Przedwczoraj, we wtorek, wybrałem się po pracy do Krakowa. Powód? Tak w ogóle, to Kraków sam w sobie jest wystarczającym powodem, ale proszę bardzo. Oto powód.
To ostatni tegoroczny wykład z cyklu "Numizmatyka, czyli co?" Na większość poprzednich niestety jakoś czasu nie znalazłem, a temat tego zainteresował mnie już podczas ubiegłorocznej konferencji "Numizmatyka w archiwaliach i starych drukach". Pani Anna Bohnak przedstawiła wtedy korespondencję Karola Bołsunowskiego przechowywaną z zasobach archiwum Muzeum Narodowego w Krakowie. We wtorek miała przedstawić wykład poświęcony plombom drohiczyńskim ale w ostatniej chwili okazało się, że zastąpi ją Pan Mateusz Woźniak. Niewielkie, kilkuosobowe grono słuchaczy zaproszono tym razem nie do sali w przyziemiu, tylko na piętro, do sali wystaw czasowych, w której w tej chwili znajduje się ekspozycja zatytułowana "Istotne – niepozorne. Ołowiane znaki pieczętne". Mieliśmy więc nie tyle wykład, co oprowadzanie kuratorskie.
Wspomniany wcześniej Karol Bołsunowski (1838-1924), kijowski kolekcjoner i archeolog zgromadził potężną kolekcję niepozornych ołowianych przedmiotów, które masowo ujawniły się w Drochiczynie w roku 1864, po podmyciu skarpy wzgórza zamkowego przez wiosenny przybór Bugu.
Bołsunowski opublikował wyniki swoich badań między innymi w rocznikach Światowida (1902 i 1904), a także w Wiadomościach Archeologiczno-Numizmatycznych. Na wystawie pokazano między innymi korespondencję Bołsunowskiego z redakcją WNA, w tym jedną z niewydanych tablic z przedstawieniami plomb.
Teorii o przeznaczeniu tych maleńkich blaszek ołowianych Bołsunowski miał kilka. Rozważał nawet, czy nie pełniły one roli czegoś w rodzaju amuletów. Mimo wszelkich wątpliwości, najbardziej prawdopodobne jest, że były to jednak plomby. Plomby, czyli znaki potwierdzające na przykład kompletność partii towaru i fakt uiszczenia opłat celnych albo tranzytowych. Na wjeździe na pewne terytorium zakładano plomby na towary, które miały tylko przez to terytorium przejechać, a nie zostać na nim sprzedane i pobierano opłatę za pozwolenie przewozu. Przy opuszczaniu terytorium, w komorze celnej sprawdzano, czy plomby nie zostały naruszone i zwalniano transport do dalszej drogi. Najprawdopodobniej w tym momencie kupcy pozbywali się niepotrzebnych już plomb i po prostu je wyrzucali.
Taka komora celna znajdowała się w Drohiczynie, na pograniczu Rusi i Polski.
Podobne plomby znajdowano też w innych miejscach, na przykład w Czermnie utożsamianym dziś z Czerwieniem, stolicą Grodów Czerwieńskich.
Pan Woźniak zwrócił też uwagę na inną funkcję plomb. Zachowały się relacje o używaniu skórek wiewiórczych w funkcji pieniądza. Określona ilość skórek i to skórek pozbawionych sierści, nie nadających się do wykorzystania w innym celu, była ekwiwalentem określonej ilości srebra monetarnego. Plomba nałożona na sznur łączący skórki w wiązkę była gwarancją "nominału". Na wystawie pokazano fotografie drewnianych płąskorzeźb ze Stralsundu, na których przedstawiono scenę polowania na wiewiórki
i scenę przybycia do miasta wschodnich kupców trzymających w rękach takie wiązki skór.
Wystawy nie ograniczono do tematyki plomb drohiczyńskich. Pokazano na niej również ołowiane plomby z czasów późniejszych, na przykład plomby używane przez cech sukienników.
Szczególnym rodzajem plomb/pieczęci są ołowiane bulle papieskie, którymi opatrywano dokumenty wysyłane ze stolicy apostolskiej.
Kończy wystawę gablota z plombami współczesnymi, głównie z tworzyw sztucznych. Plombami, którymi jak przed wiekami zamyka się przyczepy ciężarówek, kontenery i wagony kolejowe przed wyjazdem na trasę tranzytową, podczas której towar ma nie opuszczać pojazdu.
Nadal, jak na wiązki skór, plomby nakłada się na zamknięcia opakowań na monety opuszczające mennicę.
Plomby drohiczyńskie (i wszystkie inne) raczej trudno nazwać obiektami numizmatycznymi. Nie znam relacji dowodzących by kiedykolwiek pełniły rolę pieniądza, ale bezsprzecznie można je powiązać z czymś, co dziś nazywamy obrotem gospodarczym. Czyli zawsze były i są blisko pieniądza.
P.S.
Może trudno w to uwierzyć, ale plomby, podobnie jak monety, również bywają fałszowane i są to fałszerstwa na szkodę kolekcjonerów. Przykłady takich podróbek również na wystawie pokazano.
Google Website Translator Gadget
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum Narodowe w Krakowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum Narodowe w Krakowie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 14 czerwca 2018
niedziela, 10 grudnia 2017
Numizmatyka w archiwaliach i starych drukach
Zaproszenie dostałem w czerwcu 2017.
Odpisałem dziękując za zaproszenie i zapewniłem, że chętnie do Krakowa przyjadę. Wiadomość z następnego dnia bardzo mnie zaskoczyła, bo był w niej taki fragment: "Oczywiście z wykładem!".
Po dłuższym zastanowieniu powiedziałem sobie Raz kozie śmierć, wysłałem propozycję tematu, później zgodnie z życzeniem Organizatorów, krótkie streszczenie i czekałem na decyzję, zastanawiając się, czy nie będzie lepiej, jeśli moja propozycja zostanie odrzucona.
Nie została odrzucona.W listopadzie dostałem program konferencji
https://drive.google.com/open?id=1GNkACHfgxmOitGDgZ_juP5r_cHKdN3p8
i nie powiem, żebym poczuł się komfortowo, widząc nazwiska pozostałych uczestników. Jak tu nie mieć tremy?
i nie powiem, żebym poczuł się komfortowo, widząc nazwiska pozostałych uczestników. Jak tu nie mieć tremy?
