Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warianty stempli monet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warianty stempli monet. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2016

Niepostrzeżenie weszliśmy w nowy rok.

Widok z okien wcale na to nie wskazuje. Drzewa co prawda bezlistne, ale trawa zielona. Od kilku dni jest mroźno, ale zakupy świąteczne robiłem ubrany bardziej wczesnojesiennie niż zimowo. Świat się zmienia. Niektóre zmiany akceptujemy i przyzwyczajamy się do nich szybko, inne budzą negatywne uczucia, ale to naturalna kolej rzeczy.

Pozostańmy przy tematyce numizmatycznej. Nowy rok, będą nowe monety obiegowe. Lada moment poznamy nakłady obiegówek z rocznika 2015. Ciekawe, jak długo to jeszcze potrwa.

Z ciekawości sprawdziłem, co zmieniło się w mojej kolekcji. Liczy ona teraz 3065 monet. W ubiegłym roku włączyłem w nią 77 monet, w tym 24 to szelągi i grosze Augusta 3.
Byłbym zapomniał - zmobilizowałem się i skończyłem duży artykuł poświęcony miedziakom Wettyna. Czekam teraz na decyzję wydawnictwa.

Wracając do zbioru - najciekawszymi nabytkami chwaliłem się na bieżąco, nie ma więc sensu przypominanie ich raz jeszcze. Mam zresztą wrażenie, że ostatnio coraz trudniej upolować coś ciekawego dlatego, że oferta rynkowa nie oszałamia bogactwem, a jeśli pokaże się jakaś perełka, to walka o nią jest zacięta i kończy się na poziomie stratosferycznym. Ile jesteście gotowi zapłacić za szeląga Jana Kazimierza? Boratynka, rzadkiego, ale jednak tylko małego miedziaczka?

Tak, tysiąc złotych to nie graniczny pułap.

Moje zakupy były na niższym poziomie cenowym, a mimo to udało mi się wzbogacić o nie mniej rzadkie monety. Nie pochwaliłem się na przykład nabytkiem z marca.
Najpierw przypomnę monetę, którą chwaliłem się pięć lat temu.
Trzynastego marca 2015 (na bok przesądy!) z powodzeniem zalicytowałem i wygrałem takiego trojaka
Stan słabiutki, ale pełna czytelność rewersu pozwala na zauważenie dość istotnej różnicy. Obie monety, to Plage 78 (z ciasno ułożonymi literami na rewersie) ale różniące się krojem użytych czcionek - najlepiej widać to na cyfrach rocznika i nominału. Inny jest też kształt koron na awersach. Oba warianty odmiany trojaka 1810 "z wąskimi napisami" są bardzo rzadkie.

Kolejna ciekawostka trafiła do mnie w końcówce roku. O wielu lat usiłuję zdobyć jedną z dwóch odmian dziesięciogroszówki 1835. Jej zdjęcie mam dzięki uprzejmości jednego z użytkowników świętej pamięci Cafe Allegro (likwidacji cafe nigdy administratorom Allegro nie wybaczę). I znów dwa zdjęcia prawie bliźniąt. Mam kilka egzemplarzy odmiany a; to jeden z nich:
Po świętach odebrałem z poczty tę monetę:
Niestety nie jest to odmiana w wąskimi, wysokimi cyframi daty, ale jakby nie patrzeć, w tym przypadku do wybicia na stemplu cyfr w dacie użyto innego kompletu punc.

Na koniec dwa boratynki.
Rocznik 1661
wybity w mennicy ujazdowskiej z bardzo ładnym herbem Ślepowron i efektownymi niedoróbkami orła na rewersie. Odmiana z tych mniej pospolitych :-)
Rocznik 1664
 Mennica wileńska- ładny, centrycznie wybity awers i duże przesunięcie na rewersie. Rysunek Pogoni typowy dla tego rocznika (bez tarczy). A co z awersem? Czy czegoś nie brakuje?
Taką miałem nadzieję włączając się w licytację. Kiedy moneta dotarła przyjrzałem się jej lepiej.
Wbrew początkowemu wrażeniu, na monecie jest (a właściwie było) REX, a nie RE.Im dłużej się jej przypatruję, tym bardziej upewniam się we wrażeniu, że litery legend nie zostały nabite puncami. Czyżby falsyfikat? Jeśli tak, to ze znakomitego warsztatu.

