Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany monet Królestwa Polskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odmiany monet Królestwa Polskiego. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 maja 2016

Trzynastego kwietnia trochę namieszałem.

Obiecał Pan w wpisie z 13 kwietnia parę słów o pięciogroszówce z 1840 ( ta z fotografii). Czym tak Pana zainteresowała , bo patrzę i nic szczególnego w niej nie widzę. 

Autor tego komentarza ma rację. W monecie, którą pokazalem w tamtym wpisie nie ma nic szczególnego.
To ta odmiana
https://sites.google.com/site/krolestwopolskie18351841/katalog/5-groszy/1840/5-groszy-1840---b-c
Tyle, że moneta lepiej zachowana - na mojej, ilustrującej katalog jest duża rysa po prawej stronie. Rysa sprawiająca, że nie ma się pewności, czy w tym miejscu nie było żołędzia, czy był ale zniknął na skutek zarysowania.

Namieszałem. Kilka dni wcześniej wymieniłem kilka emaili z kolekcjonerem, który pochwalił się zdobyciem wariantu pięciogroszówki 1840, którego w moim katalogu nie znalazł. Pisał tak:
Moja moneta to coś pomiędzy b/b a b/c
- koszyczek po żołędziu
- szerokie oczka w ósemce
- wysoka piątka ustawiona prosto
- awers - odmiana b (ogon orła szeroki bez krótkich piór przy łapach)
W wariantach b/b i b/c piątka nie jest ustawiona prosto, bądź w lewo lub prawo.
Wariant b/b posiada koszyczek lecz 8 ma małe oczka,
wariant b/c  nie posiada koszyczka,a 8 ma duże oczka.

Prawie, jak
https://sites.google.com/site/krolestwopolskie18351841/katalog/5-groszy/1840/5-groszy-1840---f-a
tylko z innym awersem.
Połączenie zdjęć awersu i rewersu dwóch wariantów z mojego katalogu mniej więcej pokazuje, o jaką monetę chodzi. Mniej więcej, bo cyfra 5 troszkę różni się od tej na poniższym zdjęciu.


I znów mam na co polować!



poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Skąd taka cena za pospolitą monetę?

Czternastego kwietnia zakończyła się na Allegro aukcja niepozornej monetki - pięciofenigówki Królestwa Polskiego z 1917 r.
Zajrzeliście do archiwum Allegro? Zdziwiła was końcowa cena?
Ciekaw jestem, czy zaskoczyła sprzedającego.

Mnie zdziwiła o tyle, że z przebiegu licytacji wynika, że dwie osoby zorientowały się, że to nie taka zwykła pięciofenigówka. To znaczy, że jest nas troje.
Ja się nie wtrącałem, bo 13 września 2013 roku kupiłem...
Trochę taniej, ale za to z rdzą.

Kiedy wypatrzyłem, kupiłem i w końcu zobaczyłem tę monetę na żywo, nadal nie miałem pewności, że to jest to, co myślę, czyli nieopisany wcześniej wariant.
Z zasady wolę zachować przesadny nawet sceptycyzm, niż ogłaszać nowe odkrycie. Unikam publikowania odmian i wariantów, które znam z jednego zdjęcia i tylko ze zdjęcia.
Mój egzemplarz, z powodu korozji, też uznałem za niewystarczający dowód na istnienie wariantu stempla pięciofenigówki 1917. Dopiero ujawnienie się bardzo dobrze zachowanej sztuki upewniło mnie, że to naprawdę nowy wariant, który na dodatek okazał się wariantem rzadkim.
Czym różni się od tego pospolitego? Obraz powie więcej, niż tysiąc słów.
W skrócie, różnice są analogiczne do różnic wariantów jednofenigówki z 1918 r. Żartem można by powiedzieć, że to pięć fenigów 1917 bitych stemplem wzoru z roku 1917.

Jakie jeszcze niespodzianki kryją obiegowe monety Królestwa Polskiego?