7 grudnia dotarłem do głównego gmachu Muzeum Narodowego, zgłosiłem się w punkcie rejestracji uczestników, odebrałem plakietkę uczestnika
usiadłem w fotelu i czekałem na pierwszy referat, przyglądając się przybywającym słuchaczom. Może lepiej by było, gdybym tego nie robił, albo gdybym nie rozpoznawał nikogo, bo trema rosła praktycznie z każdą wchodzącą do sali osobą. Pocieszało mnie tylko, że następnego dnia, mój referat będzie pierwszym, na dodatek o "nieludzko wczesnej godzinie" - tak godzinę rozpoczęcia konferencji określił pan Lech Kokociński - założyciel i pierwszy prezes PTN. Może nie wszyscy przyjdą?
Czytając program konferencji, zaznaczyłem sobie referaty, których chciałem wysłuchać. Planowałem, że z pozostałych zrezygnuję, a czas wykorzystam na zwiedzanie muzeum - jedyny polski obraz Leonarda widziałem ostatnio ze trzydzieści lat temu (teraz wisi piętro wyżej sali "U Samurajów", w której była konferencja). Rocznicowa wystawa dzieł Stanisława Wyspiańskiego, to też wydarzenie, którego nie powinno się lekceważyć.
Dobrze, że program drugiego dnia konferencji kończył się przed czternastą, bo z moich czwartkowych planów zwiedzania muzeum nie zostało nic. Referaty były bardzo interesujące, jeśli nie z powodu samej tematyki, to dla możliwości poznania warsztatu profesjonalistów - numizmatyków, muzealników, archiwistów.
Po ostatnim czwartkowym referacie, Organizatorzy przygotowali niespodziankę - zostaliśmy zaproszeni "do Czapskich" na skromny poczęstunek i zwiedzanie ekspozycji. Dzięki temu nadrobiłem zaległości i obejrzałem czasową wystawę "Moneta & Imperium".
Najwyższy czas, bo wystawa kończy się niebawem, a monety piękne.
Przyszedł czas próby, piątkowy poranek. Dojechałem punktualnie i z niepokojem obserwowałem zapełniającą się salę. Moje nadzieje z poprzedniego dnia spełzły na niczym.
Podobno było nieźle. Zmieściłem się w wyznaczonym czasie, ale nie powiedziałem wszystkiego, co powiedzieć chciałem. Już poprzedniego dnia wiedziałem, że zamiast trzech podtematów, powinienem był się skoncentrować na jednym tylko. Byłby wtedy czas na i na szczegóły, i na przedstawienie wyników mojej pracy i na opis zamierzeń na przyszłość.
Następnym razem będzie lepiej (o ile następny raz będzie).
W ramach odstresowania zrealizowałem wcześniejsze plany odwiedzając Damę i podziwiając dzieła Wyspiańskiego, wśród nich znajdując obraz (szkic?), żywcem przypominający jagiellońskie denarki.
P.S.
Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to pod koniec przyszłego tygodnia pochwalę się nowymi w moim zbiorze, bardzo szczególnymi monetami. Trzymajcie kciuki.
czwartek, 29 sierpnia 2013
Mediateka.
W tym roku przed wakacjami czas przyspieszył. Zaplanowałem sobie kilka wyjazdów do Krakowa na wykłady powiązane z otwarciem Muzeum im. Czapskich ale jak to bywa - plany swoje, życie swoje. Otwarcia muzeum rzecz jasna przegapić nie mogłem. Na dni otwarte niestety pojechać już nie mogłem. Podobnie na dwa wykłady w tygodniu poprzedzającym otwarcie muzeum.
30 czerwca przepadły
Okazało się, że nie wszystko stracone.
Muzeum uruchomiło MEDIATEKĘ. Wśród zarchiwizowanych materiałów są obydwa interesujące mnie wykłady:
http://www.mediatekamnk.pl/obiekt.php?id=1457
http://www.mediatekamnk.pl/obiekt.php?id=1454
i wiele innych filmów. Nagrań, zdjęć i publikacji prasowych jeszcze nie ma, ale pewnie prędzej, czy później też będą dostępne. Oby jak najprędzej i jak najwięcej.
PS
Niepostrzeżenie licznik odwiedzin na moim blogu zaczął wyświetlać dwójkę na pierwszym miejscu.
Dziękuję i polecam się na przyszłość.
30 czerwca przepadły
godz. 14.00: Mateusz Woźniak, "Ekspozycja to nie wszystko!? Czyli co kryją magazyny Gabinetu Numizmatycznego" - wykład połączony z pokazem autentycznych obiektów
godz. 16.00: Anna Klisińska-Kopacz, Joanna Sobczyk, "Nowoczesne metody badania monet" - wykład połączony z pokazem autentycznych obiektówSzkoda, ale może jakoś uda się to nadrobić, tak jak stało się to z innymi wykładami:
U początków mennictwa pomorskiego. Wykład prof. dr hab. Borysa Paszkiewicza
Numizmatyka podwodna, czyli o zatopionych skarbach. Wykład prof. dr hab. Stanisława Suchodolskiegona które mimo najlepszych chęci pojechać nie mogłem.
Okazało się, że nie wszystko stracone.
Muzeum uruchomiło MEDIATEKĘ. Wśród zarchiwizowanych materiałów są obydwa interesujące mnie wykłady:
http://www.mediatekamnk.pl/obiekt.php?id=1457
http://www.mediatekamnk.pl/obiekt.php?id=1454
i wiele innych filmów. Nagrań, zdjęć i publikacji prasowych jeszcze nie ma, ale pewnie prędzej, czy później też będą dostępne. Oby jak najprędzej i jak najwięcej.
Do tej pory wykłady numizmatyczne organizowano w gmachu głównym Muzeum Narodowego w sali u samurajów. Teraz będą już "u siebie", w pałacyku Czapskich. Najbliższy w przyszłym tygodniu. Na stronie muzeum czytamy:
Wykłady w Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego
Zachęcamy do wzięcia udziału w wykładach połączonych z pokazem autentycznych obiektów w nowo otwartym oddziale MNK - Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego.
• 04.09.2013 (środa), Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego
Kraków - ludzie, wydarzenia... - wykład połączony z pokazem autentycznych obiektów
Prowadzenie: Danuta Krawczuk-Biernat
Godz.: 12.00
Wiek uczestników: dorośli
Cena: bilet wstępu na wystawę
Konieczna rezerwacja (liczba miejsc ograniczona): tel. 801 007 319, (12) 374 73 19Niestety, ze względu na datę i porę dnia, nie mam szans na udział.