I jeszcze, jak to z końcem roku bywa - PREZENTY.
Pierwszy, od wrocławskiego oddziału PTN
Miłej lektury.

Drugi, to strona dzięki której będziecie mogli prawidłowo odczytywać daty na egzotycznych, starych i nowych monetach.
Bardzo wygodna w użyciu dzięki klawiaturom ekranowym - wybiera się kolejne znaki zapisu daty odczytywane z monety i otrzymuje wynik według naszego kalendarza.

P.S.
Dlaczego boratynek, a nie boratynka? Bo to pospolita nazwa SZELĄGA. Szeląg - rodzaj męski.
Kiedyś już to wyjaśniałem https://zbierajmymonety.blogspot.com/2015/02/o-kropkach-raz-jeszcze-pewnie-nie.html

czwartek, 13 listopada 2014

Mały Linneusz

W jednym z emaili, które dostałem po opublikowaniu wpisu http://zbierajmymonety.blogspot.com/2014/11/prosiaczek.html pojawiła się prośba o przybliżenie zasad, które zastosuję w opracowaniu miedziaków A3S.
...mógłby Pan napisać następny artykulik jakby nie było wolnego tematu na temat klasyfikacji odmian np jak w obecnym artykule...
Najgorsze, że sam do końca nie jestem jeszcze pewien, jak to powinno ostatecznie wyglądać.

Na potrzeby katalogu, który będzie częścią opracowania przyjąłem uproszczony system numeracji, który z założenia powinien być systemem otwartym - umożliwiającym dodawanie odmian i wariantów. Jednocześnie chcę, żeby numeracja w pewnym stopniu określała monetę, a nie była jakimś całkiem abstrakcyjnym kodem.

Zacznę od sprawy najprostszej. Mamy dwa nominały - szeląg i grosz, więc numer katalogowy zaczyna się od określenia nominału:
szeląg - S,
grosz - G.
Kolej na rocznik. W grę wchodzą lata 1749-1755 i 1758 - wystarczyła by ostatnia cyfra rocznika, ale zaczynając pracę umieszczałem w nazwach plików ze zdjęciami dwie cyfry. I tak zostanie. Dlatego na przykład numery wszystkich szelągów z roku 1753 zaczynają się od S53.

Awers, to portret króla i legenda, w której imię władcy pisane jest przez V lub przez U (AVGVSTVS / AUGUSTUS). Dlatego kolejnym członem numeru będzie U lub V.

Przechodzimy do rewersu. Tu najistotniejszym wyróżnikiem odmian jest znak pod tarczami herbowymi. Lub jego brak. Ponieważ trzy litery (C, F, T) pojawiają się w dwóch położeniach, dla ułatwienia litery odwrócone oznaczam apostrofem.
Przykład:
S53VC' - to początek numeru szeląga z roku 1753, z imieniem pisanym przez V i odwróconym C pod herbami. Czytelne, prawda?
Aha,  brak litery oznaczam znakiem - (minus).

Czytelne tylko do tego momentu, bo teraz zaczynają się schody. Zwłaszcza przy próbie sklasyfikowania groszy. Choć i przy szelągach też pojawiają się wątpliwości.
Weźmy takie dwa szelągi:
Na obu awersach jest AVGVSTVS. A na rewersach?
Korony różnej wielkości. Tarcza herbu Saksonii zaokrąglona albo ostra. Orły też wyraźnie różne. Najprościej było by po prostu dodawać kolejne cyferki
S53VA1, S53VA2 itd.
W przypadku groszy sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, bo występują różnice w:
  • portrecie króla,
  • kształcie koron,
  • rysunku herbów,
  • kształcie tarczy z herbem Saksonii,
  • kształcie całego obrysu herbów,
  • kształcie pola pod herbami - miejsca umieszczenia cyfry 3 w rocznikach 1752 i 1753.
Do tego jeszcze zdarzają się różnice wielkości liter w legendach. Na przykład takie dwa grosze z 1755 r.
Proszę zwrócić uwagę na wielkość liter i dolną część popiersia.

