Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą August III. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą August III. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 lutego 2018

Ze starego kalendarza

Poszukując źródeł informacji o mennictwie Augusta III nie mogłem pominąć kalendarzy z okresu jego panowania. Skupiłem się oczywiście na latach 1749 do 1763. Jednym z pierwszych z tego przedziału czasowego jest kalendarz na rok 1753 wydany przez pijarów.
Zakon pijarów, czyli Zakon Kleryków Regularnych Ubogich Matki Bożej Szkół Pobożnych (Ordo Clericorum Regularium Pauperum Matris Dei Scholarum Piarum), w skrócie Zakon Szkół Pobożnych, działał w Polsce od roku 1642. Do podręczników historii trafił głównie za sprawą warszawskiego Collegium Nobilium założonego przez Stanisława Konarskiego w 1740.
Kalendarz ten, jak każdy inny, zawiera przede wszystkim spis dni nadchodzącego roku z podaniem świętych, ich patronów oraz wyszczególnieniem świąt kościelnych stałych i ruchomych, a także godzin wschodu i zachodu słońca.
Najpierw zaciekawił mnie tytuł, a właściwie jego część "...na rok przybyszowy...". Cóż znaczy "przybyszowy"? Wydawało mi się, że najlepiej będzie sprawdzić to w jakimś starym słowniku języka polskiego. Padło na słownik Lindego:
Przybyszowy rok, w którym miesiąc przybysz, maiący dwa nowie Księżyca.
"Miesiąc przybysz"? Kilka linijek wcześniej, Linde precyzuje:
Przybysz: Miesiąc maiący dwa nowie Księżyca, ieden pierwszych dni, drugi na końcu."
W innych słownikach często pojawia się bałamutna informacja, że rok przybyszowy, to po prostu rok przestępny. Bałamutna, choćby dlatego, że znalazłem inny kalendarz na ten sam rok, tym razem wydany przez jezuitów.
Czarno na pożółkłym widać, że przybyszowy i przestępny to nie to samo.

Co jeszcze, oprócz kalendarza, w tych kalendarzach znaleźć można? Ojcowie pijarzy skrupulatnie wymienili dni urodzin członków rodziny królewskiej, ale idąc dalej przedstawili "IMIONA PANOW EUROPEYSKICH Y JICH FAMILIJ", od papieża oczywiście zaczynając. W tej części, oprócz imion władców, przedstawiono informacje o ciekawszych zdarzeniach z ziem im podległych. Na przykład o znaleziskach archeologicznych, w tym i  takich, które nas, kolekcjonerów, zainteresować by mogły.
Dochodzimy w końcu do wiadomości o Polsce.
Pierwsze zdziwienie, bo zwykle mówimy o królu Auguście III, o pierwszym jego imieniu zapominając. Jako elektor saski, używał imienia Fryderyk August, ale jako król Polski, ograniczał się do Augusta III. Drugie zdziwienie, to informacja, że August III był pięćdziesiątym pierwszym polskim królem. Jakoś nie mogę się doliczyć...
Dalej mamy listę członków rodziny królewskiej, wykaz ziem podlegających panowaniu króla i osobno wymienione posiadłości "... zkąd ma Intraty...", w tym żupy solne w Wieliczce i Bochni i olborę olkuską.
Później, podobnie jak w opisach innych królestw, następuje krótkie omówienie najważniejszych - albo uznanych za takie, które najbardziej zainteresują nabywców kalendarza - wydarzeń ostatnich dwóch lat:
Dwa wyrazy, nawet nie zdanie! Ale jest. Nie wiem, jakie znaczenie miało znalezienie pokładów naturalnego mydła na Podolu. Przypuszczam, że niewielkie, bo relacje zagranicznych podróżników o plica polonica, jeszcze z połowy XIX wieku budzą obrzydzenie. W każdym razie zauważono i uznano za warty odnotowania fakt pojawienia się nowych szelągów, pierwszych zdawkowych monet koronnych od czasów Jana III.

Kolejny rozdział o "OSOBLIWOSCI w POLSZCZE Ktore się w innych Krajach nie znayduią" wypełniony jest opisami kopalni w Wieliczce, źródeł mineralnych w Starostwie Spiskim, Tatr, źródeł ropy naftowej na Pokuciu oraz na końcu, "... machiny hydraulicznej od wielkiego Mikołaja Kopernika..." znajdującej się na Warmii, pod Fromborkiem. 

Dalej jest jeszcze ciekawiej.
Pierwsza "ciekawość" powinna zelektryzować amatorów łatwego (?) zarobku. Zobaczcie sami.
 
