Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzeum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzeum. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 sierpnia 2015

Jak zwykle o tej porze roku.

Blog mi się nie znudził ani tym bardziej nie umarł. Jak co roku zafundowałem sobie pięciotygodniowy urlop - bez pracy, bez komputera, internetu, telewizji i gazet, za to z książkami i radiem.
Jak zwykle Bory Tucholskie. Jak zwykle wspaniale, tyle że niestety prawie bez grzybów - zaczynam się do tego powoli przyzwyczajać.
Od monet też odpoczywałem. Jedyny wyjątek, to tradycyjne odwiedziny w chojnickim muzeum, które jak zwykle przygotowało bardzo interesujące wystawy czasowe. Jak łatwo przewidzieć, zainteresowała mnie zwłaszcza wystawa "Archeologiczne świadectwa kultu maryjnego w średniowiecznym Gdańsku". Oczywiście ze względu na monety i liczmany.

Znakomicie prezentowały się gabloty z plakietami pielgrzymimi
i manekin pokazujący ich miejsce na stroju pielgrzymów.

W muzeum, co było do przewidzenia, tłoku nie było. Byłem jedynym zwiedzającym. Tłum był na plażach. Tam, gdzie od lat spędzamy wakacje jest na szczęście mnóstwo miejsc, w które łatwo przed tłumami uciec. Nie trzeba, jak nad naszym morzem, wstawać o świcie by zapewnić sobie wystarczającą ilość miejsca nad wodą. Bywały dni - nawet te upalne - w które na naszym ulubionym miejscu nad naszym ulubionym jeziorem byliśmy sami. Mam nadzieję, że ten stan rzeczy długo się jeszcze utrzyma. Nie chcę, by wakacje zaczęły mi się kojarzyć tylko z "kutrem rybackim przerobionym na statek wycieczkowy w kształcie okrętu pirackiego" (cytat z radiowej wiadomości o wypadku "wycieczkowca" bodajże w Ustce) ruszającym w rejs z przystani przy zatłoczonej do granic możliwości plaży. Bo i takie atrakcje można w okolicy znaleźć.

Przed urlopem rozesłałem kwerendę do dziewięciu muzeów szczycących się dużymi kolekcjami numizmatycznymi. Pytania dotyczyły oczywiście miedziaków A3S, a konkretnie kilku szelągów, które znam wyłącznie z publikacji. Nie udało mi się pomimo usilnych starań zobaczyć ich ani w naturze ani nawet na zdjęciach. Odpowiedziało - na razie - 5 placówek. Może po wakacjach odpowiedzą i pozostałe. Jeśli nie, to trudno.
W czterech muzeach interesujących mnie monet nie ma "prawie na pewno". Prawie, bo jedno z nich zaproponowało żebym upewnił się osobiście, a to z tego powodu, że część monet jest słabo zachowana i mogą pojawić się problemy z ich jednoznaczną identyfikacją. Łatwo na przykład pomylić stojącą na głowie literę T z literą L. Z tej propozycji na pewno skorzystam
Piąte muzeum też zaprosiło mnie do przeprowadzenia osobistej kwerendy ale z innego powodu. Wiadomość brzmiała tak:
"Uprzejmie informuję że w ..... znajduje się przynajmniej 380 szt. tych monet z różnych lat wybicia. Są one w zdecydowanej większości bliżej nieokreślone, w związku z czym bardziej szczegółowa kwerenda powinna zostać przeprowadzona przez Pana osobiście."
Postaram się i tam dojechać i przejrzeć te cztery setki monet. Ciekawe, co się między nimi kryje.



W ogóle, magazyny muzealne to ciekawy temat.



Po leniwym lecie zapowiadają się pracowite i numizmatycznie ciekawe  jesień i zima, ale o tym napiszę pojutrze.

środa, 20 sierpnia 2014

Do pracy!

I po urlopie...

A tak było fajnie. Pogoda bez zarzutu i cała reszta też.