PS
Niepostrzeżenie licznik odwiedzin na moim blogu zaczął wyświetlać dwójkę na pierwszym miejscu.
Dziękuję i polecam się na przyszłość.
sobota, 29 czerwca 2013
I ja tam z gośćmi byłem, miód i wino piłem...
27 czerwca 2013 roku - wczesnym popołudniem przyjechałem do Krakowa. Rozglądam się dookoła...
Wawel - stoi
Wisła - płynie
Ulice - udekorowane
Główny gmach Muzeum Narodowego - przygotowany
Zaproszenie - w kieszeni
A do rozpoczęcia uroczystości jeszcze sporo czasu. No to w drogę. Najpierw na ulicę Piłsudskiego 10-12.
To tu, w tym niewielkim pałacyku kryją się skarby przekazane Polsce przez rodzinę Hutten-Czapskich. Nad wejściem, dewiza
Chciało by się już przez te drzwi, do środka...
ale na zegarze dopiero trzy na drugą. Trzeba by coś zjeść. W Krakowie to łatwe - pod warunkiem, że nie jest się osłem Buridana.
Żołądek pełny, czas powędrować w kierunku Błoni. Zanim otworzą się drzwi pałacyku Czapskich, czeka nas jeszcze oficjalna uroczystość w gmachu głównym Muzeum Narodowego. W holu czekają rzędy krzesełek; powoli schodzi się przeszło trzystu zaproszonych gości.
Zaproszonych powitała Pani Zofia Gołubiew, Dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie. Później przemówienia - Wojewoda Małopolski Jerzy Miller, przedstawiciel Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jacek Miller, Stanisław Dziedzic – dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa, przedstawiciel Prezesa Narodowego Banku Polskiego Jacek Bartkiewicz, Henryk Woźniakowski – prezes Towarzystwa Przyjaciół Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego.
Pani dyrektor przedstawiła ekipę odpowiedzialną za realizację projektu Europejskiego Centrum Numizmatyki Polskiej w Krakowie
Nie mogło oczywiście zabraknąć rodziny Hutten-Czapskich
Kończą się przemówienia, ruszamy do pałacyku Czapskich. W ogrodach czeka poczęstunek, gra kwartet jazzowy.
Przeczekujemy pierwszy tłok sącząc niezłe wino. Jeszcze chwila, jeszcze moment. Nareszcie!
Jest pięknie! Wnętrza, meble, dekoracje, starodruki...
I monety - od antyku, przez średniowiecze, aż do czasów najnowszych. Ale jakie monety! Jakie medale!
Zwiedzającym pomagają komputery - gabloty wyposażono w dotykowe ekrany. Można poczytać o wystawionych eksponatach, można dokładnie obejrzeć ich zdjęcia w ogromnych powiększeniach. Nie trzeba wytrzeszczać oczu, by zobaczyć szczegóły maleńkich nieraz monet.
Nie wszystkie monety są małe. Ta największa prezentuje się wspaniale.
Podobnie, jak łokietkowy floren unikatowy GNEZDVN CIVITAS Chrobrego, umieszczona w osobnej gablotce umożliwiającej podziwianie i awersu, i rewersu.
Wędrówkę po salach muzeum kończymy grubo po dwudziestej pierwszej. Jeszcze ciasto i kawa w ogrodach, kawa pomoże zwalczyć senność za kierownicą. Został bym dłużej, ale następnego dnia trzeba zameldować się rano w pracy, a do domu kawałek drogi. Żegnamy się z "żabą" i w drogę.
Plan jest prosty. Po wakacjach nacieszyć jeszcze raz oczy, dokładnie oglądając wystawione monety (ze trzy dni to zabierze), a później... Do pracy. Dla zainteresowanych przygotowano salę multimedialną, pokój kwerend, udostępniono bogatą bibliotekę.
Przez trzy dni po inauguracji, muzeum zorganizowało dni otwarte. Jutro ostatnia szansa:
Od 2 lipca 2013 r. Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego będzie otwarte dla wszystkich:
Niedziela jest dniem wolnego wstępu
Poniedziałek - nieczynne
Wtorek - sobota: 10.00 - 18.00
Niedziela: 10.00 - 16.00
Bilet normalny - 9 zł
Bilet ulgowy – 5 zł
Bilet rodzinny – 18 zł
Bilet grupowy normalny – 7 zł
Bilet grupowy ulgowy – 4 zł
27 czerwca pozostanie świętem polskiej numizmatyki. Po przeszło siedemdziesięciu latach przywrócono stałą wystawę numizmatycznej kolekcji Emeryka Hutten-Czapskiego.
Realizacja projektu „Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej” kosztowała mniej więcej dwadzieścia trzy miliony złotych, maleńki ułamek materialnej wartości kolekcji Czapskich. Znikomo mało, wobec jej wartości historycznej.
Więcej można czasem w lotto wygrać!
Wawel - stoi
Wisła - płynie
Ulice - udekorowane
Główny gmach Muzeum Narodowego - przygotowany
Zaproszenie - w kieszeni
A do rozpoczęcia uroczystości jeszcze sporo czasu. No to w drogę. Najpierw na ulicę Piłsudskiego 10-12.
To tu, w tym niewielkim pałacyku kryją się skarby przekazane Polsce przez rodzinę Hutten-Czapskich. Nad wejściem, dewiza
MONVMENTIS PATRIAE NAVFRAGIO EREPTIS
PAMIĄTKOM OJCZYSTYM OCALONYM Z BURZY DZIEJOWEJ
Kolekcji pamiątek ojczystych strzegła i strzeże czujna chimera (dla przyjaciół żaba)ale na zegarze dopiero trzy na drugą. Trzeba by coś zjeść. W Krakowie to łatwe - pod warunkiem, że nie jest się osłem Buridana.
Żołądek pełny, czas powędrować w kierunku Błoni. Zanim otworzą się drzwi pałacyku Czapskich, czeka nas jeszcze oficjalna uroczystość w gmachu głównym Muzeum Narodowego. W holu czekają rzędy krzesełek; powoli schodzi się przeszło trzystu zaproszonych gości.
Zaproszonych powitała Pani Zofia Gołubiew, Dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie. Później przemówienia - Wojewoda Małopolski Jerzy Miller, przedstawiciel Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jacek Miller, Stanisław Dziedzic – dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa, przedstawiciel Prezesa Narodowego Banku Polskiego Jacek Bartkiewicz, Henryk Woźniakowski – prezes Towarzystwa Przyjaciół Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego.