Nie wiem, czy w dziele pana Nolleta rzeczywiście jest opis takiego eksperymentu. Przypuszczam tylko, że Nollet opisał, jak wykonywać odlewy detali w siarce. Pewien natomiast jestem, że ten sposób mnożenia szóstaków działać nie może.
Takie same mam wątpliwości w stosunku do opisu następnego, wyjaśniającego, jak "poznać mieysce ziemi, gdzie się metalle, lub pieniądze zakopane znayduią". 
Jeśli chcielibyście te "niezawodne" metody poznać, zajrzyjcie do Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, z której pobrałem "Kolędę warszawską...". Pamiętajcie jednak, że mamy nową ustawę o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami i poszukiwanie "pieniędzy zakopanych" źle się może skończyć. 

sobota, 10 listopada 2012

Rzemienie, pasy, czyli co poeta miał na myśli.

Stare przysłowie (chińskie?) mówi, że obraz wart tysiąca słów. Niestety nie wszyscy autorzy numizmatycznych publikacji to przysłowie znali. Niestety, nawet jeśli je znali, czasem nie mieli możliwości zilustrowania tego, co opisywali.
To fragment spisu groszy Augusta III umieszczony w pracy "Gubin i jego mennice" M. Gumowskiego. Autor odnotował występowanie groszy z różnymi awersami. Na jednych mamy króla w zbroi, na drugich w jakimś stroju z pasami na ramieniu. Kilkadziesiąt lat wcześniej (r. 1914) ten sam autor pisał "Popiersie z rzemieniami, lub bez". Gumowski odnotował grosze z pasami/rzemieniami w rocznikach 1754, 1755 i 1758. Wszystkie z cyfrą 3 pod herbami na rewersie.

Jakie rzemienie? Jakie pasy?
Wyjaśnienie znajdujemy w książce jeszcze starszej, u nieocenionego Emeryka Hutten-Czapskiego. W opisie awersu grosza z roku 1574 (nr 2884) czytamy "Buste à d. en perruque bouclée, armure à l'antique...". Chodzi więc o zbroję antyczną!
Jedną z charakterystycznych cech zbroi antycznej (alla romana) są naramienniki z luźno powiewających skórzanych pasów.
Popatrzmy, jak wygląda to na miedziakach Augusta III.
To awersy dwóch groszy z rocznika 1754, które mam w zbiorze. Na obydwu król ma misternie ufryzowaną perukę, na obydwu na zbroję ma narzucony płaszcz spięty broszą na ramieniu, ale na groszu po lewej, spod płaszcza wystaje blaszany naramiennik zbroi, a na tym po prawej wyraźnie widać pionowo zwisające, ozdobne pasy.

Oświecenie kontynuowało fascynację antykiem zapoczątkowaną w epoce renesansu. Nic więc dziwnego, że władcy chętnie portretowali się w strojach "antycznych". Zbroja "alla romana", częsty strój boga wojny na renesansowych medalach, miała podkreślać męstwo postaci i gotowość do zbrojnej walki.
Naramienne pasy, czy też rzemienie mają bardzo długą historię. Rzymianie skopiowali je od Greków, a ci od... Nie wiadomo, ale ich nazwa pteryges (albo pteruges) pochodzi od ptasich piór, a te były ozdobami strojów od zawsze i są nimi do dziś.

No dobrze, wiemy już co poeta miał na myśli. Pozostają jeszcze zagadki.  Dlaczego w 1754 r. pojawiły się grosze o awersach tak istotnie różniących się od wcześniejszych (i od wszystkich szelągów Augusta III)? Dlaczego w tych samych rocznikach mamy też grosze "normalne"?

Odpowiedź może być tylko jedna - monety bito w różnych mennicach. Teoretycznie w grę wchodzą tylko Gubin i Grunthal. Pisałem już, że jestem pewien, że grosze z literą H z lat 1754 i 1755 bito w Gubinie. Czy wobec tego można twierdzić, że grosze z cyfrą 3, w tym i te z "rzemieniami", bito w Grunthalu?

Otóż nie. Ani w Gubinie, ani w Grunthalu!
Gumowski, jak już wspomniałem, odnotował grosze z pasami/rzemieniami w rocznikach 1754, 1755 i 1758. Schretter przypisał grosze z datą 1758 pruskiej działalności menniczej i określił miejsce ich bicia na Drezno lub Lipsk.
W obu tych mennicach bito monety z królem w zbroi antycznej.
Trojak z mennicy lipskiej, brzydki, bo pewnie też pruski.

Uważam, że z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można twierdzić, że wszystkie miedziane grosze z Augustem III w antycznej zbroi, również te z datami 1754 i 1755 wybito w Lipsku lub Dreźnie po zajęciu Saksonii przez Prusy, czyli nie wcześniej, niż w sierpniu roku 1756, a najpewniej w roku 1758.

