni parę...

Wakacje też, oczywiście. Czekam na nie z niecierpliwością. Wcześniej jednak nastąpi coś, na co czekam w napięciu dalece większym. Już o tym pisałem.

W Krakowie na co drugim płocie (prawie) plakaty z chimerą chroniącą monety.
Wczoraj w gmachu głównym Muzeum Narodowego Pani Anna Bohnak wygłosiła wykład " Józef Majnert - od mincerza do fałszerza". Ostatni z tegorocznych wykładów weekendowych. Drugi cykl, "Wykłady w tygodniu" zakończy się w przeddzień uroczystego otwarcia Muzeum im. Emeryka HutteCzapskiego wykładem profesora Borysa Paszkiewicza "U narodzin mennictwa pomorskiego".

Byłem na wykładzie poświęconym naszemu arcyfałszerzowi. Jak zwykle, nie żałuję. Wykład ciekawy, zwłaszcza w części dotyczącej końca krótkiej kariery zawodowej Majnerta młodszego. Okazało się, że część źródeł błędnie podaje datę odejścia Józefa Majnerta z mennicy, znacznie odsuwając ją od rzeczywistej, czyli od roku 1851. Dzięki obecności na wykładzie mogłem skorygować takie błędnie zacytowane daty w cyklu moich felietonów pisanych dla e-numizmatyki.

Równie ciekawie było podczas dyskusji po wykładzie. Pojawiły się dodatkowe informacje na temat Karola Beyera, który wziął na siebie ciężar walki z fałszerzem i jego wyrobami. Walki polegającej między innymi na skupowaniu "majnertów" i oddawaniu ich do przetopienia (w pierwszym okresie) oraz oznaczaniu nieusuwalnym stemplem "FALSVS" w późniejszym czasie. Beyer przygotował również album zawierający opisy oraz odbitki fałszywych monet spod ręki Majnerta. Album pozostał jednak w rękopisie aż do roku 1909, kiedy upubliczniono go w kilku odcinkach w Wiadomościach Archeologiczno-Numizmatycznych. Możemy przypuszczać, że zaniechano wcześniejszej publikacji ze względu na ochronę dóbr osobistych klientów i współpracowników Majnerta.

Po powrocie do domu włączyłem na chwilę komputer żeby sprawdzić pocztę (taki nałóg, niestety). Około trzydziestu wiadomości - jak zwykle pod koniec dnia, a wśród nich ta jedna, najważniejsza. Najważniejsza, bo zawierająca zdanie
"...przesyłam w załączeniu zaproszenie na uroczyste otwarcie Pałacyku Czapskich. Mam nadzieję, że termin jest dla Pana dogodny.".
No masz! Jak mógłby być niedogodny.

Choćby się paliło i waliło - JADĘ!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Printfriendly