Pani dyrektor przedstawiła ekipę odpowiedzialną za realizację projektu Europejskiego Centrum Numizmatyki Polskiej w Krakowie
Nie mogło oczywiście zabraknąć rodziny Hutten-Czapskich
Pani Izabella Godlewska de Aranda – prawnuczka hrabiego Emeryka
Kończą się przemówienia, ruszamy do pałacyku Czapskich. W ogrodach czeka poczęstunek, gra kwartet jazzowy.
Przeczekujemy pierwszy tłok sącząc niezłe wino. Jeszcze chwila, jeszcze moment. Nareszcie!
Jest pięknie! Wnętrza, meble, dekoracje, starodruki...
I monety - od antyku, przez średniowiecze, aż do czasów najnowszych. Ale jakie monety! Jakie medale!
Zwiedzającym pomagają komputery - gabloty wyposażono w dotykowe ekrany. Można poczytać o wystawionych eksponatach, można dokładnie obejrzeć ich zdjęcia w ogromnych powiększeniach. Nie trzeba wytrzeszczać oczu, by zobaczyć szczegóły maleńkich nieraz monet.
Nie wszystkie monety są małe. Ta największa prezentuje się wspaniale.
Podobnie, jak łokietkowy floren unikatowy GNEZDVN CIVITAS Chrobrego, umieszczona w osobnej gablotce umożliwiającej podziwianie i awersu, i rewersu.
Wędrówkę po salach muzeum kończymy grubo po dwudziestej pierwszej. Jeszcze ciasto i kawa w ogrodach, kawa pomoże zwalczyć senność za kierownicą. Został bym dłużej, ale następnego dnia trzeba zameldować się rano w pracy, a do domu kawałek drogi. Żegnamy się z "żabą" i w drogę.
Plan jest prosty. Po wakacjach nacieszyć jeszcze raz oczy, dokładnie oglądając wystawione monety (ze trzy dni to zabierze), a później... Do pracy. Dla zainteresowanych przygotowano salę multimedialną, pokój kwerend, udostępniono bogatą bibliotekę.
Przez trzy dni po inauguracji, muzeum zorganizowało dni otwarte. Jutro ostatnia szansa:
30 czerwca 2013, niedziela:
Muzeum czynne w godz. 10.00–18.00
Zwiedzanie od godziny 10.00 do 17.30 , co 30 minut.
Wejścia w grupach.
godz. 12.00: Agnieszka Perzanowska, "Księgi stare, piękne, małe i duże - Księgi i książeczki w XVIII wieku" - wykład połączony z pokazem autentycznych obiektów
godz. 14.00: Mateusz Woźniak, "Ekspozycja to nie wszystko!? Czyli co kryją magazyny Gabinetu Numizmatycznego" - wykład połączony z pokazem autentycznych obiektów
godz. 16.00: Anna Klisińska-Kopacz, Joanna Sobczyk, "Nowoczesne metody badania monet" - wykład połączony z pokazem autentycznych obiektów
godz. 18.00: Koncert w ogrodzie Czapskich. KWARTET OBOJOWY. Kierownictwo artystyczne: Mariusz PĘDZIAŁEK. W programie: Mozart, Piazzola.Nie ma się co zastanawiać, jeśli macie czas - obecność obowiązkowa.
Od 2 lipca 2013 r. Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego będzie otwarte dla wszystkich:
Niedziela jest dniem wolnego wstępu
Poniedziałek - nieczynne
Wtorek - sobota: 10.00 - 18.00
Niedziela: 10.00 - 16.00
Bilet normalny - 9 zł
Bilet ulgowy – 5 zł
Bilet rodzinny – 18 zł
Bilet grupowy normalny – 7 zł
Bilet grupowy ulgowy – 4 zł
27 czerwca pozostanie świętem polskiej numizmatyki. Po przeszło siedemdziesięciu latach przywrócono stałą wystawę numizmatycznej kolekcji Emeryka Hutten-Czapskiego.
Realizacja projektu „Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej” kosztowała mniej więcej dwadzieścia trzy miliony złotych, maleńki ułamek materialnej wartości kolekcji Czapskich. Znikomo mało, wobec jej wartości historycznej.
Więcej można czasem w lotto wygrać!
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Już za chwileczkę, już za momencik...
Już za kilka dni, za dni parę...
Wakacje też, oczywiście. Czekam na nie z niecierpliwością. Wcześniej jednak nastąpi coś, na co czekam w napięciu dalece większym. Już o tym pisałem.
W Krakowie na co drugim płocie (prawie) plakaty z chimerą chroniącą monety.
Wczoraj w gmachu głównym Muzeum Narodowego Pani Anna Bohnak wygłosiła wykład " Józef Majnert - od mincerza do fałszerza". Ostatni z tegorocznych wykładów weekendowych. Drugi cykl, "Wykłady w tygodniu" zakończy się w przeddzień uroczystego otwarcia Muzeum im. Emeryka HutteCzapskiego wykładem profesora Borysa Paszkiewicza "U narodzin mennictwa pomorskiego".
Byłem na wykładzie poświęconym naszemu arcyfałszerzowi. Jak zwykle, nie żałuję. Wykład ciekawy, zwłaszcza w części dotyczącej końca krótkiej kariery zawodowej Majnerta młodszego. Okazało się, że część źródeł błędnie podaje datę odejścia Józefa Majnerta z mennicy, znacznie odsuwając ją od rzeczywistej, czyli od roku 1851. Dzięki obecności na wykładzie mogłem skorygować takie błędnie zacytowane daty w cyklu moich felietonów pisanych dla e-numizmatyki.
Równie ciekawie było podczas dyskusji po wykładzie. Pojawiły się dodatkowe informacje na temat Karola Beyera, który wziął na siebie ciężar walki z fałszerzem i jego wyrobami. Walki polegającej między innymi na skupowaniu "majnertów" i oddawaniu ich do przetopienia (w pierwszym okresie) oraz oznaczaniu nieusuwalnym stemplem "FALSVS" w późniejszym czasie. Beyer przygotował również album zawierający opisy oraz odbitki fałszywych monet spod ręki Majnerta. Album pozostał jednak w rękopisie aż do roku 1909, kiedy upubliczniono go w kilku odcinkach w Wiadomościach Archeologiczno-Numizmatycznych. Możemy przypuszczać, że zaniechano wcześniejszej publikacji ze względu na ochronę dóbr osobistych klientów i współpracowników Majnerta.