Na pewno jest ich mniej, niż wśród monet Stanisława Augusta Poniatowskiego. W sierpniu ubiegłego roku pisałem o prawdopodobnej, bliskiej finalizacji planów R. Janke, który od dawna zapowiada wydanie szczegółowego katalogu monet SAP. W grudniu Pan Rafał zaskoczył nas wydaniem "Źródeł z dziejów mennicy warszawskiej 1765-1868". Myślałem wtedy, że lada dzień będzie trzeba sięgnąć do kieszeni po pieniądze na wydawnictwo, które powinno zastąpić dobre, ale niedoskonałe katalogi Plagego.
Okazało się, że wcześniej głos zabrali panowie J. Parchimowicz i M. Brzeziński. Ich dzieło, to 442 strony formatu 22 x 30 cm, w twardej oprawie, kosztujące, bagatela, 450 złotych. Niewiele więcej zapłaciłem za talara SAP z 1795 r!
Postanowiłem, że z decyzją o zakupie wstrzymam się do czasu, w którym będę mógł porównać katalog Parchimowicza z katalogiem Jankego. Albo wygra lepszy, albo... będę musiał kupić obydwa.





niedziela, 3 kwietnia 2016

Nigdy nie mów nigdy czyli pułapki kwantyfikatorów ogólnych.

Jest tak. Zajmujesz się...
czymkolwiek. Ważne, że na temat tego czegoś wiesz dużo, widziałeś dużo. Śledzisz wydarzenia związane ze swoją specjalnością, połykasz każdą nową publikację, choćby tylko luźno związaną z tematem.
Po pewnym czasie zauważasz, że nic, co się w temacie pojawia nie jest dla Ciebie zaskoczeniem, nowością. Rutyna, nuda. Stopniowo poświęcasz tematowi coraz mniej uwagi, bo po co trwonić czas, skoro nic nowego nie ma prawa się pojawić. Wszystko już było (podobno Ben Akiba), wszystko wiesz, wszystko widziałeś.
Aż tu nagle...
Przychodzi email ze zdjęciem monety i króciutkim pytaniem
Nie znalazłem u Pana takiej odmiany, chyba że źle szukam.
A na zdjęciu 
Najzwyczajniejsza dziesięciogroszówka z datą 1840.
Czy na pewno najzwyczajniejsza? 
Standardowy opis rewersów tych monet w katalogu mojego zbioru powstaje zgodnie ze schematem:
  • układ jagódek w wieńcu laurowym  
  • krój litery G w GROSZY
  • ilość listków w pierwszym pęczku wieńca laurowego (pod jedynką w dacie)
  • ilość kropek
Monetę ze zdjęcia opisał bym tak:
1-2-1-2, G z szeryfem, 4 listki pod 1, bez kropek
Nic dziwnego, że mój korespondent nie znalazł tej monety w moim katalogu. 
Są w nim:
b/a - 1-2-1-2, G bez szeryfa 4 listki pod 1, bez kropek
c/a - 1-2-1-2, G bez szeryfa, 4 listki pod 1, kropka po dacie
c/b - 1-2-1-2, G z szeryfem, 4 listki pod 1, kropka po dacie

f/a - 1-2-1-2, G z szeryfem, 5 listków pod 1, bez kropek

Poprosiłem jeszcze o zdjęcie awersu.
Tu nic dziwnego się nie dzieje. Awers "starego typu" z orłem z przymkniętymi dziobami. Podniesione obrzeże wskazuje na tzw. "bicie w obrączce" czyli na nowych maszynach, w których zastosowano pierścień utrzymujący krążek centrycznie między stemplami.
W krótkiej korespondencji z panem Adamem J. uzgodniliśmy, że moneta zmieni właściciela i trafi do mojego zbioru. I tak też się przedwczoraj stało.

Jak widać, moneta została poddana intensywnemu czyszczeniu chemicznemu. Część zanieczyszczeń mocno związanych z podłożem nie dała się usunąć. Stan monety jest jednak wystarczająco dobry, by mieć pewność, że:
po pierwsze,
w pierwszym pęczku są tylko cztery listki i nigdy ich więcej nie było
bo na monetach z pięcioma listkami
listek bliższy łodydze (od góry) jest wyraźnie krótszy od sąsiedniego,
po drugie,
nie ma mowy o usunięciu kropki po dacie, bo w tych miejscach (dla odmiany z G z szeryfem i czterema listkami pod 1 są co najmniej dwa warianty różniące się położeniem kropki, a przy okazji innym krojem cyfr w dacie)
1
2
nie ma żadnych śladów ewentualnej ingerencji
Przy oglądaniu monety trzymanej w ręku, mając możliwość obserwowania powierzchni przy różnych kątach oświetlenia jest to jeszcze lepiej widoczne.