I na koniec znaki interpunkcyjne - raz mamy EL:SAX:17XX, a raz EL.SAX.17XX. Czasem jeszcze pojawia się kropka po dacie. Na awersie legenda może się kończyć kropką, ale może jej tam nie być (niekiedy kropka jest, ale już na ramieniu króla, bo nad nim brakło miejsca).

I co z tym zrobić?


Pewności jeszcze nie mam. Za to mam (jak na razie) 196 szelągów i groszy różniących się mniej lub bardziej. W tym na przykład 6, słownie sześć, wariantów grosza G54VH.

Skłaniam się ku osobnemu kodowaniu awersów i rewersów. Pełny numer monety miałby postać (przykładowo) S49V-a1r2
(szeląg z 1749 r. AVGVSTVS, oczywiście bez literki pod herbami, z awersem (a dokładniej portretem) w wariancie 1 - jest tylko jeden - i rewersem w wariancie 2.

Co zrobić z wariantami interpunkcyjnymi? Tego jeszcze nie wiem.

Podpowiecie?

P.S.
Z żalem przyjąłem do wiadomości kolejne zmiany na Allegro. Firma pozbyła się Pibyka, administratora/moderatora cafe numizmatyka. Szkoda, bo był to jeden z nielicznych przedstawicieli serwisu, któremu zależało nie tylko na dobru firmy, ale też (a może przede wszystkim) na dobru jej klientów.
Szkoda cafe.

P.P.S.
Nie pierwszy raz przekonałem się, że zapisanie pomysłu pomaga w rozwiązaniu problemów. Niestety, będę musiał mocno przerobić to, co już napisałem w/s miedziaków Augusta III. Chodzi o numerację odmian/wariantów, a co za tym idzie o układ i kolejność w katalogu.
Podstawową jednostkę w katalogu będą określać:
NOMINAŁ,
ROCZNIK,
LITERA POD HERBAMI.
Pozostałe cechy będą wyróżnikami wariantów.
W pierwszej kolejności U lub V w imieniu króla.
Następnie:
portret króla,
herby na rewersie,
interpunkcja,
inne cechy (bo okazuje się, że są i inne...)


sobota, 25 maja 2013

Ręczna robota

Nie, dziś nie będzie mowy o tych panach
chociaż...

Zadano mi niedawno takie pytanie:
"... dlaczego właściwie używa się puncy we współczesnym mennictwie i czemu jeśli chodzi o nasze obiegówki tylko do znaków menniczych. Czemu ten znak nie jest naniesiony od razu na model monety. Bardziej uzasadnione pod względem ekonomicznym byłoby już bicie puncami kolejnych dat w matrycach."
Niełatwo na nie odpowiedzieć.
Bo, po pierwsze, czy na pewno znak mennicy jest nabijany puncą?
Przypuszczam (ale tylko przypuszczam, bo pewności nie mam), że tak.

Przede wszystkim przemawiają za tym zdarzające się od czasu do czasu przypadki "wędrujących" znaków mennicy. Najbardziej znany - 5 złotych 1994.

Drugą przesłanką są obserwowane różnice "grubości" znaku na monetach. 
znak na jednogroszówkach

Czyli jednak punca, młoteczek i ręczna robota.

Przyjęcie, że znak mennicy nanoszony jest puncą zachęca do poszukiwań. Poszukiwań różnic, bo przecież nie jest możliwe, by istniała tylko jedna punca (tak samo, jak niemożliwe jest by wszystkie używane punce były idealnie identyczne). Tym razem popatrzmy na dwugroszówki.
Tak, to różne punce. Nie ma się czemu dziwić, monety dzieli 7 lat.

