Ręce opadają.
Jedyną chyba szansą na skończenie opracowania miedziaków koronnych Augusta III jest czasowa rezygnacja z rozglądania się za nowymi monetami do zbioru.
Już wyjaśniam dlaczego.
Pod koniec kwietnia ubiegłego roku kupiłem takiego grosza:
Awers na skanie jest słabo czytelny, ale na żywo widać więcej. Roboczo ochrzciłem ten typ awersu PROSIACZKIEM. Zaraz stanie się jasne, dlaczego.
Stylem zdecydowanie różni się od innych groszy z tego rocznika, który nawiasem mówiąc jest bogaty w różne przedstawienia portretu Wettyna.
Legenda awersu też wygląda dość nietypowo. Zwykle litery w legendach groszy A3S są ładnie puncowane, a litery zachowują ten sam krój.
Tu mamy wąskie pierwsze S, jakby obcięte po bokach, a R w REX bardziej przypomina P z dorobioną nóżką.
W połowie października wypatrzyłem i upolowałem monetę z awersem wybitym tym samym stemplem. Dotarła zza oceanu w końcu października.
Awers wygląda lepiej, niż na pokazanej wyżej monecie.
Prawda, że trochę prosiaczkowaty? Literki S, R i jak się jeszcze okazuje O co najmniej dziwne - taki efekt mógł powstać tylko przy naprawianiu uszkodzonego stempla
A teraz zaskoczenie (nie dla mnie, bo zauważyłem to już ustalając limit w aukcji). Rewers.
Z pozoru też ten sam. Takie same, niemal bezgłowe konie, ale orły wybito już innymi puncami.
A najdziwniejsze jest to, co pod herbami. Na monecie kupionej rok temu jest H - wyraźne i nie pozostawiające żadnych wątpliwości.
A tu?
Wygląda to, jak H "poprawione" odwróconą do góry nogami literą P.
Jak to wpasować, w dotychczas zebrany i wstępnie ułożony materiał?
A dziś wygrałem kolejne dwie aukcje, które też mogą namieszać wśród poukładanych do tej pory cegiełek.
I tak bez końca.
Google Website Translator Gadget
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grosz 1754. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grosz 1754. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 2 listopada 2014
czwartek, 6 grudnia 2012
W dzień świętego Mikołaja...
Jana Steen (1627-1679)
"Dzień św. Mikołaja"
W prawym dolnym rogu obrazu widzimy oparty o stolik bochen chleba w kształcie rombu. To nie chleb "nasz codzienny", tylko specjalny, świąteczny. Jeść należało go ostrożnie. Szczęśliwy biesiadnik (jeśli był nieostrożny, to pechowy) mógł w swojej części znaleźć monetę - niespodziankę.
Mnie też listonosz, chwilowo pełniący obowiązki św. Mikołaja, przyniósł monetę, ale bynajmniej nie była to niespodzianka. Kilka dni temu pisałem, że jej wyczekuję. Oto ona:
I to ma być ten rarytas?
Tak, to moneta, której brakło w największych zbiorach z przełomu XIX/XX wieku. Na czym polega wyjątkowość tego miedziaka?
Autorzy większość katalogów w opisach groszy Augusta III ograniczyli się do wymienienia roczników, co najwyżej dodając, że pod herbami jest cyfra 3 lub litera H. Bardziej szczegółowe opisy uwzględniające treść i interpunkcję legend znajdziemy tylko w katalogu kolekcji Czapskiego, w pracy M. Gumowskiego "Gubin i jego mennice" i w Katalogu Monet Polskich 1697-1763 Kamińskiego i Żukowskiego. U Gumowskiego przy opisach poszczególnych odmian znajdujemy informację o kolekcji, w której dana odmiana się znajduje.
Brak grosza 1754 z cyfrą 3 i imieniem króla AUGUSTUS pisanym przez U. Jak widać, nie było go i w kolekcji Czapskiego.
Ciekawe, że odmiana ta została skatalogowana przez Kamińskiego i Żukowskiego (nr 742). Nie wiadomo tylko, czy autorzy znali ją z autopsji, czy umieścili w katalogu na zasadzie analogii z rocznikami 1753 i 1755 w których od dawna znane są grosze z AVGVSTVS I AUGUSTUS i z rocznikiem 1752, w którym znów, jako jedyni odnotowali obydwie wersje imienia.
Z tej mikołajowej "niespodzianki" jestem bardzo zadowolony.