Są dwie możliwości. Albo na stemplu kropki nigdy nie było, albo monetę wybito stemplem, którym wcześniej bito monety z kropką (jak na zdjęciu 2), ale z którego  kropkę usunięto (technicznie nie jest to bardzo skomplikowane). Niezależnie, którą teorię się przyjmie, do zdawało się kompletnej układanki trzeba dołożyć jeszcze jeden klocek.

Wkrótce na mojej stronie z katalogiem zdawkowych monet Królestwa Polskiego 1835-1841 pojawi się nowa pozycja:
b/b - 1-2-1-2, G z szeryfem, 4 listki pod 1, bez kropek

Dlatego starajcie się proszę nie używać kwantyfikatorów ogólnych zwanych też wielkimi. Słowa zawsze, nigdy, wszyscy, nikt bardzo, bardzo często nie znaczą tego, co powinny, tylko są odzwierciedleniem tego, co i jak myśli osoba je wypowiadająca lub zapisująca. A nie zawsze jest tak, jak myślimy, że jest albo chcemy, żeby było.



niedziela, 7 grudnia 2014

Czy święty Mikołaj trafił do Was?

Do mnie trafił.
Przyniósł miedzianego grosza.
Nie byle jakiego grosza, bo to odmiana z dwiema kropkami - po GROSZ i po 1839. Odmiana rzadka, (Plage 257 R, Berezowski 688, wycena 4,00 zł).
Ustawiłem w licytacji dość wysoki limit pomimo, że odmianę z dwiema kropkami w zbiorze już mam.
Czy widzicie różnicę? Nie o stan zachowania tu chodzi, nowa moneta jest przecież brzydsza.

Popatrzcie na kropki po 1839. Są różnej wielkości i w różnej odległości od cyfry 9!
Wiedziałem o istnieniu tego wariantu już od jakiegoś czasu i cierpliwie wyczekiwałem, kiedy pojawi się możliwość jego kupna. Doczekałem się.

Co oznacza istnienie dwóch wariantów tej rzadkiej odmiany? No cóż, oznacza to, że odmiana ta nie jest tak rzadka, jak się wydawało. Istniały co najmniej dwa stemple rewersu, czyli nakład mógł przekroczyć 50.000 egzemplarzy.

Ciekawe, co będzie dalej.

PS
Przed chwilą zakończyła się kolejna aukcja, na której można było kupić grosza 1839 z dwiema kropkami - wariant z kropka oddaloną od dziewiątki. Cena końcowa - bardzo atrakcyjna.





poniedziałek, 21 października 2013

Jesienny sezon polowań.

Aż mi się oczy zaświeciły

Grosz poszedł za fantazyjną kwotę 3333,33 zł. Mój limit nie sięgał nawet jednej trzeciej tej kwoty, ale też ustawiłem go głównie w celu śledzenia aukcji. Na wygrana nie liczyłem ani przez chwilę.

W tym przypadku nie musiałem nic śledzić.
Grosz Augusta III z kontrmarką AK

Monetę wypatrzyłem w sklepie WCN. Szybka decyzja, logowanie, przelew...

Kontrmarkę nabito bardzo starannie wykonaną puncą. Monogram AK (litery w ligaturze, czyli połączone wspólnym elementem) na razie pozostaje anonimowy. Nie ma go w wykazie opublikowanym przez Gustawa Soubisie-Bisiera "Kontrasygnatury prywatne na monetach" w Wiadomościach Numizmatyczno-Archeologicznych z 1911 roku.

Tym samym liczba kontrasygnowanych miedziaków Augusta III w moim zbiorze wzrosła do sześciu.

