Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1 grosz 1841. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1 grosz 1841. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2016

Będą nowe awersy monet obiegowych

27 listopada 2016 pisałem o tym, że kończy się kontrakt z Royal Mint.
Z niedowierzaniem przyjąłem wtedy dalszy ciąg tej wiadomości, czyli  informację o kontynuowaniu bicia najniższych nominałów w Warszawie. Szczerze mówiąc, oczekiwałem że po wygaśnięciu angielskiego kontraktu nominały te przestaną być bite i stopniowo zostaną wycofane z obiegu. Przecież niemało do nich dopłacamy.
Nie dość, że grosz, dwa grosze i pięć groszy pozostają w obiegu, to mają być bite nadal. W warszawie. Nie wracamy do bicia w stopie manganowo-miedziowym - od roku 2017 Mennica Polska będzie biła te monety na stalowych krążkach powlekanych mosiądzem. Tak napisano w załączniku do rozporządzenia
Tą informacją wczoraj wieczorem zaskoczył mnie Pan Mateusz Żabski (jeszcze raz serdeczne podziękowania).
Na tym nie koniec. Od przyszłego roku zmieniają się awersy wyższych nominałów.

Dlaczego nie załatwiono tego jednym zarządzeniem? Dlaczego takie, a nie inne są daty wprowadzenia tych monet do obiegu? Nie sądzę, by mennica zdążyła je do tego czasu wybić. A może...?
Co się zmienia w monetach 10-, 20-, 50 groszy i 1 złoty? Zmieniają się awersy. Wszystkie będą wyglądać, jak na "miedziakach".
Strona przednia (awers):
wizerunek orła ustalony dla godła Rzeczypospolitej Polskiej. Poniżej orła, półkolem, od lewej strony ku prawej, napis: RZECZPOSPOLITA POLSKA. W otoku stylizowane pierścienie, w górnej części przecinające się, u dołu rozdzielone oznaczeniem roku emisji. Pod orłem, po lewej stronie, znak mennicy
Poza tym nic się nie zmienia. Monety nadal będą bite w miedzioniklu (MN25) i zachowają dotychczasową średnicę i masę.
Z niecierpliwością czekam na pierwsze monety, żeby sprawdzić czy i na rewersach nie pojawią się jakieś drobne zmiany.

Podobnie niecierpliwie czekałem na dawno zapowiedzianą książkę
Już nie muszę czekać
Wygląda świetnie. Zapowiada się pasjonująca lektura, z której nie omieszkam zdać sprawozdania.

A jeśli już jesteśmy przy wyczekiwaniu i cierpliwości, to...
W lipcu 2012 r. pochwaliłem się włączeniem do zbioru grosza z roku 1841. Egzemplarz niepiękny

Jeden z komentatorów sugerował wtedy, że "Może po zamoczeniu monety w orzechowym likierze, lepiej będzie widać tą jedynkę. ;-)".
A dzisiaj...
Odebrałem z poczty dwa listy, a w nich
Czy teraz lepiej widać jedynki?
W odstępie 2 dni, dwa egzemplarze tak rzadkiej monety - już to jest mało prawdopodobnym zbiegiem okoliczności. To, że uda się wygrać obie nie rujnując portfela wydało mi się jeszcze większym nieprawdopodobieństwem. A jednak!

Na tym mógłbym w zasadzie skończyć najprawdopodobniej ostatni przed świętami wpis, ale nie mogę się powstrzymać przed dodaniem kilku jeszcze linijek tekstu.

Szczegółowe informacje o monetach, które pojawią się w przyszłym roku pobierałem wczoraj, późnym wieczorem z Internetowego Systemu Aktów Prawnych - bazy publikowanej przez Kancelarię Sejmu Rzeczpospolitej.
W Monitorze Polskim - ponad 1200 opublikowanych aktów prawnych, w Dzienniku Ustaw - 2070, w tym jedna, pod drugą, trzy ogłoszone tego samego dnia regulacje dotyczące Trybunału Konstytucyjnego. Paranoja.
Jak w tym wszystkim ma się odnaleźć OBYWATEL - człowiek niekoniecznie biegły w czytaniu, a co dopiero w czytaniu przepisów prawa?