Szczerze mówiąc, nie przyglądałem się do tej pory naszym obiegówkom próbując znaleźć monety różniące się kształtem znaku mennicy w ramach tego samego nominału i rocznika. Interesowały mnie tylko ewentualne różnice w położeniu znaku. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Różne znaki oznaczają użycie różnych punc. Znak jest nanoszony na narzędzia mennicze z wklęsłym rysunkiem (matryce), których może być klika "pokoleń". Pisałem o tym na przykładzie monet Królestwa Polskiego.
Może, a właściwie musi zważywszy na kilkuset milionowe wysokości nakładów.
Użycie różnych punc musi oznaczać, że nanoszono je na narzędziach z "młodszego pokolenia". Matryca główna jest przecież tylko jedna.
Jeśli więc mamy kilka matryc z n-tego pokolenia, na które nanosi się znak mennicy różnymi puncami, to nie można oczekiwać, że punce te zostaną odbite w idealnie tych samych miejscach i ułożeniach, i że będą jednakowo głęboko odbite. Ergo - kilka punc oznacza różne położenia znaku mennicy. Tak samo nanoszenie znaku mennicy na matrycy n-tego pokolenia. Tylko odbicie literek MW na matrycy głównej gwarantuje stałość położenia i wyglądu znaku mennicy.

Ale nie o to pytał przecież mój korespondent. Pytanie brzmiało "dlaczego ręcznie?".

I znów nie mając pewności, tylko przypuszczam.
Zaletą ręcznego nanoszenia znaku jest nieprzewidywalność.
Stałość wyglądu ułatwia życie fałszerzom, nieprzewidywalna zmienność je utrudnia, ułatwiając z kolei demaskowanie falsyfikatów. Może to o to chodzi?
A może decyduje siła tradycji? Dlaczego zawsze łatwiej odpowiedzieć na pytanie JAK? a trudniej na DLACZEGO?

Zwiedzając kiedyś muzeum naszej mennicy zwróciłem uwagę na model 200-złotówki

Znaku mennicy nie widać. Teoria puncy uprawdopodabnia się raz jeszcze. W miejscu ostatniej cyfry rocznika jest kwadracik. Na matrycy głównej (negatywowej) będzie to wgłębienie - nie można więc niczego tam nabić puncą.


wtorek, 7 maja 2013

Dwa.

Po długiej, bo trwającej od 17 marca przerwie kontynuujemy przegląd cyferek na polskich monetach.

Pierwszą, po wprowadzeniu dat na polskich monetach okazją pojawienia się dwójki był rok 1512.
półgrosz litewski Zygmunta I z roku 1612
Cyfra dwa wygląda na nim jak Z (albo położone na boku N - pamiętacie "Tajemnicę zielonej pieczęci"?).
Dwójka w używanym do dziś kształcie pojawia się na późnych półgroszach litewskich Zygmunta Starego i na trojakach Batorego:

To w datach. W nominałach obowiązywał wówczas zapis cyframi rzymskimi.
dwudenar Zygmunta Augusta z roku 1570

Dwudenary są monetami pospolitymi. Znacznie trudniej zdobyć do zbioru dwugrosze Zygmunta Augusta i późniejsze, Jana Kazimierza. Na nich też zapisano nominał cyframi rzymskimi.

Na monetach Zygmunta III dwójka raz przypomina Z, innym razem ma kształt zaokrąglony, nawet w tym samym roczniku
 półtoraki Zygmunta III Wazy z roku 1620

Na niektórych półtorakach dwójka przypomina nawet podkreślone O.

Bardziej fantazyjne kształty przybierają dwójki na monetach dziewiętnastowiecznych
trojak Księstwa Warszawskiego
kopiejka z mennicy warszawskiej

Po odzyskaniu niepodległości dwójka nabrała kształtów "łabędzich"
a po kolejnej zawierusze wojennej powraca w mocno uproszczonej formie zaproponowanej przez projektantów z Czechosłowacji.

Później znów jest upiększana (z różnym skutkiem).
 