Kolejna aukcja http://www.allegromat.pl/aukcja145241 zainteresowała mnie z innego powodu. Zobaczcie, co widać po powiększeniu fragmentu zdjęcia
10 groszy 1838 - rewers

To bardzo rzadki wariant - G w GROSZY wygląda, jak na monetach z datą 1840 bitych w końcowym okresie ich emisji (G z szeryfem). Nie licytowałem, bo mam ładniejszy egzemplarz, który ilustruje ten wariant w moim katalogu. Gratuluję nabywcy, bo jak dotąd widziałem zaledwie dwa egzemplarze tej monety, której nie odnotowali ani Plage ani Berezowski.

I tak się to kręci. Czekam jeszcze na kilka wylicytowanych niedawno monet i jedną, większą kopertę z Niemiec. Wypatrzyłem archiwalny numer Dresdner Numismatische Hefte z ciekawie zapowiadającym się artykułem dotyczącym mennictwa Augusta III. 




niedziela, 9 grudnia 2012

czwartek, 17 maja 2012

Dwie sroki za ogon, albo co poeta miał na myśli...

Trwają matury, więc część tytułu wpisu zapożyczyłem z nieśmiertelnego wstępu do tematów maturalnych z języka polskiego.

Poeta, to w tym przypadku Karol Plage.
Dzieło - "Monety bite dla Królestwa Polskiego w latach1815-1864 i monety bite dla miasta Krakowa w roku 1835" - reprint z 1972 r.

Strona 27 (zajmijmy się groszami z rocznika 1939).
Ani słowa o tym, że G w groszy może być z szeryfem lub bez niego. Na dodatek można przyjąć, że na wszystkich monetach św. Jerzy ma na zbroi płaszcz.
Popatrzmy na rysunki monet:
O! G na obu monetach jest bez szeryfa, a św. Jerzy na 252 ma płaszcz, a na 253 nie ma płaszcza. Orzeł na 252 ma szeroki ogon, na 253 węższy. Jedziemy dalej.
Płaszcz już się nie pojawia, ogon pozostaje wąski, za to G zyskało szeryfa.
I jeszcze dwie odmiany:
To tylko dla porządku, bo na awersach nic ciekawego się nie dzieje, a rewersy różnią się tylko ilością kropek.
Jak widać, mamy kolejny dowód na to, że obraz więcej wart od tysiąca słów.

Niedawno wygrałem aukcję, po której dostałem emaila (od aukcyjnego rywala?) "Gratuluję zdobycia pięknych "dwóch kropek" .Pozdrowienia".
Podziękowałem pięknie, ale szczerze mówiąc to nie mniej, niż na odmianie dwukropkowej (bo taką już miałem) zależało mi na sąsiedniej monecie.
G bez szeryfa, duże cyfry daty, na wąskiej tarczy św. Jerzy bez płaszcza, długi i wąski ogon orła = Plage 253.
Miałem w zbiorze monetę opisaną jako Plage 253, ale jej stan zachowania nie pozwalał na jednoznaczne ustalenie, czy w herbie Moskwy jest płaszcz, czy go nie ma.

Nadal nie jest idealnie, ale teraz mam już pewność, że mam w zbiorze i nr 252 (po lewej) i 253 (po prawej)



Sprawdzimy jeszcze, co o groszach z 1839 r. pisał Berezowski
Tu przynajmniej częściowo wyjaśnia się sprawa płaszcza. Częściowo, bo w/g Berezowskiego na monecie Plage 253 ma być płaszcz. Na temat G dalej ani słowa.
Niestety, nie do końca można polegać na katalogowych opisach i często wyobrażając sobie, "co poeta miał na myśli" mocno możemy się pomylić.

Ale z drugiej strony, czy świat, w którym wszystko jest jednoznaczne, jasne i przewidywalne nie był by nieznośnie nudny?


poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Gdzie ja miałem oczy Panie Januszu?!

9 kwietnia 2012 pod wpisem podsumowującym rok 2010 (a więc dość starym) pojawił się komentarz "... a 5 groszy 1840 z małą datą i dużą 5,takiej w katalogu nie dostrzegłem ...". 
Poprosiłem o zdjęcia.
Dzień później dostałem e-maila:
"Mam małe pytanko. W PAŃSKIM KATALOGU Z 5-CIO GROSZÓWKAMI 1840 r są różne typy, rodzaje, pisze pan o jagódkach, listkach, kropkach, a o dacie pan zapomniał? Np. mam 5 groszy 1840, której data jest napisana mniejszymi liczbami od innych nominałów z tego okresu, zaś 5 jest wąska i wysoka."
Nawiązała się korespondencja, w wyniku której trafiły do mnie trzy 5-groszówki 1840.