Edycja, styczeń 2016
Po czterech latach muszę przyznać się do błędu. Dotarłem do informacji, z których wynika, że grosze z rocznikami 1754 i 1755 z popiersiem w zbroi antycznej wybito jednak w Gruntalu, ale znacznie później, bo w roku 1762.

Mam w zbiorze grosze "z rzemieniami" z roku 1754 (nie mam takiego grosza z roku 1755), mam grosz z roku 1758 z popiersiem króla w zwykłej zbroi.
Brzydki, w berlińskim muzeum mają ładniejszą sztukę

A kilka dni temu mogłem się tylko przyglądać (niestety) aukcji, podczas której licytowano tę monetę
Następnym razem nie ograniczę się do obserwowania.





czwartek, 6 października 2011

H, jak Hertel



Dzisiejszy wpis sponsoruje literka H.

Pan Edmund Kopicki w czwartej części tomu dziewiątego "Katalogu podstawowych typów..." umieścił w rozdziale 7.2. "Znaki osób funkcyjnych i inne o róznym przeznaczeniu" następujący zapis:
" H - litera serii na szelągach koronnych 1752-1755 z mennicy gubińskiej".
Podobny zapis (litera serii) pojawia się w tej części katalogu wielokrotnie, bo jak wiadomo, na szelągach Augusta III literek o niewyjaśnionym znaczeniu jest cała masa. Pozostańmy jednak przy literze H.


Grosze koronne Augusta III z lat 1754 i 1755 z literą H pod herbami. 

Co wyróżnia literę H spośród tej masy? Taki mianowicie szczegół, że jako jedyna, litera ta pojawia się również na groszach z gubińskiej mennicy wybitych w latach 1754 i 1755. Szczegół ten, z nieznanych powodów E. Kopicki we wspomnianej części katalogu pominął.

Jak wiadomo, miedziane szelągi koronne Augusta III bito w trzech saskich mennicach. Najpierw w 1749 r. w Dreźnie powstała emisja "testowa". Po sprawdzeniu, że Polacy akceptują nowy pieniądz (może dlatego, że był podobny do boratynek?) następne, masowe już nakłady wybito w Gruntalu (Grünthal) i w uruchomionej specjalnie mennicy w Gubinie (Guben) położonym znacznie bliżej granic Polski.
Na temat tych mennic w tomie dziewiątym katalogu E. Kopickiego (część pierwsza) są oczywiście wzmianki.
Dowiadujemy się z nich, że mennica w Gruntalu za panowania Augusta III biła "miedziane szelągi dla Korony", a jej mincmistrzem w latach 1752-1755 był Jan Gotthelf.
O mennicy w Gubinie napisano podobnie. Mennica wybijała "miedziane szelągi dla Korony" w latach 1751-1755 i w roku 1758. O groszach ani słowa.
Kopicki podaje też, że mennicą zarządzał baron Stein, ale nie dodaje do tego żadnych nazwisk mincmistrzów medalierów -twórców stempli.
Tej informacji brak też w pracy M. Gumowskiego "Gubin i jego mennice".
Najwyraźniej lepszy dostęp do materiałów niemieckich miał T. Kałkowski, bo w jego świetnym "Tysiącu lat monety polskiej" znalazła się wzmianka, że zarząd mennicy w Gubinie objęli F. Hertel i baron von Stein. Mennicą w Gruntalu kierował baron von Unruh.
Potwierdzenie wiadomości Kałkowskiego znalazłem w książce Helmuta Kahnta "Die Münzen Friedrich Augusts II. von Sachsen/Polen 1733 – 1763".
Na ostatniej pozycji tej listy znalazł się Friedrich Ernst Hertel - mincmistrz gubiński w latach 1754-1755.

Stawiam tezę, że H na groszach Augusta III, 
to litera mincmistrza Hertela. 

Teza ta może mieć wiele implikacji. Można na przykład przeanalizować grosze z lat 1754-1755, porównać awersy i punce tarcz herbowych na rewersach i sprawdzić czy jest jakaś korelacja między ich wariantami, a znakiem pod tarczami (litera H albo cyfra 3).

Nasuwa się teza kolejna, że grosze z H są z Gubina, a z trójką z Gruntalu, ale może się okazać, że prawda jest bardziej skomplikowana.

Na tym zabawa się nie skończy, bo mamy przecież jeszcze szelągi z tymi wszystkimi tajemniczymi literkami. Może kiedy grosze pozwolą ujawnić swoje tajemnice, będzie można snuć jakieś przypuszczenia co do miejsca pochodzenia poszczególnych odmian szelągów?

Na razie w "Ilustrowanym skorowidzu pieniędzy polskich..." E. Kopickiego pozostają przy szelągach i groszach niejednoznaczne zapisy /Gub. Grünt./.
Gdzie wybito tego szeląga?
Czy to H, to też znak F. E. Hertela?



Printfriendly