Zmiana ustroju, denominacja...
Pojawiają się liczne "złote" dwuzłotówki, ale to nie moja bajka. Wolę przyglądać się bacznie temu, co przechodzi przez nasze ręce w sklepach.
Na obiegowych dwuzłotówkach cyfra nominału jest bardzo prosta
na dwugroszówkach bardziej fantazyjna
ale najciekawsze rzeczy dzieją się na awersach, tam gdzie dwójka pojawia się w kolejnych rocznikach.
2 grosze 1992
2 grosze 2000

Zawsze mi się wydawało, że krój liter i cyfr jest jednym z ważniejszych wyróżników projektu graficznego monety. Widocznie nie wszyscy przywiązują do tego wagę. Projektantką awersów tych monet jest Pani Stanisława Wątróbska-Frindt. Czy tak poważna zmiana kroju dwójki to Jej pomysł i decyzja?

Ciekaw jestem, czy obniżenie kosztów produkcji monet o najniższych nominałach ograniczy się tylko do zastąpienia kosztownego stopu miedziowego jakimś tańszym surowcem, czy też coś zmieni się również w ich rysunku.


poniedziałek, 18 marca 2013

5 złotych 1994

Od kilku lat wiem, że lista wariantów pięciozłotówki z rocznika 1994 w moim katalogu nie jest pełna. Znak mennicy wędruje pod orlą łapą bez ograniczeń.

Do ponownego zajęcia się tematem zdopingował mnie Pan Paweł (podziękowania), przysyłając zdjęcie wariantu, którego w katalogu nie odnotowałem.
Po kilku dniach intensywnego przeglądania pięciozłotówek znalazłem ten wariant i ja.
kreska ułamkowa w znaku mennicy na wysokości pazura

Tym sposobem ilość odnotowanych wariantów wzrosła do ośmiu siedmiu. To być może jeszcze nie wszystko!


P.S. 21.05.2023
Na aukcji GNDM wystawiono kiedyś zestaw złożony z 15 pięciozłotówek 1994 — każda ze znakiem mennicy w innym ułożeniu.
Na forum TPZN „tkasprow” udostępnił opracowany przez siebie katalog siedemnastu wariantów tej monety (dostęp 16.02.2021) http://forum.tpzn.pl/index.php/topic,15077
Nie dysponuję monetami ani dobrymi zdjęciami wszystkich dotąd zidentyfikowanych wariantów.

P.S.
Kolekcjonerów zainteresowanych najnowszymi polskimi monetami obiegowymi zapraszam do zakupu mojego katalogu.
Najnowsze wydania moich katalogów są stale dostępne w internecie. 
Drukowane egzemplarze można zamówić w dowolnej ilości tu: https://tiny.pl/c1rtw

wtorek, 11 września 2012

Wpis jubileuszowy



Dziś drugie urodziny mojego bloga. Obydwaj mamy się całkiem nieźle.
Licznik odstukał właśnie 110110 odwiedziny (ile to będzie w kodzie dwójkowym?). Wszystkim odwiedzającym dziękuję i polecam się wdzięcznej pamięci.

Statystyki po dwóch latach  wyglądają ciut lepiej, niż te sprzed roku, choć na przykład nie podwoiłem liczby wpisów. Za to miesięczna liczba wyświetleń prawie się podwoiła i dość regularnie przekracza 6000. Łączna ilość komentarzy przekroczyła 300 (mogło by być lepiej).

Z innych ciekawostek statystycznych: moja ulubiona przeglądarka Opera spadła na czwarte miejsce wyprzedzona przez Chrome; Linuks utrzymał drugą pozycję (za IE), a jego udział wzrósł z 2% do 3% (o całe 50% !!!).

Rok temu napisałem:
"Wakacje wybiły mnie trochę z rytmu. 5 tygodni urlopu to rzecz wspaniała, ale powrót do codziennych obowiązków nie jest łatwy i wymaga trochę czasu. Przed urlopem zacząłem przygotowywać materiały do większego tekstu poświęconego szelągom Augusta III."

