Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fałszywe monety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fałszywe monety. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lipca 2013

Upadek, czyli żądza pieniądza.

W zeszłym tygodniu w zakładce "kanały informacyjne" najlepszej z przeglądarek (Opera 12, jeszcze o niej dziś napiszę) zaczęły się pojawiać bulwersujące tytuły.
"Akt oskarżenia w sprawie fałszowania i sprzedaży monet"
"Fałszerstwo monet. Oskarżeni kolekcjonerzy"
"Afera kolekcjonerska. Znani antykwariusze podrabiali monety"
"Fałszowali zabytkowe monety. Jest akt oskarżenia"
Najpierw rzuciłem się na ten ostatni. Czytam, czytam i nic nie rozumiem.
"Według prokuratury mężczyźni fałszowali i sprzedawali rzadkie i cenne na polskim rynku monety próbne, które nigdy nie weszły do obiegu. Mieli podrobić i wprowadzić do obiegu 137 współczesnych monet o nominałach 5, 10 i 20 groszy oraz 2 złote. Podrobione monety były sprzedawane za kwoty od 100 do 1 tys. zł, jedną ze srebrnych dwuzłotówek sprzedano za ponad 4 tys. złotych." 
Dlaczego 137 współczesnych monet nazwano monetami zabytkowymi? Bo handlowali nimi antykwariusze? Czy antykwariusz, jak król Midas, czego nie dotknie, natychmiast zmienia w złoto, pardon zabytek?
Tok myślenia "dziennikarza" portalu radia RMF24 niech lepiej pozostanie zagadką.

"Szczecińska prokuratura oskarżyła 13 osób w sprawie fałszowania i sprzedaży monet. Są wśród nich numizmatycy, antykwariusze i kolekcjonerzy z całego kraju. Akt oskarżenia trafił do szczecińskiego sądu - poinformowała prokuratura."
To już Money.pl
Podobnie napisano na stronach Rzeczpospolitej, Głosu Szczecińskiego i innych czasopism.

W środowisku kolekcjonerskim od dawna wiadomo było, że coś się dzieje. Pisano o tym na forach internetowych już w roku 2011. Najświeższym symptomem nadchodzących wydarzeń był tekst w Przeglądzie Numizmatycznym 2/2013, o którym już pisałem: Logika, logika.
W końcu stało się, na ławie oskarżonych zasiądzie 13 osób. Ile z nich zostanie skazanych? Największe szanse na wyrok mają pracownicy mennicy - bezpośredni producenci...
"Ustalono, że w okresie od 2004 r. do 2006 r. w Warszawie, oskarżony podrobił polskie pieniądze w postaci, co najmniej 500 sztuk monet o nominałach 1 grosz, 2 grosze, 5 groszy, 10 groszy i 20 groszy."
Co oni właściwie produkowali? Nie były to monety obiegowe, bo bito je na krążkach z niewłaściwych metali. Nie były to próby technologiczne, bo nie mennica była inicjatorem ich bicia.
"Puszczając w obieg monety, mieli oni pełną świadomość, że są one podrobione oraz, że żadna z nich nie została wybita na zamówienie emitenta Narodowego Banku Polskiego i nie była opisana w Monitorze Polskim, na oficjalnej stronie internetowej Narodowego Banku Polskiego czy Mennicy Polskiej S.A"
Wątpię, czy uda się przekonać sąd, że monety "puszczono w obieg". Pietruszki za nie nikt nie kupował. Było by to dziwaczne postępowanie, bo...
Ustalono, że jeden z oskarżonych, antykwariusz ze Szczecina ,w okresie od stycznia 2010 r. do marca 2010 r. puścił w obieg 33 sztuki podrobionych monet o nominałach 2, 5, 10 i 20 groszy oraz 2 złotych, które sprzedał dwóm nabywcom za kwotę łącznie 22.200 zł. Podrobione monety były sprzedawane za kwoty od 100 do 1000 zł. Srebrna moneta o nominale 2 zł został sprzedana za kwotę 4.250 zł.
Pożyjemy, zobaczymy. Na jednej instancji się nie skończy. Będą apelacje, umorzenia, skazania. Stawiam złotówki przeciw zapałkom, że koszty śledztwa i całego postępowania będą horrendalne. Nie wykluczam, że na koniec trzeba jeszcze będzie zapłacić odszkodowania za niesłuszne oskarżenia i narażenie na szwank "dobrego imienia" niektórych podejrzanych.