Ja też wystąpiłem dziś w roli prezentodawcy. Sprezentowałem 14 złotych w gotówce. Podzielili się nimi EMPiK i SNP - wydawca Przeglądu Numizmatycznego. I to wszystko co mam do powiedzenia o czwartym tegorocznym numerze PN.
poniedziałek, 12 listopada 2012
Chyba muszę przeprosić Pana doktora Lanza.
28 października wypatrzyłem na eBay.de taką aukcję:
Zapytałem więc kulawą niemczyzną
Po kilku dniach przyszła odpowiedź:
Po krótkim śledztwie okazało się, że aukcja została przedwcześnie zakończona przez wystawiającego, a monetę wystawiono ponownie, ze zmienionym opisem.
Znów poprosiłem snajpera, żeby się zaczaił i we właściwym momencie próbował ustrzelić dla mnie tego grosza.
Nie ustrzelił
Po osiemnastu przebiciach cena stanęła na 52 euro. Mój limit był znacznie niższy.
A tymczasem, podczas pracy nad miedziakami A3S doszedłem do wniosku, że grosze z popiersiem w antycznej zbroi, pomimo że maja datę 1754, wybito najprawdopodobniej kilka lat później i chyba nie w Gubinie, a w Dreźnie lub Lipsku.
I teraz mam dylemat. Przepraszać, czy nie przepraszać?
Zapytałem więc kulawą niemczyzną
Auf welcher Grundlage Sie festgestellt, dass die Münze in Dresden geprägt wurde?i na wszelki wypadek ustawiłem snajpera z niezbyt wysokim limitem.
Po kilku dniach przyszła odpowiedź:
Wygląda na to, że masz lepszą literaturę.Kiedy minął termin zakończenia aukcji, snajper powiadomił mnie, że "za późno". Jak to za późno?!
Po krótkim śledztwie okazało się, że aukcja została przedwcześnie zakończona przez wystawiającego, a monetę wystawiono ponownie, ze zmienionym opisem.
Znów poprosiłem snajpera, żeby się zaczaił i we właściwym momencie próbował ustrzelić dla mnie tego grosza.
Nie ustrzelił
Po osiemnastu przebiciach cena stanęła na 52 euro. Mój limit był znacznie niższy.
A tymczasem, podczas pracy nad miedziakami A3S doszedłem do wniosku, że grosze z popiersiem w antycznej zbroi, pomimo że maja datę 1754, wybito najprawdopodobniej kilka lat później i chyba nie w Gubinie, a w Dreźnie lub Lipsku.
I teraz mam dylemat. Przepraszać, czy nie przepraszać?
24 lutego 2016 -
Nie przeproszę. W międzyczasie dotarłem do publikacji, z których wynika, że grosze z popiersiem w zbroi antycznej z datami 1754 i 1755 wybito jednak w Gruntalu.
Autor:
Zbierajmy monety
o
19:12
4
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
grosz 1754,
monety Augusta III
sobota, 10 listopada 2012
Rzemienie, pasy, czyli co poeta miał na myśli.
Stare przysłowie (chińskie?) mówi, że obraz wart tysiąca słów. Niestety nie wszyscy autorzy numizmatycznych publikacji to przysłowie znali. Niestety, nawet jeśli je znali, czasem nie mieli możliwości zilustrowania tego, co opisywali.
To fragment spisu groszy Augusta III umieszczony w pracy "Gubin i jego mennice" M. Gumowskiego. Autor odnotował występowanie groszy z różnymi awersami. Na jednych mamy króla w zbroi, na drugich w jakimś stroju z pasami na ramieniu. Kilkadziesiąt lat wcześniej (r. 1914) ten sam autor pisał "Popiersie z rzemieniami, lub bez". Gumowski odnotował grosze z pasami/rzemieniami w rocznikach 1754, 1755 i 1758. Wszystkie z cyfrą 3 pod herbami na rewersie.
Jakie rzemienie? Jakie pasy?
Wyjaśnienie znajdujemy w książce jeszcze starszej, u nieocenionego Emeryka Hutten-Czapskiego. W opisie awersu grosza z roku 1574 (nr 2884) czytamy "Buste à d. en perruque bouclée, armure à l'antique...". Chodzi więc o zbroję antyczną!
Jedną z charakterystycznych cech zbroi antycznej (alla romana) są naramienniki z luźno powiewających skórzanych pasów.
