Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrmarki na monetach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrmarki na monetach. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 marca 2016

Przedwiosenne nowości.

Zanim usunąłem z bloga nieefektywny system komentarzy Google+ zdążyłem zauważyć, że pod wpisem http://zbierajmymonety.blogspot.com/2016/02/szelag-litewski-z-roku-1624.html ktoś zapytał o powody twierdzenia, że opisanego szeląga wytłoczono na prasie walcowej i o rolę kropek widocznych na krążku poza rysunkiem.

Wszystko to opisałem już wcześniej, w roku 2012 we wpisie "Monety opowiadają o...".  Są wyjaśnienia, zdjęcia, poglądowe rysunki - zachęcam do lektury.

Mój zbiór kontrasygnowanych miedziaków Augusta III powiększył się o kolejnego "wycierucha".
Kontrmarka znana, interpretowana jako rysunek herbu Pogoń, wiązana z Czartoryskimi.
Soubisie-Bisier odnotował występowanie takiej kontrmarki na groszu Maksymiliana Emanuela Bawarskiego (1695).

A. Бойко-Гагарин przedstawił Pogoń nabitą troszkę inną puncą


znaną z występowania na groszach Augusta III (odnotowano 7 egzemplarzy). Dwa lata temu był na rynku egzemplarz z taką kontrmarką, niestety wtedy nie udało mi się go zdobyć. Mam tylko kilka zdjęć w archiwum.

Wyraźnie widać, że to nie to samo, co na najnowszym moim zakupie.

Jeszcze jedna monetka powiększyła mój zbiór w ostatnim tygodniu.
Powodem zainteresowania tą monetą jest szczególny wygląd liter tworzących znak mennicy. Malutkie M nabito bardzo wysoko, przez co rysunek stracił symetrię. Porównanie:

Taka drobna ciekawostka.

Pod koniec lutego odbyły się kolejne Toruńskie Warsztaty Numizmatyki Antycznej. Tym razem w Toruniu. Niestety wbrew wcześniejszym zamiarom nie mogłem wziąć w nich udziału, dlatego bardzo ucieszyła mnie inicjatywa warszawskiego oddziału PTN. Na razie dostępne są dwie części wykładu dr. Rakoczego - warto zobaczyć.

środa, 14 października 2015

Zaległości odrobić trzeba.

Po pierwsze - XVII Śląska Giełda Kolekcjonerów.
Najbardziej spodobała mi się...
droga do Spodka.
Katowice pięknieją, co zauważyłem już przy okazji niedawnego koncertu. Giełda niestety zachwyciła mniej. Stoisk masa, monet, literatury, akcesoriów - mnóstwo. Niby pięknie, ale myślę, że to mocno nie w porządku, że monety wycenia się na poziomie 150 do 300% powyżej cen na giełdach w Czechach i Niemczech. Mam na myśli monety pospolite i wcale nie idealnie zachowane. Proponowanie wymiany banalnego półtoraka z lat dwudziestych XVII w. na nowiutki banknot 50 zł zupełnie mi się nie podoba.


Jeśli narobiłem komuś apetytu na wizytę u Czapskich, proponuję zaplanować wyjazd na któryś z wtorków i połączenie zwiedzania z wysłuchaniem wykładu z cyklu "Numizmatyka, czyli co?". Właśnie opublikowano plan na najbliższe miesiące. Za jakiś czas link będzie nieaktualny, więc dla potomności - zrzut ekranu.

Zbiór stale rośnie i stale przybywa materiału do pracy o miedziakach A3S. Ostatnio dostałem prezent:
grosz Augusta III z kontrmarką z literami MS. Kontrmarkę tę przypisuje się księciu Aleksandrowi Michałowi Sapiesze. Tak przynajmniej napisał Vincas Ruzas w książce "Coins of the Grand Duchy of Lithuania at the Money Museum of the Bank of Lithuania". Miałem już w zbiorze tę kontrmarkę na groszu z roku 1754.

I jeszcze jedna moneta A3S z kontrmarką

strasznie skorodowany grosz z rocznika 1754 lub 1755 z kontrmarką - orzeł z głową zwróconą w lewo. Ładne uzupełnienie do grosza, którym już się kiedyś pochwaliłem

Przy okazji odkryłem, że oprócz wykazu polskich monet kontrasygnowanych opublikowanego przez Soubisie-Bisiera, jest całkiem współczesna, dobrze zilustrowana baza zawierająca przeszło 50 różnych kontrmarek. Opublikował ją w Lwowskich Zapiskach Numizmatycznych pan Андрей Бойко-Гагарин.  Jak się okazuje, autor wielu ciekawych publikacji mogących zainteresować polskich kolekcjonerów
https://independent.academia.edu/AndreiBoikoGagarin

Dlaczego wśród monet z kontrmarkami jest tak wiele miedziaków Augusta III?  To reforma monetarna Stanisława Augusta Poniatowskiego spowodowała, że z końcem XVIII wieku rolę pieniądza dominialnego zaczęły pełnić wytarte i wycofane z obiegu monety oficjalne oznakowane kontrmarkami z inicjałami albo herbem właściciela majątku, lub innymi znakami graficznymi. Nie opatrywano ich nominałami - wartość określał właściciel dóbr.  Pieniądz dominialny, to wewnętrzny pieniądz dużych majątków ziemskich. Wprowadzenie go miało dla właścicieli majątku wiele zalet. Po pierwsze, zwalniało ich z konieczności gromadzenia drobnych monet oficjalnych, które miały by służyć do wypłaty wynagrodzenia za pracę. Po drugie, umożliwiało czerpanie korzyści z zamkniętego obiegu pieniężnego. Poddany nie miał gotówki, którą mógłby wykorzystać poza majątkiem. Pieniądze, które dostawał za pracę mógł wydawać tylko w karczmach dzierżawionych od właściciela majątku (przymus propinacyjny).