Po powrocie do domu włączyłem na chwilę komputer żeby sprawdzić pocztę (taki nałóg, niestety). Około trzydziestu wiadomości - jak zwykle pod koniec dnia, a wśród nich ta jedna, najważniejsza. Najważniejsza, bo zawierająca zdanie
"...przesyłam w załączeniu zaproszenie na uroczyste otwarcie Pałacyku Czapskich. Mam nadzieję, że termin jest dla Pana dogodny.".
No masz! Jak mógłby być niedogodny.
Choćby się paliło i waliło - JADĘ!
Wakacje też, oczywiście. Czekam na nie z niecierpliwością. Wcześniej jednak nastąpi coś, na co czekam w napięciu dalece większym. Już o tym pisałem.
W Krakowie na co drugim płocie (prawie) plakaty z chimerą chroniącą monety.
Wczoraj w gmachu głównym Muzeum Narodowego Pani Anna Bohnak wygłosiła wykład " Józef Majnert - od mincerza do fałszerza". Ostatni z tegorocznych wykładów weekendowych. Drugi cykl, "Wykłady w tygodniu" zakończy się w przeddzień uroczystego otwarcia Muzeum im. Emeryka HutteCzapskiego wykładem profesora Borysa Paszkiewicza "U narodzin mennictwa pomorskiego".
Byłem na wykładzie poświęconym naszemu arcyfałszerzowi. Jak zwykle, nie żałuję. Wykład ciekawy, zwłaszcza w części dotyczącej końca krótkiej kariery zawodowej Majnerta młodszego. Okazało się, że część źródeł błędnie podaje datę odejścia Józefa Majnerta z mennicy, znacznie odsuwając ją od rzeczywistej, czyli od roku 1851. Dzięki obecności na wykładzie mogłem skorygować takie błędnie zacytowane daty w cyklu moich felietonów pisanych dla e-numizmatyki.
Równie ciekawie było podczas dyskusji po wykładzie. Pojawiły się dodatkowe informacje na temat Karola Beyera, który wziął na siebie ciężar walki z fałszerzem i jego wyrobami. Walki polegającej między innymi na skupowaniu "majnertów" i oddawaniu ich do przetopienia (w pierwszym okresie) oraz oznaczaniu nieusuwalnym stemplem "FALSVS" w późniejszym czasie. Beyer przygotował również album zawierający opisy oraz odbitki fałszywych monet spod ręki Majnerta. Album pozostał jednak w rękopisie aż do roku 1909, kiedy upubliczniono go w kilku odcinkach w Wiadomościach Archeologiczno-Numizmatycznych. Możemy przypuszczać, że zaniechano wcześniejszej publikacji ze względu na ochronę dóbr osobistych klientów i współpracowników Majnerta.
Po powrocie do domu włączyłem na chwilę komputer żeby sprawdzić pocztę (taki nałóg, niestety). Około trzydziestu wiadomości - jak zwykle pod koniec dnia, a wśród nich ta jedna, najważniejsza. Najważniejsza, bo zawierająca zdanie
"...przesyłam w załączeniu zaproszenie na uroczyste otwarcie Pałacyku Czapskich. Mam nadzieję, że termin jest dla Pana dogodny.".
No masz! Jak mógłby być niedogodny.
Choćby się paliło i waliło - JADĘ!
niedziela, 17 marca 2013
27 czerwca 2013 r.
Są nowe wiadomości z Krakowa. Jedna lepsza od drugiej!
Nie tak dawno temu przekazywałem informację o cyklu niedzielnych wykładów organizowanych przez Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej w Muzeum Narodowym w Krakowie.
Wczoraj dowiedziałem się o równoległym cyklu wykładów - "Numizmatyka czyli co?" - wykłady tygodniowe, który można nazwać cyklem profesorskim.
Nie tak dawno temu przekazywałem informację o cyklu niedzielnych wykładów organizowanych przez Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej w Muzeum Narodowym w Krakowie.
Wczoraj dowiedziałem się o równoległym cyklu wykładów - "Numizmatyka czyli co?" - wykłady tygodniowe, który można nazwać cyklem profesorskim.
Zapowiada się bardzo ciekawie. Trzeba będzie zarezerwować kilka popołudni na wyjazdy do Krakowa.
Znakomita wiadomość pojawia się w dalszej części ulotki zapraszającej na wykłady tygodniowe.
27 czerwca 2013 nastąpi uroczyste otwarcie Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego. Nie mogę się już doczekać momentu, kiedy będzie można podziwiać skarby, których przez tyle lat skutecznie strzegła chimera Henryka Kunzeka.
wtorek, 12 lutego 2013
Wykłady numizmatyczne w Krakowie - ciąg dalszy
Zbliża się termin zakończenia remontu Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego w Krakowie. Jeszcze kilka miesięcy i Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej w Muzeum Narodowym w Krakowie zacznie działać pełną parą.
Na razie nie możemy jeszcze cieszyć oczu ekspozycją kolekcji Czapskiego. Niektóre z oryginalnych obiektów z kolekcji Gabinetu Numizmatycznego
Muzeum Narodowego w Krakowie możemy jednak podziwiać przy okazji pokazów towarzyszących cyklowi wykładów, organizowanemu wzorem lat ubiegłych.
W tym roku przewidziano dwa cykle: weekendowy, który rozpocznie się już 17 lutego i "profesorski", który wystartuje w marcu.
Program cyklu weekendowego wygląda następująco:
Na razie nie możemy jeszcze cieszyć oczu ekspozycją kolekcji Czapskiego. Niektóre z oryginalnych obiektów z kolekcji Gabinetu Numizmatycznego
Muzeum Narodowego w Krakowie możemy jednak podziwiać przy okazji pokazów towarzyszących cyklowi wykładów, organizowanemu wzorem lat ubiegłych.
W tym roku przewidziano dwa cykle: weekendowy, który rozpocznie się już 17 lutego i "profesorski", który wystartuje w marcu.