Pan Janusz, właściciel monet, zwrócił uwagę na cyfrę zero, która na każdej z monet jest inna.
Rzeczywiście, tak się może wydawać ale naprawdę mamy do czynienia z dwiema odmianami. Jeden typ reprezentują dwie monety: pierwsza i trzecia. W moim katalogu ma oznaczenie typ b, wariant c
https://sites.google.com/site/krolestwopolskie18351841/katalog/5-groszy/1840/5-groszy-1840---b-c
Druga (środkowa) moneta to na pierwszy rzut oka typ f, wariant a
https://sites.google.com/site/krolestwopolskie18351841/katalog/5-groszy/1840/5-groszy-1840---f-a
mamy nowy awers - z małymi piórkami między nasadą nóg, a ogonem - i mamy niską piątkę na rewersie. Jeśli jednak zgodnie z sugestią Pana Janusza  popatrzymy na cyfry daty, to zamiast
widzimy
Nie mamy więc do czynienia z różną wielkością cyfr, tylko ze zmienionym ich kształtem. Dotyczy to zwłaszcza ósemki i (jak słusznie Pan Janusz zauważył) zera.

W tej sytuacji pozostało mi tylko jedno - przegląd monet w zbiorze. I cóż się okazało? Przegapiłem! Mam taka monetę.

Dlaczego wcześniej nie zwróciłem uwagi na inną ósemkę? Nie wiem, ale ma to coś wspólnego z wpisem sprzed roku przeszło Jado, nie patrzo...

Zauważyłem jeszcze, że rewers nowego wariantu (f/b) jest identyczny, jak na wariancie b/b, który (żeby było ciekawiej) ma awers, jak f/a. Wniosek jest prosty - kolejność bicia była taka: b/b ---> f/b ---> f/a.

Panu Januszowi odsyłam monety razem z gorącymi podziękowaniami za zwrócenie uwagi na cztery małe (ale istotne) cyferki.

Odpowiednie zmiany umieściłem w katalogu i...
z niecierpliwością czekam, co też jeszcze uda się znaleźć w tak dokładnie, zdawało by się, rozpracowanym dziale.


sobota, 14 kwietnia 2012

Czy jestem zakupoholikiem?

Obawiam się, że tak, niestety.
Nie to, żebym biegał od jednej galerii handlowej do drugiej i zostawiał w nich wszystkie pieniądze, które mam i których nie mam (ale pożyczyłem).
Zauważyłem tylko, że zdarza mi się zapomnieć o wyniesieniu śmieci albo zakupie pieczywa, a jakoś nigdy nie zapominam, by przed snem siąść do komputera na cowieczorne polowanie na monety. A jak już siądę, to zwykle wypatrzę coś godnego zalicytowania.
Kończy się różnie. Albo ustawię zbyt niski limit (niedawno zdarzyło mi się pięciokrotne przebicie mojego limitu!), albo okazuje się, że limit był w porządku, ale to, co kupiłem nie jest tym, czym miało być w moim mniemaniu (cóż, wzrok już nie ten), albo - w końcu - wszystko jest tak, jak być miało i puste miejsce w zbiorze zapełnia się.
A najbardziej lubię, gdy nowy nabytek zostaje w zbiorze, ale nie trafia w puste miejsce, bo jego istnienia nawet nie podejrzewałem.
Na pierwszy rzut oka, grosz 1840 z G, jak C (bezszeryfowym) i dużymi cyframi w roczniku.
Bliższe oględziny ujawnią dlaczego zalicytowałem:
i widzimy, że pod czwórką są resztki trójki.
Miałem już w zbiorze podobną monetę z przerabianą datą
na której na dodatek widać, że zero pojawiło się na miejscu dziewiątki.
Podobną, ale jednak inną, bo cały jej rewers wygląda tak:
G w GROSZ nie przypomina C. Katalog uzupełniony!

W najbliższych dniach pojawią się w nim następne uzupełnienia (jak ja mogłem wcześniej tego nie dostrzec?!?)