Przejdźmy do sedna, bo cała ta afera jest tylko objawem, symptomem szerszego zjawiska i to nie nowego. Jako przysłowie do dziś funkcjonuje fragment średniowiecznej waganckiej pieśni o wszechwładzy pieniądza Znacie?
Za pieniądze ksiądz się modli, za pieniądze lud się podli.
Nihil novi sub sole. Mógł pan Majnert tłuc lewizny w warszawskiej mennicy, dlaczego mam się dziwić, że parę lat temu robił to jakiś pracownik zatrudniony w Mennicy Polskiej S.A. Jakoś żal, bo to jednak upadek.
Majnert nie produkował dla siebie, do szuflady. Rosnący w siłę rynek kolekcjonerski był nienasycony. Teraz też jest podobnie. Popyt na monety rzadkie i cenne jest potężny, a monet rzadkich z definicji dużo być nie może. Cóż prostszego, niż wyprodukowanie nowych "rarytasów".
Czy oskarżeni antykwariusze nie wiedzieli, co sprzedają? Pawlak, sąsiad Kargula powiedział by pewnie
- Musiałby ja być bleszczaty na oba oczy, żeb' ja wam w to uwierzył.
Ale ciekaw jestem co sąd postanowi, gdy obrońcy oskarżonych zacytują fragment wywiadu z Panem Mariuszem Przybylskim, kierownikiem działu komunikacji społecznej oraz rzecznikiem prasowym Mennicy Polskiej opublikowanego w Biuletynie informacyjnym TPZN nr 2/2010 (6)?
BI: W internecie, na forach i stronach numizmatycznych można znaleźć przeróżne informacje o tzw. próbach technologicznych. Czy może Pan podać jakieś szczegóły dotyczące tych prób, gdyż spotyka się różne metale, masy, itp. ?
MP: Moneta próbna to taka, która ma wszystkie atrybuty monety i umieszczony na którejś ze stron wykonany do góry napis „próba”. Żadnych innych monet próbnych Mennica nie wykonuje. Może się natomiast zdarzyć - co też jest nadzwyczaj rzadkie, że na którąś z pras tłoczących konkretną monetę trafi przypadkowo inny krążek, który nie zostanie wychwycony przez systemy kontrolno-podające. Nie jest to jednak żadna moneta próbna, ani próba tłoczenia.
(podkreślenie moje).

Coś mi się wydaje, że sukcesy CBŚ i prokuratury ograniczą się do skazania pracowników mennicy za kradzież jej własności i nieuprawnione użycie jej wyposażenia. Może jeszcze fiskus coś dołoży.

Wspomniana wyżej srebrna dwuzłotówka to nie falsyfikat. To co najwyżej wyrób fantazyjny. Tak, jak majnertowski talar koronny Zygmunta Starego z roku 1535 - takiej monety mennica za Zygmunta nigdy nie wybiła.

Falsyfikat współczesnego wyrobu warszawskiej mennicy wygląda tak:
fałszywa pięciozłotówka 1996
Okaz wyłowiony z obiegu. Moneta bita stemplami, bimetaliczna, ale na pewno nie z oryginalnych stopów - dźwięk ma co prawda podobny, ale zapach, już nie.
Tak, nie dziwcie się, monety też maja zapach. Może to zastosowanie innych stopów spowodowało, że moneta waży aż 7,15 grama (oryginalne 6,54).
W polu monety w kilku miejscach widać wypukłe linie - ślady obróbki stempli.
I jeszcze jedno, rant
Na całym obwodzie widać rysę. Po czym ten ślad?