Program cyklu weekendowego wygląda następująco:
17 lutego
2013
Moneta arabska w Europie Środkowej we wczesnym średniowieczu (VIII-X wiek), Dorota Malarczyk
17 marca 2013Od Hadriana Trajanowicza do Hadriana Augusta. Umacnianie się Hadriana u władzy na monetach lat 117-121, Paweł Zawora
21 kwietnia 2013Bony lwowskie w kolekcji Gabinetu Numizmatycznego, Anda Jaworucka-Drath
19 maja 2013 Propaganda miasta Gdańska na medalach Zygmunta III Wazy, Paulina Taradaj
16 czerwca 2013Józef Majnert – Od mincerza do fałszerza, Anna Bochnak
Moneta arabska w Europie Środkowej we wczesnym średniowieczu (VIII-X wiek), Dorota Malarczyk
17 marca 2013Od Hadriana Trajanowicza do Hadriana Augusta. Umacnianie się Hadriana u władzy na monetach lat 117-121, Paweł Zawora
21 kwietnia 2013Bony lwowskie w kolekcji Gabinetu Numizmatycznego, Anda Jaworucka-Drath
19 maja 2013 Propaganda miasta Gdańska na medalach Zygmunta III Wazy, Paulina Taradaj
16 czerwca 2013Józef Majnert – Od mincerza do fałszerza, Anna Bochnak
Wykłady będą się odbywać w niedziele o godzinie 11:00 w sali „U Samurajów”. Wstęp wolny.
Programu drugiego cyklu jeszcze nie znam. Wiem tylko, że wykładowcami będą między innymi profesorowie Paszkiewicz, Suchodolski, Mielczarek.
Projekt „Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej w Muzeum Narodowym w Krakowie” jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko.
piątek, 22 kwietnia 2011
Wesołych Świąt
Nie wiem co sprawia, że co jakiś czas najrozmaitsze obowiązki spiętrzają się w sposób całkiem nie do przyjęcia. Doba wydaje się mieć około trzydziestu godzin, a i tak jest co najmniej o trzy godziny za krótka.
Ostatni tydzień należał właśnie do takich wariackich. Na szczęście skończył się dzisiaj, a właściwie to już wczoraj, późnym popołudniem.
Spędziłem je w Krakowie, na kolejnym wykładzie zorganizowanym przez Muzeum Narodowe w Krakowie. Tym razem słuchaliśmy opowieści wyjaśniającej po co archeologowi pieniądze. Dr Jarosław Bodzek przedstawił słuchaczom korzyści, jakie uzyskują archeolodzy dzięki monetom odkrywanym podczas wykopalisk. I nie chodzi tu bynajmniej o korzyści materialne, a o możliwość dedukowania powiązań ekonomicznych, politycznych, dynastycznych, kulturowych między poszczególnymi krainami lub miastami. O możliwość w miarę precyzyjnego datowania znalezisk odkrywanych razem z monetami. O możliwość obejrzenia wizerunków ludzi, budowli, przedmiotów, które znajdziemy wyłącznie na monetach, bo nie zachowały się żadne inne ich wyobrażenia.
Na wykładzie, podobnie jak na poprzednim, na sali znalazło się silne przedstawicielstwo bywalców cafe Allegro. Mam plan, żeby po wykładzie majowym zorganizować jakieś mniej formalne spotkanie w którymś z pobliskich lokali. Jeśli tylko znajdą się chętni...
W natłoku zajęć trzeba próbować znaleźć choć chwilę wytchnienia. Ostatnio udawało mi się to tylko wieczorami, kiedy siadałem do komputera i przeglądałem to, co pojawiało się na internetowych forach.
Mam niestety wrażenie, że coraz trudniej znaleźć na nich interesujące tematy. "Problematyka" emitowanych właśnie pamiątkowych "monet" zdominowała allegrową kafejkę pozostawiając trochę miejsca na rozważania "prawdziwa, czy fałszywa?".
W tej chaotycznej magmie wyróżniały się ostatnio dwa wątki (słusznie wyróżnione przez Administratora). Jeden dotyczący banknotów, drugi - pokazujący, że wśród nowego polskiego bilonu też można znaleźć coś ciekawego.
Przy okazji tego ostatniego, okazuje się jak niewielką wiedzę o technologii wyrobu monet ma znaczna część kolekcjonerów. Wygląda na to, że nigdy za wiele treści na ten temat - trzeba będzie wkrótce napisać coś o procesie tworzenia monet i narzędzi w tym procesie wykorzystywanych.
A w ramach świąteczno imieninowych prezentów poczta dostarczyła mi dzisiaj monetkę upolowaną na niemieckim eBayu,
która jest kolejnym przykładem dobrze ilustrującym skutki wywoływane wystąpieniem nieprawidłowości podczas tłoczenia stempla monetarnego. Stempla, a nie monety!
To czwarty znany mi egzemplarz 5-fenigówki 1918 ze zdwojeniem w dolnej części rewersu.
Wesołych Świąt!
Ostatni tydzień należał właśnie do takich wariackich. Na szczęście skończył się dzisiaj, a właściwie to już wczoraj, późnym popołudniem.
Spędziłem je w Krakowie, na kolejnym wykładzie zorganizowanym przez Muzeum Narodowe w Krakowie. Tym razem słuchaliśmy opowieści wyjaśniającej po co archeologowi pieniądze. Dr Jarosław Bodzek przedstawił słuchaczom korzyści, jakie uzyskują archeolodzy dzięki monetom odkrywanym podczas wykopalisk. I nie chodzi tu bynajmniej o korzyści materialne, a o możliwość dedukowania powiązań ekonomicznych, politycznych, dynastycznych, kulturowych między poszczególnymi krainami lub miastami. O możliwość w miarę precyzyjnego datowania znalezisk odkrywanych razem z monetami. O możliwość obejrzenia wizerunków ludzi, budowli, przedmiotów, które znajdziemy wyłącznie na monetach, bo nie zachowały się żadne inne ich wyobrażenia.
Na wykładzie, podobnie jak na poprzednim, na sali znalazło się silne przedstawicielstwo bywalców cafe Allegro. Mam plan, żeby po wykładzie majowym zorganizować jakieś mniej formalne spotkanie w którymś z pobliskich lokali. Jeśli tylko znajdą się chętni...
W natłoku zajęć trzeba próbować znaleźć choć chwilę wytchnienia. Ostatnio udawało mi się to tylko wieczorami, kiedy siadałem do komputera i przeglądałem to, co pojawiało się na internetowych forach.
Mam niestety wrażenie, że coraz trudniej znaleźć na nich interesujące tematy. "Problematyka" emitowanych właśnie pamiątkowych "monet" zdominowała allegrową kafejkę pozostawiając trochę miejsca na rozważania "prawdziwa, czy fałszywa?".
W tej chaotycznej magmie wyróżniały się ostatnio dwa wątki (słusznie wyróżnione przez Administratora). Jeden dotyczący banknotów, drugi - pokazujący, że wśród nowego polskiego bilonu też można znaleźć coś ciekawego.