Popatrzmy, jak wygląda to na miedziakach Augusta III.
To awersy dwóch groszy z rocznika 1754, które mam w zbiorze. Na obydwu król ma misternie ufryzowaną perukę, na obydwu na zbroję ma narzucony płaszcz spięty broszą na ramieniu, ale na groszu po lewej, spod płaszcza wystaje blaszany naramiennik zbroi, a na tym po prawej wyraźnie widać pionowo zwisające, ozdobne pasy.
Oświecenie kontynuowało fascynację antykiem zapoczątkowaną w epoce renesansu. Nic więc dziwnego, że władcy chętnie portretowali się w strojach "antycznych". Zbroja "alla romana", częsty strój boga wojny na renesansowych medalach, miała podkreślać męstwo postaci i gotowość do zbrojnej walki.
Naramienne pasy, czy też rzemienie mają bardzo długą historię. Rzymianie skopiowali je od Greków, a ci od... Nie wiadomo, ale ich nazwa pteryges (albo pteruges) pochodzi od ptasich piór, a te były ozdobami strojów od zawsze i są nimi do dziś.
No dobrze, wiemy już co poeta miał na myśli. Pozostają jeszcze zagadki. Dlaczego w 1754 r. pojawiły się grosze o awersach tak istotnie różniących się od wcześniejszych (i od wszystkich szelągów Augusta III)? Dlaczego w tych samych rocznikach mamy też grosze "normalne"?
Odpowiedź może być tylko jedna - monety bito w różnych mennicach. Teoretycznie w grę wchodzą tylko Gubin i Grunthal. Pisałem już, że jestem pewien, że grosze z literą H z lat 1754 i 1755 bito w Gubinie. Czy wobec tego można twierdzić, że grosze z cyfrą 3, w tym i te z "rzemieniami", bito w Grunthalu?
Otóż nie. Ani w Gubinie, ani w Grunthalu!
Gumowski, jak już wspomniałem, odnotował grosze z pasami/rzemieniami w rocznikach 1754, 1755 i 1758. Schretter przypisał grosze z datą 1758 pruskiej działalności menniczej i określił miejsce ich bicia na Drezno lub Lipsk.
W obu tych mennicach bito monety z królem w zbroi antycznej.
Uważam, że z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można twierdzić, że wszystkie miedziane grosze z Augustem III w antycznej zbroi, również te z datami 1754 i 1755 wybito w Lipsku lub Dreźnie po zajęciu Saksonii przez Prusy, czyli nie wcześniej, niż w sierpniu roku 1756, a najpewniej w roku 1758.
Edycja, styczeń 2016
Po czterech latach muszę przyznać się do błędu. Dotarłem do informacji, z których wynika, że grosze z rocznikami 1754 i 1755 z popiersiem w zbroi antycznej wybito jednak w Gruntalu, ale znacznie później, bo w roku 1762.
Mam w zbiorze grosze "z rzemieniami" z roku 1754 (nie mam takiego grosza z roku 1755), mam grosz z roku 1758 z popiersiem króla w zwykłej zbroi.
Brzydki, w berlińskim muzeum mają ładniejszą sztukę
A kilka dni temu mogłem się tylko przyglądać (niestety) aukcji, podczas której licytowano tę monetę
Następnym razem nie ograniczę się do obserwowania.
To fragment spisu groszy Augusta III umieszczony w pracy "Gubin i jego mennice" M. Gumowskiego. Autor odnotował występowanie groszy z różnymi awersami. Na jednych mamy króla w zbroi, na drugich w jakimś stroju z pasami na ramieniu. Kilkadziesiąt lat wcześniej (r. 1914) ten sam autor pisał "Popiersie z rzemieniami, lub bez". Gumowski odnotował grosze z pasami/rzemieniami w rocznikach 1754, 1755 i 1758. Wszystkie z cyfrą 3 pod herbami na rewersie.
Jakie rzemienie? Jakie pasy?
Wyjaśnienie znajdujemy w książce jeszcze starszej, u nieocenionego Emeryka Hutten-Czapskiego. W opisie awersu grosza z roku 1574 (nr 2884) czytamy "Buste à d. en perruque bouclée, armure à l'antique...". Chodzi więc o zbroję antyczną!
Jedną z charakterystycznych cech zbroi antycznej (alla romana) są naramienniki z luźno powiewających skórzanych pasów.
Popatrzmy, jak wygląda to na miedziakach Augusta III.