P.S.
5.1.2017 - pisząc o wysokości nakładów rocznika 2016 uświadomiłem sobie, że nadal, z niezrozumiałych dla mnie powodów, w zarządzeniach Prezesa NBP nadal podtrzymuje się tradycję nie publikowania wizerunków monet, których zarządzenia dotyczą. Przed wojną można było, a teraz się nie da?


 






środa, 4 lipca 2012

Ale upał!

Przedurlopowe lenistwo pogłębia się. Im wyżej pnie się słupek termometru za oknem, tym trudniej o mobilizację do pracy. Potrzebna jest bardzo, bardzo konkretna motywacja.
Na przykład kalendarz.

Rolnicy to znają. Pewne rzeczy trzeba zrobić w ściśle określonym terminie - nie wcześniej, nie później.

Ciąg dalszy za moment.
Po opublikowaniu poprzedniego wpisu dostałem pokaźną porcję emaili sugerujących przeprofilowanie bloga "Zbierajmy monety". Na przykład na "Jedz smacznie i niezdrowo". Zmiany profilu nie planuję, ale od czasu do czasu jakieś kulinarne wtręty będą się pojawiać.

Ad rem.
Dwa tygodnie po świętym Janie to najwłaściwszy czas na Nocino di Modena.
Przepisów na ten likier jest tyle, ile orzechów na dorodnym drzewie. Mam swój. Wypróbowany.

Bierze się litr spirytusu 95% i 20 do 25 zielonych orzechów włoskich zbieranych między 24 czerwca (dzień św. Jana), a 10 lipca (muszą się łatwo kroić nożem).
Orzechy tniemy na ćwiartki uważając, żeby się przy tym nie upaprać. W najgorszym razie przez kilka dni będziemy mieli brązowe plamy na rękach i na tym wszystkim, na co tryśnie sok z krojonych orzechów.
Pokrojone orzechy zalewamy spirytusem. Dorzucamy ćwierć laski wanilii, ćwierć ćwierci laski cynamonu (nie proszek!) i kilka goździków. Zamykamy szczelnie i ustawiamy w ciepłym, ciemnym miejscu na 40 dni. Zawartość szybko ciemnieje. Co kilka dni trzeba naczyniem potrząsnąć, ale jak się nie potrząsa, to też dobrze wychodzi.

Po 40 dniach odcedzamy orzechy i przyprawy. Ekstrakt zlewamy z powrotem do naczynia.
Do rondelka wsypujemy 80 dkg cukru (a najlepiej pół kilograma i mały słoik miodu).  Wlewamy do tego 0,4 litra wody i mieszając podgrzewamy aż do momentu, kiedy syrop zacznie wrzeć, ale nie gotujemy!. Jak przestygnie, wlewamy do ekstraktu, mieszamy, zamykamy szczelnie i znów odstawiamy w ciemne, ciepłe miejsce.

Cierpliwość ćwiczymy mniej więcej do Bożego Narodzenia. Wtedy zlewany likier do butelek, korkujemy i …

Otwieramy w razie potrzeby, najlepiej w długie, zimowe wieczory, w dobrym towarzystwie. Uwaga, bo to mocne!

Pierwszy etap mam już za sobą. Słój dobrze się prezentuje. Zawartość będzie wykorzystywana między innymi do oblewania przyszłych, udanych zakupów numizmatycznych (które mam nadzieję nastapią).
Na razie udało mi się trafić jednogroszówkę z 1841 r.
Mocno wymęczona, ale to na prawdę rzadki gość na rynku.

Biblioteczka wzbogaciła się o "Numizmatykę sredniowieczną" Stanisława Suchodolskiego. Bardzo to ciekawa pozycja. Dokładniejszą lekturę zostawiam sobie na czas urlopu.

A ten już tuż, tuż.





Printfriendly