Akcentów numizmatycznych niewiele, ale oczywiście były.

Najpierw odwiedziłem coniedzielne targi staroci w Chojnicach. Na żywo nie wyglądały tak okazale, jak w internetowej kamerze zainstalowanej przy rynku. Do odliczenia stoisk z monetami palców jednej ręki wystarczało z okładem. Oferta niestety bardzo skromna - z moich tematów nie było nic. Za to trafiła się okazja do miłej rozmowy ze starym internetowym znajomym.

Jak co roku odwiedziliśmy chojnickie muzeum w bramie człuchowskiej.
I jak co roku, oprócz wystawy stałej (niestety nie tak stałej, jak myślałem, ale o tym za moment) udało się zobaczyć coś nowego. Najpierw "Non multa, sed multum. Wartość przywrócona." Zbiory Muzeum Historyczno-Etnograficznego w Chojnicach po konserwacji. Obrazy, starodruki, rękopisy; monet nie było.

Po pokonaniu stromych schodów wystawa następna - "Tajemnice łużyckich brązowników i garncarzy" - ciekawa, z wieloma efektownymi okazami brązowych narzędzi i biżuterii.

Jeszcze wyżej - "Wiolinem i basem malowane. Leon Wyczółkowski (1852 - 1936)". Obrazy i grafiki z kolekcji bydgoskiego Muzeum Okręgowego ze wspaniałym autoportretem na czele. Później, penetrując zakamarki borów tucholskich  trafialiśmy na miejsca żywcem wyjęte z grafik Wyczółkowskiego.

Przed wyjazdem planowałem, że powakacyjny wpis na blogu poświęcę opisowi skarbu odkrytego kilkanaście lat temu podczas wykopalisk na chojnickim rynku. Monety z tego skarbu były później prezentowane właśnie na stałej wystawie poświęconej historii miasta. A tu figa z makiem - ta część wystawy została przemeblowana. Prezentowany jest zamiast tego skarb monet krzyżackich (i nie tylko) z Sępólna Krajeńskiego znaleziony w 1968 r.
 

Już chciałem napisać, że na tym wakacyjny temat numizmatyczny uległ wyczerpaniu, kiedy przypomniałem sobie o ...
O monetach wyłowionych z obiegu - rocznik 2014. Do kompletu brak mi jeszcze angielskiej pięciogroszówki i warszawskiej złotówki. Chyba, że wybito też pięciozłotówkę, ale o tym nic mi nie wiadomo. Na produkty Royal Mint z datą 2013 niestety trafić się nie udało. Katalog zbioru uzupełniony. Strona z katalogiem obiegówek III RP też.

Jak zwykle odwiedziłem też Helle. Tym razem na rowerze.
Imponujący buk na skraju wioski, której resztki stają się coraz mniej widoczne.
 
Tuż obok wioski, były dwa niewielkie jeziorka - typowe polodowcowe wytopiskowe zbiorniki. Zbocza jednego z nich są jak widać niszczone przez quadowców i motocrossowców. Cierpi krajobraz, przyroda - w Helle częściej można spotkać sarny i zające, niż ludzi. Oby jak najdłużej.

Muszę jeszcze ponarzekać.
A może lepiej mały koncert życzeń? Proszę bardzo:
wszystkim osobnikom rozjeżdżającym lasy quadami i motocyklami,
troglodycie, który uznał ruiny Helle za swój śmietnik,
"poszukiwaczowi skarbów", który w wysokiej trawie wykopał i pozostawił niezasypany półmetrowy dół (gdybym był mniej sprawny fizycznie pewnie bym tam został ze złamaną nogą na pastwę lisów i kruków),
wędkarzom pozostawiającym śmietnik na brzegu jeziora (bo kto, jeśli nie wędkarz coś takiego zostawił?),
panom świata zabijającym ciszę nad jeziorem potworną "muzyką" wylatującą z otwartych golfów dwójek i beemek (po tuningu, a jakże) - wszystkim tym paskudnikom życzę tego, czego życzył  by im Łazik z Tormesu (twórcze tłumaczenie Wiesława Dymnego):
Wam życzymy popłuczyny
Zgniłej śliny śmierdłej szczyny
Zdechlizny oraz plwociny
Tego złego wam życzymy

Żeby wam się kiepsko działo
Żeby ciało wam śmierdziało
Żeby ręce odleciały
Żeby nogi wam zdrewniały


Żeby zęby wam spróchniały
Żeby dupy nie dawały
Żeby ptaszek wam nie stawał
By dostatek niedostawał... 
No! Wyżyłem się.