To awersy dwóch groszy z rocznika 1754, które mam w zbiorze. Na obydwu król ma misternie ufryzowaną perukę, na obydwu na zbroję ma narzucony płaszcz spięty broszą na ramieniu, ale na groszu po lewej, spod płaszcza wystaje blaszany naramiennik zbroi, a na tym po prawej wyraźnie widać pionowo zwisające, ozdobne pasy.
Oświecenie kontynuowało fascynację antykiem zapoczątkowaną w epoce renesansu. Nic więc dziwnego, że władcy chętnie portretowali się w strojach "antycznych". Zbroja "alla romana", częsty strój boga wojny na renesansowych medalach, miała podkreślać męstwo postaci i gotowość do zbrojnej walki.
Naramienne pasy, czy też rzemienie mają bardzo długą historię. Rzymianie skopiowali je od Greków, a ci od... Nie wiadomo, ale ich nazwa pteryges (albo pteruges) pochodzi od ptasich piór, a te były ozdobami strojów od zawsze i są nimi do dziś.
No dobrze, wiemy już co poeta miał na myśli. Pozostają jeszcze zagadki. Dlaczego w 1754 r. pojawiły się grosze o awersach tak istotnie różniących się od wcześniejszych (i od wszystkich szelągów Augusta III)? Dlaczego w tych samych rocznikach mamy też grosze "normalne"?
Odpowiedź może być tylko jedna - monety bito w różnych mennicach. Teoretycznie w grę wchodzą tylko Gubin i Grunthal. Pisałem już, że jestem pewien, że grosze z literą H z lat 1754 i 1755 bito w Gubinie. Czy wobec tego można twierdzić, że grosze z cyfrą 3, w tym i te z "rzemieniami", bito w Grunthalu?
Otóż nie. Ani w Gubinie, ani w Grunthalu!
Gumowski, jak już wspomniałem, odnotował grosze z pasami/rzemieniami w rocznikach 1754, 1755 i 1758. Schretter przypisał grosze z datą 1758 pruskiej działalności menniczej i określił miejsce ich bicia na Drezno lub Lipsk.
W obu tych mennicach bito monety z królem w zbroi antycznej.
Trojak z mennicy lipskiej, brzydki, bo pewnie też pruski.
Edycja, styczeń 2016
Po czterech latach muszę przyznać się do błędu. Dotarłem do informacji, z których wynika, że grosze z rocznikami 1754 i 1755 z popiersiem w zbroi antycznej wybito jednak w Gruntalu, ale znacznie później, bo w roku 1762.
Mam w zbiorze grosze "z rzemieniami" z roku 1754 (nie mam takiego grosza z roku 1755), mam grosz z roku 1758 z popiersiem króla w zwykłej zbroi.
Brzydki, w berlińskim muzeum mają ładniejszą sztukę
A kilka dni temu mogłem się tylko przyglądać (niestety) aukcji, podczas której licytowano tę monetę
Następnym razem nie ograniczę się do obserwowania.
Autor:
Zbierajmy monety
o
13:28
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
alla romana,
August III,
grosz 1754,
grosz 1755,
grosz 1758,
pteryges,
zbroja antyczna
niedziela, 21 października 2012
Dlaczego Facebook mnie nie kusi.
Regularnie odbieram emaile z pytaniem
„Czy jest Pan na Facebooku?”.
Regularnie odpowiadam krótkim „Nie”.
I na tym się kończy.
Wczoraj pierwszy raz w odpowiedzi na
moje „Nie” padło pytanie „Dlaczego?”. Spróbuję tu na nie
odpowiedzieć.
Tu, na blogu możecie przeczytać: „W
internecie jestem "od zawsze", zazwyczaj występuję pod
nickiem "Monety" co wystarczająco wyraźnie określa moje
zainteresowania.”. „Jestem w internecie” - to w moim przypadku
tylko skrót myślowy. Powinienem raczej napisać „korzystam z
internetu”.
Bardziej korzystam, niż jestem, bo od
zawsze internet był (i nadal jest) środkiem (narzędziem), a nie
celem. Jest środkiem komunikacji – przez internet kontaktuje się
z rodziną, z przyjaciółmi, znajomymi i nieznajomymi, ale przede
wszystkim jest dla mnie internet BIBLIOTEKĄ. Tę funkcję sieci
wykorzystuję na dwa sposoby – czytam, słucham i oglądam to, co
stworzyli inni, ale też udostępniam to, co sam tworzę.