Niestety, większości kontrmarek nie potrafimy przypisać do dóbr, w których obiegały. Jeśli udaje się powiązać miejsce znalezienia takiej monety z herbem albo inicjałami właściciela majątku leżącego w pobliżu, to można zaryzykować teorię o inicjatorze emisji. Gorzej, gdy kontrmarka jest "niema" - nie jest herbem ani inicjałami albo gdy nic nie wiadomo o miejscu znalezienia monety.  Wtedy pozostaje ona anonimowa.


sobota, 9 lutego 2013

Konserwacja monet i medali.

Książkę kupiłem skuszony tytułem, nazwiskiem autora - Dr Marek Kołyszko jest kierownikiem  Pracowni Dokumentacji i Konserwacji w Instytucie Archeologii UMK w Toruniu oraz wydawnictwem - Zarząd Główny PTN.

Przeczytałem od deski do deski i zakupu nie żałuję, ale nie mam pewności, czy wszyscy nabywcy będą równie zadowoleni. Tytuł może wydawać się trochę mylący, bo treść dotyczy w zasadzie wszystkich zabytków metalowych, choć na ilustracjach są tylko monety. Często w układzie "przed" i "po". W tytule mowa o konserwacji i rzeczywiście autor kładzie nacisk na konieczność zabezpieczania zabytków metalowych, w tym oczywiście i numizmatów, przed degradacją wywoływaną oddziaływaniem czynników zewnętrznych. Oczywiste jest, że konserwację w większości przypadków powinno poprzedzać oczyszczenie monety. W tej kwestii między kolekcjonerami cz też kupcami numizmatycznymi, a muzealnikami może dochodzić do sporów. Tym ostatnim zarzuca się często, że w muzealnych gablotach leżą monety wypolerowane, jak klamki, a przecież patyna, stan zachowania...

Doktor Kołyszko we wstępie określa granice, których należy bezwzględnie przestrzegać podchodząc do konserwowania monet. Pisząc o czynnościach mechanicznego czyszczenia monet pisze: "Należy do nich przystąpić z pokorą, która powinna wyrażać się przede wszystkim w nietykalności metalicznego podłoża zabytku". Przestrzega też, przed nieograniczonym usuwaniem szkodliwych produktów korozji, bo czasem detale rysunku monety są widoczne tylko jako nawarstwienia korozyjne, a na powierzchni metalowego jądra monety nie będzie po nich nawet śladu. W takich przypadkach należy dążyć nie do usunięcia produktów korozji, a do ich zneutralizowania i utrwalenia. Priorytetem jest utrzymanie czytelności reliefu.

Patrząc na grubość książki (76 stron), obawiałem się trochę, że autor ograniczy się do podania kilku jedynie słusznych metod, co zazwyczaj kończy się tym, że czytelnicy bezkrytycznie stosują je do wszystkich monet, a to z reguły oznacza zniszczenie większości z nich.  Pan Kołyszko rzeczywiście podał kilka bardzo szczegółowych przepisów, zawsze opatrując je uwagami o sytuacjach, kiedy można je stosować. A są to metody bardzo różne - od mechanicznych (włącznie z użyciem elektronarzędzi protetycznych), poprzez chemiczne aż po elektrochemiczne.

W książce znajdziemy wiele wzorów chemicznych. Korozja, to chemia, jej usuwanie, to chemia, zabezpieczenie przed dalszym niszczeniem w końcu, to też chemia. Umiejętność identyfikacji przemian chemicznych, które doprowadziły monetę do stanu, w którym trafiła w nasze ręce jest kluczem do sukcesu prac konserwatorskich. Nie wystarczy wiedza, czy to moneta miedziana, brązowa, czy srebrna. Nawet dokładna znajomość składników i proporcji stopu nie zagwarantuje wyboru właściwej metody czyszczenia. Trzeba jeszcze wiedzieć, co i w jaki sposób na powierzchni monety osiadło lub narosło.
To lekcja pierwsza i pierwsza zasada.

Lekcja druga, to lekcja cierpliwości i odpowiedzialności. Nie ma drogi na skróty. Jeśli coś musi trwać, to niech trwa. Brydżyści mawiają, że pośpiech jest potrzebny przy łapaniu pcheł, a nie podczas licytacji, czy rozgrywki. To samo powinni sobie powtarzać wszyscy zabierający się za czyszczenie monet. Cierpliwość trzeba mieć nie tylko do samego procesu konserwacji. Obowiązkiem powinno być dokumentowanie operacji. Fotografowanie przed, w trakcie i po zabiegach. I notowanie zastosowanych metod i środków. Bo uczymy się na błędach (lepiej na cudzych, niż własnych).