Na koniec kilka słów o Operze.
Używam tej przeglądarki od niepamiętnych czasów. Dlaczego?
Bo zawsze była szybka, dawał niemal nieograniczone mozliwości konfiguracji pod upodobania użytkownika, bo miała wbudowanego klienta poczty będącego jednocześnie czytnikiem kanałów RSS, Atom itp, bo miała wbudowaną obsługę torrentów, bo jako pierwsza umożliwiała przeglądanie w kartach, a nie otwierała mnóstwa nowych okien, bo dawała możliwość blokowania irytujących "wyskakujących okien" z reklamami. Mógłbym jeszcze długo wymieniać inne jej zalety.
Zauważyliście, że używam czasu przeszłego?
Część z zalet, które wymieniłem zniknęła w najnowszym wydaniu. Opera 15 stała się klonem Chrome. Pozbawienie jej klienta poczty spowodowało, że zablokowałem możliwość automatycznej aktualizacji (na wszelki wypadek, bo jak na razie wersji 15 na linuksa nie udostępniono, ale lepiej się zabezpieczyć).
To, co stało się z Operą, to też upadek. Szkoda.

P.S.
Gdyby ktoś chciał przeczytać cały wywiad z rzecznikiem prasowym Mennicy Polskiej SA, niech uda się na stronę z archiwum Biuletynu TPZN.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Jak fałszować monety.

Metod jest mnóstwo. Wszystko zależy od tego, jaki cel przyszłemu fałszerzowi przyświeca.

Przypadek najprostszy. Na chlebek mam, na masełko też, ale na szyneczkę już nie starcza. A gdyby tak wyręczyć mennicę i w domowym zaciszu zrobić sobie trochę gotówki? Można tak - bierzemy pieniądz prawdziwy, robimy odlew z byle czego (warto zadbać tylko, żeby ciężar był taki, jak powinien) i stajemy przed problemem upodobnienia "byle czego" do srebra. Można posłużyć się cieniuśką srebrną blaszką i ogniem - powstaje
SUBERATUS
Jak widać, braki gotówki to problem odwieczny.

Kiedy pod ręką brak srebrnej blaszki, można sięgnąć do podręcznika chemii. Tak bawili się "Udziałowcy chrzanowskiej "mennicy"", o czym uprzejmie doniósł Ilustrowany Tygodnik Kryminalno-Sądowy znany też jako Tajny detektyw. Cytat:
,,Najważniejszym narzędziem była skrzynka drewniana bez dna wielkości pudełka z tutek (mniej-więcej dwóch pudełek papierosów), składająca się z dwóch części, złączonych zawiaskami. Do skrzynki tej wkładali fabrykanci masę gipsową, w którą przed stwardnięciem gipsu wgniatali oryginalne monety posmarowane masłem. Po stężeniu gipsu wyjmowali monety prawdziwe, skrzynkę zamykali i w ten sposób w powstałej formie sporządzali falsyfikaty. Stop był sporządzony wedle specjalnej receptury fachowego metalurga. Gotowy odlew wkładano do specjalnych roztworów chemicznych, które nadawały im naturalny połysk”
Jak widać przedwojenna prasa nie obawiała się ujawniania technicznych szczegółów, choć mogły być gotowym przepisem dla naśladowców Icka Rosenbluma, Mordki Schwarzbarda i Jana Karbownika. Chrzanowska mennica działała kilka lat i wyprodukowała około pięciu tysięcy pięciozłotówek. Starczyło pewnie nie tylko na szyneczkę, pomimo, że trzeba było opłacić dystrybutorów.

Fałszerze monet źle zazwyczaj kończyli. Kilkaset lat temu płacili życiem, a żeby ewentualnym naśladowcom wybić z głowy podobne pomysły, ostatnie chwile skazańców poprzedzano okrutnymi torturami, publicznymi dla lepszego efektu. A to coś komuś obcięto, a to posłużono się twórczo narzędziami pracy fałszerza i surowcami przez niego używanymi, ze szczególnym uwzględnieniem roztopionego metalu.
Kiedy rozpracowywano fałszerską aferę Mikołaja Komorowskiego, pana na Żywcu, najbardziej ucierpiał jego dworzanin, niejaki Krzysztof Rychalski. Ujęty podstępem na cieszyńskim jarmarku (prawdopodobnie w związku z rozprowadzaniem fałszywej monety) został uwięziony i przewieziony do Karniowa. Tam wykonano na nim wyrok w sposób okrutny i widowiskowy - Rychalskiego wożono po mieście na rozpalonym miedzianym koniu.