Porządne biblioteki nie są jedynie
miejscem przechowywania i udostępniania. W porządnych bibliotekach
odbywają się koncerty, spotkania z twórcami, wystawy. Internet
jest taką właśnie biblioteką i korzystanie z niej sprawia mi
wiele radości i satysfakcji.
Biblioteki (i księgarnie) są różne. Najbardziej lubię te, które pozwalają na swobodny dostęp do półek. Pozwalają na szybkie zorientowanie się, czy treść będzie równie ciekawa, jak tytuł, czy znajdę w niej to, czego szukam i co mi potrzebne. Znam wiele internetowych bibliotek, szczególnie cenię sobie Scribd. To miejsce znacznie ciekawsze od dokumentów Googla. Zaglądam tam ostatnio częściej, szukając materiałów dotyczących polskiego mennictwa Augusta III. Drugą "biblioteką", z którą odświeżyłem znajomość jest Digital Library Numis.
Revenons à nos moutons!
Facebook podobno jest „miejscem”
do spotkań ze znajomymi i do zawierania nowych znajomości, a także
do manifestowania swoich poglądów i podejmowania wspólnych działań. Skoro bloguję, udzielam się na
forach i listach dyskusyjnych, to dlaczego nie chcę mieć konta na
Facebooku? Powodów widzę kilka.
Po pierwsze, nie znoszę monopoli, a coraz częściej spotykam się z tym, że jedyna droga dostępu do jakichś treści prowadzi przez Facebooka. Gdyby była to tylko jedna z możliwości, nie miał bym zastrzeżeń.
Po drugie, doba ma tylko 25 godzin, a
tydzień tylko 8 dni (albo coś koło tego), a ja pracuję zawodowo,
mam rodzinę i staram się pamiętać, że monety, to nie wszystko.
Po trzecie...
Kilka osób przekonywało mnie, że dzięki Facebookowi mój blog, moje strony będą miały więcej odwiedzających. Czy mylę się sądząc, że aby tak było musiał bym w miarę regularnie umieszczać na "fejsie" informacje o nowych treściach umieszczanych w innych miejscach sieci? A mając w pamieci punkt poprzedni...
Google zapytany o „Jerzy Chałupski” w ciągu 0,21 sekund częstuje przeszło dwoma tysiącami odnośników. Nie jestem więc anonimowy, a ten poziom „popularności” wystarczająco dopieszcza moją próżność. Jasne, że nie wszystkie linki od Googla wskazują na mnie (nie każdemu psu Burek, nie każdemu chłopu Jurek). Pojawia się i link do profilu Jerzego Chałupskiego na Facebooku, ale to nie mój profil i niech tak zostanie.
Czy zdarza się Wam, że odkrywacie coś nowego wśród monet, które macie od dawna? Kilka dni temu porządkowałem dublety i przyjrzałem się bliżej takiemu grosikowi.
To dość rzadka odmiana z nietypowym popiersiem opisana przez A. Antczaka w Przeglądzie Numizmatycznym 1/2008. Autor błędnie uznał ją za odmianę nową, wcześniej nieznaną, podczas gdy ten typ awersu jest odnotowany w literaturze. Gumowski opisuje go jako "popiersie z rzemieniami".
W zbiorze mam egzemplarz lepiej zachowany.
Ponieważ zagrzebałem się ostatnio w prace nad miedziakami A3S, odruchowo porównuję wszystko, co mi w ręce wpadnie z tym, co zdążyłem już odnotować w tworzonym katalogu.
Jak widać, na monecie ze zbioru orzeł, jak ten wróbelek z dowcipu, ma jedną nogę "bardziej, niż drugą".
Przypuszczam, że stempel dubletu powstał wcześniej, niż stempel monety ze zbioru. Punca z orłem uległa w międzyczasie uszkodzeniu, a podczas jego usuwania urwaną nogę dorobiono nieprecyzyjnie.
Kolejny wniosek - stempel rewersu tej odmiany nie był ryty w całości. Wykonano go używając punc z poszczególnymi fragmentami rysunku - oba orły są jednakowe. Nie zawsze tak było, bo na niektórych szelągach A3S są dwa różne orły i dwie różne pogonie.
I wniosek następny - Jado, nie patrzo.