Pierwsze zdanie jest aktualne - niedawno powtórzyłem je prawie dokładnie. Zaplanowany "większy tekst" rozrósł się zdecydowanie - gros wolnego czasu poświęcam teraz stronie "MIEDZIANE MONETY KORONNE KRÓLA AUGUSTA III", która na razie pozostaje w głębokim ukryciu, ale gdzieś pod koniec roku powinna ujrzeć światło dzienne. Nawet, jeśli nie będzie w stu procentach gotowa.

Okazało się, że klucze do zagadek dotyczących miedziaków A3S są bardzo głęboko zagrzebane, a za wytrychy będą musiały służyć analizy porównawcze obydwu nominałów.
Powoli, powoli zaczyna się to klarować. Mam nadzieję, że w 2013 r., kiedy odbędzie się obiecywane otwarcie Europejskiego Centrum Numizmatyki Polskiej w krakowskim Pałacu Czapskich, pojawią się możliwości dodatkowych badań (biblioteka, kwerenda zbioru). Albo moje pomysły okażą się funta kłaków warte, albo zyskam dodatkowe argumenty na ich poparcie. W każdym razie nie będę czekał z upublicznieniem nowej strony na otwarcie ECNP.

Epoka saska wciąga. Gdyby się komuś nudziło, niech sobie poczyta: Przesilenie monetarne w Polsce za Augusta III autorstwa Władysława Konopczyńskiego (kwartalnik Ekonomista, rok 1910, T 1) dostępnym w zasobach Biblioteki Cyfrowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. To były afery! Co tam jakaś AmberGold!

Sasi, Sasami, a i między nowymi monetami wyskakują ciekawostki. Najpierw napisał o tym do mnie jeden z kolekcjonerów, kilka dni później sam znalazłem taką monetkę. Chodzi o 10 groszy z rocznika 2012. W roku 2010 zaczęły się pojawiać monety obiegowe z lekko poprawionymi rewersami. Dziesięciogroszówkę z 2010 znam z rewersem starym, z 2011 z nowym. Do niedawna miałem najnowszą, z 2012 r. z rewersem nowym i przypuszczałem, że w przeciwieństwie do np. dwudziestogroszówek, na dziesiątkach nie występują oba warianty w jednym roczniku. 
Błąd. W roczniku - uwaga, uwaga - 2012 mamy też monety ze starym rewersem

Czy to oznacza, że w 2011 też tak jest? Nic pewnego, trzeba szukać, szukać, szukać...





czwartek, 14 czerwca 2012

Obrzeże

Z jakiegoś nieznanego mi powodu w ciągu ostatnich dwu tygodni dostałem cztery emaile z pytaniem o przyczyny różnego wyglądu obrzeża. Na wypadek, gdyby takie pytania miały się nadal powtarzać, postanowiłem umieścić odpowiedź na blogu.
Najpierw mały słowniczek, bo trzeba wiedzieć, co "poeta miał na myśli" pisząc "obrzeże".
Moi korespondenci pytali:

Cześć 10 groszówek z 2011 ma szerszy i bardziej kanciasty rant oraz chyba głębszy rysunek natomiast część ma węższy i bardziej okrągły rant oraz płytszy(?) rysunek.... Czy to raczej usterki czy odmiany czy jeszcze coś innego

Przesyłam porównanie dwóch monet - niby niewielka różnica ale szerokość obrzeża na rewersie jednak trochę inna. Byłbym wdzięczny gdyby wyraził Pan swoje zdanie w tym temacie.

Pierwsze pytanie dotyczy monet 1zł z 1977r. Otóż przeglądając ostatnio zakupioną masówkę, zwróciłem uwagę na okalający monety na awersie rząd półkol. Zauważyłem że dzielą się na dwa rodzaje, te które są zlane ze sobą oraz te które wyraźnie oddzielone są od siebie. Pytanie brzmi czy jest to wina uszkodzonego stempla (cała seria wybita takim samym uszkodzonym stepmplem) czy po prostu stempel był taki docelowo. W załczniku są zdjęcia ów otoków. Czy mam traktować te monety jak dwa różne rodzaje czy po prostu jako destrukty?