Nie miał takich problemów największy fałszerz polskiego pieniądza, król pruski Fryderyk II zwany Wielkim. W tym przypadku nie było mowy o "domowym zaciszu". Fałszerskimi warsztatami były mennice. Własne i obce, zagarnięte  podczas wojny.

A co z monetami, których teraz używamy? Czy i one są fałszowane? Są, bo w sprzyjających okolicznościach rachunek ekonomiczny daje wynik dodatni.
Fałszowanie monet obiegowych opłacało się zwłaszcza w czasach PRL kiedy fałszerze korzystali z surowca kradzionego w państwowych firmach, w których pracowali a niekiedy nawet posługiwali się sprzętem tych firm (odlewnie, prasy). Fałszowano aluminiowe pięciozłotówki z rybakiem, fałszowano miedzioniklowe dwudziestozłotówki z "blokami" i z M. Nowotko.
Fałszywe 20 zł. 1976.
Bicie w miedzi, pokryte powłoką z jasnego metalu.

Teraz nie jest inaczej, tyle że fałszerze pracują zwykle "na swoim".
Fałszywe 5 złotych 1994 bite stemplami.
Odlewane też się trafiają - część środkowa jest w nich po prostu malowana na "złoto"!

W roku 2011 r. fałszerze wprowadzili do obiegu około 9 tysięcy fałszywych banknotów i ponad 6 tysięcy monet. Dla roku 2012 Narodowy Bank Polski podał, podobne wartości, w sumie kilkanaście tysięcy monet i banknotów.

W całej masie monet w obiegu jedna fałszywa przypada przeciętnie na dwa miliony prawdziwych. W strefie euro jest gorzej, jedna fałszywka przypada na 100 tys. monet, ale tam pokusa jest większa - 2 euro ma większą siłę nabywczą od pięciozłotówki. Znacznie częściej fałszuje się banknoty, ale w większości są to prymitywne fałszerstwa przy użyciu dobrych kserokopiarek albo drukarek komputerowych.

Wierzcie, albo nie, ale większe szkody przynosi fałszowanie monet na szkodę kolekcjonerów. A plaga ta panoszy się coraz szerzej, bo też i zyski są nieporównanie większe, a ryzyko mniejsze. A kiedy z uporem maniaka fałszerz będzie twierdził, że on nie fałszuje tylko produkuje "repliki", to kary się wywinie (chyba, że zadrze z Urzędem Skarbowym).

Pewne jest jedno. Jakby się fałszerz nie starał, jego "dzieło" pozostanie fałszerstwem, nieważne na czyją szkodę i zawsze od oryginału różnić się będzie. Głęboko wierzę, że nie da się zrobić genialnego falsyfikatu nierozróżnialnego od oryginału.
Jestem też całkowicie pewien, że fałszowanie monet, nieważne na czyją szkodę, nie jest niczym innym, jak kradzieżą. Kradzieżą pieniędzy moich, Twoich...
Czy to dobrze być złodziejem? Czy chcesz być złodziejem?

Jak fałszować monety?
Nie fałszować!

P.S.
Trzy razy się zastanów, czy naprawdę chcesz kupić "replikę" Nike 1932 albo jakiegoś talara. Czy dodadzą blasku Twojej kolekcji? Podniosą jej wartość?
Wątpię, więc lepiej nie nabijaj kabzy złodziejowi.

wtorek, 1 maja 2012

Czy coś się zmieniło?

Od września 2011 r., powolutku ale systematycznie uzupełniam stronę  Felietony numizmatyczne publikując kolejne archiwalne teksty z lat 2002-2008.