Przed samym wyjazdem na urlop udało mi się jeszcze wygrać aukcję - niepozornego szeląga Augusta III. Nie był tani - pewnie dlatego nie miałem konkurencji. Przez cały miesiąc zastanawiałem się - co też tam tkwi pod herbami. Jak to literka? Sprzedający, do którego napisałem przed zalicytowaniem twierdził, że to cyfra 5 - nieprawdopodobne! Żyłka awanturnicza zagrała, zalicytowałem. Po powrocie z urlopu odebrałem pocztę i...
Z bliska widać lepiej

To nie piątka! Takiego cudaka jeszcze nie widziałem. To F nabite na D, O lub odwrócone C! Muszę teraz sprawdzić, do której z tych literek pasują pozostałe elementy rysunku rewersu.

Domyślamy się (tylko domyślamy, bo źródła milczą), że litery były wyróżnikami. Czego - nie wiemy. Najprawdopodobniejsza wydaje mi się teoria, że personel mennicy był podzielony na "brygady", które były opłacane w zależności od ilości wybitych monet. Aby to umożliwić, brygadom przydzielano stemple z wyróżnikami.

Moja nowa monetka może świadczyć o tym, że zdarzały się przypadki przekazywania stempli z jednej brygady do drugiej, co wiązało się z koniecznością wprowadzania zmian na stemplu. Jak widać, nie zawsze bez pozostawiania śladów.

czwartek, 29 września 2011

Wystawy

„To nie Fenicjanie wynaleźli pieniądze”

W Olecku, w siedzibie Oleckiego Stowarzyszenia Aktywnych "Zamek" można do 21 października 2011 r. (zostało mało czasu!) obejrzeć wystawę numizmatyczną.
Antyczne monety chińskie, greckie, rzymskie i bizantyjskie udostępnił Pan Zdzisław Bereśniewicz.

"Pieniądz rządzi... 
Bogactwo złotem, srebrem i miedzią mierzone"


Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi z okazji 60-lecia swego istnienia zaprasza na ekspozycję numizmatów ze zbiorów własnych.
Na wystawie można zobaczyć kilkadziesiąt skarbów monet starożytnych, średniowiecznych i nowożytnych.



Złoty Poczet Królów Polskich
 
ze zbiorów Narodowego Muzeum Historii Ukrainy w Kijowie.
Wystawa z cyklu „Stanisław August – Mecenas i Kolekcjoner” Otwarcie: 26.11.2011 w Pałacu na Wyspie w Łazienkach Królewskich.
Na wystawie w Pałacu na Wyspie będą prezentowane złote medale wybite w przez Mennicę Warszawską na zlecenie Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Projekty wykonali na podstawie portretów królów polskich namalowanych przez Bacciarellego medalierzy Jan Filip Holzhäusser i Jan Jakubi Reichel.
Pokazane zostaną też oryginalne stemple medali (ze zbiorów Gabinetu Numizmatycznego Mennicy Polskiej SA).


Warto poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z tymi wystawami.
A może w Waszej okolicy tez można zobaczyć coś ciekawego? Proszę o sygnały.

sobota, 16 października 2010

Centrum Pieniadza NBP


Nie tak dawno temu pisałem o dwóch muzeach (Kremnica, Warszawa). Dzisiaj wśród porannych wiadomości znalazłem informację o zamiarach utworzenia w Warszawie jeszcze jednego muzeum, które powinno zainteresować kolekcjonerów monet.