Nie wiem czy zauważył Pan, że w ostatnim czasie monety groszowe (zwłaszcza 10 i 20 groszy ) są wybijane z otokiem szerokim (grubym) bądź cienkim. Jeżeli otok (obwódka) monety jest grubsza to wydaje się ,że napis jest bliżej rantu.
Ponieważ żaden opis nie zastąpi obrazu, w odpowiedzi przesyłałem takie dwa zdjęcia

stemple monet z muzeum warszawskiej mennicy 

i w uzupełnieniu dodawałem krótkie wyjaśnienie, które też tu powtórzę.


Na monetach ze zwykłym, nieozdobnym obrzeżem (vide 1 zł 1929), szerokość obrzeża determinowana jest średnicą podtoczenia stempla. Obrzeże nie jest w tym przypadku elementem rysunku stempla! Dlatego nie uważam takich monet za warianty ani tym bardziej za odmiany.
Średnica okręgu wyznaczonego przez zewnętrzną krawędź legendy lub rysunku pozostaje stała. Dobrym przykładem są warianty dziesięciogroszówki z 1923 r.
Wyraźnie widać, że szerokość obrzeża, to jedno, a wielkość rysunku - drugie.

Na monetach z ozdobnym obrzeżem (jak złotówka 1988) legenda zachowa jednakową odległość od ornamentu (choć sama szerokość obrzeża na zewnątrz ornamentu też może być różna z wyżej opisanej przyczyny).

Na obrzeżu mogą się też pojawiać ślady niedoskonałej obróbki stempla, np. w postaci dodatkowej obwódki (na całym obwodzie, lub na jego części). Stąd powtarzające się informacje o istnieniu monet "z podwójną obwódką".

Cieszę się, że coraz więcej kolekcjonerów dokładnie ogląda monety ze swoich zbiorów interesując się przyczynami różnic w ich wyglądzie.




poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Gdzie ja miałem oczy Panie Januszu?!

9 kwietnia 2012 pod wpisem podsumowującym rok 2010 (a więc dość starym) pojawił się komentarz "... a 5 groszy 1840 z małą datą i dużą 5,takiej w katalogu nie dostrzegłem ...". 
Poprosiłem o zdjęcia.
Dzień później dostałem e-maila:
"Mam małe pytanko. W PAŃSKIM KATALOGU Z 5-CIO GROSZÓWKAMI 1840 r są różne typy, rodzaje, pisze pan o jagódkach, listkach, kropkach, a o dacie pan zapomniał? Np. mam 5 groszy 1840, której data jest napisana mniejszymi liczbami od innych nominałów z tego okresu, zaś 5 jest wąska i wysoka."
Nawiązała się korespondencja, w wyniku której trafiły do mnie trzy 5-groszówki 1840.



Pan Janusz, właściciel monet, zwrócił uwagę na cyfrę zero, która na każdej z monet jest inna.
Rzeczywiście, tak się może wydawać ale naprawdę mamy do czynienia z dwiema odmianami. Jeden typ reprezentują dwie monety: pierwsza i trzecia. W moim katalogu ma oznaczenie typ b, wariant c
https://sites.google.com/site/krolestwopolskie18351841/katalog/5-groszy/1840/5-groszy-1840---b-c
Druga (środkowa) moneta to na pierwszy rzut oka typ f, wariant a
https://sites.google.com/site/krolestwopolskie18351841/katalog/5-groszy/1840/5-groszy-1840---f-a
mamy nowy awers - z małymi piórkami między nasadą nóg, a ogonem - i mamy niską piątkę na rewersie. Jeśli jednak zgodnie z sugestią Pana Janusza  popatrzymy na cyfry daty, to zamiast
widzimy
Nie mamy więc do czynienia z różną wielkością cyfr, tylko ze zmienionym ich kształtem. Dotyczy to zwłaszcza ósemki i (jak słusznie Pan Janusz zauważył) zera.