Dotarłem już do drugiej połowy roku 2005 kiedy to przeprowadziłem mikro-analizę popularności obiektów oferowanych na aukcjach numizmatycznych.
Pomyślałem sobie, że powtórzenie takiej analizy dzisiaj mogło by być ciekawe.

"Zaglądam na największy polski portal aukcji internetowych, do działu numizmatyka oczywiście i uruchamiam sortowanie po ilości ofert. 

 Najpierw aukcje promowane."

Dane z 30 kwietnia 2012 r.


Miejsce pierwsze
5 złotych 1931 "'NIKE" POLECAM - 22 osoby licytują, wygrywa t...4,  4 godz. do końca (30 kwietnia, 22:39:12) - z powodu tej monety odłożyłem publikację wpisu o jeden dzień.
Moneta poszła za 1425 zł, do aukcji dołączyły jeszcze dwie osoby.
Ich przedmiot pożądania wygląda tak:

Dlaczego moneta, za którą zwykle płaci się trzy do czterech tysięcy złotych (w tym stanie zachowania) poszła za mniej, niż pół ceny? Dlaczego ktoś ją sprzedał za 1450 zł, choć miesiąc wcześniej TEN SAM EGZEMPLARZ (a może tylko taki sam, z identycznie rozmieszczonymi uszkodzeniami?) poszedł za 3045 zł? (http://www.allegromat.pl/aukcja105277)
Ja znam odpowiedź. Podzieliłem się nią z Wami już wcześniej: http://zbierajmymonety.blogspot.com/2012/03/co-robic-by-nie-kupowac-falsyfikatow-na.html
Dopóki Allegro nie umieści nieoznakowanych trwale "kopii" monet na liście towarów zakazanych, dopóty naiwni kolekcjonerzy będą tracić pieniądze na kupno bezwartościowych krążków metalu.
Na deser jeszcze dwie zarchiwizowane aukcje:
http://www.allegromat.pl/aukcja105278
http://www.allegromat.pl/aukcja105279

Miejsca kolejne:
2. 1i1/2 Rubla=10 złotych 1836 r. PRZEPIĘKNA !!!!!!!!   - 21 osób licytuje

3. 5 Złotych Polskich 1831 r. Powstanie Listopadowe !    - 21 osób licytuje

4. 2 zł 2012 Polskie okręty BŁYSKAWICA OKAZJA 20 osób kupiło 321 sztuk

5. 1i1/2 Rubla=10 Złotych 1833 r. PIĘKNY STAN !!!!!!!    - 19 osób licytuje

6. 2 zł 1925 bez kropki! Filadelfia    - 18 osób licytuje

7. ZESTAW 24 SREBRNYCH MONET 10 zł WYPRZEDAŻ KOLEKCJI    - 18 osób licytuje Aktualna cena 990 zł

8. Austria 100 koron 1923 RZADKA nakład 617 egz.s2/2-    - 18 osób licytuje Aktualna cena 5 600 zł Cena minimalna nie została osiągnięta

9. 3/4 Rubla 5 Złotych 1839 r. MW WYJĄTKOWY STAN !!!    - 17 osób licytuje

10. 2 zł 2012 Niszczyciel BŁYSKAWICA _ NOWOŚĆ!!! 17 osób kupiło 54 sztuki

Zestawmy to z danymi sprzed siedmiu lat. Brak literatury (ale to nie sezon na katalogi), brak akcesoriów, zdecydowana przewaga monet obiegowych. 

Można by pomyśleć, że jest dobrze, bo znaczenia nabierają prawdziwe monety. Niestety, uważam, że jest gorzej, a sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. W epoce "sreberkomanii" wszystko było jasne - tam stali miłośnicy lustrzanych pseudomonet, tu staliśmy my - "prawdziwi numizmatycy". Teraz banda oszustów produkujących coraz wierniejsze "kopie" monet bezrefleksyjnie (i bezlitośnie) podcina gałąź, na której sama siedzi. Kto kupi od nich cały ten chłam, gdy doprowadzą do sytuacji, w której nikt nie będzie ryzykował zakupu monet w obawie kupna fałszywek? Jaki problem?! Przerzucą się na coś innego - a choćby i fałszywe powidła śliwkowe robione z mączki rybnej -  i dalej będą oszukiwać.