Przy okazji tego ostatniego, okazuje się jak niewielką wiedzę o technologii wyrobu monet ma znaczna część kolekcjonerów. Wygląda na to, że nigdy za wiele treści na ten temat - trzeba będzie wkrótce napisać coś o procesie tworzenia monet i narzędzi w tym procesie wykorzystywanych.
A w ramach świąteczno imieninowych prezentów poczta dostarczyła mi dzisiaj monetkę upolowaną na niemieckim eBayu,
która jest kolejnym przykładem dobrze ilustrującym skutki wywoływane wystąpieniem nieprawidłowości podczas tłoczenia stempla monetarnego. Stempla, a nie monety!
To czwarty znany mi egzemplarz 5-fenigówki 1918 ze zdwojeniem w dolnej części rewersu.
Wesołych Świąt!
wtorek, 12 kwietnia 2011
Sprawozdanie z podróży - część druga, ostatnia.
Z Bydgoszczy poniosło mnie do Gdańska.
Poprzedni mój wyjazd do Trójmiasta miał miejsce trzy lata temu i tak się wtedy złożyło, że wolnego czasu nie miałem ani trochę. Tym razem już przed wyjazdem wiedziałem, że czas dla siebie będę miał w sobotnie popołudnie i niedzielę. Oznaczało to, że nie mogę liczyć na numizmatyczne zakupy, zaplanowałem więc zwiedzanie.
Nasze dzielne koleje dowiozły mnie do Oliwy niemal punktualnie. Zawlokłem bagaż - na szczęście na kółkach - do hotelu i po niespełna godzinie znów byłem w pociągu. Kolejka nie jeździ już tak często, jak kiedyś. Trudno.
Niebo nad miastem nie wyglądało zachęcająco, ale było względnie ciepło i nie wiało. Może dlatego nie wahałem się ani chwili, kiedy zajrzałem do bazyliki mariackiej i zorientowałem się, że na wieżę można dostać się bez kolejki. Kilka lat temu nie zdecydowałem się na odstanie przeszło godziny, ale wtedy to była pełnia sezonu. Czterysta schodków i już
A upatrzony lokal mieści się przy Targu Rybnym i takoż się nazywa.
Tygodniowy wyjazd, nieplanowany, zorganizowany trochę z zaskoczenia, w większości poświęcony pracy ku chwale firmy i ojczyzny w sumie okazał się też całkiem przyjemnym wypoczynkiem. Ciekawe kiedy uda się zorganizować następny. Kusi mnie Poznań. Zobaczymy jesienią, co z tego wyjdzie.
Poprzedni mój wyjazd do Trójmiasta miał miejsce trzy lata temu i tak się wtedy złożyło, że wolnego czasu nie miałem ani trochę. Tym razem już przed wyjazdem wiedziałem, że czas dla siebie będę miał w sobotnie popołudnie i niedzielę. Oznaczało to, że nie mogę liczyć na numizmatyczne zakupy, zaplanowałem więc zwiedzanie.
Nasze dzielne koleje dowiozły mnie do Oliwy niemal punktualnie. Zawlokłem bagaż - na szczęście na kółkach - do hotelu i po niespełna godzinie znów byłem w pociągu. Kolejka nie jeździ już tak często, jak kiedyś. Trudno.
Niebo nad miastem nie wyglądało zachęcająco, ale było względnie ciepło i nie wiało. Może dlatego nie wahałem się ani chwili, kiedy zajrzałem do bazyliki mariackiej i zorientowałem się, że na wieżę można dostać się bez kolejki. Kilka lat temu nie zdecydowałem się na odstanie przeszło godziny, ale wtedy to była pełnia sezonu. Czterysta schodków i już
Patrząc dookoła człowiek przestaje się dziwić, że Gdańszczanom nie w smak było poddawanie się królewskim pomysłom na podnoszenie podatków. Nie było wtedy w Polsce bogatszego i większego miasta. Co tam taki Kraków! I jak się to skończyło? 17 kwietnia 1577 r. pod Lubieszowem zaciężna armia gdańska zebrała cięgi od wojsk Batorego, a nam, kolekcjonerom, ślinka cieknie na widok monet z legendą DEFENDE NOS CHRISTE SALVATOR.
Z wieży zgonił mnie narastający chłodny wiatr (jednak) i nie mniej uporczywy głód. Za jego sprawą trafiłem do lokalu pod szyldem Velevetka. Nie mam najmilszych skojarzeń z tą nazwą - winę ponosi szef regionalnego zespołu pieśni i tańca z Czerska (kto był kiedyś w Charzykowach na dorocznym festiwalu folklorystycznym, wie co mam na myśli). Skojarzenia skojarzeniami, ale schabowego albo pizzę mogę zjeść wszędzie, a tu wypadało by spróbować czegoś miejscowego.
Zupa rybna (podobno kaszubska) okazała się nieporozumieniem. Zupa rybna na kostce bulionowej! Horror. Panie z baru rybnego As w Charzykowach wygrywają tę konkurencję swobodnie. W związku z tym postanowiłem nie ryzykować żadnych innych dań rybnych i zamówiłem polędwicę z leśnymi grzybami. Czas oczekiwania na mięsko miały wypełnić "ciszki" - inny kaszubski specjał. Tu było lepiej, ale nie najlepiej - ciszki z Jeziornej w Swornegaciach rulez. Na szczęście polędwiczki obroniły się.
Wzmocniony i wypoczęty przespacerowałem się jeszcze po starym mieście notując niedzielne godziny otwarcia muzeów i wróciłem do hotelu.
Hotel to osobna historia. Od kilku lat bywając w Gdańsku nocuję przy ulicy Polanki. Nie u Pana Prezydenta, a w Dworze nr 2 w Gdańsku Oliwie u sióstr Brygidek. To nie klasztor, tylko normalny hotel. No prawie normalny. Jest czysto, cicho, niedrogo i sympatycznie, tylko kuchnia bywa dziwna.
Wejście do hotelu w Dworze II
W niedzielę świeciło piękne słońce, ale za to wiało, że hej. Nic to, w muzeach nie wieje.
Najpierw Muzeum Archeologiczne. Pusto, cicho...
Na parterze wystawa poświęcona archeologicznym misjom w Sudanie. Sporo współczesnych eksponatów, które równie dobrze mogły by pochodzić ze średniowiecza.
Współczesne sudańskie ozdoby.
Wśród nich wisior z dobrze nam znanego talara Marii Teresy.
Na piętrach stała wystawa poświęcona pradziejom Pomorza Gdańskiego i samego miasta. Sporo ciekawych rzeczy, między nimi oczywiście i monety.