W tej sytuacji pozostało mi tylko jedno - przegląd monet w zbiorze. I cóż się okazało? Przegapiłem! Mam taka monetę.

Dlaczego wcześniej nie zwróciłem uwagi na inną ósemkę? Nie wiem, ale ma to coś wspólnego z wpisem sprzed roku przeszło Jado, nie patrzo...

Zauważyłem jeszcze, że rewers nowego wariantu (f/b) jest identyczny, jak na wariancie b/b, który (żeby było ciekawiej) ma awers, jak f/a. Wniosek jest prosty - kolejność bicia była taka: b/b ---> f/b ---> f/a.

Panu Januszowi odsyłam monety razem z gorącymi podziękowaniami za zwrócenie uwagi na cztery małe (ale istotne) cyferki.

Odpowiednie zmiany umieściłem w katalogu i...
z niecierpliwością czekam, co też jeszcze uda się znaleźć w tak dokładnie, zdawało by się, rozpracowanym dziale.


sobota, 14 kwietnia 2012

Czy jestem zakupoholikiem?

Obawiam się, że tak, niestety.
Nie to, żebym biegał od jednej galerii handlowej do drugiej i zostawiał w nich wszystkie pieniądze, które mam i których nie mam (ale pożyczyłem).
Zauważyłem tylko, że zdarza mi się zapomnieć o wyniesieniu śmieci albo zakupie pieczywa, a jakoś nigdy nie zapominam, by przed snem siąść do komputera na cowieczorne polowanie na monety. A jak już siądę, to zwykle wypatrzę coś godnego zalicytowania.
Kończy się różnie. Albo ustawię zbyt niski limit (niedawno zdarzyło mi się pięciokrotne przebicie mojego limitu!), albo okazuje się, że limit był w porządku, ale to, co kupiłem nie jest tym, czym miało być w moim mniemaniu (cóż, wzrok już nie ten), albo - w końcu - wszystko jest tak, jak być miało i puste miejsce w zbiorze zapełnia się.
A najbardziej lubię, gdy nowy nabytek zostaje w zbiorze, ale nie trafia w puste miejsce, bo jego istnienia nawet nie podejrzewałem.
Na pierwszy rzut oka, grosz 1840 z G, jak C (bezszeryfowym) i dużymi cyframi w roczniku.
Bliższe oględziny ujawnią dlaczego zalicytowałem:
i widzimy, że pod czwórką są resztki trójki.
Miałem już w zbiorze podobną monetę z przerabianą datą
na której na dodatek widać, że zero pojawiło się na miejscu dziewiątki.
Podobną, ale jednak inną, bo cały jej rewers wygląda tak:
G w GROSZ nie przypomina C. Katalog uzupełniony!

W najbliższych dniach pojawią się w nim następne uzupełnienia (jak ja mogłem wcześniej tego nie dostrzec?!?)

Kolejną lukę w zbiorze - tym razem o niej wiedziałem - zapełniłem po powrocie z warzywniaka.
MS, to to nie jest, ale dla mnie ważne jest, że od dziś mam dwie 50-groszówki 2011 różniące się rewersami.
Na nowym rewersie (zdjęcie dolne) O jest bardziej okrągłe, 
a listki mają cieńsze i ostrzejsze zakończenia.

I tak sobie poluję dzień po dniu gromadząc przy okazji zapas lektur na czas urlopu: "Numismatyka Krajowa" Bandtkiego, "Dallas 63" Kinga, "Włosi w Polsce - Tytus Liwjusz Boratyni" Hniłki, "Każdy szczyt ma swój czubaszek" Czubaszek...
Do lipca pewnie coś jeszcze do tego eklektycznego koszyka dołożę.

P.S.
Gdyby ktoś chciał uzupełnić biblioteczkę o pierwszy tom mojego katalogu (Królestwo Polskie 1917-1918), musi polować na rynku wtórnym - nakład wyczerpany.


Printfriendly