Kolejną lukę w zbiorze - tym razem o niej wiedziałem - zapełniłem po powrocie z warzywniaka.
MS, to to nie jest, ale dla mnie ważne jest, że od dziś mam dwie 50-groszówki 2011 różniące się rewersami.
Na nowym rewersie (zdjęcie dolne) O jest bardziej okrągłe, 
a listki mają cieńsze i ostrzejsze zakończenia.

I tak sobie poluję dzień po dniu gromadząc przy okazji zapas lektur na czas urlopu: "Numismatyka Krajowa" Bandtkiego, "Dallas 63" Kinga, "Włosi w Polsce - Tytus Liwjusz Boratyni" Hniłki, "Każdy szczyt ma swój czubaszek" Czubaszek...
Do lipca pewnie coś jeszcze do tego eklektycznego koszyka dołożę.

P.S.
Gdyby ktoś chciał uzupełnić biblioteczkę o pierwszy tom mojego katalogu (Królestwo Polskie 1917-1918), musi polować na rynku wtórnym - nakład wyczerpany.


wtorek, 7 lutego 2012

Wydawało mi się, że

wśród monet Królestwa Polskiego 1917-1918 nie ukrywa się już żaden nieznany wariant stempla.
Aż tu nagle...
natrafiłem na aukcję, na której oferowano trzy monety
To zdjęcie nie uruchomiło jeszcze żadnego alarmu, ale dwa następne:
 
już tak.
Popatrzcie na kreseczki nad O w FENIGÓW. Prawda, że wydają się mocno różne? Ustawiłem zaporowy (na wszelki wypadek) limit i cierpliwie czekałem na finał. Wygrałem (tanio), zapłaciłem, odebrałem przesyłkę na poczcie i:
zamiast nowego wariantu ze zmodyfikowaną literą Ó znalazłem nienotowane dotąd zdwojenie stempla rewersu. W sumie radość podwójna. Raz, że jednak coś nowego, dwa, że klasyfikacja odmian i wariantów zaproponowana w moim katalogu 
nadal się broni.

Nie da się jednak ukryć, że katalog wymaga aktualizacji. Od chwili wydania ujawniło się kilka (jeśli nie kilkanaście) przykładów zdwojeń stempli. Zabieram się do tego, jak pies do jeża już chyba z pół roku.
Nowy nabytek sprowokował mnie do ponownego przekartkowania katalogu - swoją drogą, dziwnie się człowiek czuje czytając to, co sam parę lat temu napisał - i do kolejnej próby określenia zakresu i kształtu koniecznych zmian.
I nagle uświadomiłem sobie, że opisując we wstępie proces tłoczenia stempli z matrycy (str. 6):
"Niezwykle rzadko zachodzi potrzeba powtórzenia całego procesu - od etapu (4). W roku 1917 zdarzyło się to w mennicy w Stuttgarcie i doprowadziło do powstania odmiany dziesięciofenigówki Królestwa Polskiego nazywanej „napis blisko rantu” występującej w co najmniej dwóch wariantach. "
palnąłem głupstwo, bo wynikało by z tego, że odmiana "napis blisko rantu/obrzeża" jest późniejsza, niż odmiana z napisem od obrzeża oddalonym. 
A przyjrzyjmy się monetom.
Na dziesięciofenigówkach mamy dwa awersy - z piórami na szyi orła opuszczonymi albo nastroszonymi. Na których monetach pióra są nastroszone? Na jednej odmianie z roku 1917 z napisem ODDALONYM od obrzeża i na wszystkich monetach z roku 1918! Na pozostałych dziesiątkach z roku 1917 piórka są opuszczone. Jakby nie patrzeć, wynika z tego, że odmiana "napis daleko od obrzeża" jest późniejsza od odmiany "napis blisko obrzeża"