Autor:
Zbierajmy monety
o
14:07
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Facebook,
grosz 1754,
odmiany monet Augusta III
czwartek, 6 października 2011
H, jak Hertel
Dzisiejszy wpis sponsoruje literka H.
Pan Edmund Kopicki w czwartej części tomu dziewiątego "Katalogu podstawowych typów..." umieścił w rozdziale 7.2. "Znaki osób funkcyjnych i inne o róznym przeznaczeniu" następujący zapis:
" H - litera serii na szelągach koronnych 1752-1755 z mennicy gubińskiej".
Podobny zapis (litera serii) pojawia się w tej części katalogu wielokrotnie, bo jak wiadomo, na szelągach Augusta III literek o niewyjaśnionym znaczeniu jest cała masa. Pozostańmy jednak przy literze H.
Grosze koronne Augusta III z lat 1754 i 1755 z literą H pod herbami.
Co wyróżnia literę H spośród tej masy? Taki mianowicie szczegół, że jako jedyna, litera ta pojawia się również na groszach z gubińskiej mennicy wybitych w latach 1754 i 1755. Szczegół ten, z nieznanych powodów E. Kopicki we wspomnianej części katalogu pominął.
Jak wiadomo, miedziane szelągi koronne Augusta III bito w trzech saskich mennicach. Najpierw w 1749 r. w Dreźnie powstała emisja "testowa". Po sprawdzeniu, że Polacy akceptują nowy pieniądz (może dlatego, że był podobny do boratynek?) następne, masowe już nakłady wybito w Gruntalu (Grünthal) i w uruchomionej specjalnie mennicy w Gubinie (Guben) położonym znacznie bliżej granic Polski.
Na temat tych mennic w tomie dziewiątym katalogu E. Kopickiego (część pierwsza) są oczywiście wzmianki.
Dowiadujemy się z nich, że mennica w Gruntalu za panowania Augusta III biła "miedziane szelągi dla Korony", a jej mincmistrzem w latach 1752-1755 był Jan Gotthelf.
O mennicy w Gubinie napisano podobnie. Mennica wybijała "miedziane szelągi dla Korony" w latach 1751-1755 i w roku 1758. O groszach ani słowa.
Kopicki podaje też, że mennicą zarządzał baron Stein, ale nie dodaje do tego żadnych nazwisk
Tej informacji brak też w pracy M. Gumowskiego "Gubin i jego mennice".
Najwyraźniej lepszy dostęp do materiałów niemieckich miał T. Kałkowski, bo w jego świetnym "Tysiącu lat monety polskiej" znalazła się wzmianka, że zarząd mennicy w Gubinie objęli F. Hertel i baron von Stein. Mennicą w Gruntalu kierował baron von Unruh.
Potwierdzenie wiadomości Kałkowskiego znalazłem w książce Helmuta Kahnta "Die Münzen Friedrich Augusts II. von Sachsen/Polen 1733 – 1763".
Na ostatniej pozycji tej listy znalazł się Friedrich Ernst Hertel - mincmistrz gubiński w latach 1754-1755.
Stawiam tezę, że H na groszach Augusta III,
to litera mincmistrza Hertela.
Teza ta może mieć wiele implikacji. Można na przykład przeanalizować grosze z lat 1754-1755, porównać awersy i punce tarcz herbowych na rewersach i sprawdzić czy jest jakaś korelacja między ich wariantami, a znakiem pod tarczami (litera H albo cyfra 3).
Nasuwa się teza kolejna, że grosze z H są z Gubina, a z trójką z Gruntalu, ale może się okazać, że prawda jest bardziej skomplikowana.
Na tym zabawa się nie skończy, bo mamy przecież jeszcze szelągi z tymi wszystkimi tajemniczymi literkami. Może kiedy grosze pozwolą ujawnić swoje tajemnice, będzie można snuć jakieś przypuszczenia co do miejsca pochodzenia poszczególnych odmian szelągów?
Na razie w "Ilustrowanym skorowidzu pieniędzy polskich..." E. Kopickiego pozostają przy szelągach i groszach niejednoznaczne zapisy /Gub. Grünt./.
Gdzie wybito tego szeląga?
Czy to H, to też znak F. E. Hertela?
Autor:
Zbierajmy monety
o
20:31
6
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
August III,
grosz 1754,
grosz 1755,
grosze,
Gruntal,
Grünthal,
Guben,
Gubin,
saskie szelągi
Subskrybuj:
Posty (Atom)