Denary rzymskie znalezione w Gdańsku i okolicy.
Denary sredniowieczne
Z muzeum archeologicznego, po trochę dłuższym spacerze dotarłem do Muzeum Narodowego. I tam nie brak numizmatycznych akcentów.
I znów żołądek upomniał się o swoje prawa. Po drodze do upatrzonej w sobotę restauracji odwiedziłem jeszcze swojego patrona w Dworze Artusa.A upatrzony lokal mieści się przy Targu Rybnym i takoż się nazywa.
Krem z kurek z łososiem i świeży pstrąg zapiekany z grzybami podany z ziemniakami gratin nie zawiodły. Zwłaszcza pstrąg - zakwalifikował się do pierwszej trójki moich ulubionych pstrągów, obok pstrąga z patelni ze wspomnianego już baru As i pstrąga z migdałami i winogronami w wykonaniu niżej podpisanego.
Poniedziałek oznaczał moc pracy od rana do późnego popołudnia, wtorek upłynął pod znakiem kończenia zajęć służbowych i prawie dziesięciogodzinnej wędrówki pociągiem "ekspresowym" do domu.
Tygodniowy wyjazd, nieplanowany, zorganizowany trochę z zaskoczenia, w większości poświęcony pracy ku chwale firmy i ojczyzny w sumie okazał się też całkiem przyjemnym wypoczynkiem. Ciekawe kiedy uda się zorganizować następny. Kusi mnie Poznań. Zobaczymy jesienią, co z tego wyjdzie.
środa, 23 marca 2011
Numizmatyka, czyli co?
Nie udało się w zeszłym roku; w tym roku zawziąłem się. Mimo usilnych starań połączonych sił służb drogowych i policji (blokada szosy między Dąbrową Górniczą, a Sławkowem) dotarłem na czas do Muzeum Narodowego w Krakowie i mogłem wysłuchać wykładu prof. dr hab. Borysa Paszkiewicza "Moneta w rękach historyka".
Wykład otworzył tegoroczny cykl wykładów numizmatycznych
Profesor Paszkiewicz na przykładzie trzech monet pokazał, jaka mnogość informacji cennych dla historyków kryje się w numizmatach.
Łużyce, Gdańsk, Podole - trzy odległe lokalizacje i trzy (tak się początkowo wydawało) tajemnice, w których rozwiązaniu pomaga numizmatyka.
Jak w "Rękopisie znalezionym w Saragossie", próba rozwikłania jednej tajemnicy odkrywa tajemnicę następną, a ta kilka kolejnych. Od cytatu z Jana Potockiego zresztą, zaczął się wykład, którego streszczać nie zamierzam.
Kto nie był, niech żałuje. Ja bardzo żałuję, że brakło mi determinacji w poprzednich latach, bo wykłady odbywają się od roku 2008.
Po wykładzie była chwila czasu na rozmowę z wykładowcą. Najaktywniejsi okazali się o dziwo nie studenci i naukowcy z UJ, a... stali bywalcy internetowych forów numizmatycznych: granit01, DzikiZdeb, Ozyriew.
Tegoroczny plan wygląda niezwykle ciekawie. Na pewno wybiorę się do Krakowa jeszcze kilka razy. Szkoda tylko, że wykład Pana Rafała zaplanowano w okresie urlopowym.
Warto zauważyć, że wykłady w lipcu i sierpniu poprowadzą właśnie koledzy bardzo dobrze znani z numizmatycznej kafejki Allegro i z forum TPZN. To znakomicie, że środowisko naukowe docenia wkład wnoszony przez kolekcjonerów, pasjonatów numizmatycznych.
Cieszy również, że milowymi krokami zbliżamy się do udostępnienia gabinetu numizmatycznego MNK szerokiej publiczności. Jeszcze dwa lata i Pałac Czapskich stanie dla nas otworem. Czekam z niecierpliwością.
PS
Przed chwilą zakończyła się na Allegro aukcja pięknego feniga Królestwa Polskiego z 1917 r. Moneta poszła za 2851,11 zł - cena doprawdy okazyjna, jak na tak czytelny egzemplarz (siedemnasty poza kolekcjami muzealnymi, który udało mi się odnotować). Gratulacje dla nabywcy!
Wykład otworzył tegoroczny cykl wykładów numizmatycznych
Profesor Paszkiewicz na przykładzie trzech monet pokazał, jaka mnogość informacji cennych dla historyków kryje się w numizmatach.
Łużyce, Gdańsk, Podole - trzy odległe lokalizacje i trzy (tak się początkowo wydawało) tajemnice, w których rozwiązaniu pomaga numizmatyka.
Jak w "Rękopisie znalezionym w Saragossie", próba rozwikłania jednej tajemnicy odkrywa tajemnicę następną, a ta kilka kolejnych. Od cytatu z Jana Potockiego zresztą, zaczął się wykład, którego streszczać nie zamierzam.
Kto nie był, niech żałuje. Ja bardzo żałuję, że brakło mi determinacji w poprzednich latach, bo wykłady odbywają się od roku 2008.
Po wykładzie była chwila czasu na rozmowę z wykładowcą. Najaktywniejsi okazali się o dziwo nie studenci i naukowcy z UJ, a... stali bywalcy internetowych forów numizmatycznych: granit01, DzikiZdeb, Ozyriew.
Tegoroczny plan wygląda niezwykle ciekawie. Na pewno wybiorę się do Krakowa jeszcze kilka razy. Szkoda tylko, że wykład Pana Rafała zaplanowano w okresie urlopowym.
Warto zauważyć, że wykłady w lipcu i sierpniu poprowadzą właśnie koledzy bardzo dobrze znani z numizmatycznej kafejki Allegro i z forum TPZN. To znakomicie, że środowisko naukowe docenia wkład wnoszony przez kolekcjonerów, pasjonatów numizmatycznych.
Cieszy również, że milowymi krokami zbliżamy się do udostępnienia gabinetu numizmatycznego MNK szerokiej publiczności. Jeszcze dwa lata i Pałac Czapskich stanie dla nas otworem. Czekam z niecierpliwością.
PS
Przed chwilą zakończyła się na Allegro aukcja pięknego feniga Królestwa Polskiego z 1917 r. Moneta poszła za 2851,11 zł - cena doprawdy okazyjna, jak na tak czytelny egzemplarz (siedemnasty poza kolekcjami muzealnymi, który udało mi się odnotować). Gratulacje dla nabywcy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