No to podedukujmy sobie jeszcze trochę.
Porównując częstotliwość występowania zdwojeń stempli na monetach z obu roczników nie można nie zauważyć, że w roczniku 1918 monet ze zdwojeniami jest znacznie mniej, niż w roczniku 1917, i nie chodzi mi w tym momencie o rzadkość tych przypadków jako taką, tylko o ilość różnych zdwojonych stempli.
Dla porządku - nakłady piątek i dwudziestek 1918 są większe od nakładów z roku 1917.  Dziesiątek w 1917 r. wybito przeszło dwukrotnie więcej, niż w roku następnym, ale ilość znanych zdwojeń na dziesiątkach z 1917 jest znaczna, a w roczniku 1918 nie przypominam sobie żadnej.
Co z tego wynika?
Z dużym prawdopodobieństwem to, że ogólnie mówiąc, w roku 1917 łańcuch narzędzi menniczych był krótszy, niż w roku 1918.
Myślę, że początkowo nie zakładano w Stuttgarcie aż takiej wysokości nakładów i w związku z tym ograniczono się do układu (narzędzia pozytywowe na czerwono):
model 

patryca-1

matryca-1
 - 
matryca robocza

stempel

Niewielka trwałość stempli (rzadko widuje się tyle monet ze śladami pęknięć stempli, co na monetach KP) powodowała, że matryce, a w końcu i patryca pierwsza musiały być często w użyciu i też długo nie wytrzymywały. Dziesięciofenigówek wybito w 1917 aż 33 miliony. Piątek prawie 19 milionów (ale stemple monet o mniejszych średnicach zużywają się wolniej), a dwudziestek (dużych!) dziesięciokrotnie mniej. Jednofenigówki, to zupełnie inna historia. Łącznie w 1917 r. wybito około 53 miliony monet trzech nominałów.
Przypuszczam, że w roku 1918 dołożono jeszcze jedno "pokolenie" narzędzi, i dzięki układowi:
model

patryca-1

matryca-1
 - 
patryca-2

matryca-2
 - 
matryca robocza

stemple
udało się bez większych problemów wybić łącznie około 100 milionów monet czterech nominałów bez konieczności tworzenia nowych patryc pierwszych.

Pozostaje jeszcze pytanie o kolejność bicia wariantów odmiany dziesięciofenigówki "napis blisko obrzeża" - powinna pomóc dokładna analiza awersów.

W ten sposób zarysował mi się plan pracy nad trzecim wydaniem pierwszego tomu mojej serii katalogów. Teraz potrzebny mi tylko czas wolny od innych zajęć. Skąd go wziąć?

Wiem Wysoki Sądzie, że to tylko poszlaki, ale sądowi procesy poszlakowe obce chyba nie są. Być może za czas pewien znów napiszę "wydawało mi się, że..." albo ktoś wytknie mi "Napisałeś, że..., a właściwe jest ...., bo...".
Na razie jednak, wydaje mi się, że pierwsze XX-wieczne monety z polskimi legendami powstały tak, jak to dziś opisałem.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Królestwo Polskie 1835-1841 - katalog odmian monet zdawkowych

Drobne monety Królestwa Polskiego, miedziane grosze i trojaki oraz bilonowe 5- i 10-groszówki "od zawsze" zaprzątały moją uwagę. Najpierw dlatego, że teoretycznie krótki (bo siedmioletni) okres emisji zaowocował nieprzeciętnie wielką ilością odmian i wariantów, charakterystyczną raczej dla epoki ręcznego tworzenia stempli i ręcznego bicia monet. Tymczasem, okres po roku 1835, to już epoka nowoczesnych technik menniczych, epoka tłoczenia stempli z matryc, epoka automatycznych pras menniczych.
Dodatkowym bodźcem do szczególniejszego zainteresowania się tymi monetami jest rozziew między wspomnianym teoretycznie krótkim okresem emisji, a rzeczywistym czasem ich bicia - w skrajnym przypadku sięgający 1865 r. (dziesięciogroszówki).

Skończyłem.

No, może nie skończyłem, tylko doprowadziłem do stanu, w którym można katalog udostępnić wszystkim zainteresowanym. Katalog jest już w sieci, wystarczy kliknąć w zdjęcie "okładki".

Zapraszam do korzystania, do dzielenia się uwagami (najlepiej przez specjalnie w tym celu przygotowaną podstronę - POROZMAWIAJMY).

Będę bardzo wdzięczny za pomoc w rozwoju strony - zależy mi zwłaszcza na dobrej fotograficznej dokumentacji odmian i wariantów, które tylko opisałem, nie dysponując monetami ani ich zdjęciami.

Printfriendly