W ciągu dwóch lat na terenie NBP w Warszawie przy placu Powstańców ma powstać Centrum Pieniądza Narodowego Banku Polskiego. 


Oświadczenie prezesa NBP, profesora Marka Belki:
Katastrofa prezydenckiego samolotu 10 kwietnia 2010 r., w której śmierć poniosło tyle wybitnych postaci życia publicznego, a wśród nich mój poprzednik, była dla mnie ogromnym ciosem. Chęć upamiętnienia ofiar, wsparta powagą chwili była podstawą jednomyślnej decyzji podjętej 15 lipca przez Zarząd Narodowego Banku Polskiego o upamiętnieniu ofiar katastrofy oraz nadaniu imienia Sławomira Stanisława Skrzypka powstającemu Centrum Pieniądza NBP. Będzie to miejsce propagujące edukację ekonomiczną, na którą wielki nacisk kładł mój poprzednik. Do wdowy, Pani Doroty Skrzypek, skieruję prośbę o wyrażenie zgody na tę formę upamiętnienia. Częścią tworzonego centrum będzie miejsce poświęcone wszystkim ofiarom tragicznego lotu, w którym znajdą się monety wyemitowane z okazji 70. Rocznicy Zbrodni Katyńskiej, odnalezione na miejscu katastrofy. 10 kwietnia miały być przekazane rodzinom ofiar zamordowanych polskich oficerów, dziś zostaną udostępnione wszystkim Polakom, bo wszyscy ponieśliśmy w tej katastrofie równie bolesną stratę.


Prezes Skrzypek nie był postacią z mojej bajki, ale ani to ani tego powody nie wywołują u mnie żadnych odruchów sprzeciwu. 
Potrzebna jest placówka, która w przystępny i atrakcyjny sposób będzie przekazywać odwiedzającym wiedzę o pieniądzu i ekonomii. 

"Bankoteka" ma nie być kolejną wystawą monet i banknotów. Wykorzystane zostaną doświadczenia z organizacji cyklicznych wystaw organizowanych w ostatnich latach w siedzibach oddziałów NBP.  W planach jest oczywiście typowa część wystawowa prezentująca pieniądze od czasów antycznych do najnowszych, w tym najstarsze polskie monety, denary Bolesława Chrobrego. 
Oprócz tego w Centrum Pieniądza będą ekspozycje multimedialne, będzie możliwość uczestniczenia w interaktywnych działaniach edukacyjnych (planowanie strategii ekonomicznej, symulacje inwestycyjne itp.).
Najbardziej cieszy mnie zapowiedź, że zwiedzający będą mieli szansę zapoznać się z technologia produkcji monet i banknotów. Z jednej strony, zdajemy sobie sprawę z tego, że produkcja pieniądza niczym szczególnym nie różni się od produkcji innych wyrobów. Z drugiej strony, powstawanie pieniądza w jego materialnej formie zawsze otaczał nimb tajemnicy. Tajemnicy uzasadnianej koniecznością ochrony społeczeństwa i ekonomiki państwa przed skutkami działań fałszerzy. Warto, żeby powstało miejsce, w którym wszyscy będą mogli przekonać się naocznie, że pieniądze przechodzące codziennie z ręki do ręki nie są zwykłymi kawałkami metalu (albo papieru).  Że są to bardzo skomplikowane wyroby techniczne, które na dodatek mogą być prawdziwymi dziełami sztuki.

Co to za wpis bez zdjęcia? Nie pokażę jednak, narzucających się w kontekście tematu postu , zdjęć gmachu NBP, ani portretu Prezesa Skrzypka. 
Popatrzcie lepiej na to maleństwo:
  
Krajcar  księcia oleśnickiego Chrystiana Ulryka z roku 1684. Monetka nie waży nawet jednego grama, a ile na niej widać! Ile można z niej wyczytać! Jakież ciekawe historie wiążą się z jej emitentem!

Printfriendly