Lekcja trzecia i ostatnia. Pokora. Trzeba wiedzieć, czy zacząć. Trzeba wiedzieć, kiedy przestać.

Nie mam ostatnio czasu na czyszczenie monet, które trafiają do mojego zbioru. Może kiedyś spróbuję pokazać co, jak i z jakim rezultatem czyszczę. Na razie koncentruję się na pisaniu i gromadzeniu materiałów do tej pisaniny. W tym i monet. Na przykład:
To kolejna kontrmarka na miedziaku Augusta III w moim zbiorze. Również odnotowana przez Bisiera w Wiadomościach Numizmatyczno-Archeologicznych
Mój grosz jest z roku 1755. Kto i kiedy nabił na nim kontrmarkę? Ustalić to jest znacznie trudniej, niż taka monetę zdobyć.




czwartek, 29 grudnia 2011

Kontrmarki na miedziakach Augusta III

Miedziane szelągi i grosze koronne Augusta III, to temat, który interesuje mnie od wielu lat. Rozwiązanie zagadki literek umieszczanych poniżej herbów na rewersie - to było by coś! Pierwsze wnioski przedstawiłem nie tak dawno temu tu, na blogu.

Chcąc zebrać jak najwięcej materiału badawczego, pilnie śledzę miedziaki A3S pojawiające się na internetowych aukcjach i w internetowych sklepach. Przed samymi świętami wygrałem trzy aukcje. Dziś poczta dostarczyła ostatnią z przesyłek. Co w nich było?

Tylko jedną z monet kupiłem by poszerzyć bazę danych do rozpracowywania problemu literek. Zostawmy ja na koniec. Pozostałe dwie, to grosze z kontrmarkami.

Najpierw trafiłem tę sztukę:
W archiwum miałem już zdjęcie innego egzemplarza, który kiedyś przeszedł mi koło nosa

Później trafiłem na monetę następną
Sprzedający - było, nie było, poważna firma - zasugerował w opisie dwie rzeczy. Po pierwsze - rzadkość występowania, po drugie - odczytanie kontrmarki - Kontrasygnatura Γт.
Co do rzadkości, sugestia jak najbardziej prawidłowa. Nie dość, że nigdy podobnego okazu nie widziałem, to jeszcze nie trafiłem na żaden ślad w mojej biblioteczce. Przekopałem pierwsze numery Wiadomości Numizmatycznych, w których był cykl artykułów Mariana Kowalskiego poświęconych monetom zastępczym, przerzuciłem pół metra Biuletynów Numizmatycznych, zajrzałem do "Pięciu wieków polskiej monety zastępczej" B. Paszkiewicza i jeszcze kupkę innych książek, czasopism i katalogów - takiej kontrmarki nie znalazłem.
W Wiadomościach Numizmatyczno-Archeologicznych z 1911 roku, w artykule Gustawa Soubisie-Bisiera "Kontrasygnatury prywatne na monetach" są opisy i reprodukcje wielu monet. Jest wśród nich pierwsza z dziś opisywanych, z literą F.
Tej drugiej nie ma. Bisier przedstawił tylko rejestr nie próbując dociekać pochodzenia tych kontrmarek. Nie znając miejsca znalezienia takiej monety nie mamy podstaw do jakichkolwiek przypuszczeń o miejscu jej powstania (przypuszczalnie jakiś duży majątek ziemski). Wiemy tylko tyle, że kontrmarkę nałożono pomiędzy rokiem wywołania z obiegu monety Augusta III (początek panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego), a rokiem zniesienia pańszczyzny w Królestwie Polskim (1864). Szczególnie dotyczy to drugiego mojego nabytku. Przyjrzyjmy się bliżej tej kontrmarce.
Wygląda to jak GT pisane cyrylicą, ale czy to na pewno litery? Przypuszczam (jestem prawie pewien), że chłopi pańszczyźniani byli analfabetami. Moja wiedza na temat realiów życia codziennego na wsi na wschodnich kresach Rzeczpospolitej na przełomie XVIII / XIX wieku jest więcej, niż skromna. Być może cyrylica była tam i wtedy w powszechnym użyciu (osobiście wątpię). Ale czy aby nie obrazki? Na przykład KOSA i GRABIE. Taka interpretacja oznacza, że to nie tyle moneta, co znak rozliczeniowy o nominale dniówka przy żniwach/sianokosach.

Na koniec słówko o trzeciej monecie.
Zdjęcie na aukcji nie było najlepsze. Zobaczyłem na nim literkę pod herbami, ale nie wyglądała mi ona na H. Kupiłem, zobaczyłem, jest H. Na osłodę mam legendę awresu z imieniem AVGVSTVS. Do tej pory miałem szeląga 1755 H z AUGUSTUS. Słaby, bo słaby, ale jest! Byle tak dalej.

Printfriendly