Teraz aukcje normalne, niepromowane. Zaczynały się dopiero od strony 29 (na 1000). W celu spotęgowania napięcia odwracam kolejność.

10. AUSTRIA FR. JÓZEF TALAR ZAŚLUBINOWY 1854 (LI16)    - 13 osób

9. Zestaw 81 groszy przedwojennych   - 13 osób.
Zestaw tzw. dealerski:
2 grosze (2 x 1936, 10 x 1937, 15 x 1938, 12 x 1939)
5 groszy (2 x 1928, 1 x 1930, 2 x 1931, 6 x 1935, 2 x 1936 , 9 x 1937, 13 x 1938, 7 x 1939)

8. 20 zł 2001 Wieliczka Kop Soli PR 70 PCG R2 Ideał    - 13 osób

7. $1 - 2012 - Chester Arthur - Mennica P NOWOŚĆ    - 15 osób kupiło 27 sztuk

6. Powst. Listopadowe 2 złote 1830 st. 2    - 15 osób licytuje

5. 2 zł(2012) - 50 - lecie 3 programu Polskiego Radia    - 15 osób kupiło 51 sztuk

4. Czechoslovakia, Dukat 1931 GRADING NGC MS63    - 16 osób

3. Siomucha - Białoruś - 20 Rubli    - 16 osób
Przy tej "monecie" zatrzymajmy się na chwilkę. Pisałem już o tym, ale powtórzę jeszcze raz:
"... dla mnie przejaw zwycięstwa pazerności nad rozumem. Nic to, że Łukaszenka to dyktator, że więźniowie polityczni, że reżim, że tępienie mniejszości polskiej. Ważne, żeby zareklamować towar, na którym można zarobić. Nieważne, że to towar wyprodukowany po to tylko by zarobił na nim reżim (przy okazji reklamując się tu i ówdzie)." 
Kilkanaście osób licytuje oksydowany badziew z zielonym kamykiem oferując całkiem spore pieniądze - wstyd po prostu.

2. Austria, Dukat Franciszek I 1855 r.    - 17 osób

A na prowadzeniu jest monetka niepozorna, stosunkowo pospolita - niecałe 4 miliony nakładu, ale niełatwa do kupienia.


1. Rosja 25 kopiejek 1850 Mikołaj I st. 3 17 osób


Niedawno poszła za kwotę, którą chcą wydać licytanci spod pozycji trzeciej http://www.allegromat.pl/aukcja105280
Mam tylko nadzieję, że nikt z licytującej siedemnastki nie liczy na to, że to moneta z mennicy warszawskiej.

Czy coś się więc zmieniło? Tak. Widzę dwie zmiany.

Za sobą mamy bańkę lustrzankową. Nie pękła z hukiem. To raczej było łagodne spuszczanie powietrza z rozdętego balonu. Może dzięki temu przynajmniej część potencjalnych "inwestorów" wybroniła się przed bankructwem.

Przed nami bardzo nieciekawa perspektywa unikania coraz gęściej rozrzucanych min w postaci falsyfikatów zalewających rynek. Szkoda, że główni gracze czyli internetowe serwisy aukcyjne nie mają zamiaru walczyć z tą plagą.


niedziela, 11 grudnia 2011

Jeszcze jedno dziwadło z 1840 r.

W maju 2011 r. nie udało mi się kupić dziesięciogroszówki 1840 WW wystawionej na eBay.de.
Tym razem nawet nie próbowałem.

Znak mennicy normalny (M - W), ale za to wyraźne przesunięcie stempla awersu powodujące obcięcie części rysunku.

Rewers bliźniaczo podobny do monety z maja:
Te same litery i cyfry!

Linki do archiwalnych zapisów obu aukcji:
maj 2011
grudzień 2011

Zalecam dużą ostrożność przy kupowaniu "dobrze zachowanych" dziesięciogroszówek 1840 - najwyraźniej ktoś wprowadza na rynek pokątną produkcję.

Printfriendly